3.08.2017

Od Rosaline CD Christiana

Nie spodziewałam się tego, co powie Christian. Zupełnie mnie to zaskoczyło, spodziewałam się raczej jakiś tandetnych i zboczonych tekstów, a po tym, co mi powiedział zaczęłam nieco wątpić w to, że jest on tylko bezczelnym prostakiem. No dobra, może trochę nim jest, lecz co właściwie jest tego powodem? Może to tylko maska, a w głębi jego duszy kryje się zupełnie inna osoba. Wróciłam myślami do tego, co powiedział Siostrę z domu potwora? Nie wiedziałam dokładnie o co mu chodziło, ale mówił to nerwowym tonem i naprawdę poważnie. Domyślałam się i z pewnością nie wiąże się to z barwną przeszłością, tylko jakimiś dramatycznymi przeżyciami, które wciąż go dręczą. Byłam na siebie zła, może zbyt źle go potraktowałam. Rozum głośno krzyczał o tym, jakim jest chamem, choć moje serce zmiękło na widok poirytowanego Christiana, którego coś gryzło. Może zadawałam za dużo pytań, może to przeze mnie wróciły do niego złe chwile z przeszłości? Czasem powinnam ugryźć się w język.

Zgubiona wróciłam na lekcje. Nie mogłam się skupić, wciąż myślałam o Christianie. Nie chodzi o to, że go polubiłam, ale najzwyczajniej było mi szkoda. Nieważne, kim był i z jakimi tekstami wyjechał do mnie wcześniej, ale po prostu coś się stało i mogę czuć się temu winna. Wpadłam na głupi i nietaktowany pomysł. Sporo się nad nim zastanawiałam, ale ostatecznie zadecydowałam, że zrobię to, o czym pomyślałam. Głupota? Może. Po skończonych zajęciach poszłam do pokoju Christiana. Stanęłam sztywno przed drewnianymi drzwiami i już wyciągnęłam dłoń w celu zapukania, ale się zawahałam. Czyżby na pewno? Może znów moim oczom ukaże się ten sam cham, co wcześniej? Wzruszyłam ramionami, wyrzucę go ze swojego życia, gdy poprawi mu się humor. Skoro go zepsułam to do moich obowiązków należy go naprawić. Kilka ciepłych słów, jakaś gadka szmatka i koniec. Miałam taką nadzieję, po prostu chciałam się pozbyć poczucia winy, które tkwiło we mnie i za nic nie chciało mnie opuścić. Ostatecznie zapukałam do drzwi. Czekałam chwilę, aż chłopak otworzy. W drzwiach ujrzałam go z papierosem w buzi. Dym dostał się do moich płuc, o mało nie zaczęłam kaszleć. Nigdy nie paliłam, nigdy też nienawidziłam zapachu fajek, ale musiałam to jakoś przeżyć. Sumienie dręczyło mnie bardziej niż unoszący się nade mną smród.
-Coś chcesz? - mruknął, zmierzając mnie wzrokiem.
-Nie, ale chciałabym cię przeprosić. - powiedziałam, wbijając wzrok w ziemię. - Chyba zepsułam ci humor i warto się jakoś zrekompensować. - kontynuowałam, chciałam, aby wiedział, że zrozumiałam swój błąd. - Ale w normalny sposób. Wesołe miasteczko? - dodałam szybko, przypomniało mi się, że Chris to zboczeniec i może wpaść na głupi pomysł, którego ja nigdy nie zaakceptuję. Byłam dziewczyną, która miała do siebie wiele szacunku i nie tolerowałam żadnych niemoralnych propozycji albo "przygód na jedną noc".

Christian?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz