Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baekhyun. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baekhyun. Pokaż wszystkie posty

4.30.2017

Od Baekhyuna CD Huntera

 Nie wiem, co mnie opętało, abym za nim iść. Równie dobrze mógłbym teraz siedzieć w pokoju i nie przejmować się tym, co Hunter wyprawia. Ale nie, postanowiłem powlec się za nim, aby sprawdzić sytuację i skończyło się to źle dla nas obydwóch. Najpierw wywróciłem coś co znalazło się pod moimi nogami i zapewne narobiłem tam bajzlu, choć i tak mam wrażenie, że jakiś syf tam panował, a potem musiałem wspólnie z Claringtonem uciekać z budynku przed trójką osób, które nie znały mnie a ja ich, ale najwidoczniej Huntera już tak.
 Wystraszonymi oczyma rozglądałem się, mając jeszcze zakryte usta dłonią chłopaka, aby po chwili zostać odepchniętym i okrzyczanym. Nie dziwiłem się mu, sam pewnie bym się zdenerwował, ale kiedy już byłem w połowie drogi to nie mogłem po prostu zawrócić. I tak już się porządnie wtedy zgubiłem, więc bez pomocy Huntera czy kogoś z okolicy do akademii bym nie wrócił
 - Z własnej winy nie masz możliwości teraz powrotu do szkoły, ja też nie mogę - zaczął krążyć w miejscu, widocznie zdenerwowany, a ja chwyciłem siebie samego za ramiona, głównie z zamiarem ogrzania się.
 - Czemu? - spytałem, po raz kolejny gubiąc się w tej całej sytuacji.
 - Bo od razu nas znajdą debilu - wyrzucił jakby to było coś oczywistego a z mojej strony wydostało się tylko ciche "Oh".
 - To... to w takim układzie gdzie pójdziesz? - rozejrzałem się wokół siebie, aby w razie czego jakieś zagrożenie zauważyć.
 - Do hotelu - stwierdził, przeglądając plecak w celu sprawdzenia czy wszystko się w nim wciąż znajduję - A ty idziesz ze mną, bo samego na ulicy ciebie nie zostawię - skwitował, rozpoczynając kierować się w stronę wcześniej wspomnianego budynku.
 Poszedłem za brunetem jak posłuszne zwierzę, co jakiś czas ścierając z oczu cieknące krople deszczu, aby po chwili po raz kolejnym brutalnie zostać pociągniętym w kierunku pobliskiej alejki, gdzie chłopak zarzucił mi na głowę kaptur od głowy
 - Nie było innego koloru do wyboru, tylko czerwony? - westchnął cicho, widząc jak ta sama grupa ludzi nas minęła.
 - Chciałem coś zmienić w sobie, okej? - odparłem, ściągając nieznacznie sznurki od bluzy, aby kaptur się nie zsunął.
 Większość drogi minęła nam w ciszy, jedyne słowa jakie były wymieniane to głównie moje narzekanie na to, że jest mi zimno i informacje Huntera, że zaraz będziemy w hotelu, i że wtedy przestanę marudzić. Z czym zapewne miał rację, ale nie powstrzymało mnie to przed zatruwaniem co jakiś czas jego myśli w kółko tymi samymi słowami
 - Jesteśmy na miejscu. Teraz poczekaj moment aż pokój jakiś załatwię i w końcu księżniczce będzie ciepło - parsknął, idąc w kierunku recepcji.
 - Przepraszam bardzo? Księżniczce? Jestem chłopakiem - rzuciłem, naburmuszony siadając na kanapie.
 W trakcie oczekiwania na bruneta próbowałem rozgryźć wszystko co się wydarzyło. Jedyne czego się domyśliłem, to to, że zapewne Josh był też w to wszystko wmieszany. Ale co więcej? Nie mam pojęcia. Teraz za to miałem ochotę na wejście do ciepłej wanny lud pod prysznic. Głównym problemem za to był fakt, że nie miałem przy sobie nic. Telefonu, ubrań czy szczoteczki do zębów i jakichkolwiek, najbardziej zbędnych, kosmetyków. Bez tej ostatniej rzeczy dam radę, ale reszta jest dość potrzebna. Przemyślenia jednak przerwałem, kiedy ciemnowłosy zawołał mnie, aby wtedy skierować się do odpowiedniego pokoju
 - Hunter.
 - Co?
 - W czym ja mam niby chodzić przez te najbliższe dni? I tak już wyglądam jak jedno wielkie nieszczęście - powróciłem do swojego marudzenia, w odpowiedzi zyskując niezadowolone jęknięcie z jego strony.
 - Coś się wykombinuje. Mamy teraz większe problemy niż twoja uroda, Baek - stwierdził, otwierając drzwi od pokoju.
 Po tym jak Hunter znalazł się w środku, zrobiłem to samo i zamknąłem przy okazji za sobą drzwi, widząc na szczęście dwa, pojedyncze łóżka, które i tak były sporej wielkości. Zajęty jednak byłem kierowaniem się do łazienki, gdzie od razu uchyliłem od niej drzwi, obejmując wzrokiem wnętrze. Zatrzymując wzrok na skromnej, ale jednak, wannie z kabiną, uśmiechnąłem się szerzej i pozwoliłem sobie na natychmiastowe wejście do środka, zamknięcie drzwi i puszczenie do środka wody
 - A ty co robisz? - usłyszałem zza drzwi Huntera.
 - Usuwam swój problem z chłodem - odparłem, obserwując jak wanna powoli wypełnia się ciepłą wodą i zignorowałem dalsze słowa młodszego.
 Jak się okazała, najcieplejsza to ta woda nie była, ale wystarczyło, abym czerpał z tej kąpieli jakąś przyjemność.

Hunter?

4.25.2017

Od Baekhyuna CD Nathalii

  Od początku dnia zajęty byłem głównie samym sobą. Niedziela, dzień wolny od nauki i zaczęty był przeze mnie myśleniem czy podnieść się z łóżka o godzinie ósmej czy iść spaść na jeszcze dodatkowe dwie godziny. Skończyło się w końcu na dłuższym śnie, czyli mniejszej ilości czasu na przywróceniu siebie do akceptowalnego wyglądu. Choć jest weekend, nie ma wielkiej potrzeby, aby stroić się w jakiś sposób czy nakładać jakikolwiek makijaż.
 Siedząc przy książkach od niemieckiego niewiele mi brakowało do poddania się i wrzucenia podręczników w najciemniejszy kąt pokoju. Wystarczyło jednak parę oddechów i na spokojnie zamknąłem książki, odsuwając z biurka i oparłem się wygodniej na krześle
 - Wystarczy mi na dzisiaj tych wszystkich słówek - stwierdziłem sam do siebie, rozprostowując kości i wstałem ze swojego miejsca, zabierając przy okazji ze sobą telefon.
 Brakowało mi w pokoju zupek błyskawicznych i innych, mało zdrowych przekąsek, które dla organizmu dobre nie były, więc sięgnąłem jeszcze po okulary i portfel, sprawdzając przy okazji zawartość, aby nie było, że wyjdę z pustym. Mając pewność, że wszystko co potrzebne posiadam, wsunąłem na stopy jakieś losowe, wygodne buty i wyszedłem ze swojego pokoju z zamiarem odwiedzenia pobliskiego sklepu.
 Będąc w połowie korytarza, uwagę moją przykuł dźwięk kółek ciągnących po powierzchni podłogi. Podniosłem wzrok z ekranu telefonu, widząc po chwili zdyszaną dziewczynę, więc gdy ta przeszła obok, zatrzymałem i siebie, i ją
 - Nie męczy ciebie tachanie tej walizki i to jeszcze po schodach wcześniej? - spytałem bez owijania w bawełnę.
 - A jak myślisz? - odpowiedziała z lekkością słyszalną w tonie, ale i wspólnie ze zmęczeniem.
 - Że tak. Dobra, daj to na moment - powiedziałem, zabierając od dziewczyny walizkę - Gdzie masz pokój? - spytałem, nie zamierzając zwracać uwagi na jakieś zaprzeczenia.
 Nie znam jej, ale drobna pomoc nikogo nie zaboli. A nie licząc do sklepu, nigdzie mi się nie spieszy
 - Uh... Numer 24 - odparła po chwili ciszy a ja kiwnąłem nieznacznie głową - Wiesz, że nie musisz mi pomagać, prawda?
 - A ktoś mi zabroni? - spytałem retorycznie - To i tak w miarę po drodze, to co mi szkodzi, nie? - dodałem z cieniem uśmiechu.

Nathalia?
Trochę mdło i nijak, no ale no, jakiś początek .__.

4.12.2017

Od Baekhyuna CD Huntera

 Wszystko docierało do mnie jakby w zwolnionym tempie.
 Josh zabrał mnie do baru, aby "przeprosić" ze względu na Huntera, potem doszło do jakiejś kłótni w środku, a kilka chwil później chłopak zakrył mnie ciałem, broniąc w ten sposób przed lecącym nabojem.
 Zatrzymałem się przy swojej sali, grzebiąc w telefonie, aby uniknąć jakiegoś zaczepienia ze strony osób, które znały Josh'a. Domyślam się, że najlepiej mu znane osoby wiedzą co robił, i że prawdopodobnie wszystko zleci na mnie. A czy była w tym moja wina? Tego nie powiem, nikt nie kazał mu mnie bronić ani przepraszać, ani wyciągać do tego baru, więc swoją winę widzę, ale w ostateczności.
 Miałem już słuchawki w uszach, od dobrych parunastu minut, dopóki ktoś nie wyrwał mi ich siłą
 - To twoja wina - usłyszałem przesycony nienawiścią głos, przez co utrzymałem kontakt wzrokowy ze sprawcą tej sytuacji.
 - Ja nic nie zrobiłem - powiedziałem, nie okazując zbytnio żadnych emocji.
 Było mi żal Huntera, to prawda. Zabito mu chłopaka i w ogóle, ale nie ma powodów, aby mnie oskarżać o jego śmierć
 - To on mnie zabrał do baru, to on zakrył przed nabojem - wyliczałem na palcach - A do przeprosin zmusiłeś zapewne go ty - dodałem.
 - Uratował ci życie - syknął, otwartą dłonią uderzając lekko w klatkę piersiową.
 - Nigdy o to nie prosiłem - zacisnąłem powieki, nie chcąc podnieść na bruneta głosu - Przykro mi, że skończyło się to tak, a nie inaczej - zacząłem od nowa, czując wciąż na sobie mordercze spojrzenie niższego - Ale nie obwiniaj mnie o jego śmierć.
 Odsunąłem chłopaka ze swojej drogi, nie mając ochoty na dalszą rozmowę i ignorując zbliżająca się lekcję, wróciłem do swojego pokoju, z nerwów prawie wyrywając sobie włosy. Fakt, że będę miał teraz na karku zdenerwowanego Huntera nie był pocieszający, a mu szybko nie przejdzie. Możliwe, że prawie nigdy. Wyjąłem swój telefon, pisząc na szybko wiadomość do Tao, dotyczącą jakiegoś kolejnego, wspólnego wyjścia. Ostatnio nic i tak wielce nie zrobiliśmy, bo w końcu nie dałem się Chińczykowi zaprowadzić na jakąś imprezę czy Bóg wie co, ale teraz mógłbym zrobić coś dla rozrywki. Przed jednak wciśnięciem "wyślij", zacisnąłem usta w cienką linię i odłożyłem urządzenie na bok. Czy mi się chciało gdzieś wychodzić za to? Westchnąłem, masując swoje skronie i rzuciłem się plecami na materac łóżka.
 Możliwe, że moja reakcja na ten "żart" była za mocna, tak samo jak gdy Hunter niecałe parę minut temu do mnie podszedł, ale to był odruch samoobronny. Nie przejmowałem się nawet faktem, że lekcja się zaczęła a ja prędzej czy później możliwe, że poznam tego skutki, ale teraz nie był to mój główny problem. Teraz powinienem wyprostować wszystko z Hunterem dla swojego i jego dobra, tak przynajmniej mi się wydaje.
 Usunąłem wiadomość, którą zamierzałem wysłać do Zitao i spojrzałem na godzinę, postanawiając, że w trakcie trwania godziny lekcyjnej zajmę się czymś pożytecznym, czyli jakimiś zadaniami domowymi.
___

 Trochę poddenerwowany, ze względu, że nie wiedziałem co powiem brunetowi, stałem przed drzwiami do jego pokoju i zapukałem, moment czekając aż ktoś otworzy mi drzwi
 - Czego ty tutaj chcesz? - spytał, chcąc zamknąć drzwi, ale zablokowałem je swoją ręką.
 - Porozmawiać i wszystko wyjaśnić - odparłem, wpraszając się do środka i chwyciłem Huntera za ramiona, sadzając potem na jego łóżku - Po raz kolejny mówię, to nie moja wina, że Josh nie żyje. Źle ubrałem to w słowa wcześniej... - zatrzymałem się na moment - Jestem wdzięczny za to, że to zrobił, gdyby nie to zapewne ja bym teraz nie żył, ale musisz zrozumieć, że wpływu na przebieg sytuacji nie miałem a Joseph działał pod wpływem sytuacji.
 - A to, co to wszystko zaczęło - wznowiłem monolog po chwili ciszy, drapiąc się po przedramieniu - Przesadziłem z reakcją, domyślam się. Ale to trochę zabolało kiedy miałem świadomość, że w jakiś sposób ci... pomagam? Nie wiem jak to ubrać w słowa, ale ty wiesz o co chodzi. Myślałem, że Josh jest potencjalnym zagrożeniem, a nie bratnią duszą - przerwałem wypowiedź, przełykając ślinę - Po prostu... przepraszam. Za swoją reakcję, Bóg wie co jeszcze, ale za wszystko, co w jakiś sposób wpłynęło na całą sytuację - skwitowałem, opuszczając lekko ramiona kiedy poczułem jak ciężar tych słów ze mnie znika.

Hunter?
welp. this happened

3.22.2017

Od Baekhyuna CD Huntera

 Wypisywane liczby na kartce papieru były ledwo co możliwe do odczytania, ze względu na niedokładność. Odłożyłem długopis na bok, splatając dłonie ze sobą nawzajem i wypuściłem powietrze z płuc, strzelając przy okazji karkiem. Nie mam powodów, aby to tak przezywać, prawda? Znam go niecały tydzień, okazał się cholernym kłamcą i to wszystko. A skoro ma kogoś, a całe dręczenie okazało się nieprawdą, to nie mam powodów, aby się martwić o Huntera czy cokolwiek.
 Oparłem się wygodniej na krześle, przeczesując dłonią włosy i spojrzałem na wyświetlacz telefonu, który rozjaśnił niemocno pokój. Podniosłem lekko brew do góry, widząc nabytą wiadomość, aby po chwili zauważyć jak urządzenie dzwoni
 - Halo? - rzuciłem od razu po odebraniu połączenia.
 - Baekhyun, odebrałeś. Dobrze.
 - Czemu w ogóle do mnie dzwonisz Tao? - spytałem, masując grzbiet nosa.
 - Ciebie tez miło słyszeć, dzięki - parsknął w słuchawkę - Ale zmieniając temat, gdzie jest ta twoja szkoła? - zagaił.
 - Jest na tyle duża, ze zauważy się ja z kilometra - stwierdziłem, kręcąc się na własnym krześle.
 - Mówisz? Dobra, zapamiętam - skwitował, nie dając mi czasu na zapytanie czemu zaczął ten temat.
 Przekartkowałem znajdujące się na biurku papiery, które zawierały prace domową z matematyki. Rezygnując z rozwiązywania ostatnich zadań, odsunąłem się od stolika i nie musząc wiele robić, jedynie umyć zęby, wpełzłem pod kołdrę, nie myśląc wiele więcej o całej sytuacji z danego dnia, wiedząc, że jak chce, to dam bez większego problemu radę zacząć jakby od nowa.
___

 Nie było nawet jeszcze godziny piątej, a ja zostałem wybudzony przez własny telefon. Najpierw z myślą, że to budzik zignorowałem go, ale fakt, że nie przestał szybko dzwonić, zmusił mnie do podniesienia się i sprawdzenia co wydaje ten dźwięk. A przyczyną znowu był Tao. Jęknąłem niezadowolony, odbierając połączenie
 - Weź się ubierz i wyjdź z pokoju - rzucił hasło, rozłączając się.
 - O co mu znowu chodzi... - mruknąłem do siebie, niezgrabnie zbierając jakieś rzeczy i kierując się w stronę łazienki, aby sprowadzić się do akceptowanego stanu.
 Po przebraniu się, zakryciu zbędnych worów pod oczami i nałożeniu niedużej ilości makijażu na oczy, wyszedłem z pokoju i skierowałem się w stronę wyjścia ze skrzydła mieszkalnego, nie oczekując, że spotkam o tej porze Huntera wspólnie z Joshem, którego na moment zostawił w tyle
 - Baek, możemy porozmawiać? - spytał, idąc w moja stronę i został zbyty machnięciem ręki.
 - Nie teraz. Ani nigdy, nie mam ochoty na rozmowę z tobą - powiedziałem, nie zatrzymując swojego kroku - Wracaj do Josha, przed którym widocznie bezsensownie ciebie broniłem. Po prostu, zostaw mnie w spokoju, okej? - skwitowałem, patrząc z powrotem przed siebie.
 Nie zwracając uwagi czy chłopak ma coś do powiedzenia czy nie, wyszedłem na zewnątrz, pisząc wiadomość do Tao. I chwile później, chodzące gucci zjawiło się przede mną
 - Nie zamierzam pytać co robisz tutaj, bo łatwo się domyślić. Choć moment wybrałeś sobie zły - skrzyżowałem ręce na klatce piersiowej, utrzymując z chłopakiem kontakt wzrokowy.
 - Skoro zły moment, to musisz mi wszystko opowiedzieć. Pójdziemy do jakiejś całodobowej kawiarni i nie ma problemu -
 - Gdzie byłeś ogólnie przez te pare dni? - spytałem z ciekawości.
 - Poza miastem, nieważne - uniknął rozmowy na ten temat, a ja ochoty na ciągniecie tego nie miałem.
 Skręciłem w jedna z alejek, widząc szyld kawiarnii, w której były wolne miejsca. Gdy Chińczyk zajmował jeden ze stolików, ja skupiłem się na wybraniu jakiegoś picia dla naszej dwójki, decydując się na herbatę dla siebie, a dla Zitao ciepłą czekoladę. Usiadłem na przeciwko bruneta, stawiając napój przed nim
 - Wciąż uważam, że w srebrnym lub czarnym ci lepiej - powiedział poza tematem, mierząc mnie wzrokiem i popijając czekoladę.
 - Nie po to mnie tu zaciągnąłeś - stwierdziłem, kręcąc cieczą w naczyniu.
 - Ach, no tak. Ale za niedługo zaciągnę ciebie do fryzjera, nie martw się. A teraz mów o co chodzi - zamienił się w słuch, nie czując parcia, aby chwilowo przerywać mi w tym co mówię.
 - W skrócie, poznałem Huntera po przyjściu tutaj ten tydzień temu mniej więcej. Chciałem być przyjacielem i w ogóle, bo chłopak jest, przepraszam "jest", dręczony i nie widziałem powodu dlaczego. Wydawał się w końcu miłą i przyjazną osobą. Nie rozciągając, skończyło się na tym, że chłopak mnie okłamał, a przez cały czas był ze swoim niejakim "dręczycielem", tak mi się wydaje. Można uznać, że byłem zabawką Huntera, nie wiem o co dokładnie chodziło, ale nie zamierzam z nim gadać - wziąłem haust napoju.
 - Jeśli uznałeś go za swojego wroga, to chłopak będzie miał ciężko - stwierdził, śmiejąc się cicho, a ja wzruszyłem ramionami.
 - Nie obchodzi mnie nic, co jest z nim związane w tym momencie - zaśmiałem się gorzko - Może za wroga go nie mam, ale za znajomego czy kolegę też nie - ugryzłem się w język, dopiero czując efekt picia wrzątku.
 - Ostro widzę. Diva z ciebie nie wyszła - uśmiechnął się, patrząc na czekoladę - Kiedy jesteś wolny?
 Przejechałem dłonią po twarzy, patrząc spode łba na bruneta, wiedząc już co ma on na myśli i pokręciłem nieznacznie głowa, biorąc kolejny łyk herbaty
 - Jutro, a raczej dzisiaj,ale to nie znaczy, że zabierzesz mnie do fryzjera, Huang - zwróciłem się po nazwisku do Chińczyka.
 - No weź. Można by tez wtedy gdzieś na wieczór wyjść i w ogóle - stwierdził, planując już zapewne wszystko w głowie, a ja westchnąłem cicho.
 - Zastanowię się, okej?
 W sumie nie jest to taki zły pomysł, od przyjazdu tutaj siedzę albo przy książkach, albo byłem z Hunterem, nie mając okazji skorzystać z atrakcji miasta.
 Tao, po skończonej rozmowie w kawiarnii, odprowadził mnie do akademii, ustalając już, że widzimy się dzisiaj około dziewiętnastej, ale wiadomość na długo nie została mi w głowie ze względu na zmęczenie, nie mając ochoty na nic dzisiaj. Może i jest sobota, ale chwilowo nie mam siły na cokolwiek.

 Hunter?
no wiele to ja nie narobiłam, lol

3.14.2017

Od Baekhyuna CD Huntera

 Wybudziłem się z rozmyślań na temat życia Huntera, patrząc na laptopa i kiwnąłem głową, podchodząc w jego stronę i myślałem już o tym, co można by obejrzeć. Usadowiłem się na łóżku obok bruneta i dałem mu wybrać jakiś film, pozwalając sobie na zgarnięcie kołdry i patrząc co wyszukuje zielonooki
 - Spasuje jednak z horroru na dzisiaj - poinformowałem, patrząc mu przez ramię na ekran uczniowskiego laptopa, a chłopak zaśmiał się krótko, kiwając głową.
 - Jakiś film akcji możemy obejrzeć - obrócił głowę dla utrzymania kontaktu wzrokowego, a ja przytaknąłem z lekkim uśmiechem na twarzy.
 Obserwowałem jak przegląda to, co było wyświetlone na ekranie laptopa i oparłem się o ścianę, aby po chwili dostać na kolana urządzenie, a Hunter zmienił pozycję z krańca łóżka na bliższe ściany i usadowił się obok, włączając film oraz zostawiając mnie przy okazji w niewiedzy co będziemy oglądać.
___

 - Utwierdziłeś mnie, że nie będziemy oglądać horroru - jęknąłem, naciągając kołdrę na sam nos, piorunując przy okazji bruneta wzrokiem.
 - To nie horror, to thriller - stwierdził, zyskując lekkie uderzenie w ramię, które pociągnęło za sobą parę kolejnych.
 - Jedno i to samo! - podniosłem własny głos, rzucając okiem na ekran - Ty jedynie dałeś pozór przez te dwa wcześniejsze - uderzyłem go lekko palcem w klatkę piersiową, zsuwając się lekko na swoim miejscu.
 - Skończymy ten i włączę ci komedię romantyczną - powiedział złośliwie, a ja zaśmiałem się krótko i sarkastycznie, wywracając oczami.
 - Idealnie normalnie - parsknąłem, krzyżując ręce na klatce piersiowej i uśmiechnąłem się niedługo później nieznacznie, zwracając wzrok w stronę zielonookiego - Fajnie, że zostałeś - uśmiechnąłem się tym razem ukazując białe zęby - Gdybyś tego nie zrobił, zapewne kisiłbym się we własnym pokoju przez ten czas - dodałem.
 - Nie jest to zbytnio pochlebiający powód, ale cieszę się, że jakoś pomogłem - zaśmiał się cicho, a ja oparłem głowę o ścianę, obserwując jak liczba minut trwania filmu zbliża się do końca.
 - Możesz już przełączyć - stwierdziłem, pocierając materiał bluzki między palcami z bledszym uśmiechem na twarzy, widząc po chwili jak wyszukuje czegoś pod wspomnianą wcześniej kategorią i na moment na twarz wpłynął mi grymas, aby po chwili zaśmiać się cicho pod nosem - Pamiętnik. Serio? - spytałem, podnosząc brew do góry.
 - Obiecałem ci coś z romansem, to coś takiego dostaniesz - skwitował, włączając film i sięgając po pozostałe słodycze leżące w pobliżu łóżka.
 Powiedziałem coś pod nosem jedynie, postanawiając dać oddać się filmowi, aby po chwili zsunąć się na ramię Huntera i zasnąć przez zebrane w przeciągu dnia zmęczenie.
 Nie wiedząc ile czasu minęło od tego mojego nagłego znużenia, wyrwany zostałem szturchnięciami w własne ramię, nie będąc skorym to wstawania i powleczenia się do własnego pokoju
 - Baek, wstawaj - powiedział miękkim głosem, nie zaprzestając trzęsienia mojego ramienia.
 - Nie chce mi się - mruknąłem, kładąc się z drugiej strony na łożku i skrzyżowałem ręce na klatce piersiowej - Musisz mnie zmusić - dodałem, mając na twarzy zaspany i ledwo widoczny uśmiech.
 - Będzie ciebie kark rano boleć. A to nie najlepszy sposób na zaczęcie dnia.
 Westchnąłem cicho, podnosząc się ze swojego miejsca i przejechałem dłonią po roztrzepanych włosach
 - Na jakie dodatkowe zajęcia chodzisz? Z ciekawości pytam - podniosłem się z łóżka, odwracając w jego stronę.
 - Wokal i instrument - oczy mi się zaświeciły, słysząc słowa Huntera.
 - Jaki instrument? - zadałem kolejne pytanie, podchodząc do łóżka.
 - Gitara - podniósł wzrok znad laptopa.
 - Czyli spędzamy wszystkie godziny wręcz razem - stwierdziłem z uśmiechem - Tylko ja pianino, a nie gitara - dodałem, zwracając kroki w stronę drzwi - To wtedy widzimy się jutro zapewne, prawda? - spytałem, nie dając czasu chłopakowi na odpowiedź i  usunąłem się z jego pokoju, kierując kroki do siebie.
 Będąc już w środku, wiele nie było potrzeba, abym położył się na łóżko i automatycznie odpłynął.
___

 W piątek wstałem wcześniej niż zwykle, nie wiedząc nawet czemu. Nie przepadałem za niemieckim, uważając go za dziwnie ostry język, choć na swój sposób też interesujący. Co nie zmienia faktu, że nigdy mi on nie wejdzie i nieważne jak bardzo się przy nim skupię, po paru dniach wszystko z umysłu mi wyparuje.
 Stałem pod drzwiami od pokoju Huntera, czekając moment aż usłyszę jakiś ruch z pokoju, zyskując za to nagłe otwarcie drzwi i wyjście zielonookiego
 - Czemu nie zapukałeś? - spytał, poprawiając torbę na ramieniu, a ja wzruszyłem ramionami, rozkładając ręce.
 - Nie przeszkodziłem ci przynajmniej - stwierdziłem, zaczynając zmierzanie w stronę w sali językowej - Za godzinę są zajęcia z wokalu, prawda? - dodałem, nie oczekując odpowiedzi i zamierzałem przyspieszyć swój krok, aby po chwili uderzyć w wyższą postać ode mnie.
 - Uważaj jak chodzisz - warknął blondyn, na co zmarszczyłem lekko brwi, podnosząc wzrok, aby móc spojrzeć Joshowi w oczy.
 - Przepraszam - odpowiedziałem zgryźliwie - Naruszyłem przestrzeń osobistą księcia? - dodałem, przykładając dłoń do serca.
 - Zamknij się - zbył mnie chwilę później, przenosząc wzrok na Huntera i prychając cicho pod nosem - Taka buźka, a marnuje się przy biedaku - zacisnął w dłoni mój podbródek, który szybkim ruchem wyrwałem i zacisnąłem zęby na krótki moment.
 - Po pierwsze, nie marnuje się. A po drugie, moja buźka, a nie twoja, więc łapy trzymaj przy sobie - prychnąłem, łapiąc zielonookiego za nadgarstek i zaciągnąłem w kierunku sali, sadzając na losowym miejscu - Gdyby nie fakt, że nieważne, z której strony się spojrzy, mam ręce jak makaron to już bym coś mu zrobił - mruknąłem sam do siebie, widząc jak chwilę później wchodzi nauczyciel do środka sali.
___

 - Hej, mam pomysł - odezwałem się w pewnym momencie, kierując się w stronę niedaleko stojącego pianina, w szybkim tempie siadając na przeciw i spojrzałem z uśmiechem na Huntera - W jakiej piosence najlepiej się czujesz? - spytałem, nie spuszczając wzroku, a chłopak wypowiedział nazwę utworu - To śpiewaj - nakazałem, przypominając sobie wcześniej jak leci dany utwór.
 - Ale że tak teraz? Ludzie są dookoła - stwierdził, a ja wzruszyłem jedynie ramionami, ignorując jego niepewność i nim się obejrzał, zacząłem grę.
 Podniosłem wzrok z klawiszy, uśmiechając się lekko do zielonookiego i sam zacząłem podśpiewywać utwór, czując napływającą dumę gdy chłopak zrobił to samo, niedługo później dużo pewniej. Objąłem wzrokiem salę, widząc jak nauczyciel wokalu rzuca okiem w naszym kierunku, uśmiechając się po chwili nieznacznie i wrócił do swoich poprzednich zajęć.

Hunter?
tak no, niezbyt, ale na nic innego nie wpadnę lol

3.08.2017

Od Baekhyuna CD Huntera

Siedziałem z powrotem w swoim pokoju po skończeniu dnia, nie spotykając Huntera ani razu w trakcie lekcji czy na korytarzu, co wzbudziło we mnie lekkie wątpliwości względem jego planów. Byłem wręcz gotowy do położenia się na łóżku i zaczęcia przeglądania swojego telefonu dla zajęcia czasu, dopóki nie usłyszałem pukania w drzwi. Schowałem już i tak nieprzydatną tego wieczora książkę od matematyki i otworzyłem wejście do pokoju, widząc przed nim Huntera, przechylając lekko głowę na bok
 - Masz wytłumaczenie na swoje zachowanie, tak podejrzewam - stwierdziłem, ale i tak wpuściłem bruneta do pokoju, aby nie stał na korytarzu - I na pewno tylko przeprosić? - spytałem, przyglądając się nieznacznie wyrazowi twarzy Huntera, a ten kiwnął głową.
 - Nic złego nie zrobiłeś, a ja na ciebie nawrzeszczałem. Wręcz przeciwnie, jako jedyny miałeś pozytywne nastawienie do mnie w tej szkole - zaczął, wchodząc wgłąb pomieszczenia, odwracając się moją stronę, a ja machnąłem krótko ręką.
 - I tak mam wrażenie, że to nie jest jedyny powód twojego przyjścia - oparłem dłonie na biodrach - Ale jak ciebie to uszczęśliwi, to akceptuje twoje przeprosiny - uśmiechnąłem się, wskazując ręką na łóżko - Nic się nie stanie jak usiądziesz.
 - Prawdę mówiąc, jest jeszcze jedna rzecz, którą chciałem ci powiedzieć - dosiadłem się obok, krzyżując nogi i pokazałem dłonią, aby kontynuował.
 W tym momencie zapadła cisza, a ja zacisnąłem usta w cienką linię, czekając na jakieś wyjaśnienie czy ogólnie słowa ze strony bruneta. Bawiłem się krańcem bluzki i zacisnąłem jedną z dłoni na materiale, zaczynając bujanie się w te i z powrotem na materacu
 - Powiesz czy nie? - wyrzuciłem w pewnym momencie, widząc jak chłopak się spina - Przepraszam, poniosło mnie. Ale powiesz? - uspokoiłem swój podniesiony ton, utrzymując teraz kontakt wzrokowy z Hunterem, a raczej próbowałem, ponieważ ten patrzył na ścianę przed siebie - Najpierw jednak spójrz na mnie. Wolę widzieć o co chodzi w trakcie rozmowy - złapałem podbródek chłopaka, obracając jego głowę w moją stronę szybkim ruchem, widząc po chwili jak zbiera powietrze do płuc jednym ruchem.
 - Wyjeżdżam - powiedział, nie owijając więcej w bawełnę, a ja potrzebowałem chwili, aby to zdanie do mnie dotarło.
 - Czekaj. Ale jak to wyjeżdżasz? - spytałem, przerywając ciszę wiszącą w powietrzu - I czemu? - w odpowiedzi na drugie pytanie zyskałem krótki śmiech ze strony bruneta.
 - Czemu? Myślisz, że łatwo jest działać pozytywnie kiedy każda spotkana osoba na korytarzu wytyka ciebie palcami? - spytał retorycznie, podnosząc się z łóżka i kierując się w stronę drzwi.
 - Domyślam się, że nie - stwierdziłem, prostując się i śledziłem wzrokiem barki Huntera - Ale ucieczka rozwiązaniem nie jest - powiedziałem, opierając dłonie za swoimi plecami.
 - Nie zmienię twojego zdania - odezwałem się, ignorując gęstą atmosferę i widząc zawahanie chłopaka gdy kładł dłoń na klamce - A próby zapewne będą nieudane, bo wiem, że nie mam w tobie żadnego przebicia. Po prostu chciałem ciebie o tym uświadomić - skwitowałem, opierając się o ścianę - Miłej podróży w takim razie. Dojrzałe zachowanie, nie powiem - uśmiechnąłem się sam do siebie, w jakimś stopniu kpiąco - Nie pomyślałbym, że osoba jak ty, może tak łatwo się poddać.
 - Masz coś jeszcze do powiedzenia? - spytał, odwracając wzrok w moją stronę, a ja widziałem jak palce chłopaka bieleją od zaciskania ich na klamce.
 Kiwnąłem przecząco głową i podniosłem własny telefon, zajmując się życiem w Internecie, kątem oka patrząc na czynności Huntera
 - Choć i tak jak zmienisz zdanie, odezwać się możesz - rzuciłem nim zamknął drzwi, nie wiedząc czy moje słowa i tak do niego dotarły.
 Położyłem się plecami na materacu, wypuszczając powietrze z płuc i przejechałem wolną dłonią po twarzy, chcąc pozbierać własne myśli. Mimo własnych słów, byłem zdeterminowany, aby zatrzymać chłopaka przed wyjazdem, a teraz musiałem pomyśleć jak to skutecznie zrobić. Rzuciłem telefon gdzieś na bok, nie interesując się na ten moment jego stanem i rzuciłem przy pomocy nóg na siebie kołdrę, chcąc przespać się z danymi myślami. 
___

 Sen tej nocy nie był mi dany, więc od godziny czwartej krążyłem po swoim pokoju, wierząc własnej podświadomości, że Hunter jeszcze nie pojechał. 
 Będąc już bardziej ogarniętym, choć jeszcze miałem okulary na nosie, krążyłem po korytarzu w poszukiwaniu odpowiedniego pokoju, zatrzymując się w końcu przed odpowiednimi drzwiami i ku mojemu zaskoczeniu były otwarte. Ale nikogo nie było w środku 
 - Cholera - mruknąłem do siebie, zaciskając dłoń na klamce i zamykając może trochę za mocno drzwi, spotykając po chwili dyrektora. 
 - Można to zrobić delikatniej - stwierdził, samemu podchodząc do drzwi. 
 - Przepraszam, ale czy wie pan może czy Hunter już pojechał? - spytałem, nerwowo chodząc w miejscu - I co pan robi? - dodałem z ciekawości. 
 - Sprawdzam stan pokoju i jest jeszcze przed budynkiem, czeka na przyjazd autobusu - wszedł do środka, a ja podziękowałem krótkim kiwnięciem głowy. 
 Ruszyłem szybkim tempem w stronę wyjścia ze skrzydła mieszkalnego, szukając wzrokiem wciąż Huntera. Jakoś go zatrzymam. Powodów nie mam, aby to robić, ale za to mam determinację. Tyle mi wystarczy. Przerwałem swoje rozmyślenia na ten temat, zostając uderzonym zimnym powietrzem z dwory i poprawiłem palcem okulary, wyłapując w polu widzenia brązowowłosego, zmuszając się do biegu na ten kawałek, zatrzymując się potem przy zielonookim
 - Zostawiłeś coś u mnie wczoraj - powiedziałem, opierając jedna dłoń na biodrze, aby uspokoić trochę oddech. 
 - Wyglądasz teraz jeszcze bardziej jak laska - stwierdził, uśmiechając się słabo, a ja zaśmiałem się gorzko, wracając do dalszego mówienia. 
 - Dzięki. Ale wracając, nie mam tego ze sobą. Musisz iść ze mną - złapałem go za przedramię, z zamiarem pociągnięcia za mną. 
 - Nigdzie nie idę. Autobus zaraz przyjeżdża, a na kolejny muszę czekać pare godzin - wyrwał rękę, a ja skrzyżowałem swoje ręce na torsie, mierząc go wzrokiem - Mogłeś to tutaj przynieść.
 - Nie mogłem, kto wie co to może być. Jeszcze umrę jak dotknę i co? - spytałem retorycznie, a chłopak westchnął cicho. 
 - Nigdzie nie idę. Zostaw to sobie na pamiątkę czy coś. Wsiadam w ten autobus i już, nie zrezygnuje teraz - spojrzałem za chłopaka, widząc nadjeżdżający środek komunikacji miejskiej. 
 - Co ciebie tutaj zatrzyma? - spytałem szybko, machając ręką, aby myślał szybciej. 
 - Jakby Josh zniknął, a tego nie zrobisz. Ma pieniądze, więc się nie usunie - obrócił się w stronę wejścia do autobusu. 
 - Zniknąć nie zniknie. Ale jak przestaniesz odsuwać mnie od siebie to może przynajmniej zmaleje ten problem - stwierdziłem, wyciągając go z pojazdu szarpnięciem za ramie. 
 - Nic nie zmaleje - parsknął - Jedynie moja wytrzymałość psychiczna. 
 - Daj chociaż szanse. Jak nie wyjdzie, droga wolna. Jedź sobie - puściłem jego ramię - Nie wiem ile czasu jesteś już w tej szkole, ale skoro wyglądało to tutaj w ten sposób, to może pozwól sobie na jakieś zmiany w codzienności, co? - spytałem. 
 - Autobus wiecznie czekać nie będzie - odezwała się jakaś kobieta z autobusu, podniesionym tonem. 
 - Da pani nam moment dobrze? I tak siedzisz na tyłku - machnąłem na nią ręką, nie zwracając zbytnio uwagi. I tak nie wyglądała jakby była w pośpiechu. 

Hunter?

3.06.2017

Od Baekhyuna CD Huntera

 Nie docierało do mnie czemu Hunter nagle postanowił mnie ignorować, ale postanowiłem sobie, ze poznam powód jego zachowania. Prędzej czy później, ale się dowiem.
 Wyszedłem z pokoju wcześniej niż zwykle, choć i tak o nie wyjątkowo porannej porze, nie licząc na to, że jakoś wiele osób będzie się pałętać po korytarzu o takiej godzinie. I wiele się nie myliłem, ale w krążących osobach rozpoznałem Huntera i nie owijałem w bawełnę, od razu zagadując do bruneta
 - A jest o czym? - spytał zbywająco, a ja zrobiłem parę kroków w jego kierunku, aby nawiązać silniejszy kontakt, kiwając przy okazji twierdząco głową. 
 - Domyśliłem się, że nie chcesz mojej obecności albo masz jakiś powód, aby to robić - zacząłem, widząc jak brunet odwraca się w przeciwna stronę z zamiarem odejścia, przez co zatrzymałem go złapaniem za nadgarstek - Ale musisz mieć świadomość, że się mnie nie pozbędziesz. 
 - Nie masz powodów, aby się ze mną trzymać. Nic dobrego z tego ci też nie wyjdzie - powiedział, będąc twarzą w moją stronę. 
 - No i? - spytałem, puszczając jego nadgarstek i krzyżując ręce na klatce piersiowej - Trochę grozy w życiu nie zaszkodzi - stwierdziłem, uśmiechając się w jego stronę, aby zyskać w odpowiedzi nie najweselszy uśmiech - Słuchaj, o cokolwiek chodzi, wciąż nie nadążam nad działającym systemem między uczniami, i tak chce spędzać z tobą czas i jakakolwiek hierarchia nie ma prawa zmienić mojego zdania - skwitowałem, opierając dłoń na biodrze. 
 Moja uwaga jednak została odwrócona przez jakiś inny, mniej przyjemny głos, a przy okazji śmiech 
 - Patrz, Azja wciąż nie zrozumiała na czym polegają szkolne zasady - głośniejszy głos rozszedł się po korytarzu. 
 - Nie przemęczaj się - to było ostatnie co usłyszałem przed odejściem bruneta w głąb korytarza. 
 Podniosłem wzrok na stojącego już na przeciwko mnie blondyna, który na twarzy miał szeroki i wredny uśmiech
 - Chcesz mieć przerąbane w szkole z powodu jednego biedaka? - stuknął mnie palcem w ramię, a ja zmarszczyłem brwi, czując się w tej sytuacji bardziej urażony niż możliwe sam Hunter. 
 - Przepraszam bardzo? A co pieniądze maja wspólnego z osobą? - zmierzyłem blondyna wzrokiem - Tobie jedynie dają ładne ciuchy i możliwe że buźkę, bo wyglądasz sztuczniej niż laska z botoksem - parsknąłem, widząc po chwili jak mina chłopaka przybiera bardziej agresywny wzór. 
 - Mówi to chińczyk z tapetą - odgryzł się, a ja przyłożyłem dramatycznie dłoń do serca, zbierając powietrze do płuc. 
 - Chińczyk? Tapeta? Wypraszam sobie - oburzyłem się - To że jestem z Azji, nie oznacza, że od razu z Chin, Europejczyku. 
 - Grabisz sobie nowy - warknął, opierając rękę na moim barku, którą krótkim ruchem dłoni zrzuciłem - Nawet akcentu Europejskiego nie mam. I pożałujesz tego, prędzej czy później - skwitował, odchodząc z miejsca zdarzenia, a ja pomasowałem grzbiet nosa dwoma palcami, wznawiając po chwili krok i kierując się na ślepo w jakakolwiek stronę.
 Nie miałem żadnych dodatkowych zajęć, a lekcje zaczynam o 10, wiec trochę czasu mam. Mógłbym poszukać Huntera, ale ze względu na wielkość budynku może być ciężko. Choć ostatnio spotkałem go przed biblioteką, ale nie wiem czy on przypadkiem nie ma dodatkowych zajęć. Nic się jednak nie stanie jak pobłądzę trochę po szkole, wiec z taką myślą w głowie zacząłem przechodzenie obok cudzych pokoi i sal lekcyjnych, zatrzymując w pewnym momencie kroki przed biblioteką. 
 Niepewnie kierując swoje kroki do środka, rozejrzałem się po pomieszczeniu, zawieszając oczy na od jakiejś chwili obserwującym mnie nauczycielu
 - Oh, dzień dobry - powiedziałem ściszonym tonem, kłaniając się lekko z grzeczności. 
 - Czegoś albo kogoś szukasz w ten jakże skryty sposób? - spytał, zmieniając stronę w książce, na której był wcześniej skupiony. 
 - A tak jakoś, wie pan. Zapoznanie terenu - mruknąłem, przeglądając książki i przy okazji patrząc na następny rząd, szukając przy okazji bruneta, a mężczyzna kiwnął lekko głową - W końcu, wypadałoby jakoś się odnaleźć, a nie ma kogoś kto by mnie oprowadził - stwierdziłem, kątem oka spoglądając na nauczyciela. 
 - Rozumiem. Choć łatwo się tutaj zgubić przez pierwsze dni, mało bezpieczne jest takie krążenie - utrzymywał wzrok na książce, utrzymując obojętny ton głosu, a ja przytaknąłem lekko, przechodząc do kolejnego rzędu, wciąż rozglądając się za Hunterem w subtelny spokój. 
 Nastała cisza na jakiś czas, dopóki wzrokiem nie napotkałem bruneta w kolejnej alejce
 - A może pan zna kogoś, kto mógłby mnie oprowadzić czy pomóc - utrzymałem wzrok na zielonookim, który w końcu wyłapał moje położenie i uśmiechnąłem się pod nosem, wytykając Hunterowi język.
 - Prawdę mówiąc, to tak - podniósł wzrok znad książki, patrząc na alejkę, w której w danym momencie znajdował się brunet - Hunter, masz wolne przez dwie godziny teraz, prawda? - spytał, przeglądając leżące na biurku papiery, a brunet przytaknął - I tak nie ma nic więcej tutaj do roboty, więc możesz zająć się nowym uczniem przed lekcjami - skwitował, a ja zadowolony z siebie, poczekałem moment aż chłopak znajdzie się w pobliżu.

Hunter?

3.05.2017

Od Baekhyun'a

 Przejechałem dłonią po włosach, spoglądając po raz kolejny na plan zajęć, z zamiarem wyjścia z gabinetu dyrektora
 - Ah, jeszcze coś! - w pokoju po raz kolejny rozbrzmiał niski głos mężczyzny, co zmusiło mnie do odwrócenia się w jego stronę, widząc jak wyciąga z szuflady długopis wspólnie z jakąś kartką - Prawie wyszedłbyś bez wybranych zajęć - zaśmiał się, przysuwając papiery w moją stronę.
 Spojrzałem na to co było wypisane na kartce i decydując się na wokal oraz grę na instrumencie. Starszy mężczyzna kiwnął głową, dając mi również informację, że mogę wyjść z gabinetu, co po zebraniu zostawionych na krześle rzeczy zrobiłem
 - Dzisiaj zajmij się zapoznaniem terenu, i tak trzy czwarte lekcji jest za tobą - powiedział przed zamknięciem drzwi.
 Westchnąłem cicho, zaczynając bezcelowe pałętanie się po korytarzach, próbując zapamiętać w jakiś sposób położenie ważnych dla mnie sal. Przez pierwsze parę dni i tak się do kogoś doczepię, aby nie zgubić się przed lekcjami, a potem zobaczy się jak to wszystko wyjdzie. Wyjąłem swój telefon, wspólnie ze słuchawkami i wybrałem jakiś losowy utwór, którym okazała się piosenka dziewczęcej grupy, co automatycznie przywróciło mi straconą energię w ciągu dnia. 
 Wystukując palcami o ramię od torby rytm lecącej muzyki, rozglądałem się po korytarzu, zauważając numery pokoi, nie wiedząc nawet kiedy trafiłem na dane skrzydło. Widząc numer siedemnaście, domyśliłem się, że do mojego wiele nie zostało, pamiętając na szczęście, że dwadzieścia trzy należy do mnie. Przyspieszyłem trochę swoje tempo, wyciągając przy okazji kluczyki do pokoju i stojąc po chwili przed drzwiami, otworzyłem je, rzucając od razu torbę na bok i rozglądając się po pomieszczeniu
 - Nie najgorzej - stwierdziłem, opierając dłonie na biodrach.
 W końcu sam wybrałem pokój, nie mogło być źle. Gust własny mam, więc innego wyjścia nie mogło być, że nie podpasuje. Z przemyśleń wyrwany zostałem zadzwonieniem telefonu, widząc napływające powiadomienia z mediów społecznościowych, co głównie i tak było informacją, że ktoś coś wstawił czy po prostu polubił. Rzuciłem go na łóżko, samemu po chwili się na nim sadzając i westchnąłem w poduszkę, czując powracające zmęczenie, które spowodowane było głównie podróżą. Zrzuciłem buty ze stóp, podsuwając je na materac i przytuliłem do siebie poduszkę. 
 Leżałem w takiej pozycji przed dobra kilkanaście minut, w końcu postanawiając się podnieść i przebrać z ubrań codziennych w coś wygodniejszego, a dokładniej piżamę. Umyłem się jeszcze przy okazji, wracając potem do łóżka i podłączając wcześniej telefon do ładowania, wsunąłem się pod kołdrę i zasnąłem, nie myśląc o jutrzejszym dniu.
___

 Obudziłem się, czując jak promienie słońca uderzają prosto w moją twarz. Przejechałem dłońmi po twarzy, usuwając resztki snu i podniosłem się z materaca, czując jak włosy stoją na każde strony. Spojrzałem na wyświetlacz telefonu, sprawdzając przy okazji godzinę i widząc, że mam dodatkową ilość czasu, nie spieszyłem się z ogarnianiem w łazience, wychodząc z niej dopiero za dziesięć ósma. Wsunąłem na nogi buty, zbierając wcześniej potrzebne przedmioty i wyszedłem z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Na mojej twarzy witał już uśmiech i idąc przez korytarz przynajmniej krótko, przywitałem się z większością osób, szczególny gdy ktoś zrobił to pierwszy.
 Lekcje przed przerwą obiadową minęły dość sprawnie, a problemu na nich wielkich też nie było. Teraz jednak zajęty byłem znalezieniem wolnego stolika na stołówce, unikając przy okazji rozsypania zawartości trzymanej przeze mnie tacy. Zawiesiłem w pewnym momencie wzrok na prawie opustoszałym stoliku, a raczej na takim, gdzie siedziała jedna osoba, więc pewnym krokiem skierowałem się w jego stronę, siadając na przeciwko bruneta
 - Nic się nie stanie jak tutaj usiądę, nieprawdaż? - spytałem retorycznie, uśmiechając się lekko i nie mając nawet zamiaru usunąć się z danego miejsca, a po chwili zająłem się swoim jedzeniem.

Hunter?

Baekhyun Byun


Imię: Baekhyun
Nazwisko: Byun
Pochodzenie: Korea Południowa Ilsan, w późniejszych latach przeprowadził się z rodziną do Kanady, Ottawa
Wiek: 20 lat
Orientacja: Biseksualizm
Głos: Like Rain, Like Music
Pokój: Pokój numer 23
Aparycja: Wzrost Byun'a jest równy metr siedemdziesiąt cztery, a w wadze liczy sobie pięćdziesiąt dziewięć kilo. Sylwetkę ma wyjątkowo drobną, szczupłą i dość kobiecą, choć zarys mięśni na brzuchu i rękach jest, więc świadomość, że do najsłabszych nie należy jest. Mimo wszystko, zawsze gdy jest w jakiejkolwiek grupie, jest uważany za jednego z bardziej kobiecych chłopaków, do czego się przyzwyczaił i przeszkodą to dla niego nie jest.
 Baekhyun nie ukrywa się z faktem, że używa makijażu. Jest to głównie eyeliner, który podkreśla brązowe oczy i podkład. W sytuacjach takich jak imprezy czy inne, ważniejsze sytuacje to każdy już wie, że użyje makijażu na oczy więcej niż zwykle. Ma jednak chwile, gdy jest po prostu za leniwy, aby się tym zając i po prostu zostaje z "nagą twarzą". Wszystko podkreślone jest gęstymi, krótkimi włosami, które w chwilowo są koloru ciemnej czerwieni. Często ma również brązowe i czarne, chwilami również srebrne. Zależy kiedy postanowi je przefarbować, czego stara się często nie robić.
 Krok Byun'a jest wyjątkowo lekki, więc niektórzy są zaskoczeni jego nagłą obecnością, bo nikt nie usłyszał, że idzie. Wyćwiczył to sobie mieszkając wspólnie z rodzicami, którzy za każdym razem karcili go za to, jak walił stopami o ziemię, więc każdy miał wrażenie jakby stado przechodziło przez dom.
 Dodatkową feministyczną cechą Baekhyun'a są jego dłonie, należące do jednych z drobniejszych. Nadrabiają za tą faktem, że są wyjątkowo smukłe, a palce długie, co ładnie się zgrywa.
 Ubiór Azjaty to wyjątkowo rzucających się w oczy nie należy, ale dba o to, co nosi. Głównie spotkać go można w czarnych spodniach, z dziurami lub bez lub jeansach w takim samym stanie. Z górną częścią się tak nie ogranicza, nosząc zwykłe, krótkie rękawki przez bluzy i swetry do koszul czy jakaś bluzka, bluza, cokolwiek, połączone ze stylową kurtką. Na nogach nosi najczęściej jakieś buty sportowe lub trampki. Jeśli jednak chodzi, ponownie, o jakieś wyjścia publiczne czy cokolwiek związane z jakąś okazją, nie oszczędza na dodatkach i zaszaleniu z ubiorem.
Charakter: Gdyby ktoś miał krótko określić Baekhyun'a, powiedziałby "sassy diva", co jest jednym z przezwisk, które Koreańczyk zdobył w swoim życiu.
 Byun nie ma granicy, która powstrzymywałaby go przed rzucaniem pyskatych uwag. Nieważne kim osoba przed nim jest, jak nie ma obok siebie kogoś innego, kto przystopuje Azjatę, to nawet do dyrektora czy całościowo pracowników szkoły może odezwać się równie bezczelnie jak do uczniów. Osoby, które znają go trochę dłużej, wiedzą że nie jest to całkowicie przez niego zamierzone i powinno być odebrane jako żart czy po prostu czysta wredność, ale nie każdy o tym wie, przez co chłopak niezamierzanie potrafi tworzyć sobie nieprzyjaciół, o których nawet nie wie. 
 Do poczucia humoru Baekhyun'a trzeba się albo przyzwyczaić, albo zignorować je kompletnie. Prościej mówiąc, albo je akceptujesz, albo całkowicie ci ono nie leży. Oczywiście jest możliwość bycia pomiędzy, ale większość uznaje je za dość wyjątkowe, choć nie polega ono na jakimś czarnym humorze czy czymś w tym stylu, po prostu nie każdy je lubi. Zdaniem Koreańczyka niczym nie wyróżnia się ono od tego pospolitego, zdaniem innych na swój sposób tak, a sprzeczać się na ten temat nie zamierza.
 Wyróżnia go również niezliczona energia oraz ilość życia w tym drobnym ciele. Ma to również swoje minusy, ponieważ gdy chłopak się zdenerwuje lub zostanie sprowokowany, wykorzystuje energię słownie. Chwilami też siłowo, ale częściej należy w takiej sytuacji do osób, które podskakują innym, a potem powoli wycofują się, panikując odrobinę w sercu, choć nie zawsze jest to dla niego powodem do zatrzymania mówienia. Głównie jednak wykorzystuje energię do pozytywnych czynów. Czy najzwyczajniej na lekcjach wychowania fizycznego, gdzie ta siła mu się przydaje. Najczęściej jest on też pierwszą z osób, które wpadną na jakiś idiotyczny pomysł, aby na końcu być jedynym kto tego żałuje. Łączy się to na swój sposób z tym, że jest on nieprzewidywalny. Najbliżsi znajomi nie wiedzą czego spodziewać się po Byun'ie gdy znajdzie się w danej sytuacji. Potrafi wymyślić najgłupsze wyjście, które szokiem dla wszystkich, zadziała. Lub nie, wtedy diva się nie przyzna do błędu, nie od razu. 
 Opiekuńczość również należy do jednych z cech Baekhyun'a. Potrafi on zająć się innymi bez większego problemu. Nieważne czy jest to przedmiot czy osoba - w starszym czy młodszym wieku. Choć do małych dzieci ma wyjątkową słabość i chwilami myśli, aby wybrać zostanie opiekunką a nie muzykiem, choć dobrze wie, co mu się bardziej opłaca i co woleliby jego rodzice. Nie idzie on jednak w stronę nadopiekuńczości, przynajmniej nie u osób, które są niewiele od niego starsze lub w jego wieku, w końcu takie powinny umieć już radzić sobie lepiej same, choć w umyśle lecą mu zawsze słowa typu "Nie rób tego idioto, krzywdę sobie zrobisz" i typowa gadka "A nie mówiłem?", choć te często wypowiada, przynajmniej wypowiedziane w ten sposób, taka jego natura. Serce w pobliżu ludzi starszych oraz dzieci szybko mu mięknie gdy jest bez otoczenia gronem znajomych, ale i w takiej sytuacji potrafi o nich zapomnieć i skupić się tylko na bezpieczeństwie osoby, którą się "opiekuje". 
Partner: Nie szuka, przynajmniej nie jak poparzony
Rodzina:
  • Byun Heechul oraz Byun Jieun - dwójka rodziców Jieun w wieku 46, a Heechul 48 lat. Mający własną firmę i sporą ilość pieniędzy, choć za szkołę Baek płaci samodzielnie, w ostateczności wspierany majątkiem rodziny.
  • Byun Baekbeom - starszy o cztery lata brat, chodzący do szkoły sportowej. Wizualnie nie różnią się wiele, jedynie tym, że Beom jest bardziej męski. Plany na przyszłego lekkoatletę, których mocno się trzyma.

Zajęcia: Wokal, gra na instrumencie (pianino)
Zainteresowania: Głównym zainteresowaniem Byun'a jest muzyka, w czego skład wchodzi śpiew oraz gra na pianinie. Nie ma problemu, przynajmniej od jakiegoś czasu, z występowaniem publicznym. Chwilami skupia się na tym bardziej niż nauka, choć stara się utrzymać balans pomiędzy tymi dwoma czynnościami.
 Jego ulubionym przedmiotem szkolnym jest matematyka, choć wie, że geniuszem matematycznym nie jest. Z jakiegoś powodu po prostu obliczanie tych wszystkich zadań sprawiało mu przyjemność i satysfakcję, jak już się udało.
 Ostatnim zainteresowaniem czerwonowłosego, które w jakiś sposób rozwija jest makijaż. Kiedy sam i tak stara się ogarniczać ilość używania tego wszystkiego, to i tak potrafi znaleźć się dziewczyna, czy nawet chłopak, który przyjdzie do Byun'a z prośbą o pomoc. Stał się na swój sposób makijażystą w szkole, co mu nie przeszkadza, ponieważ czuje się doceniony przez innych. Spotkał się, oczywiście, że się spotkał, z niemiłymi komentarzami z tego względu, ale nie widzi sensu, aby się tym przejmować.
Inne:
x x x x x x x x x x x x x x x
  • Parki rozrywki zawsze go do siebie ciągną, a na sam koniec i tak tego żałuje, między innymi przez posiadany lęk wysokości. Choć jak ktoś go poprosi, to po długich namowach i jakiś obietnicach się zgodzi.
  • Niewytłumaczalnie przerażają go owady, więc jakby w trakcie lekcji krzyknął na całą salę, każdy wie o co chodzi, a najczęściej jest to najzwyczajniejsza mucha, która postanowiła wybrać sobie dłoń, zeszyt czy po prostu ławkę Baekhyun'a za cel.
  • Ma wadę wzroku. Nie na tyle mocną, aby nosić okulary bez przerwy i soczewek na co dzień też nie potrzebuje, ale gdy siedzi sam w pokoju i nie ma planów na cały dzień, ma na nosie parę szkieł.
Kontakt: 육군.