Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liam. Pokaż wszystkie posty

9.29.2017

Od Liama CD Kim

Od razu poszedłem pod prysznic a ubranie dałem do prania. Wodę ustawiłem sobie na letnią. Była idealna. To uczucie, jak spływała po moim ciele było wspaniałe.
Po prysznicu czułem się tak świeżo. Ubrałem się w ubrania, które sobie przygotowałem przed prysznicem. Teraz muszę sobie postawić pytanie, co robić przez resztę dnia?
Nie mam na dziś żadnych planów, na jutro też nie. Skoro nie mam tu nic do roboty to pojadę do swojego domu w Beverly Hills. Od kiedy zacząłem chodzić do Akademii to jeszcze w nim nie byłem, a szczerze mówiąc tęsknię za tymi luksusami jakie ma moja villa i całe Beverly Hills a to jest właśnie mój świat. Co prawda urodziłem się w Nowym Jorku i w nim początkowo mieszkałem ale Beverly Hills to moje miasto i zawsze będzie moje, to się nigdy nie zmieni. Zabrałem telefon, portfel, kluczyki do samochodu i pokoju oraz ładowarkę i wyszedłem z pokoju zamykając go. Poszedłem prosto do samochodu. Nie musiałem nic więcej brać bo wszystko mam na miejscu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Po trochę ponad sześciu godzinach jazdy nareszcie byłem na miejscu, w Beverly Hills. Teraz tylko dojechać do domu ale to już niedaleko.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zaraz po wejściu do domu usiadłem na kanapie w jednym z salonów.


Jak dobrze znów być w domu. Szkoda tylko, że na tak krótko. Wszystko było tak samo jak to zostawiłem. Mam zatrudnioną słóżbę, która zajmuje się całą posiadłością, więc wszystko było w jak najlepszym porządku.
Poszedłem wsiąść prysznic bo po tysz sześciu godzinach jazdy dobrze jest się odświeżyć.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Pierwsze miejsce w jakie sie udałem to kawiarnia Starbucks, moja ulubiona. Wspaniale było znów odwiedzić to miejsce. Kupiłem frappuccino caramel i rogalika o nadzieniu czekoladowym nadzieniu po czym usiadłem przy stoliku. Kawę piłem powoli delektując się jej smakiem.
Po wypiciu kawy i zjedzeniu rogalika spacerowałem ulicami wstępując do markowych sklepów z ubraniami i butami kupując parę rzeczy.
Do domu wróciłem wieczorem. Jutro trzeba będzie już wracać do Akademii, ale to dopiero popołudniu. Do południa będę miał jeszcze czas. Szkoda, że tak długo trzeba jechać bo gdyby nie to to miałbym znacznie więcej czasu.
Dobrze znów być samemu w swoim domu. Mogę odpocząć od tego wszystkiego...od Chole. Tu nie ma żadnych zmartwień, tylko spokój, którego potrzebowałem. Jutro wrócę do Akademii z nową siłą i z nowymi pomysłami.
W takim spokoju też bym nie wytrzymał bo to byłoby irytujące. Jak karzdy potrzebuję się zabawić i robić to co lubię, czyli m.in. drwić z biednych i takie tam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Była godzina 16:32 i właśnie zaparkowałem samochód w garażu Akademii. W drodze do pokoju natknąłem się na Kim.
-Gdzie byłeś? - Zapytała -Od wczoraj Cię nie widziałam.
-Byłem w swoim domu w Beverly Hills. - Odpowiedziałem obojętnym tonem i poszedłem dalej bo nie chciało mi się gadać.
Zauważyłem, że ma nowy kolor włosów, a raczej kolory, nawet niezła fryzura.
(Kim?)

9.24.2017

Od Liama CD Chole

Zauważyłem, że po dzwonku Chole od razu wybiegła ze świetlicy. Mi się tak nie spieszyło. Nie było potrzeby się spieszyć. Idąc jednym z korytarzy natknąłem się na Chole gadającą z Kim. Bez chwili wahania podszedłem do nich.
-Zajmij się wreszczie swoim życiem! - Warknąłem.
-O co Ci chodzi?! Mam prawo rozmawiać z kim chcę.
-Ale nie o mnie.
Do rozmowy wtrąciła się Kim, która chciała załagodzić napięcie jakie zapanowało między mną a Chole. Powiedziała, że nie interesuje ją to co Chole chciała jej powiedzieć i poszła.
-Odwal się ode mnie raz na zawsze. Po prostu spieprzaj z mojego życia i już nigdy się w nim nie pojawiaj. - Powiedziałem to co chciałem powiedzieć i też poszedłem.
Nie chciałem spędzać w jej towarzystwie ani sekundy dłużej. I pomyślęć, że byłem wcześniej w niej zauroczony, żałosne. Jak teraz o tym myślę to mi się aż niedobrze robi. Jakim cudem mogłem coś czuć do niej? Do kogoś takiego jak ona. Teraz żałuję, że w ogóle ją poznałem. Bez niej wszystko byłoby łatwiejsze. Przynajmniej dzięki temu wszystkiemu dowiedziałem się jaka jest naprawdę. Teraz nie będę się nią przejmował tylko zajmę się sobą i swoimi celami w życiu, które chcę osiągnąć. Jak dotąd Chole zajmowała większą część mojego czasu, a raczej kłótnie z nią. Dłużej tak nie może być, to i tak do nikąd nie prowadzi. Od tej chwili będę dbał tylko o siebie i to co jest dla mnie ważne. Nie zamierzam przejmować się innymi bo mam ich gdzieś poza kilkoma osobami. W sumie od zawsze było tak, że tylko ja się liczyłem a inni byli gdzieś ale od czasu poznania Chole ona za bardzo zajęła mój czas. Teraz znób będzie tak jak dawniej, bo tak było najlepiej. Ona nie będzie mi już więcej wchodzić w drogę.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Lekcje minęły i nadszedł czas na próbę zespołu. Jak zwykle śpiewaliśmy to samo. Zgodziłem się być jego członkiem bo mieliśmy się stać sławni a my tymczasem mamy tylko jedną swoją piosenkę. Coś marny początek. Zastanawiam się czasami czy jest nadal sens to ciągnąć. Zrobiliśmy sobie, krótką przerwę, na której usiadłem razem z Louisem.
-Chyba opuszczę zespół. - Powiedziałem.
-Co? Ale jak to? - Zdziwił się.
-Zgodziłem się być członkiem zespołu tylko dlatego, że mieliśmy się stać sławni i rozpocząć solowe kariery, a jakoś nam to nie idzie. Mamy tylko jedną piosenkę - Wyjaśniłem. -Do tego to nie jest mój styl.
-Daj zespołowi jeszcze szanse. Zobaczysz uda się nam. Już pracuję nad kolejną piosenką.
-Niech Ci będzie, zostanę ale jak nic się nie zmieni w najbliższym czasie to odchodzę.
-Ok.
Przerwa się skończyła i wznowiliśmy próby, sam nie wiem po co one są.
(Chole?)

9.23.2017

Od Liama CD Kim

No i masz...wybuchnęła. Może i jest szczera ale cierpliwości nie ma. Nic sobie nie zrobiłem z tego co powiedziała. Dobrze wiem, że to ja mam rację. Całe kobiety, zawsze wyolbrzymiają i robią kłopot gdzie go nie ma. Nic jej nie odpowiedziałem tylko patrzyłem jak odchodzi. Spojrzałem na godzinę i też już wróciłem do środka bo przerwa zaraz będzie się kończyć. Idąc do sali zauważyłem Kim rozmawiającą z Chole. Niezadowolony podszedłem do nich.
-Co jej powiedziałaś?! - Od razu zacząłem atakować Chole. -Zajmij się swoim życiem a do mojego się nie wtrącaj!
-Spokojnie, my tylko rozmawiałyśmy. To nie jest powód by robić między sobą spięcia. - Wtrąciła się Kim. -Nie interesuje mnie to co chciałaś mi powiedzieć, więc miło było Cię poznać. - Skierowała to do Chole i odeszła zostawiając nas samych.
Spojrzałem na Chole oczami pełnymi wściekłości.
-Odwal się ode mnie raz na zawsze. Po prostu spieprzaj z mojego życia i już nigdy się w nim nie pojawiaj. - Powiedziałem to co chciałem powiedzieć.
Nic mi nie powiedziała, tylko poszła sobie, i dobrze. Nie chcę jej więcej oglądać.
Zadzwonił dzwonek na lekcje, która mnie nawet ucieszyła.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Prosto po lekcji poszedłem do Kim. Chciałem się dowiedzieć co ta suka powiedziała jej na mój temat.
-Co się stało, że do mnie przyszedłeś? Przecież się Ciebie uczepiłam. - Powiedziała otwierając drzwi.
-Daruj sobie. Mam do Ciebie tylko jedno pytanie. - Wszedłem do środka. -Co ona Ci powiedziała?
-Nic, a przynajmniej nic istotnego bo ty się zjawiłeś. Tylko się przedstawiła i powiedziała, że chce mi coś powiedzieć o tobie ale już nie zdążyła. - Wyjaśniła.
-Na pewno? - Nie traciłem czujności.
-Tak, na pewno. Przecież wiesz, że jestem szczera.
-To że jesteś szczera nie oznacza, że nie możesz kłamać. - Zilustrowałem ją wzrokiem.
-Mówię prawdę, a to że mi nie wierzysz to już nie mój problem. - Wzruszyła ramionami.
Ok, nie będę już z nią więcej dyskutował. Po prostu wyszedłem i udałem się do swojego pokoju. Tam zabrałem się za odrabianie lekcji i uczenie się na sprawdzian, który będzie w następnym tygodniu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Sobota, dzień wolny. Jak to pięknie brzmi. Mój ulubiony dzień tygodnia. Można się porządnie wyspać nie martwiąc się lekcjami i uczeniem się. Ubrałem się w strój do biegania i wyszedłem pobiegać. Mam w planach zrobić dwa okrążenia wokoło Akademii. Udało mi się to bez problemów, mógłbym nawet zrobić ich więcej ale na dziś wystarczy. Jeszcze później i tak pójdę na siłownię. Przed wejściem do Akademii rozwiązał mi się lewy but dlatego zatrzymałem się by go zawiązać. Pocbyliłem się, wziąłem sznorówki w dłonie i zawiązałem go szybko. Jak wracałem do postawy prostej to ktoś na mnie wpadł wywracając mnie i siebie przy okazji. Zły podniosłem się otrzebując się przy tym. Nie chciało mi się wrzeszczeć na tą osobę dlatego od razu wszedłem do akademika lekko trzaskając drzwiami.
(Kim?)

9.16.2017

Od Liama CD Kim

Podzieńkowała mi i nazwała kolegą. Nie jestem jej kolegą. Zostawiłem ją i poszedłem do siebie spać. Nie zostało mi już dużo czasu. Zasnąłem niemal natychmiastowo.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Nie miałem dziś na pierwszą lekcję dlatego mogłem poćwiczyć taniec. Przez próby z zespołem nie miałem na to okazji. Jedynie na zajęciach z tańca tańczyłem. Okazało się że sala była zajęta przez Kim, która właśnie skończyła.
-Chcesz coś ode mnie? - Spytała.
-Od Ciebie nic. Chciałem tylko poćwiczyć. - Odpowiedziałem.
-Na lewno nic nie chcesz? - Uniosła prawą brew.
-Jednak chcę. - Powiedziałem po chwili zastanowienia. -Obudziłaś mnie wczoraj, a raczej to już było dziś bo było po północy.
-Przepraszam, nie chciałam. Wiem, że za mną nie przepadasz. Wiem też, że jestem irytująca. - Po tych słowach wyszła z sali.
Teraz ja tańczyłem w stylu hip-hopowym, breakdance i street dance. To są te trzy style, w których się specjalizuję, i które lubię.
Jak nadszedł czas na lekcję to skończyłem ćwiczyć udając się pod salę lekcyjną.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Podczas długiej przerwy wyszedłem na zewnątrz. Zauważyłem siedzącą na ławce Kim. Dosiadłem się do niej.
-Zawsze jesteś taka szczera? - Spytałem.
-Tak. Kedy Cię komplementowałam, też mówiłam szczerze, ponieważ rzadko widuje się chłopaka w zielonych włosach. Powiedziałam to co myślę i nie żałuję tego. - Jak zwykle nie ściemniała. -Coś jeszcze?
Serio? Chłopak w zielonych włosach to rzadkość? W jakim świecie ona żyje? Ile chłopaków i dziewczyn farbuje teraz włosy na zielono, niebiesko, czerwono, różowo i na inne kolory. Nawet robią sobie kilka kolorów naraz. Co w tym nadzwyczajnego?
-Czemu się mnie tak uczepiłaś? - W końcu zadałem jej pytanie.
(Kim? Nie miałam pomysłu dlatego takie krótkie.)

9.15.2017

Od Liama CD Kim

-Już myślałam, że nie zapytasz. Twój głos jest świetny, masz talent. Gratuluję. Tylko nie pysznij się tymi moimi pochwałami. - Przestała gadać tylko na chwilę by złapać oddech. -Wiesz gdzie jest tutaj jakiś fajny klub?
Po to lazła za mną? Żeby się zapytać gdzie jest jakiś klub. Jest od tego internet i GPS.
-Czemu mnie o to pytasz? - Spytałem zirytowany.
-Dlatego, że jak na razie tylko Ciebie tu znam. - Odparła.
-Wcale mnie nie znasz. Zamieniliśmy ze sobą raptem kilka zdań i to wszystko. - Ona naprawdę zaczyna mi działać na nerwy.
-Prawde ale tak jakoś utknąłeś mi w pamięci. Co więcej masz ciekawy styl i wydajesz się być w miarę intrygującą osobą. To jak? - Wlepiła we mnie swoje oczy.
-No dobra. - Westchnąłem ciężko i napisałem jej na kartce adres klubu.
-Wielkie dzięki. Muszę już iść. - Zaczęła odchodzić.
-Jak masz na imię? - Zdążyłem jeszcze zapytać.
-Kim. A ty?
-Liam.
-Fajnie się gadało ale serio muszę już iść. - Zniknęła gdzieś w tłumie ludzi.
Dodarłem do pokoju już bez rzadnych przeszkód. Położyłem się na łóżku by chwilę odpocząć. Zacząłem myśleć o tej nowej...Kim. Zaczęła mnie już denerwować a najbardziej ta jej szczerość. Ona jest zupełnym przeciwieństwem Chole. No właśnie Chole. Dawno o niej nie myślałem i było dobrze. Dobra doś o niej, teraz czas na tą nową. Wiem o niej tyle co nic. Wiem tylko tyle, że ma na imię Kim, jest nowa, i że jest szczera co jest denerwujące. No wiem jeszcze, że podobają się jej moje włosy, styl i głos. To interesujące. Chwila moment, czy ona się we mnie zabujała? Nie, przecież to niemożliwe. Nie można się przecież od tak w kimś zakochać ale z drugiej strony chyba nie powiedziałaby mi tych wszystkich komplementów od tak sobie. Coś musi być na rzeczy, a może tylko tak sobie to powiedziała? Oby to co myślę nie okazało się prawdą. Na tą chwilę mam dość zakochanych w sobie dziewczyn. Najpierw była Chole, a następnie Kate i tyle wystarczy. Nie potrzebóję kolejnej dziewczyny, która chce stałego związku bo z tym to nie do mnie. Dobra, koniec myślenia o tym. Okaże się pewnie, że to co sobie wymyśliłem jest nieprawdą i wszyscy będą szczęśliwi.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Było po północy gdy obudziło mnie walenie do drzwi mojego pokoju. Zaspany otworzyłem drzwi.  Osobą, która mnie obudziła była pijana Kim, która zaraz po otworzeniu drzwi opadła na moją nagą klatkę piersiową. Pewnie musiała się opierać o drzwi. Musiała pomylić pokoje.
-Co r-robisz w...moim pokoju? - Trudno było jej się wysłowić.
-To nie twój pokój tylko mój. - Wyjaśniłem. -Daj kluczyki.
Posłusznie wykonała moje polecenie. Spojrzałem na breloczek, który był przy wszystkich kluczach ponieważ na nim był wygrawerowany numer pokoju, do którego ten klucz jest. Na breloczku Kim był wygrawerowany numer 8. Mój pokuj ma numer 6 więc mogła się łatwo pomylić zważając na to że jest nowa i w takim stanie.
-Chodź, zaprowadzę Cię do twojego pokoju. - Wziąłem ją pod rękę i zaprowadziłem do jej pokoju.
Chciałem ją położyć na łóżku ale ona nie chciała mnie puścić. Co znowu?
(Kim?)

9.14.2017

Od Liama CD Kim


Dziś jako pierwszy był W-F. Spakowałem strój do czarnej torby Nike, którą właśnie miałem na strój. Jeszcze raz sprawdziłem czy wszystko mam i poszedłem na halę sportową. Tam w szatni przebrałem się w strój. Całą lekcję graliśmy w piłkę ręczną. Nie chciało mi się dziś grać dlatego cały czas siedziałem jako rezerwowy. Jak już się przebrałem w normalne ubrania to sprawdziłem na telefonie jaką mam następną lekcję, była nią informatyka.
Zaniosłem strój do pokoju po czym poszedłem pod salę do informatyki. Przeglądałem Facebooka kiedy poczułem na sobie czyjś wzrok. Oderwałem się od telefonu by zobaczyć kto się mi przygląda. Była to dziewczyna. Jak na nią spojrzałem to natychmiastowo się odwróciła w stronę sali. Schowałem telefon do kieszeni i podszedłem do niej.
-Zgubiłaś się? - Spytałem.
-Nie. - Znów na mnie spojrzała. -To wszystko przez Ciebie a raczej przez twoje włosy. Masz świetny kolor a fryz jest genialny.
-Dzięki. - Zdziwiłem się jej szczerością.
-Muszę już iść. - Odchodząc rzuciła jeszcze tylko -Do zobaczenia.
Zaintrygowała mnie. Co prawda to nie mój gust i nie podoba mi się ale jej charakter to coś innego. Jest taka bezpośrednia i szczera. Nowość dla mnie. Jestem pewien, że między mną a nią nic nie będzie ale fajnie będzie ją rozgryść. To jej zachowanie było lekko drażniące.
Zadzwonił dzwonek i oto nadszedł czas na informatykę. Dziś robiliśmy strony internetowe.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Było już po lekcjach dlatego mogłem pójść do sali od wokalu by popracować nad piosenką. Usiadłem wygodnie i zacząłem myśleć nad tekstem. Po godzinie miałem już fragmęt. Postanowiłem go zaśpiewać aby zobaczyć jak to będzie brzmiało razem. W drzwiach do sali stanęła ta dziewczyna ale jej nie zauważyłem i zacząłem śpiewać. Miałem tylko sam tekst dlatego śpiewałem acapella.


Podobał mi się tekst i to jak brzmi razem gdy się go śpiewa. Być może ta piosenka przyda mi się na jakiś konkurs jak będzie oczywiście skończona. Zebrałem się do wyjścia i w tym momencie zobaczyłem w drzwiach poznaną dziś dziewczynę.
-Znowu ty. - Westchnąłem.
Gdy podszedłem do drzwi to sie przesunęła bym mógł wyjść. Szedłem prosto a ona szła za mną. W końcu stanąłem, ona się tego nie spodziewała i wpadła na mnie.
-Chcesz czegoś? - Odwróciłem się w jej stronę.
(Kim?)

9.13.2017

Od Liama CD Chole

Jak tylko nauczyciel przyszedł i otworzył drzwi od sali to od razu szturmem weszliśmy do sali. Siadłem tak jak zwykle, na samym końcu. Popisałem trochę ze znajomym i umówiliśmy się na wieczór. Trochę się rozerwę. W tym momęcie muszę być skupiony na lekcji. Do odpoczynku jest jeszcze trochę czasu. Całą lekcję siedziałem spokojnie.
Przez cały czas udało mi się nie spotkać Chole.
Od razu po lekcjach udałem się do salonu kosmetycznego w celu dodania kolejnego kolczyka, który będzie w lewym uchu. Przy wyjściu z Akademii natknąłem się na Chole, która wchodziła. Minęliśmy bez słowa jak to robimy od jakiegoś czasu.
Droga do salonu nie zajęła mi dużo czasu. Przekłucie ucha też nie trwało długo. Efekt bardzo mi się podoba.


Zapłaciłem i wróciłem do Akademii. W drodze do pokoju znalazłem leżący na podłodze niebieski notes. Podniosłem go i sprawdziłem czy jest podpisany i był. Należał do Chole. Znów ona. Poszedłem do niej żeby dać jej ten notes. Pukałem do chwili, aż mi otworzyła. Jak to zrobiła to od razu zamknęła drzwi, nawet nie dała mi szansy powiedzieć ani jednego słowa. Położyłem notes przed drzwiami i poszedłem do siebie.
Wziąłem prysznic i zacząłem się zbierać do wyjścia. Ubrałem się w czarne spodnie z dziurami na kolanach, czarne zamszowe buty, kórtkę skórzaną również czarną oraz koszulę w czarno-białe paski, który były różnej grubośći i biegły w różnych kierunkach. Nie zapinałem koszuli do końca, a kórtka była odsunięta. Do tego ubrałem okulary przeciwsłoneczne.



Na sam koniec ułożyłem włosy i wyszedłem. Włosy zaczesałem do tyłu a grzywkę na bok.
Razem z kolegą poszliśmy do klubu. Wróciłem ok. pierwszej rano.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Nie mieliśmy trzeciej lekcji i musieliśmy iść na świetlicę. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy Chole, która siedziała przy jednej z ławek. No pięknie, ona też tu jest. Zająłem miejsce w najwięlszej odległości od niej. Wcale nie zwracałem na nią uwagi. Ona już mnie nie interesuje.
(Chole?)

9.04.2017

Od Liama CD Chole

Minął już miesiąc od mojej ostatniej rozmowy z Chole. Nie będę ukrywał, że bez żadnego kontaktu z nią było mi świetnie. Ten czas nie należał do nudnych. Zdążyłem zdradzić Kat z jej najlepszą przyjaciółką, która miała być druhną na naszym ślubie, a Kat nas nakryła i kazała nam się wynosić. Nie żałowałem jednak tego, ślub jest jednak nie dla mnie jak i stały związek. Zbyt dużo ładnych dziewczyn by być tylko przy jednej. Na dodatek przyszła do mnie jakaś dziewczyna o imieniu Nicole, która twierdzi, że jest moją siostrą, i że została oddana do adopcji bo tata nie chciał córki. To poprostu szczyt absurdu, jakieś brednie. A na koniec poznałem nową dziewczynę, ładną.
Korzystając z wolnego popołudnia, siedziałem na ławce w parku z butelką wody w dłoni. Popatrzyłem się za siebie i zobaczyłem Chloe, która się we mnie wpatrywała. Jak nasze spojrzenia się spotkały to ona po prostu uciekła. Ona chyba nigdy się nie odczepi. Wstałem z ławki i wróciłem do Akademii. Zauważyłem Chole siedzącą na murku ze słuchawkami w uszach. Podszedłem do niej.
-Czy ty zawsze musisz być na mojej drodze?! - Warknąłem.
-Masz rację. Zawsze stoję na twojej drodze, śledzę Cię. A teraz posłuchaj uważnie z łaski swojej bo usłyszysz to tylko raz. We wszystkim masz rację i przepraszam, już więcej nie zamierzam wchodzić Ci "w drogę". Odchrzań się od mnie. - Powiedziała po chwili ciszy i udała się do wnętrza Akademii.
Co za zołza. Dobrze, że się opamiętałem w czas i nie mam teraz z nią nic wspólnego. W dużej mierze zawdzięczam do Leonowi i trochę Louisowi. Teraz nie wyobrażam sobie siebie razem z nią. Nie wiem co mnie podkusiło by się z nią przespać tego wieczoru. Na pewno przyczynił się do tego alkohol ale przecież nie musiałem później nic robić.
Dobra już...nie ma co do tego wracać. Ważne jest teraz tylko to że już nic nas nie łączy.
Udałem się do swojego pokoju właczając Xboxa One. Wybrałem grę Fifę 18, którą udało mi się zdobyć przedpremierowo dzięki znajomością. Grałem bez przerwy do późnej nocy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Rano jak zwykle udałem się na lekcje. Mijając na korytarzu Chole nawet nie zerknąłem w jej stronę. Jakby jej nie było. Nie ma co jej zaczepiać bo i tak zawsze jest to samo, docinki, kłótnie a następnie się rozchodzimy i od nowa to samo.
Stanąłem naprzeciwko sali gdzie zdjąłem gumkę do włosów z nadgarstka i związałem swoje włosy na tak zwanego samuraja.
(Chole?)

8.19.2017

Od Liama CD Oshee

Była dziś sobota dlatego pojechałem do Kat. Poznałem jej przyjaciółkę Lucy, która będzie jej druhną na naszym ślubie...jeśli do niego dojdzie.
Lucy była piękną dziewczyną o jasno brązowych włosach z nielicznymi pasemkami w kolorze blond. Oczy dziewczyny były koloru niebieskiego. Czułem jak coś mnie do niej ciągnie. Udało mi się to jednak opanować. Wieczorem Kat musiała pojechać do pracy i zostałem sam z Lucy.
-Może się lepiej poznamy? - Zaproponowałem.
-Chętnie. - Dziewczyna zbliżyła się do mnie na taką odległość, że nasze ciała się stylały.
-Co robisz? - Stałem w bezruchu. Nasze twarze dzieliło dosłownie kilkanaście centymetrów.
-Poznaję Cię. - Wyszeptała i wpiła się w moje usta.
Mogłem to przerwać to teraz, w tej chwili ale nie potrafiłem...a raczej nie chciałem. Objąłem ją i podstadziłem tak, że jej nogi były na boich biodrach podtrzymywane przez moje dłonie. Lucy wsadziła dłonie w moje włosy. W takiej pozycji poszliśmy do najbliższej sypialni.

~~~~~~~KILKA GODZIN PÓŹNIEJ~~~~~~~

Lucy leżała na łóżku wtulona w mój tors. Oboje byliśmy nadzy. Zdałem sobie sprawę, że nie mogę wziąść ślubu z Kat. Po prostu nie jestem w stanie być z jedną dziewczyną w stałym związku.
-Kat niedługo wróci. - Powiedziała dziewczyna nie zmieniając pozycji. -Co jej powiemy?
-Nic. Zerwę z nią. Nie mogę wziąść z nią ślubu bo nie potrafie być w stałym związku. - Wyjaśniłem.
Usłyszeliśmy dźwięk otwierających się drzwi. Pewnie Kat wróciła wcześniej. Szybko zaczęliśmy się ubierać. Jednak nie zdążyliśmy bo Kat weszła do środka.
-Czy wy... - Nie mogła dokończyć zdania.
-Tak. - Potwierdziłem to co chciała powiedzieć. -Wybacz ale zrywam zaręczyny. Nie potrafię być w stałym związku.
Kat tylko zdjęła pierścionek zaręczynowy i rzuciła nim we mnie.
-Wynoście się oboje! - Krzyknęła łamiącym się głosem.
Dokończyliśmy się ubierać i wyszliśmy.

~~~~~~~~~DWA DNI PÓŹNIEJ~~~~~~~~~

Na przerwie wyszedłem na zewnątrz. Zauważyłem ciemnowłosą dziewczynę rozglądającą się, jakby kogoś szukała. Jej wzrok zatrzymał się na mnie. Bez wahania podeszła do mnie.
-Ty jesteś Liam De Vil? - Odezwała się.
-Tak, to ja. - Przytaknąłem.
-Nazywam się Nicole Grey. Wiem, że będzie Ci w to trudno uwieżyć ale jestem twoją starszą siostrą. - Mówiła to tak spokojnie jakby to już ćwiczyła setki razy.
-Co? - Nie ukrywałem zdziwienia. -Ja nie mam rodzeństwa.
-Masz mnie. Zostałam oddana do domu dziecka bo ojciec nie chciał córki tylko syna.
-Jak śmiesz mówić tak o moim ojcu? - Teraz to przegięła. -Nie jesteś moją siostrą i skończyłem z tobą rozmowę.
Szybkim krokiem wszedłem do budynku zostawiając dziewczynę za sobą. Byłem zdenerwowany po tym co mi powiedziała. Jak ona śmie tak obrażać ojca. Szedłem prosto przed siebie korytarzem nie patrząc na nic. W końcu na kogoś wpadłem. To musiało się tak skończyć.
-Patrz jak chodzisz. - Wiedziałem, że to moja wina ale nie zamierzałem tego przyznawać.
- Sorry, moja wina. Nie patrzyłam gdzie idę. - Powiedziała dziewczyna, którą potrąciłem łapiąc się za głowę i coś podnosząc z podłogi.
-Następnym razem postaraj się patrzeć. - Mój ton brzmiał oschle.
-Może Ci to jakoś wynagrodzę? Co powiesz na kawę? - Na jej twarzy pojawił się nikły uśmiech.
-Ok.
Poszliśmy do stołówki gdzie dziewczyna kupiła mi i sobie kawę.
-Jestem Oshee. - Przedstawiła się.
-Liam. - Wziąłem swoją kawę.
-Zły dzień? - Podjęła rozmowę.
-I to jeszcze jak ale nie chcę o tym gadać. - Wziąłem mały łyk jeszcze gorącej kawy.
Przyjżałem się tej dziewczynie. Była szczupła o średnim wzroście. Miała brązowo-rude włosy opadające na ramiona, lekko falowane. Karnację wyjątkowo jasną. Oczy miała złoto-piwne. Jednym słowem była ładna. Miała też orginalne imię.
-Nowa? - Jakoś byłem oszczędny w słowach, pewnie przez ten incydent z tamtą dziewczyną.
(Oshee?)

7.15.2017

Od Liama CD Chole

Zdążyłem na kolejną nawet z kilkuminutowym wyprzedzeniem. Powiedziałem Chole to co chciałem powiedzieć i już nie zamierzam się do niej odzywać. To i tak pewnie nie wypali znając moje "szczęście" co do niej. Jak zwykle pewnie coś się wydarzy, że będziemy musieli coś razem zrobić lub jakaś inna rzecz. Mam wrażenie jakby nas coś do siebie za wszelką przyciągało. Zawsze musimy mieć coś za sobą wspólnego. Trzeba to jakoś zmienić. Chcę z nią skończyć raz na zawsze i tym razem nic mi w tym nie przeszkodzi.

~~~~~~~~~NASTĘPNEGO DNIA~~~~~~~~

Na drugiej lekcji okazało się że nie ma nauczyciela, i że mamy łączone z jakąś inną klasą, która ma akurat aktorstwo. Poszedłem do sali gdzie odbywają się zajęcia z aktorstwa. Na miejscu okazało się że tą klasą, z którą mamy łączenie jest klasa Chole. Tak jak myślałem, że coś się wydarzy. Chociaż tyle, że Louis chodzi też do tej klasy. W ławce usiadłem z nim. Oni mieli normalne zajęcia a my po prostu siedzieliśmy i mogliśmy robić co tylko chcemy. Tak czy siak większość lekcji przegadałem z Lou. Na Chole nie zwracałem najmniejszej uwagi. Pisałem też z Kat. Jest teraz w Paryżu i nie będę się z nią widział przynajmniej przez miesiąc. Tęskniłem za nią ale wciąż miałem małe wątpliwości co do tego ślubu. Miałem wrażenie, że podjąłem pochopną decyzję, i że ślub nie jest dla mnie. Mimo tych wszystkich wątpliwości jestem zdeterminowany by wziąść ten ślub. Wiem, że po nim wiele rzeczy ulegnie zmianie i na wiele z nich mogę nie być gotowy. Po lekcji Chole mnie zaczepiła.
-Liam, zaczekaj. Chcę z tobą pogadać.
-Nie, ja nie chcę z tobą gadać. Zostaw mnie wreszcie w spokoju, nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Zrozum to wreszcie i znajdź sobie jakiegoś innego frajera, który będzie na każde twoje skinienie. - Jak tylko skończyłem to mówić to poszedłem jak najszybciej. Nie chciałem przebywać w jej towarzystwie. Udałem się na zewnątrz siadając na ławce i bawiąc się telefonem.
(Chole?)

6.30.2017

Od Liama CD Chole

Dostałem od niej kazanie, że to niby ja się z nią przespałem, i że wymagałem szczerości. To przecież było jasne, że chciałem żeby była ze mną szczera. Powiedziała jeszcze, że po tym wszystkim śmiałem nazywać się jej przyjacielem, no sorki ale sama się na to zgodziła więc o co ma teraz wąty. Jak zwykle wszystko mówiła na swoją korzyść, z naszej dwójki to niby ja mam być ten zły. Nie dam tak sobą pomiatać i pozwalać jej mówić na mój temat co sobie tylko zapragnie. Niech sobie mówi co chce ale nie na mój temat, o resztę nie dbam. Pójdę powiedzieć jej to ale trochę później. Teraz nie mam na to ochoty ani czasu. Teraz to ja mam lekcję, której nie zamierzam opuścić przez nią, nie jest tego warta.
Patrząc wstecz można powiedzieć, że zatoczyliśmy koło. Najpierw się nienawidziliśmy. Jak się przespaliśmy to narodziło się między nami jakieś uczucie, następnie nadeszło rozstanie i "przyjaźń", no i dochodzimy do chwili obecnej gdzie znów za sobą nie przepadamy ale nie tak bardzo jak na początku naszej znajomości. Zobaczymy co będzie dalej. Mam nadzieję, że zostanie tak jak jest teraz, że nic się już nie zmieni. To co jest teraz mi odpowiada poza tylko, niektórymi rzeczami, które trzeba naprostować.
Prosto po zakończeniu lekcji udałem się szybkim krokiem pod drzwi pokoju Chole by wyrobić na przerwie. Zapukałem do drzwi nie mając pewności, że jest wewnątrz. Nikt nie odpowiadał ale dla 100% pewności nacisnąłem klamkę. Drzwi się otworzyły dlatego wszedłem do środka.
-Czego ty jeszcze chcesz? - Spytała chłodnym tonem.
-Naprostować coś. - Mój ton równie brzmiał chłodno. -Nie życzę sobie, żebyś mówiła na mój temat co sobie tylko chcesz. Ja o tobie nie mówię co tylko chcę, właściwie to nic nikomu o tobie nie mówię. Następna sprawa jest taka, że obwiniasz mnie o to że nam się nie udało a to twoja wina. Myślisz, że to ja się z tobą przespałem a nie doszło by do tego gdybys też tego nie chciała więc nie zwalaj wszystkiego na mnie bo robisz z siebie tylko ofiarę. Daj mi spokój tak ja chcę dać go tobie ale ty mi to za karzdym razem uniemożliwiasz. To że ty nie ułożyłaś sobie po tym wszystkim życia nie znaczy, że ja też nie. - Spojrzałem na telefon, były jeszcze trzy minuty do lekcji dlatego wyszedłem bez żadnego słowa żeby się nie spóźnić.
Mam nadzieję, że coś do niej dotarło po tym co jej powiedziałem. Jestem już zmęczony wałkowaniem tego wszystkiego w kółko. Jeśli to nie pomogło to będę musiał sięgnąć po inne środki by wypersfadować siebie z jej głowy bo uczepiła się mnie jak rzep psiego ogona.
(Chole?)

6.28.2017

Od Liama CD Chole

Siedziałem w pokoju i uczyłem się do czasu gdy ktoś mi przeszkodził. Tym kimś była Chole.
-Przyszłam Ci tylko coś pokazać. Potem będziesz mógł zrobić z tą informacją co tylko będziesz chciał. - Widać było, że jej zależy na tym żebym zobaczył to co chce mi pokazać.
Po chwili wahania zgodziłem się jednak. Podejżewałem, że nie dałaby mi spokoju gdybym tego nie obejżał. Wziąłem od niej pendrive'a, ktorego wpiąłem do laptopa. Były na nim dwa nagrania. Jedno z Leonem a drugie z Louisem. Rozmawiali na nich z Chole o mnie, a konkretniej o tym jak mnie okłamali co do niej. Jak tylko nagrania się skończyły Chole wypięła pendrive'a i wyszła pośpiesznie. Te nagrania nie zdziwiły mnie. Znam Leona bardzo dobrze i wiem, że jest w stanie skłamać dla mojego dobra. Louisa nie znam tak dobrze jak Leona ale wiem, że nie jest świętoszkiem. Nie miałem pojęcia, że kłamią ale dowiedzenie się tego nie było jakimś specjalnym szokiem. Z drugiej strony to co naopowidali mi o niej pomogło mi o niej zapomnieć. Wydaje mi się że nie zauważyłem ich kłamstw dlatego, że chciałem wieżyć, że to co mówią jest prawdą. Tak bardzo chciałem o niej zapomnieć i udało się.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Przed lekcjami poszedłem do Louisa powiedzieć mu o tym że się dowiedziałem o tym że skłamał ale to i tak niczego nie zmienia. Podobnie powiedziałem Leonowi. Spotkałem też Chole.
-Już wiesz, że nie kłamałam tylko oni. - Powiedziała.
-Wiem ale to niczego nie zmienia. - Wzruszyłem ramionami.
-Jak to? Oni przez cały czas Cię okłamywali! - Zdenerwowała się.
-Nie zapominaj, że ty też. Oni przynajmniej robili to dla mojego dobra. Nie to co ty. - Moim słowom towarzyszyła gestykulacja. - Dzięki nim zapomniałem o tobie, ty też zapomnij o mnie.
(Chole?)

6.26.2017

Od Liama CD Chole


Dziś lekcje zaczynały mi od samego rano. Tak bardzo nie chciało mi się wstawać ale zrobiłem to. Po wykonaniu wszystkich czynności udałem się pod sale gdzie mam lekcje. Cały czas aż do dzwonka SMS-owałem z Kat. Ten weekend spędzam u niej. Nie mogę się tego doczekać. Dawno się już nie widzieliśmy dlatego, że Kat pracowała w Londynie. Teraz ma wolne i w końcu możemy się spotkać oraz nadrobić stracony czas. Stęskniłem się bardzo za nią. Minęło już dużo czasu odkąd będziemy razem i czasami myślę o przesunięciu naszego związku o krok naprzód. Mianowicie myślę o zaręczynach. To byłby odważny postęp. Od śmierci Ashley jeszcze nigdy nie myślałem o żadnej dziewczynie tak poważnie. Ale jednocześnie nie jestem pewiem czy wytrzymam w jednym związku. To będzie trudne ale jak nie spróbuję to się nie dowiem. Ona jest naprawdę dla mnie ważna...ważniejsza od Chole. Tym razem nie mogę tego zepsuć...chwila moment, przecież z Chole to niczego nie zepsułem. To ona wszystko zepsuła. Po lekcjach pojadę do jubilera żeby kupić pierścionek zaręczynowy. I kto by pomyślał, że to wszystko się tak potoczy. Nie ma co rozpamiętywać i żyć chwilą bo nigdy nie wiadomo co będzie.
Ostatnią lekcje nam odwołali więc mogłem pojechać wcześniej do jubilera. Zostawiłem plecak w pokoju, zamknąłem go i udałem się do garażu. W garażu spotkałem Chole, która przyjechała samochodem. Zdziwiło mnie to bo nigdy tego nie robiła. Myślałem nawet, że nie ma prawa jazdy. W dodatku miała też inną fryzurę, krótszą i pofarbowaną na fioletowo. Nie mówiąc nic do siebie minęliśmy się tak jak obcy sobie ludzie. Oby tak było przez cały czas. Wsiadłem do samochodu i pojechałem dl najlepszego jubilera. Wewnątrz sprzedawczyni pokazała mi wszystkie pierścionki zaręczynowe. Wszystkie oglądałem bardzo dokładnie. Wybranie jednego było trudną decyzją. Ostatecznie wybrałem najpiękniejszy moim zdaniem i najdroższy pierścionek.



Na samym środku pierścionka był wielki niebieski kamień a niżej niego małe diamenciki. Był naprawdę piękny. Zapłaciłem za niego a sprzedawczyni wsadziła go do czerwonego pudełeczka a następnie do małej torebeczki. Podziękowałem i wyszedłem.

~~~~~~~~~~~~WEEKEND~~~~~~~~~~~

Dziś wybieram się z Kat do restauracji na kolację. To jest ten dzień, w którym się jej oświadczę. Wszystko mam już przygotowane. Stolik zarezerwowany, obsługa restauracji jest poinformowana co ma być i kiedy. Wszystko będzie idealnie.
Przyjechałem pod dom Kat swoim samochodem. Ubrany byłem w białą koszulę, czarne spodnie oraz granatowe buty. Zapukałem do drzwi, które Kat po chwili otworzyła. Miała na sobie czarną sukienkę do ud, bez ramiączek oraz z głębokim dekoltem. Do tego były czarne szpilki, naszyjnik z pereł oraz złota bransoletka. Włosy miała ułożone na bok oraz pofalowane. Wyglądała pięknie. Pocałowałem ją na powitanie. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do restauracji. Droga zajęła nam jakieś dwadzieścia trzy minuty. W restauracji usiedliśmy przy swoim stoliku. Były już na nim kwiaty oraz świece i tależe ze sztućcami. Oświetlenie oraz muzyka były nastrojowe. Kelnerzy przynieśli zamówioną kolację oraz wino. W kieliszku Kat umieszczony był pierścionek zaręczynowy.
-Czy to...? - Wyjęła z kieliszka pierścionek.
-Tak, to jest pierścionek zaręczynowy. - Wstałem z miejsca i podszedłem do Kat klękając na jedno kolano.
- Kathrin Hammersmith, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną? - Zapytałem.
-Tak, oczywiście, że tak. - Uśmiechnęła się.
Ująłem pierścionek w dłoń i założyłem go na palec Kat. Dalsza część kolacji minęła nam na rozmowie i planowaniu przyszłości.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Była już niedziela i wieczorem będę musiał wracać do Akademi.
Wszedłem na portale społecznościowe i wszedzie były artykuły o moich zaręczynach z Kat i zdjęcia z nich. Ale jak to możliwe? To miało być prywatne. Paparazzi jakoś musiał zrobić te zdjęcia. Trudno, prędzej czy później i tak by się to wydało.
Pojechałem z Kat do New Yorku na pokaz mody, w którym Kat brała udział. Siedziałem w pierwszym rzędzie nie mogąc się doczekać kiedy Kat wyjdzie. Okazało się że wyszła jako ostatnia.
Zaraz po pokazie wróciłem do Akademi. Idąc korytarzem natknąłem się na Chole. Ku mojemu zdziwieniu odezwała się do mnie.
-Gratuluję.
-Czego? - Powiedziałem obojętnym tonem.
-Zaręczyn z Kat. Widziałam artykuły i zdjęcia.
Nie miałem jej nic do powiedzenia dlatego poszedłem do pokoju.
(Chole?)

6.21.2017

Od Liama CD Chole

Po przerwie wszedłem do sali jako pierwszy zajmójąc ulubione ostatnie miejsce przy oknie. Siedziałem na lekcji dalej myśląc o tym wszystkim. Mimo to skupiałem się też na lekcji dzięki temu, że mam podzielną uwagę.
Po lekcjach robiłem to co kocham, czyli zająłem się śpiewaniem, pisaniem tekstów i graniem. Wszystko po trochu. Do pokoju poszedłem dopiero jak zrobiło się późno.

~~~~~~~~~KILKA DNI PÓŹNIEJ~~~~~~~~

Będąc w trakcie pisania piosenki z chłopakami zadzwonił do mnie tata.
-O co chodzi? - Zapytałem.
-Jesteśmy dziś umówieni z Martym i Chole na kolację. - Powiedział tata.
-Po co? - Nie ukrywałem rozgoryczenia. -Przecież zakończyłeś z nim współpracę.
-Prawda ale nie do końca. Dziś właśnie będziemy podpisywać ostatnie papiery i już definitywny koniec. To co przyjdziesz?
-Przyjdę. - To może w sumie być dobra okazja by pogadać z Chole.
Ojciec wysłał mi adres i godzinę SMS-em. Okazało się że mam być na 18:00 czyli nie mam za dużo czasu.
-Słuchajcie chłopaki, musimy dokończyć pisanie w inny dzień. - Zwrociłem się w ich stronę.
-Coś się stało? - Zapytał Lou?
-Nic strasznego, tatuś zadzwonił i muszę iść z nim kolację o 18:00 i z jego już od dziś na dobre byłym współpracownikiem. - Wyjaśniłem.
-Ok, nie ma problemu. - Wtrącił się Daniel.
-To narka. - Wyszedłem z sali.
Pierwsze co zrobiłem do zadzwoniłem do szofera. Następnie wziąłem prysznic i ubrałem się. Włosy związałem w ogonek. Wyrobiłem się dosłownie w ostatniej chwili. Jak dojechałem na miejsce to tata już był ale Chole i Marty'ego jeszcze nie. Po kilku minutach oboje się pojawili. Wszyscy się przywitaliśmy i poszliśmy do zarezerwowanego stolika. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Z całego towarzystwa ja mówiłem najmniej. Nie miałem jakoś nastroju na pogaduszki. Przez cały czas obserwowałem Chole nie spuszczając jej nawet na sekundę.
-Przepraszam ale muszę wyjść na świeże powietrze. - Powiedziała.
-Coś się stało? - Zapytał zatroskany Marty.
-Nie, wszystko w porządku. - Wstała od stolika.
-Pójdę zobaczyć czy z nią dobrze. - Również wyszedłem po kilku minutach od wyjścia Chole.
Stanąłem przed restauracją rozglądając się w poszukiwaniu Chole. Jak już ją zauważyłem Chole to podszedłem do niej od tyłu.
-Musimy pogadać. - Powiedziałem obojętnie.
-Myślałam, że już sobie wszystko wyjaśniliśmy. - Obróciła się w moją stronę.
-Nie wszystko. - Zaprzeczyłem.
-O czym chcesz jeszcze gadać? - Oparła dłoń na bieodrze.
-Jest kilka spraw. Zacznijmy od tego, że chcesz odejść tylko z Akademi dlatego, żeby uciec ode mnie.
-Nie uciekam przed tobą.
-Mów co chcesz ale ja swoje wiem. - Zwinąłem ręce na piersi.
-Nie mam ochoty z tobą o tym gadać. To moja sprawa. - Burknęła.
-Ok ale wiedz, że zachowujesz się jak tchórz. - Powiedziałem. -Następna sprawa to to dlaczego tak traktujesz Leona i Louisa?
-Jak ich traktuję? - Odpowiedziała pytaniem na pytanie.
-Wyżywasz się na nich dlatego, że nam nie wyszło. Opowiadasz Louisowi kłamstwa o tym co się między nami wydażyło. Zabawiłaś się z nim i go zostawiłaś. Zupełnie tak jak mnie.
-To wszystko kłamstwa! - Krzyknęła. -Oboje kłamią.
-Nie myśl sobie, że Ci uwieżę. Nie ważne co powiesz to i tak Ci nie uwieżę. A nawet jeśli kłamią to tylko dla mojego dobra. - Powiedziałem.
-Jaki ty jesteś naiwny.
-Licz się ze słowami. - Warknąłem. -Wracając do naszej ostatniej rozmowy o religii to na pewno jak się dowiedziałaś o tym że jestem muzułmaninem to poczułaś do mnie obrzydzenie tak jak większość. Chcę Ci powiedzieć, że nie obchodzi mnie to i że jestem dummy ze swojej religii. - Po tych słowach wróciłem do stolika.
Powiedziałem Marty'emu, że z Chole wszystko jest ok. Posiedziałem jeszcze chwilę i wróciłem do Akademi. Nie chciałem zostać w towarzystwie Chole ani chwili dłużej. Mam jej serdecznie dość na ten wieczór. Ona to potrafi wyprowadzić z równowagi jak nikt inny. Cieszę się że tata zakończył z Martym definitywnie współpracę. Już nie będziemy musieli się spotykać na żadnych kolacjach. Nie rozumiem slaczego ja i Chole też musieliśmy na niej być. Przecież my nie mamy nic wspólnego z tymi interesami. Dobrze, że to koniec. Mimo, że trochę sobie pogadaliśmy to wiem, że to jeszcze nie koniec, to dopiero początek. Nie mogę pozostawić tego, że naopowiadała takich kłamstw Louisowi bez reakcji. Musi zapłacić za to co mi zrobiła. Myśli, że będzie opowiadała na mój temat co jej się żywnie podoba a ja zostawię to bez reakcji. O nie, tak nie będzie.
Wziąłem prysznic, ubrałem piżamę i poszedłem spać. O dziwo zasnąłem szybko.
(Chole?)

6.18.2017

Od Liama CD Chole

Siedziałem w łazience jakieś 5 minut. Chole powinno już nie być. Grubo się pomyliłem bo dalej tam stała. Czego ona jeszcze chce?
-Chcę Ci tylko powiedzieć, że dokończone zadanie zostawiłam u nauczyciela i przeprosić jeśli w jakiś sposób Cię uraziłam ale nie wiedziałam. - Powiedziała.
Nie potrzebuję jej przeprosin, objedzie się. Chciałem powiedzieć co o tym myślę ale przyszedł Marty.
-Cześć Liam. - Podał mi dłoń na przywitanie. -Spakowana? - Zwrócił się do Chole.
-Tak. Torba leży w pokoju. - Odpowiedziała.
-Byłem u dyrektora porozmawiać z nim. Dał mi swój numer bym do niego zadzwonił jak ostatecznie podejmiesz decyzję.
-O czym wy mówicie? - Nie miałem pojęcia o czym oni rozmawiają.
-Chole Ci nic nie powiedziała? - Wydawał się być tym zdziwiony.
-Nie. - Potwierdziłem.
-Chce odejść z Akademi ale dyrektor poprosił ją by to jeszcze przemyślała. - Marty powiedział mi wszystko.
-On nie musiał o tym wiedzieć. - Wtrąciła się Chole.
Chole poszła a ja porozmawiałem z Martym jeszcze chwilę. Jak poszedł to ponownie usiadłem na wcześniejszym miejscu.
Wiadomość o tym że Chole myśli o opuszczeniu z Akademi była dla mnie lekkim zaskoczeniem. Aż tak bardzo nie może znieść mojej obecności, że chce po prostu uciec? Nie spodziewałbym się po niej takiego zachowania. Tylko słabi uciekają. Ja bym nigdy czegoś takiego nie zrobił. Ucieczka niczego nie rozwiązuje. Zawsze stawiam czoło problemą i je pokonuję. Mam jednak nadzieję, że wróci i nie odejdzie bo muszę się z nią rozprawić. Mamy jeszcze kilka tematów do omówienia, które trzeba omówić a jej ucieczka dołożyła jeszcze kilka. W tym momencie zadzwonił dzwonek na przerwę i wszyscy zaczęli wychodzić z klas. Przypomniał mi on o rozmawie z Chole na temat tego dlaczego nie jestem na religii. Teraz jak wie, że jestem muzułmaninem to ma pewnie inne zdanie o mnie. Jestem tego pewien.
(Chole?)

6.15.2017

Od Liama CD Chole

Pierwsza lekcja, którą miałem to matematyka. Po sprawdzeniu obecności pan Stanley przywołał mnie do siebie.
-Słucham. - Stanąłem przed biurkiem.
-Chcę Ci powiedzieć, że Chole zrezygnowała z dodatkowych zajęć i będziesz musiał dokończyć zadanie sam. - Powiedział.
-Że co proszę? - Nie mogłem uwierzyć w to co słyszę. -Jak mam dokończyć zadanie sam skoro pan wyraźnie powiedział, że jest ono do zrobienia w parach.
-Wiem o tym ale nic na to nie poradzę. - Westchnął.
-Rozumiem to że Chole odeszła z tych zajęć ale niech zoztanie do końca tego zadania a po nim niech robi co sobie chce.
-Porozmawiam z nią o tym. - Spojrzał na mnie. -Możesz wrócić na miejsce.
Wróciłem do ławki z zepsutym humorem. Cały dzień będzie już do kitu.
Odeszła sobie. Tak po prostu sobie odeszła zostawiając mnie z tym całym głupim zadaniem samego. Dobrze wie, że musimy je zrobić w parach, a nie ma już nikogo innego wolnego. Pewnie specjalnie to zrobiła żeby zrobić mi na złość. To jest w jej stylu. Niech robi co sobie chce, a co mnie to.

~~~~~~~~~NASTĘPNEGO DNIA~~~~~~~~

Ubrałem się dziś w szarą koszulkę, czarne spodnie z dziurami na kolanach i czarne buty. Założyłem dziś dodatkowo na lewą rękę Tesbih - muzułmański sznur modlitewny.


Wiem, że po tych wszystkich atakach terrorystycznych ludzie uważają wszyztkich muzułmanów za terrorystów ale to nie jest prawda. To że wszyscy terroryści są muzułmanami nie oznacza, że wszyacy muzułmanie są terrorystami. Nie usprawiedliwiam tym terrorystów, krórzy zamordowali tyle niewinnych ludzi ale taka jest prawda. Wkurza mnie to jak niektórzy gapią się na mnie i wyzywają od terrorystów czy brudasów. W takich chwilach mam ochotę im przywalić ale nie pozwolę się sprowokować, nie dam im wygrać. Jestem muzułmaninem ale jestem też amerykaninem. Z resztą chrześcijanie też nie byli lepsi jak podczas wypraw krzyżowych mordowali tych, którzy nie chcieli przyjąć chrześcijaństwa. Teraz wszystko się na nich odbija. Takie jest moje zdanie ale uważam to jednak za potworne rzeczy i nikt nie powinien mordować w imię religii.
Wziąłem pecak i udałem się na lekcje.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Była teraz religia, na którą nie chodzę z powodu tego, że jestem muzułmaninem. Nie jest mi wpisywana nieobecność bo mam specjalną kartkę. Każdy dostawał taką kartkę i wpisywał czy chce chodzić na religię czy nie.
Siedziałem na ławce obok klasy, w której będę miał lekcje po religii. Z klasy naprzeciwko mnie wyszła osoba. Była to Chole. Pewnie została po coś wysłana.
-Co ty tu robisz? - Zdziwiła się moją obecnością tutaj.
-Siedzę. Nie widać? - Podszedłem do niej.
-To widzę ale dlaczego nie jesteś na lekcji?
-Bo mam teraz religię a na nią nie chodzę. - Odpowiedziałem.
-Dlaczego? - Zdziwiła się.
-Bo jestem muzułmaninem. - Powiedziałem prosto z mostu.
Zauważyłem na jej twarzy zdziwienie i szok. Spojrzała na Tesbih na mojej lewej ręce. Nie miałem ochoty z nią więcej gadać dlatego poszedłem do toalety.
(Chole?)

6.08.2017

Od Liama CD Chole

To jak Chole na mnie patrzyła było irytujące.
-Ej! Zadanie trzeba zrobić. - Powiedziałem poirytowany.
-Ok, nie musisz krzyczeć. Przecież Cię słyszę.
Nie marnując już więcej czasu zabraliśmy się za zadanie. Szło nam znośnie. Nie pracowało mi się w jej towarzystwie konfortowo ale musiałem to znieść. Jak już kończyliśmy to zauważyłem, że z bandarz Chole, którym ma owinięty nadgarstek przesiąka krwią. Jak ona to zobaczyła to odruchowo schowała rękę.
-Pójdę już. Dokończymy jutro. - Skierowała się w stronę drzwi.
-Opatrzę Ci to. - Powiedziałem obojętnie zatrzymując ją.
-Nie musisz. - Delikatnie się uśmiechnęła.
Udałem, że tego nie słyszę i pociągnąłem ją w stronę krzesła.
-Siadaj. - Rozkazałem.
Posłusznie zrobiła to co powiedziałem. Odszedłem na chwilę i wróciłem z apteczką. Usiadłem obok niej, wyjąłem bandaż z apteczki i zdjąłem z jej ręki stary. Jak już to zrobiłem to skrzywiła się prawdopodobnie z bólu i zabrała dłoń.
-Sama to zrobię. - Powiedziała.
Wstała ale ponownie ją zatrzymałem.
-Nie poradzisz sobie.
-Poradzę.
Zabrała stary bandaż i wyszła. Zamknąłem drzwi na klucz. Nie miałem już dziś na nic siły. Sam nie wiem dlaczego przejąłem się tak jej ręką. Może z litości. Nie potrafię tego wyjaśnić.
Nie męcząc się już dłużej poszedłem spać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Rano przed lekcjami poszedłem pod salę gdzie miała mieć lekcję Chole. Zauważyłem ją stojącą przy oknie.
-Masz dziś jakieś plany po lekcjach? - Podszedłem do niej.
-Nie. - Ujżałem na jej ustach cień uśmiechu.
-To przyjdź do mnie by dokończyć to zadanie. Chcę je już mieć z głowy. - Powiedziałem obojętnym tonem i odszedłem.
Najbardziej chciałbym skończyć to zadanie z powodu Chole. Nie chcę jej widywać więcej niż to naprawdę konieczne. Chcę ją wymazać ze swojego życia na tyle na ile to jest możliwe.
(Chole?)

6.03.2017

Od Liama CD Chole


Jak już skończyłem z pokojem to pomyślałem, że nadszedł czas aby zmienić coś w mojej fryzurze. Ostatecznie zdecydowałem, że je przefarbuję. Dziś już mi się nie chciało iść dlatego pójdę jutro po lekcjach. Przebrałem się i poszedłem spać.

~~~~~~~~~NASTĘPNEGO DNIA~~~~~~~~

Wziąłem prysznic, ubrałem się i poszedłem na lekcje. Jak się okazało pierwszą miałem z Chole. Nie myła to normalna lekcja tylko dodatkowa. Mógł na nią uczestniczyć kto tylko chciał. Zapisałem się dlatego, że miałem słabe oceny z matematyki a to była dodatkowa lekcja matematyki. Dla mnie osobiście mieszanie osób z różnych klas było głupie. Każdy jest na innym poziomie wiedzy i to wszystko się miesza. Ale nic na to nie poradzę. Mogę się jedynie przystosować. Stałem koło sali i bawiłem się komórką. Po dzwonku usiadłem w ostatniej ławce sam. Na Chole nie zwracałem żadnej uwagi. Na końcu lekcji nauczyciel zadał nam zadanie w parach. Na moje nieszczęscie zostałem ja bez pary i Chole. No i nauczyciel przydzielił nas do siebie. Akurat teraz kiedy się od siebie odsunęliśmy, próbujemy o sobie zapomnieć to dali nas razem.
Następne lekcje naszczęście były już normalne, bez Chole. Przez resztę czasu jej nie widziałem. Dobrze, że ta Akademia jest duża i prawdopodobieństwo spotkania się nie jest takie duże jak w innych szkołach. Zaraz po lekcjach poszedłem do Chole.
-Przyjdź do mnie o 16:00 to zrobimy to zadanie. - Powiedziałem obojętnym tonem po czym wyszedłem nie chcąc tu spędzać ani chwili dłużej.
Udałem się prosto do fryzjera by zdążyć na tą szesnastą. Ostatecznie pofarbowałem włosy na zielono i podgoliłem boki oraz tył bo od ostatniej mojej wizyty u fryzjera zdążyły podrosnąć. Górę włosów zostawiłem długą, taka jaka była.





Po skończeniu zapłaciłem fryzjerowi za pracę z napiwkiem i szybko wróciłem do Akademi. Jakieś 10 minut po moim powrocie usłyszałem pukanie do drzwi. Domyśliłem się że to musi być Chole. Otworzyłem drzwi i wpuściłem ją do środka. Pierwsze co zrobiła Chole to przyglądała się moim włosom.
-Wow. Niezła fryzura i niezły kolor. - Wciąż nie spuszczała wzroku z włosów.
-Nie przyszłaś tu by gadać o moich włosach tylko by robić zadanie. - Powiedziałem chłodnym tonem. -Zróbmy to co mamy zrobić i miejmy to z głowy. Im szybciej zaczniemy to szybciej skończymy i niebędziemy musieli się znosić. - Usiadłem na łóżku.
(Chole?)

5.28.2017

Od Liama CD Chole

Między lekcjami pisałem, teksty piosenek, które chciałbym umieścić na swoim debiutanckim albumie. W zespole takie teksty by nie przeszły. Przecież mamy być słodkimi chłopcami, których mają kochać nastolatki i małe dziewczynki. Boże...oby to się jak najszybciej skończyło. Z całej piątki to ja najbardziej nie chciałem być w tym zespole. Pop to nie mój styl, to nie jestem ja. Moje klimaty to R&B. Mogłem się nie zgodzić już na samym początku. Teraz bym się przynajmniej nie męczył. Jedyny z tego porzytek jest taki, że dzięki zespołowi zyskamy sławę i nie myślę przez to tyle o Chole. Nie mam na to czasu. W uszach zabrzmiał mi dźwięk dzwonka oznaczającego ostatnią już lekcję. Usiadłem w ostatniej ławce, gdzie lubiałem siedzieć. Lekcja minęła zaskakująco szybko. Idąc do pokoju zauważyłem Chole rozmawiającą z Leonem. Stanąłem tak by mnie nie widzieli ale też żebym coś słyszał. Przysłuchiwałem się ich rozmowie przez chwilę. Niektórych słów nie słyszałem. Ostatnie zdanie jakie usłyszałem było wypowiedziane przez Leona " Z resztą Liam przejrzałby na oczy wcześniej czy poźniej".
-Co przejrzałbym na oczy? - Postanowiłem się wytącić.
-Ty... - Leon zaczął.
-Słyszałem wszystko. - Lekko nagiąłem prawdę.
Chole po chwili poszła.
-Czekam na odpowiedź. - Powiedziałem.
-Chodziło mi o to że w końcu zobaczyłbyś jaka Chole jest naprawdę jeślibym ja Ci o tym nie powiedział. - Wyjaśnił Leon.
-Sam nie wiem. Może bym w końcu bym to dostrzegł ale nie jestem tego taki pewien. - Westchnąłem. -Dzięki tobie dowiedziałem się tego wcześniej. - Uśmiechnąłem się.
Zauważyłem ta twarzy Leona ulgę. Poszliśmy razem na cheesburgera.

~~~~~~~~~KILKA DNI PÓŹNIEJ~~~~~~~~

Byłem na próbie z chłopakami. Nie chciało mi się na nią przychodzić ale musiałem...siła wyższa. Zaśpiewaliśmy kilka piosenek i skończyliśmy. Od tego dnia co Leon rozmawiał z Chole nie widziałem jej ani razu. Wyjąłem telefon i wszedłem w kontakty. Zatrzymałem się przy numerze Chole. Po chwili przyglądania wykasowałem go. Nie będzie mi już potrzebny. Musze się od niej odciąć pod karzdym względem. Czasami miałem wątpliwości czy dobrze robię ale szybko przechodziły. Byłem pewien, że tego właśnie chcę, tego potrzebuję. Chole to już historia, która dobiegła końca.
Porządkując swój pokój znalazłem koszulkę należącą do Chole. Zabrałem ją i poszedłem jej ją oddać. Pukałem ale nikt nie otwierał to zawiesiłem koszulkę na klamce i wróciłem do siebie by kontynuować porządkowanie.
(Chole?)

5.24.2017

Od Liama CD Chole


Żeby rozładować te emocje poszedłem na siłownię. Dzięki złości, którą mam w sobie będę mógł lepiej ćwiczyć. Wyszedłem dopiero po kilku godzinach. Pech chciał, że trafiłem na Chole.
-Nie rozumiem o co Ci chodzi. - Zaczęła a już miałem nadzieję, że się nie odezwie.
-Prosiłem Cię żebyś mnie nie okłamywała a ty masz to gdzieś. Nie powiedziałaś mi prawdy o tobie i o Louisie. Mam wrażenie, że cała nasza znajomość to jedno wielkie kłamstwo. - Mówiłem lekko podniesionym tonem.
-Powiedziałam Ci prawdę. To co zaszło między nami nie oznacza, że jesteśmy parą. - Próbowała mnie przekonać, że mówi prawdę ale nie przynosiło to żadnego skutku.
-Nie wierzę Ci...nie wieżę w ani jedno twoje słowo. - Powiedziałem jej prosto w twarz.
-Jeśli mi nie wierzysz to nie ma sensu żebyśmy się ciągle sprzeczali. - Odezwała się po chwili.
-Co masz na myśli? - Zapytałem.
-To że powinniśmy dać sobie trochę czasu. Cześć. - Nie mówiąc nic więcej poszła przed siebie.
Uważam, że ten pomysł jest dobry. Przerwa dobrze nam zrobi. Nawet chyba chcę żeby ta przerwa trwała w nieskończoność. Po tym co mi powiedział Leon nie chcę mieć z nią nic wspólnego. Miałem ją za dobrą lecz nieco zagubioną osobę. Jak widać myliłem się na całej linii.
Wziąłem szybki prysznic, ubrałem się na czaeno i pojechałem do Kat.



Byłem u niej do późnej nocy.

~~~~~~~~NASTĘPNEGO DNIA~~~~~~~~~

Wyszedłem z pokoju na lekcje. W drodze do sali spotkałem Chole ale ominąłem ją bez słowa. Nawet na nią nie spojrzałem. To już koniec. Definitywny.
(Chole?)