Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leon. Pokaż wszystkie posty

8.23.2017

Od Leona CD Ever


Po lekcji Jonas namówił mnie żebym razem z nim poszedł na salę do tańca gdzie uczniowie będą prezentować swoje układy taneczne. Nie chciało mi się tam iść ale poszedłem, żeby mi nie nudził. Na miejscu nie było wielu uczniów. Usiedliśmy w samym tyle. Tańczyła teraz jakaś dziewczyna. Po niej na parkiet weszła Ever. Ooo...zobaczymy jak sobie poradzi. Przyglądałem się jej od początku do końca. Poszło jej całkiem dobrze ale jej taniec nie jest w moim stylu. Preferuję breakdance i street dance. To nie zmienia faktu, że było dobrze. Jak skończyła to po sali rozbrzmiały brawa uznania. Po występie Ever wyszedłem z sali kierując się do toalety. Skorzystawszy już udałem się do stołówki na lunch. Od rana zdążyłem już zgłodnieć. Dziś wybrałem frytki z sałatką i Pepsi. Usiadłem przy wolnym stoliku kładąc jedzenie na blacie siadając na krześle. Po kilku minutach ktoś się do mnie dosiadł. Tym kimś była Ever.
-Jak Ci się podobał mój taniec? - Spytała.
-Było całkiem dobrze ale twój styl tańca nie przemawia do mojego gustu. - Wyjaśniłem.
-A jaki jest twój gust? - Podchwyciła temat.
-Breakdance i street dance. - Odpowiedziałem.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała tylko napiła się soku.
-Długo tu jesteś? - Odłożyła butelkę na stół.
-Trochę już będzie. - Zjadłem kilka frytków. -A co?
-Nic, tak tylko pytam. - Wzruszyła ramionami.
Dokończyłem jedzenie po czym poszedłem na lelcje. Ta nasza rozmowa i tak była bez sensu. Wolałem się pouczyć się przed kolejną lekcją jakby znów miała być kartkówka.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Lekcje się już skończyły. Miałem w planach iść teraz do kina. Wziałem szybki prysznic. Ubrałem się w białą koszulkę, czarne spodnie praz buty. Nałożyłem na siebie jeszcze szary płaszcz nie zapinając go oraz czarne okulary przeciwsłoneczne, które zawiesiłem na koszulce.


Spodnie były lekko luźne ale nie za bardzo. Buty były za kostkę. Wyszedłem z pokoju zamykając go. Będąc już przy wejściu do garażu spotkałem Ever.
-Gdzie idziesz? - Spytała.
-Do kina na film. - Co ona jest taka ciekawska.
-Na jaki?
-Bodyguard Zawodowiec. - Odpowiedziałem.
-Mogę iść z tobą? - Zrobiła wielkie oczy.
-Wolę iść sam. - Nie owijałem w bawełnę.
(Ever?)

8.21.2017

Od Leona CD Ever


Zamieniłem z dziewczyną kilka zdań po czym odeszła a ja poszedłem pod salę gdzie będzie kolejna lekcja a mianowicie matematyka z panem Ericiem Stanleyem. Wymagający z niego nauczyciel ale za to bardzo dobry. Zawsze potrafi wszystko wytłumaczyć a jak ktoś ma tyły to pomoże. Mnie to nie dotyczyło. Nie żebym był jakimś geniuszem z matmy ale tyłów nie mam. Na lekcji cały czas robiliśmy zadania przy tablicy. Każdy szedł po kolei. Liama nie udało mi się znaleźć.

Po szedłem poćwiczyć grę na gitarze. Zabrałem gitarę elektryczną siadając na stołku. Zagrałem melodię do piosenki Yoy Soy Asi.



Zagrałem jeszcze kilka swoich melodii i wróciłem do pokoju. Odrobiłem zadania, obejżałem jeden film po czym poszedłem spać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jak zwykle rano poszedłem na lekcje.
-Leon? - Usłyszałem za sobą damski głos.
Odwróciłem się by zobaczyć kto mnie woła. Była to ta dziewczyna, którą poznałem wczoraj.
-Co znowu? - Nie kryłem irytacji.
-Wiesz co się tu tańczy na zajęciach tanecznych? - Zapytała.
-Głównie to taniec się tańczy. - Co to za pytanie  ma być.
-No raczej ale chodziło mi o rodzaj tańca ale jak widzę ty mi nie pomożesz. - Odwróciła się na pięcie i poszła.
Też coś, jakie się tu rodzaje tańczy. Przecież to oczywiste, że są różne rodzaje. Przecież nikt nie tańczy tego samego, no błagam. Wiem, że jest nowa ale żeby nie wiedzieć takiech rzeczy. Nie myśląc już o tym więcej ruszyłem przed siebie. Pod salą pogadałem trochę z kolegą. Jak już kolega poszedł  i weszliśmy do sali lekcyjnej to do głowy znów mi weszła ta nowa...Ever jak dobrze zapamiętałem. Ciekawi mnie jak sobie radzi na tych zajęciach tanecznych.
(Ever? Wybacz ale nie mogłam wymyślić nic dłuższego i lepszego.)

8.20.2017

Od Leona CD Ever

Wraz z dźwiękiem budzika zaczął się dowy dzień uczenia się. Po wyłączeniu budzika poleżałem jeszcze kilka minut. Koniec tego dobrego. Szedlem z łóżka kierując się do łazienki. Wymyłem zęby i wziąłem szybki prysznic. Włosy szybko wysuszyłem suszarką i je ułożyłem. Ubrałem się we wcześniej przygotowane ubrania, zabrałem plecak i wyszedłem na lekcje. Pod salę zdążyłem z kilkuminutową nawiązką. Pierwsza była historia. Bedąc już w sali zająłem ostatnią ławkę po ścianą. Pani Ambrosia Morgan usiadła za swoim biurkiem kładąc dziennik klasy na blat. Z torby wyciągnęła książki i inne potrzebne materiały do prowadzenia dzisiejszej lekcji. Otworzyła dziennik na pierwszej stronie gdzie były nazwiska uczniów po czym zaczęła sprawdzać obecność. Byli wszyscy.
-Wyciągnijcie kartki, napiszecie kartkówkę. - Ogłosiła nauczycielka donośnym głosem rozlegającym się po całej sali.
Tym razem rozległ się głos oburzenia i protestacji ze strony uczniów, w tym także mój. Pani Morgan pozostała niewzruszona naszymi protestami. Każdy się podpisał na kartce i napisał podyktowane przez nauczycielke pytania. Było ich sześć. Nie przygotowałem się na dziś przez co pewnie dostanę jedynkę. Napisałem to co wiedziałem. Dużo tego nie było ale zawsze to coś. Oddałem kartkę nauczycielce i wróciłem na miejsce. Po 20 minutach zaczęła się normalna lekcja. Pani Morgan najpierw dyktowała nam do zeszytu a następnie opowiadała i wyjaśniała. Tak minęła nam reszta lekcji. Równo z dzwonkiem wszyscy wyszliśmy.
Na przerwie zaczepił mnie Daniel, kolega Liama z zespołu.
-Cześć. - Powiedział. -Widziałeś dziś Liama?
-Nie.
-Jak go zobaczysz to powiedz mu żeby przyszedł na 18:00 na próbę bo nigdzie nie mogę go znaleźć. - Chłopak wydawał się na lekko zdyszanego.
-Ok.
Zastanawiałem się gdzie może być Liam. Mówił coś o układzie z zajęć tanecznych. Może właśnie ćwiczy na sali. Poszedłem to sprawdzić. Otworzyłem do niej drzwi i w jednej kwestii się nie myliłem, ktoś tam był tylko nie Liam a jakaś dziewczyna o fioletowych włosach, która szybko podbiegła do telefonu wyłączając muzykę. Stojąc w drzwiach popatrzyłem na jej twarz, była zmieszana. Pewnie nikogo się nie spodziewała. Bez słowa wyszedłem zamykając za sobą drzwi. Oddaliłem się zaledwie na kilka kroków gdy ta dziewczyna do mnie podbiegła. Popatrzyłem na nią z wyrazem twarzy mówiącym: "Czego chcesz?".
(Ever?)

7.13.2017

Od Leona CD Chole

Przed pierwszą lekcją przyszedł do mnie Liam by powiedzieć mi o tym, że wie o tym, że kłamałem w sprawie Chole, że widział nagranie od Chole, na którym z nią o tym gadam. W tym momencie nie wiedziałem co powiedzieć ale na szczęście Li powiedział, że rozumie dlaczego to zrobiłem, i że to nic między nami nie zmienia. Dobrze, że tej żmii nie udało się nas poróżnić. Przynajmniej dzięki niej nie będę musiał uważać żeby Li się przypadkiem o tym nie dowiedział. Mam jeszcze większą satysfakcję z tego, że mimo wszystko nie udało się jej przekabacić Liama na jej stronę. To dowodzi tylko tego, że jest już dla niego obojętna. Mój cel osiągnięty w 100%. Teraz już nie muszę się martwić, że między nimi znów coś będzie. Sam nawet nie wiem co on w niej widział, przecież nawet nie jest jakoś szczegulnie ładna tylko przeciątna. Jeszcze ma korzenie azjatyckie, a azjatki nie są w jego typie, w moim zresztą też. Oby więcej takich sytuacji się już nie zdażyło to będę szczęśliwy. Nie chce mi się już odganiać od niego niechcianych dziewczyn. Mam nadzieję, że ta sytuacja dała mu do myślenia.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Szedłem po lekcjach do pokoju gdy natknąłem się na Chole. Było mi to na rękę bo chciałem z nią pogadać o tym nagraniu.
-Dało Ci coś to nagranie? - Zapytałem.
-Satysfakcję. - Uśmiechnęła się
-Nie wiem z czego, Liam i tak jest po mojej stronie sieroto. - Podkreśliłem ostatnie słowo.
-Mam to gdzieś. - Warknęła. -Wybacz ale nie mam czasu i chcęci rozmawiać z tobą.
Wyminęła mnie i poszła dalej. Ja zrobiłem to samo. W pokoju włączyłem sobie na laptopie film pt. "Pamięć Absolutna". Grała w nim jedna z moich ulubionych aktorek Kate Beckinsale. Po skończeniu filmu poszedłem do Chole. Wszedłem bez pukania.
-Co do... - Nie dokończyła bo jej przerwałem.
-Musimy pogadać.
-Nie mamy o czym. Wyjdź z mojego pokoju.
-Wyjdę kiedy będę miał na to ochotę, ty mi nie będziesz rozkazywać. - Oparłem się plecami o ścianę. -Wracając do tego po co tu przyszedłem. Odpierdol się ode mnie a w szczegulności od Liama. Ty go już nie obchodzisz, jesteś dla niego przeszłością, nikim. Mimo to zachowujesz się tak jakbyś miała u niego jakieś szanse. Nie wchodź nam w paradę to nic Ci się nie stanie.
-Grozisz mi? - Uniosła brew.
-Nie, tylko oszczegam. Gdy będę Ci groził to będziesz o tym wiedzieć. Więc zniknij z naszego życia raz na zawsze to my znikniemy z twojego. Tak będzie wszystkim lepiej. - Powiedziawszy to wyszedłem kierując się do samochodu. Odpaliłem silnik i pojechałem do klubu ze striptizem. Usiadłem przy stoliku pijąc whiskey i oglądając tańczące striptizerki. Jedna z nich podeszła do mnie.
-Zabawimy się? - Szepnęła mi do ucha masując dłońmi ramiona.
-Czemu nie. - Uśmiechnąłem się.
Poszliśmy do jednego z pokoi, które ofetował klub. Na miejscu zaczęliśmy się całować. Nie czekając długo zacząłem ją rozbierać, ona robiła ze mną to samo. W łóżku byliśmy już nadzy. Całowałem ją nie tylko w usta lecz po całym ciele.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Rano zanim wyszedłem z pokoju zostawiłem dziewczynie zapłatę. Zdążyłem do Akademii dojechać przed rozpoczęciem się lekcji. Zdążyłem jeszcze wziąść prysznic, umyć sięby i się przebrać. Wszystko to musiałem jednak robić szybko. Zabrałem plecak i pobiegłem pod salę gdzie mam lekcje. Zdążyłem w ostatniej chwili.
(Chole?)

6.20.2017

Od Leona CD Chole

Ćwiczyłem tylka godzin po czym wróciłem do siebie. Świadomość, że Liam nareszcie przejżał na oczy, że zobaczył jaka jest Chole jest wymśmienita. Raz na zawsze się jej pozbyłem.

~~~~~~~~KILKA DNI PÓŹNIEJ~~~~~~~~~

Przechodziłem koło gabinetu dyrektora i natknąłem się na Chole.
-A zapowiadał się taki piękny dzień to ty musiałaś mi go zepsuć. - Westchnąłem.
-Przepraszam waszą wysokość. - Burknęła.
-Przynajmniej jest jeden plus, mogę Cię powkurzać. - Zaśmiałem się.
-Jesteś żałosny wiesz. Ciągle grasz, kręcisz robisz wszystko żeby było tak jak ty chcesz... - w tym momęcie przyszedł Liam.
-Zostaw go w spokoju. - Powiedział Liam ostrym tonem.
-Poradzę sobie. - Zapewniałem go.
-Odwal się ode mnie i od Leona. - Ton Liama był stanowczy. -To co było między nami to już przeszłość. Najzwyczajniej w świecie zniknij z mojego życia bo jak dotąd wszysztko utrudniasz. - Dodał.
-Gratuluję Ci Leon, osiągnąłeś to czego chciałeś. - Powiedziała. -Nie będę brać udziału w twoich grach. - Dodała.
Zanim cokolwiek zdążyliśmy powiedzieć Chole poszła.
-Wszytko ok? - Zapytałem Liama.
-Tak. Nie wiem jak mogłem coś do niej czuć. - Westchnął. -Cieszę się że to przeszłość.
Poszliśmy razem na kręgle i kilka drinków. Jak wróciliśmy do Akademi to każdy z nas poszedł do swojego pokoju. Nareszcie było tak jak kiedyś czyli przed poznaniem Chole. Bez niej Liam jest sobą.
Przebrałem się w piżamę po czym poszedłem spać.
Następnego dnia obudziłem się pełen energii. Byłem gotowy na przetrwanie tego dnia. Czułem, że teń dzień będzie dobry i bez Chole.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Perwsza część dnia minęła dobrze no i co najważniejsze bez Chole. Trochę to dziwne ale nie nażekam. Jedyne co mi dziś nie poszło to sprawdzian, na którego się nie nauczyłem. To nic takiego, zawsze można poprawić. Widziałem przez okno, jak Chole pakuje torbę do auta a po kilkunastu minutach przyszedł jakiś facet i pojechali. Ciekawe gdzie się wybiera. Po chwili pojawił się Liam.
-Wiesz gdzie się Chole wybiera? - Zapytałem.
-Gdzie to nie wiem ale wiem dlaczego. - Odpowiedział. -Chce odejść z Akademi ale dyrektor poprosił żeby się jeszcze zastanowiła i po to wyjechała. Ja osobiście uważam, że po prostu ucieka.
Zobaczył na telefon i musiał gdzieś iść.
Chloe chce odejść z Akademi? Ciekawe. Bez niej byłoby super.
(Chole?)

5.24.2017

Od Leona CD Chole

Niedługo przyszedł do mnie Liam, który chciał abym poszedł z nim porozmawiać z Chole. Chciał z nią porozmawiać i chciał bym przy tym był. Jak byliśmy niedaleko to zobaczyliśmy ją wychodzącą z pokoju. Kilka minut później i byśmy jej nie zastali.
-Możesz mi wytłumaczyć dlaczego tak potraktowałaś Leona. - Powiedział Liam ostrym tonem.
-Co mu zrobiłam? - Zrobiła zdziwioną minę.
-Dlaczego to tak traktujesz? Dlaczego go uderzyłaś i dlaczego rozerwałaś sobie szwy? - Spytał.
Uśmiechnąłem się zadowolony ze swojego efektu. Liam uwieżył w to co mu powiedziałem i nie zamierzał jej uwierzyć.
-Nie mam pojęcia co on Ci naopowiadał ale to on przylazł na basen, to on rozpoczął kłótnię i ja nigdy go nie uderzyłam. - Próbowała się bronić.
Kłóciliśmy się jeszcze przez dłuższą chwilę.
- Nie wierzysz mi prawda? Dlatego powiem Ci teraz i przy nim, że najlepiej będzie jak każdy z nas pójdzie w swoją stronę. Tak jabyśmy nigdy się nie poznali. - Zwróciła się do Liama. -Jesteś teraz zadowolony Leon? Przecież o to Ci chodziło. - Tym razem zwróciła się do mnie.
Ja tylko uśmiechnąłem się w myślach. Tak, jestem zadowolony. Jestem bardzo zadowolony. Szczerze, nie spodziewałem się aż takiego dobrego efektu, który przerósł moje oczekiwania. Chole odeszła bez słowa.
-O co jej chodziło, jak mówiła, że o to Ci chodziło? - Zapytał nagle Liam.
-Nie mam pojęcia. Sam się nad tym zastanawiam. - Skłamałem gdyż dobrze wiedziałem o co mi chodziło.
-Dobra, idę. - Pożegnał się i poszedł.
Pobiegłem w stronę wyjścia w celu złapania Chole. Udało mi się ją dogonić.
-Czego chcesz? - Zapytała oschle.
-Chcę się nacieszyć zwycięstwem. - Odpowiedziałem z uśmiechem. -Nie spodziewałem się aż takiego efektu. Nareszcie Liam poznał jaka jesteś naprawdę.
Nie chcąc dłużej przebywać w jej towarzystwie poszedłem do sali aktorskiej poćwiczyć.
(Chole?)

5.19.2017

Od Leona CD Chole

Ułożyłem się wygodnie na łóżku, podpiąłem słuchawki do laptopa i włączyłem sobie film trwający 2 godziny i 33 minuty. Był to film akcji połączony z science fiction. Był naprawdę super. Żeby się rozprostować po ponad dwóch godzinach leżenia i oglądania udałem się na spacer. Przechodząc koło basenów zauważyłem pływającą Chole. Przystanąłem i obserwójąc ją przypomniało mi się to co mówiła wcześniej. Być miłym...aż mi się na śmiech zbierało. W końcu dziewczyna mnie zauważyła i przyszła do mnie.
-Możesz przestać się na mnie gapić?
-Będę robił co mi się podoba. - Uśmiechnąłem się.
-Już się usówam waszej wysokości. - Chciała sobie odejść ale zatrzymałem ją słowami, które wypowiedziałem.
-Ofiara losu.
Rozpoczęła się między nami kłótnia. Efekt końcowy tego był taki, że Chole rozerwały się szwy na ranie i krwawiła. Chciałem pójść ale pomyślałem o Liamie. Zabrałem apteczkę i usiadłem obok niej na ławce. Zabrała mi ją i sama zaczęła się opatrywać.
-Pomogę Ci. Sama sobie nie poradzisz. - Powiedziałem.
-Przestań udawać, że Ci na mnie zależy. Nie lituj się nade mną ze względu na Liama. Rozumiesz? - Mówiąc to patrzyła na mnie.
-Ok. - Wstałem z ławki i poszedłem.
Niedaleko sali do wokalu spotkałem Liama. Patrząc na niego wpadł mi do głowy pomysł, żeby i on zniechęcił się do Chole
-Liam, muszę Ci coś powiedzieć. Coś o Chole. - Podszedłem do niego ze smutną miną.
-O co chodzi?
-Nie chciałem Ci tego mówić ale dłużej nie wytrzymam. - Usiedliśmy na ławce. -Wiesz, że ją lubię i staram się jej pomagać. Niestety ona mnie nienawidzi mimo moich starań. Dziś na basenie nawet mnie udeżyła. Myślę, że ona tylko przed tobą gra taką miluśką i niewinną osóbkę. Rozerwała sobie szwy a ja oczywiście chciałem jej pomóc a ona do mnie z wontami, że się lituję nad nią tylko ze wzglendu na Ciebie. Traktuje mnie jak śmiecia. - Mówiłem to co mi na myśl przyszło.
Liam był zszokowany tym co usłyszał a właśnie o to mi chodziło.
-Ja...nie wiem co powiedzieć. - Nie mógł dobrać słów. -Nie miałem o tym pojęcia. Ale jak to możliwe? Przecież ona jest taka....taka niewinna.
-Tak tylko Ci się wydaje. To wszystko są pozory. Opowiadałeś mi jaka była na początku waszej znajomości i taka właśnie jest naprawdę.
Z tymi słowami zostawiłem go samego. Coś czułem, że udało mi się zmusić go do myślenia.
(Chole? Wiem, że jest do bani ale nie mogłam wymyśleć czegoś lepszego.)

5.16.2017

Od Leona CD Chole

Zaniosłem apteczkę na swoje miejsce. Nie była mi już więcej potrzebna więc bez sensu było to bym wciąż ją trzymał. Wyszedłem na trening z karate, na który uczęszczam od 10 lat. Karate od dziecka jest moją pasją i zawsze marzyłem o tym by się na nie zapisać. Udało mi się przekonać do tego pomysłu rodziców ale zajęło mi to długie pierwsze 10 lat mojego życia. Byłem zdeterminowany by być najlepszym w swojej grubie co udało mi się osiągnąć, poniekąd. Jak dotarłem na zajęcia to wszyscy już byli. Przebrałem się i udałem się na sale.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Byłem przed Akademią gdy ktoś na mnie wpadł. Był to nie kto inny jak Chole.
-Co to jakaś kątwa czy co że na siebie wpadamy? - Już popsuła mi humor.
Dziewczyna tylko mnie wyminęła bez żadnego słowa.
-I nic mi nie powiesz? - Powiedziałem do odchodzącej blondynki.
-Nie. - Uśmiechnęła się i niedługo potem zniknęła mi z pola widzenia.
To był chyba pierwszy raz kiedy nie odpowiedziała na moje zaczepki. Tak być nie może. Droczenie się z nią to fajna zabawa. Udałem się do pokoju by zostawić strój i wziąść prysznic. Następną rzeczą jaką zrobiłem to poszedłem do Chloe. Zapukałem do drzwi i wszedłem do środka.
-Ty? Tutaj? - Nie ukrywała swojego zdziwienia i szoku.
-Tak.
-Co Cię do mnie sprowadza? - Uśmiechnęła się.
-Chora jesteś czy co? - Oparłem się o ścianę.
-Nie. Dlaczego tak myślisz? - Zdziwiła się.
-Nie odpowiedziałaś na moją zaczepkę i się uśmiechnęłaś. Normalnie byś tego nie zrobiła. - Wyjaśniłem jej o co mi chodzi.
-Fakt. Po prostu chciałam być miła.
-Miła? - Teraz to ja nie kryłem zdziwienia. -Dla mnie? Brałaś coś?
-Nic nie brałam. - Tym chyba ją lekko zdenerwowałem. I o to chodzi. -Po prostu chcę załagodzić między nami relacje. Nie chcę żebyśmy się tak traktowali. Nawet nie mieliśmy okazji się dobrze poznać.
-Nie muszę Cię poznawać lepiej. Wystarczy mi że znam tyle ile znam. Za więcej podziękuję. - Poprawiłem sobie grzywkę.
-Dlaczego jesteś taki uparty? Co ja Ci zrobiłam?
-Taki jestem. Po prostu nie potrzebuję nowych przyjaciół. - Wyszedłem z jej pokoju udając się do siebie.
Też sobie wymyśliła. Załagodzić relacje...pfff. Wystarczy mi tyle, że ją poznałem. Więcej nie potrzebuję. Kto chciałby się z nią zaprzyjaźniać? Przecież jest jakaś dziwna. Kto przy zdrowych zmysłach się tnie, faszeruje prochami i chce się zabić? Robi z siebie wielką ofiarę losu i tyle.
(Chole?)

5.11.2017

Od Leona CD Chole

Mimo wszystko postanowiłem sprawdzić co z nią. To jednak było niepokojące. Pukałem do drzwi ale nikt nie otwierał, były zamknięte. Zauważyłem niedaleko chłopaka, który właśnie przestał rozmawiać przez telefon.
-Widziałeś może dziewczynę, blondynkę z tego pokoju? - Zapytałem pochodząc do chłopaka i wskazując na drzwi.
-Mmm...tak, widziałem. - Powiedział po chwili zastanowienia. -Szła na tyły Akademii z reklamówką, w której były żyletki, tabletki i Bóg wie jeszcze co. - Dodał.
-Dzięki.
Pobiegłem szybko w kierunku, który wskazał mi chłopak. Znalazłem Chole przy korzu, trzymającą żyletkę przy ręce. Podbiegłem do niej szybko i chwyciłem rękę a ona upóściła żyletkę na podłogę.
-Nie rób tego. - Powiedziałem.
-Ja...
-To na nic Ci nie pomoże. - Przerwałem jej.
-Masz rację. - Podniosła żyletkę i wrzuciła ją do kosza, tam gdzie jej miejsce.
-Wiem, że mam. - Puściłem już jej rękę. -Chodź.
Zaprowadziłem ją do mojego pokoju.
-Siadaj. - Wskazałem na łóżko a ona mnie posłuchała. -Zaraz wracam.
Poszedłem po apteczkę, a gdy już wróciłem to opatrzyłem jej rękę.
-Nie musiałeś tego robić. - Spóściła rękaw tak, że bandaża nie było widać.
-Musiałem, rana jest świeża. - Niepotrzebne już rzeczy schowałem do apteczki.
-Dlaczego to zrobiłeś? - Spojrzała na mnie.
-Co?
-Dlaczego mnie powstrzymałeś, dlaczego opatrzyłeś mi ranę? Przecież mnie nie znosisz.
-To prawda ale zrobiłem to dla Liama. Pewnie by się za wszystko obwiniał a wystarczy, że już się obwinia za śmierć dwuch osób, które kochał. - Odpowiedziałem.
-Dwuch? Myślałam, że była tylko Ashley.
-Drugą jest jego mama. Zmarła przy jego porodzie i obwinia się za to. Uważa, że gdyby się nie urodził jego mama wciąż by żyła.
-Nie wiedziałam o tym. Myślałam, że bezemnie będzie mu lepiej. - Westchnęła.
-To źle myślałaś. Jest twoim przyjacielem i martwi się o Ciebie, więc nie wywijaj mu żadnych takich numerów bo będziesz miała ze mną doczynienia.
-Ok. Pójdę już.
Chole wyszła a ja zostałem sam z apteczką. Ona naprawdę mnie drażniła ale musiałem ją znosić dla Li.
(Chole?)

4.30.2017

Od Leona CD Chole


Myślałem, że zaraz eksploduje. Byłem na nią tak wściekły. Jak ona śmie wchodzić do mojego pokoju bez pukania i tak się zachowywać? To że dodstała kosza nie daje jej prawa do naruszania mojej prywatności. Z resztą co ona sobie wyobrażała? To Liam jest moim przyjacielem a nie ona to wiadomo, że zawsze będę po jego stronie. I do tego wszystkiego jeszcze mi grozi, a niech się wypcha. Teraz jak już zna prawdę to będę miał przynajmniej spokój od tych jej zwierzeń i ciągłych pytań. Nareszcie ten melodramat się skończył.

~~~~~~~KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ~~~~~~

Liam wydał swoją pierwszą piosenkę razem z Taylor. Chole też poszła w stronę muzyki. Co do Chole to od naszej ostatniej rozmowy rozmawialiśmy tylko dwa razy. Postanowiliśmy oboje nie wchodzić sobie w drogę. Ja postanowiłem pójść w stronę aktorstwa i w mniejszym stopniu tańca. Udałem się na casting do filmu pt. "LOL". Starałem się o rolę Kyle'a. Konkurentów miałem dużo ale byłem pewien, że wygram. Inaczej po prostu być nie może.
-Teraz Leon Smith. - Usłyszałem swoje nazwisko i poszedłem do sali gdzie odbywały się przesłuchania.
Stanąłem na scenie i odegrałem fragmęt scenariusza, który karzdy kandydat musiał się nauczyć.
-Dziękujemy. Odezwiemy się do pana w ciągu tygodnia.
-Dziękuję. - Powiedziałem i wyszedłem.

~~~~~~~~~~2 DNI PÓŹNIEJ~~~~~~~~~~

W południe otrzymałem telefon, że dostałem rolę. Wiedziałem, że tak będzie. Poszedłem teraz do sali tańca trochę poćwiczyć. Włączyłem muzykę, do której zacząłem tańczyć.



Po skończeniu zauważyłem, że Chole tu jest.
-Czego chcesz? - Zapytałem.
-Chciałam Cię jeszcze raz przeprosić za to jak na Ciebie naskoczyłam. Byłam wtedy nie do końca sobą i chciałam Ci powiedzieć, że już nigdy nie będę Ci się naprzykrzać i Kira też już Ci nic nie zrobi, obiecała mi to. - Po tych słowach poszła.
O co jej znów chodziło. To brzmiało jak mowa pożegnalna. Może zamieżała odejść. Jeśli tak to byłbym chyba w siódmym niebie.
(Chole?)

4.21.2017

Od Leona CD Chole

Te przeprosiny oczywiście były tylko na pokaz. Miałem serdecznie dość tego wysłuchiwania o tej jakże nieszczęśliwej miłości. Mam nadzieję, że ta historia szybko dobiegnie końca bo jak tak dalej pójdzie to nie wytrzymam. Wstałem z ławki i poszedłem pod sale lekcyjną. Wyjąłem telefon by sprawdzić Facebooka i Twittera. Nazbierało się trochę nowych wiadomości. Dostałem SMS-a od Li, że chce się ze mną spotkać w stołówce po tej lekcji. Odpisałem mu że przyjdę. Co tym razem ode mnie chce? Tak jak napisałem tak też zrobiłem. Poszedłem po lekcji do stołówki. Liam już tam był. Usiadłem naprzeciwko niego.
-Co tym razem? - Zapytałem.
-Dotarliście wczoraj z Chole bezpiecznie do Akademii? - Zapytał chowając swój telefon do kieszeni.
-Tak, bez żadnych problemów. - Skłamałem.
Chole się ode mnie odłączyła także nie wiem jak tam u niej było.
-To dobrze. - Uśmiechnął się. -A co tam u Ciebie? Ostatnio jak się widzimy to gadamy o mnie i o Chole.
-U mnie nic nowego. Robię to co zwykle. - Wzruszyłem ramionami.
-Nie masz żadnej dziewczyny na oku? - Zaśmiał się.
-Dziewczyne, żartujesz sobie? Nie potrzebuję dziewczyny, przecież to sam kłopot.
-No tak, zapomniałem, że ty nie stronisz od takich uczuć jak miłość. - Poprawił sobie włosy.
-Od wypadku ty też nie a tu proszę, zakochany. - Zaśmiałem się.
-Chwila słabości i tyle. Powoli już mi przechodzi.
-Dobrze słyszeć, że stary Liam wraca.
Zadzwonił dzwonek wieć poszliśmy do swoich sal. Siedziałem w ostatniej ławce myśląc nad słowami Liama, że to że się zakochał to była chwila słabości to znaczy, że wszystko wróci do normy koniec z tymi wszystkimi pytaniami i zwierzeniami. Oczywiście jeśli mówił prawdę. Z nim to nigdy nic nie wiadomo.
(Chole?)

4.20.2017

Od Leona CD Chole


Jak tylko Chole wyszła to odetchnąłem z ulgą. Współczuję sam sobie, że znalazłem w samym środku tego ich miłosnego zawirowania. Jestem pośrodku czegoś co mnie nie dotyczy i z czym nigdy nie miałem doczynienia. Co ja jestem...informatorem? Musiałem to jakoś odreagować. Ubrałem się w czarne buty i spodnie oraz niebieską koszulę z białymi kwiatkami i ciemno niebieską marynarkę.



Pojechałem na miasto do krengielnii. Pograłem jakąś godzinę. Kupiłem sobie sok gdyż alkoholu nie mogłem bo prowadzę. Wróciłem po tym do Akademii. Nie miałem po prostu co robić na mieście. Jak wracałem to przejeżdżałem koło restauracji, z której wychodził Liam z jakąś dziewczyną i wsiedli razem do limuzyny. Przez okno zobaczyłem też siedzącą w środku Chole z mężczyzną i chłopakiem.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Rano obudziło mnie pukanie do drzwi. Był to Liam.
-Co jest? Na bezsenność cierpisz? - Powiedziałem przecierając oczy.
-Muszę Ci coś powiedzieć. - Wszedł do pokoju.
-Co takiego?
Usiedliśmy oboje na łóżku.
-Wczoraj byłem na kolacji z ojcem i pewną dziewczyną... - Przerwałem mu.
-A tak, tą blondynką. Widziałem was przed restauracją jak wsiadaliście do limuzyny a w restauracji była Chole. Akurat w tedy wracałem do Akademii. - Poczochrałem włosy ręką.
-Odwiozłem ją pod dom i zaproponowała mi żebym weszedł a ja się zgodziłem. - Na chwilę się zaciął. -Piliśmy wino a w pewnym momęcie zaczęła mnie całować a ja to odwzajemniłem. W rezultacie wylądowaliśmy w łóżku. - Dokończył.
-Ooo...bracie. Zaszalałeś. - Zaśmiałem się. -A co z Chole?
-Ona jest tylko moją przyjaciółką. Mogę robić to co chcę i ona też. Z resztą ona też miała towarzystwo. - Wzruszyłem ramionami.
-A jaka ta dziewczyna jest?
-Powiem Ci że super. - Uśmischnął się. -Dobra, pójdę już. I wiesz ta rozmowa zostaje między nami.
-Sie wie, jak każda. - Uśmiechnąłem się.
Ledwo co położyłem się na łóżku to znów ktoś pukał do moich drzwi. Zrezygnowany poszedłem je otworzyć. Tym razem była to Chole.
-Tak? - Zapytałem poirytowany.
Miałem już tego serdecznie dość. Jak nie jedno to drugie. Liama rozumiem bo to mój przyjaciel i dla niego zawsze znajdę czas ale nie rozumiałem dlaczego Chole co chwilę do mnie przychodzi.
(Chole?)

4.19.2017

Od Leona CD Chole

Ta dziewczyna naprawdę działa mi na nerwy. Gdybym mógł to udusiłbym ją gołymi rękami. Nigdy nie biję kobiet ale dla niej chętnie zrobię wyjątek. Krew mnie zalewa jak tylko ją widzę. Ale dość już o niej...nie pozwolę by zepsuła mi ten dzień, nie tym razem. Przebrałem się w ubrania na siłownię i udałem się poćwiczyć. Wpierw udałem się na bieżnię a potem podnosiłem różnej masy ciężary. Ostatnie ćwiczenie jakie wykonałem to był rowerek. Bez zwlekania od razu po siłowni wziąłem prysznic i ubrałem poprzednie ubrania, które miałem na sobie. Nudziło mi się więc postanowiłem zajżeć w te miejsca Akadamii, w których jeszcze nie byłem. Idąc korytarzem zauwarzyłem przez okno Liama i Chole. Spacerowali razem i rozmawiali. Li był bez koszulki a Chole to zdecydowanie nie pszeszkadzało. Nie rozumiałem ich i tej całej miłości. Po co komu ona? Jest się razem potem się rozchodzi i się cierpi. Oni nawet nie są razem i cierpią. Popierdolone jest to wszystko i tyle. Najlepiej jest być samym. Można robić co się chce i nikt Ci nie będzie zrzędził nad uchem. Tak przynajmiej jest z mojego punktu widzenia. Po krótkiej chwili przyglądania się im ruszyłem naprzód.
Po 3 godzinnym wałensaniu się po Akademii postanowiłem wrócić do pokoju. Ledwo co zdążyłem położyć się na łóżku usłyszałem pukanie do drzwi. Zrezygnowany wstałem i otworzyłem te drzwi. Osobą pukającą była Chole.
-Hej. - Weszła do środka.
-Cześć. - Zamknąłem za nią drzwi. -Co Cię do mnie sprowadza? - Poprawiłem dłonią grzywkę.
-Chciałam się o coś zapytać, o coś związanego z Liamem. - Usiadła na łożku naprzeciwko mmie.
-Słucham. - Oparłem głowę o dłonie.
-Mógłbyś mi powiedzieć o jego związku z Ashley? - Widać było, że to pytanie nie było dla niej łatwe.
-Mógłbym. - Spojrzałem na nią. -Liam i Ashley znali się tak naprawdę od dziecka. Mieszkali na tej samej ulicy, chodzili do tej samej szkoły. Ash była pierwszą i jak dotąd jedyną dziewczyną Liama. Bardzo się kochali i chcieli ze sobą spędzić resztę życia. Najgorsze jest chyba to że chwilę przed jej śmiercią Liam się jej ośwoadczył w restauracji. Jak szli z restauracji do kina to Liamowi zadzwonił telefon i Ashley sama weszła na przejście dla pieszych. Niestety nie udało się jej przejść bo potrąciło ją auto na oczach Liama. Zmarła w jego objęcoach. To był dla niego wielki szok. Po tym wszystkim zmienił się bezpowrotnie. Jakby razem z Ashley umarł też Liam, na którego miejsce narodził się nowy. Od chwili jej śmierci przez pół roku w ogóle nie wychodził z domu. Zamknął się w sobie. Do Akademii zapisał się dlatego, że liczy, że tu może o niej zapomni ale nie liczyłbym na to. - Dobiegłem do końca tej historii.
Chole słuchała każde moje słowo z wielką uwagą.
(Chole?)

4.16.2017

Od Leona do Chole


Była dziś niedziela więc pospałem sobie dłużej. Po wypoczynku pojechałem na miasto. Ubrałem się dziś w czarne buty i spodnie, białą koszulkę i jasno brązową marynarke.



Wpierw udałem się do fryzjera podciąć minimalnie końcówki. Była kolejka więc musiałem poczekać. Na szczęście nie potrwało to długo. Następne miejsce, do którego się udałem do sklep Saint Laurent. Kupiłem tam trochę ubrań i butów. W ostatnie miejsce w jakie się udałem to Starbucks. Kupiłem sobie Carmel Frappuccino i bagietkę z kurczakiem. Po wypiciu Frappuccino i zjedzeniu bagietki wróciłem do Akademii. Odstawiłem samochód do garażu po czym udałem się na zewnątrz. Spotkałem Chole koło wyjścia.
-Hej. - Odezwała się pierwsza.
-Cześć. - Uśmiechnąłem się by zrobić dobre wrażenie. -Jak sytuacja z Liamem? - Zapytałem.
-Noo...zostaliśmy przyjaciółmi. - Wyraźnie posmutniała.
-Co? Przyjaciółmi? - Zdziwiłem się.



-Wątpię by to się udało. - Dodałem.
-Też mam co do tego wątpliwości ale to pomysł Liama a ja się na niego zgodziłam, w sumie innego wyboru. To ja go odtrąciłam na początku dlatego, że nie chciałam mu powiedzieć prawdy i gdyby nie to, to teraz moglibyśmy być razem.
-Powiem Ci że ta wasza sytuacja to niezłe bagno. - Szliśmy przed siebie.
Szczeże to to nienawidzę takich miłosnych historyjek i niespełnionej miłości ale Li to mój przyjaciel więc muszę to wszystko znosić i udawać, że mnie to interesuje, i że jestem tym przejęty. Ja nawet nie wiem co to miłość dlatego, że nigdy jej nie doświadczyłem i nie chcę doświadczyć. Szczęście dla mnie, że jestem dobrym aktorem i świetnie improwizuje.
-Tak bardzo chciałabym z nim być. - Kopnęła stopą małego kamyka.
-Daj mu czas. Zobaczysz, że się wam jakoś ułoży. - Uśmiechnąłem się.
Usiedliśmy na ławce. Dlaczego musiałem akurat na nią natrafić. Nienawidzę też jak ktoś mi się zwierza i prosi o pomoc. Co mnie obchodzą czyjeś problemy.
(Chole?)

4.15.2017

Od Leona CD Alice

Wziąłem prysznic po czym poszłem spać. Zasnąłem szybko nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Następnego dnia obudziłem się o 8:12 co było do mnie nie podobne gdyż jest sobota. Normalnie śpię minimalnie do 11 w soboty. Jak już się obudziłem to nie ma sensu bym leżał w łóżku. Bez żadnego ociągania wstałem i udałem się prosto do łazienki by umyć zęby i wziąść prysznic. Po ogarnięciu codziennych, porankowych zajęć wyszedłem z pokoju. Najpierw udałem się do stołówki na śniadanie. Wziąłem sobie frytki z sałatką i średnie Pepsi. Usiadłem z posiłkiem przy wolnym stoliku. Zjadłwszy śniadanie udałem się na siłownię. Jednak przechodząc nie daleko sali muzycznej usłyszałem jak jakaś dziewczyna śpiewa, ładnie śpiewa. Z czystej ciekawości poszedłem zobaczyć kto to śpiewa. Okazało się że to moja "koleżanka", której imienia nie znam. Stanąłem w drzwiach oparwłszy się o futryne słuchałem jej śpiewu.
-Brawo. - Zacząłem klaskać i iść w jej jak skończyła śpiewać.
-Co ty tu robisz? - Była wyraźnie zdziwiona moją obecnością tutaj.
-Szedłem na siłownię i przechodząc usłyszałem, że ktoś śpiewa więc poszedłem zobaczyć kto to. - Wziąłem do ręki gitarę akustyczną i zacząłem sobie brzdąkać jakąś melodię.
-Już wiesz kto śpiewa, więc możesz już sobie iść.
-Spokojnje, wszystko w swoim czasie. - Odłożyłem gitarę na swoje miejsce. -Ładnie śpiewasz.
-Dzięki. - Powiedziała tak od niechcenia.
Ta dziewczyna ma w sobie coś takiego czego nie potrafię określić.
-Tak z innej beczki ty znasz moje imię a ja nie znam twojego.
-Nie prosiłam o nie. Znam je bo nauczyciel Cię przedstawiał.
-Ale znasz. Więc jakie jest twoje? - Spojrzałem na nią swoimi zielonymi oczami.
Czekałem na jej odpowiedź lecz ona miała minę jakby się zastanawiała czy powiedzieć mi swoje imię czy nie.
-Mmm...imienia Ci nie podam ale pierwsza litera to A. - Uśmiechnęła się tajemniczo.
-W takim razie zgadywanki, tak? Proszę bardzo. - Zaśmiałem się. -W takim razie może Agnes? Ana?
-Nie i...nie.
-Now weź powiedz i oszczędzimy sobie tego zachodu.
(Alice?)

Od Leona CD Kiry (do Hadesa)

Ooo...teraz to już przegięła strunę. Wyciągnowszy telefon z kieszeni zadzwoniłem na policję.
-Policja słucham. - Usłyszałem męski głos.
-Chciałem zgłosić kradzież samochodu i włamanie do pokoju.
-Proszę podać adres. - Powiedział mężczyzna.
Podałem adres Akademii i mój numer pokoju by wiedzieli do którego mają przyjść.
-Dziękuję. Za mniej więcej pół godziny przyjedzie do pana dwuch naszych ludzi.
-Dziękuję. - Rozłączyłem się.
Nie zamierzam się cackać z tą smarkulą. Dobrze, że kazałem sobie zamontować kamere koło mojego samochodu, w pokoju i na korytarzu koło pokoju by być zabezpieczonym w czasie właśnie takich sytuacji. Wyciągnąłem kasety z kamery w garażu, pokoju i korytarza zastępując je nowymi. Czekałem w pokoju aż przyjadą policjanci. W między czasie obejżałem nagrania na tablecie. Wszystko idealnie się nagrało. Włamała się do pokoju za pompcą scyzoryka następnie zaczęła po nim myszkować, wzięła klucze do samochodu i zaczęła wywalać ubrania. Potem wszedłem ja, pokłuciliśmy się i wyszła. Na końcu obejżałem nagranie z garażu. Wsiadła do mojego samochodu po czym pojechała i wróciła po kilkunastu godzinach. Ma szczęście, że nic się nie stało bo by mi odkupywała nowe identyczne auto. Po obejżeniu usłyszałem pukanie do drzwi. Odłożyłem tableta i je otworzyłem. Moim oczom ukazało się dwuch policjantów.
-Pan Smith? - Spytał ten wyższy.
-Tak, proszę. - Wpuściłem ich do środka.
-Nazywam się sierżant Beck, a to jest sierżant Larson. - Ponownie odezwał się też wyższy czyli Beck. -Dostaliśmy wezwanie w sprawie kradzieży samochodu i włamania do pokoju.
-Tak jedna z uczennic to zrobiła, niejaka Kira Wayn. - Podałem im kasety z kamer.
Sierżanci Beck i Larson obejżeli je natychmiast.
-Choćmy do pani Wayn. - Powiedział Larson.
Poszliśmy do pokoju tej suki. Larson zapukał po czym ona otworzyła.
-Witam. Jestem sierżant Beck a to jest sierżant Larson. - Przedstawił siebie i kolegę. -Została pani oskarżona przez pana Smitha o kradzież samochodu i włamanie do pokoju.
Weszliśmy wszyscy do jej pokoju.
-Co? To jakaś bzdura. Ja nic nie zrobiłam. - Próbowała się wywinąc.
-Niech pani nie kłamie po tylko pogarsza pani swoją sytuację. Mamy dowody. - Powiedział ostro Larson.
-Jakie dowody? - Zdziwiła się.
-Nagranie z kamery w garażu, która znajduje się nad samochodem pana Smitha, jego pokoju i z korytarza naprzeciwko jego pokoju. - Tym razem odezwał się Beck. -Wszystko na nich widać.
W tym momencie do pokoju wszedł dyrektor.
-Witam panów. Jestem dyrektorem i słyszałem co się stało. - Zaczął. -Panno Wayn, jeśli taka sytuacja lub podobna się powtórzy zostanie pani natychmiastowo wydalona z Aademii bez możliwości powrotu. - Po tych słowach pożegnał się z policjantami i wyszedł.
-Oddawaj mi klucze do samochodu. - Odezwałem się po raz pierwszy.
Wsunęła rękę do kieszeni, z której wyciągnęła kluczyki i żóciła je w moją stronę. Złapałem je pp czym obejżałem je by się przekonać, że to one po czym schowałem je do kieszeni.
-Zabieżemy teraz panią na komisariat. - Oznajmił Beck. -Pan też musi pojechać w celu złożenia zeznań. - Zwrócił się do mnie.
-Oczywiście. - Przytaknąłem.
Zabrali tą ździrę do radiowozu i zawieźli na komisariat. Ja natomiast pojechałem swoim samochodem. Złożyłem zeznania u sierżanta Larsona.
-Co z nią zrobicie? - Zapytałem po skończeniu zeznania.
-Przesłuchamy, przytrzymamy w areszcie na dobę bo tyle tylko możemy w obecnej chwili a sprawę damy do sondu i zobaczymy co zdecyduje sędzia ale powiem panu, że wyrok jaki kolwiek będzie, będzie korzystny dla pana. - Odpowiedział.
-Dziękuję. Mogę już iść?
-Oczywiście.
Podaliśmy sobie dłonie na pożegnanie i odszedłem. Wróciłem do akademii do swojego pokoju. Kazałem zamontować w pokoju nowy zamek, który jest na skan oczu. Samochód wymieniłem na identyczny ale mimo to stary klucz do niego nie podejdzie. Teraz klucz zawsze będę nosił przy sobie. Do garażu też kazałem wmontować kilka zapezpieczeń. Teraz dzięki tym udoskonaleniom mam tu małą namiastkę mojej villi w LA. Mam nadzieję, że ta suka dostanie to na co zasługuje.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dwa dni później zdzira była już ponownie w Akademii. Z powodu tej afery wszyscy omijali ją dalekim łukiem i plotkowali o niej. Dobrze jej tak, i tak jeszcze z nią nie skończyłem.
-Co tam zdziro? - Podszedłem do niej.
-Odwal się. - Warknęła.
-Trzeba było ze mną nie zadzierać psychopatko. Twój tatuś już do mnie dzwonił. Obiecał mi że odetnie Ci gotówkę na 2 lata.
Po tym odszedłem od niej. Idąc korytarzem zaczepił mnie jakiś chłopak.
-Ty jesteś Leon Smith? - Zapytał.
-Tak to ja. - Odpowiedziałem.
-Jestem Hades. - Przedstawił się. -Słyszałem co ta wariatka Ci zrobiła. Dobrze, że jej nie odpuściłeś.
-Dzięki.
-Mi zrobiła to samo z moim motocyklem co z twoim autem. - Powiedział.
-Wariatka, jak sam powiedziałeś.
(Hades?)

4.14.2017

Od Leona CD Kiry


Ta dziewczyna jest co najmniej...dziwna. Chuj z nią, co ona mnie interesuje. Z resztą to ona stanęła mi na drodze i to ja przez nią wylałem tą wodę. Teraz muszę kupić sobie nową wodę. Udałem się do stołówki po nową butelkę wody. Wznowiłem swoje zwiedzanie Akademii. Była ogromna więc nie ma szans bym ją dziś całą zwiedził dlatego też zacząłem od najważniejszych pomieszczeń. Ucieszyłem się gdy zobaczyłem, że mają tu siłownię. Sprzęt też mieli niezły. Już wiem gdzie będę spędzał dużo czasu. Mam nadzieję, że tej dziewczyny już nie zobaczę na oczy ale to raczej niemożliwe. Odkręciłem butelkę i wziąłem kilka łyków wody. Wyszedłem teraz na zewnątrz by pozwiedzać okolice. Był ciepły, słoneczny dzień, idealny do przebywania na świeżym powietrzu. Po godzinnym spacerze wróciłem do Akademii. No i napotkałem tą dziewczynę.
-To znowu ty. - Westchnąłem.
-Też podzielam twój zachwyt. - Uśmiechnęła się sarkastycznie.
-No proszę, w czymś się zgadzamy.
-Widzisz. Tylko znów mnie nie oblej wodą. - Wskazała na butelkę, którą trzymałem w ręce.
-No nie wiem, prosisz się o to. - Potrząsnąłem lekko butelką.
-Trzymaj to z daleka ode mnie bo nie mam zamiaru się znów przebierać. - Uważnie obserwowała co robię z wodą.
-Ooo...mam to gdzieś. - Zaśmiałem się.
Odkręciłem butelkę i udawałem, że wylewam na nią wodę a ona się zasłoniła.
-Odbiło Ci!? - Była wściekła.
-Nie, po prostu lubię wkurzać innych. - Zakręciłem butelkę.
-Masz szczęście, że nie wylałeś.
-Bo co? Myślisz, że się boję kogoś takiego jak ty? Jeśli tak to jesteś w błedzie.
Wyminąłem ją i poszedłem dalej zostawiając ją za sobą. Mam z nią duży ubaw. Nie sądziłem, że może tu być tak zabawnie. Zobaczyłem siedzącą na parapecie Chloe.
-Cześć. Poznajesz mnie? - Podszdłem do niej.
-Tak. Widziałam Cię w klubie z Liamem.
-Jestem Leon, jego najlepszy przyjaciel. - Uścisnąłem jej dłoń na powitanie.
-Chloe.
-Li dużo mi o tobie opowiadał.
-Naprawdę? Co takiego? - Zauważyłem, że lekko się rozweseliła.
-Jak się poznaliście, o waszej nienawiści, o nocy w klubie aż do obecnej sytuacji. W skrócie mówiąc to wszystko mi powiedział. - Poprawiłem sobie włosy. -On naprawdę Cię kocha i chce być razem z tobą ale nie może.
-Dlaczego? - Wlepiła we mnie swój wzrok.
-Dlatego, że już pogodził się z myślą, że nie będziecie razem i przyżekł sobie, że już nigdy się nie zakocha. Co prawda w tobie zakochał się przed tym przyżeczeniem ale to niczego nie zmienia. Naprawdę zabolał go ten list i to że nie chcesz z nim być.
-Ale to nie prawda, ja chcę z nim być tylko... - Zawiesiła się.
-Tylko co?
-Nie mogę Ci tego powiedzieć, nie mogę nikomu tego powiedzieć.
-Rób jak chcesz. To nie moja sprawa.
Poszedłem dalej do swojego pokoju. Wiem, że wcześniej mieszkała tu jakaś dziewczyna, która odeszła. Świetnie, mam pokój po dziewczynie. Przebrałem się w czarne buty i marynarke, szare spodnie z dziurami i białą koszulke.



Ponownie wyszedłem z pokoju w celu udania się na lekcje.
(Kira?)

4.13.2017

Od Leona CD Alice


Wredna i trudno dostępna, takie osoby lubię. Wyciągnąłem z kieszeni telefon by zobaczyć w jakiej sali mam teraz lekcje. Wygląda na to że teraz mam w 33. Jeszcze nie znałem Akademii więc szukałem sali na oślep. Trafiłem we właściwe miejsce w ostatniej chwili. Nauczyciel już miał zamykać drzwi gdy się wślizgnąłem między drzwiami a ścianą do klasy. Wszyscy inni już byli w klasie. Było tylko jedno wolne miejsce, na moje szczęście było z tyłu gdyż nienawidzę siedzieć na początku. Ta dziewczyna siedziała dwie ławki przede mną. Kilka razy w zerkałem w jej stronę. Zaintrygowała mnie, była inna od tych dziewczyn, które poznałem. Miała zupełnie inny charakter, przynajmniej tyle wywnioskowałem z naszego jakże krótkiego spotkania. Na przerwie dostałem SMS-a, że mój Aston Martin Valkyrie został już przywieziony do Akademii.



Wyszedłem na zewnątrz by odebrać kluczyki. Samochód był już sciągnięty z lawety. Męzczyzna podał mi kluczyki.
-Proszę pokwitować odbiór. - Podał mi listę.
Podpisałem się pod moim nazwiskiem i oddałem mu listę.
-Dziękuję. - Uścisnął mi dłoń i odjechał.
Wsiadłem do samochodu i zaparkowałem go w garażu. Szkoda, że można mieć tu tylko jeden samochód. Zamknąłem go i wróciłem do Akademii. Tym razem z mniejszą trudnością znalazłem salę. Zostało jeszcze tylko 5 minut przerwy. Poświęciłem ten czas na przestudiowanie planu Akademii by się już nie gubić. W końcu zadzwonił dzwonek i weszliśmy do sali. Nie skupiłem się tym razem na lekcji.
Po lekcjach wybrałem się na przejażdżkę po okolicach. Świetnie się prowadziło Astona. Byłem zadowolony z nowego zakupu do mojej kolekcji, która niestety została w mojej villi w Los Angeles. Po przejażdżce wróciłem do Akademii. W drodze do pokoju napotkałem tą dziewczynę.
-Znów mnie zignorujesz jak poprzednio? - Zaśmiałem się.
-Być może. - Wzruszyła ramionami. -Jest tyle ludzi w Akademii a ty właśnie doczepiłeś się do mnie, dlaczego?
-Dlatego, że mnie zaintrygowałaś. Jesteś inna niż dziewczyny, które znam. Z naszego jakże krótkiego spotkania wywnioskowałem, że nie należysz do przyjemniaczków, ja zresztą też. - Uśmiechnąłem się.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała.
-To do jutra bezimienna. - Powiedziałem z lekkim uśmieszkiem i poszedłem do swojego pokoju zamykając go na klucz.
(Alice?)

4.11.2017

Od Leona do Alice


Siedziałem w parku i przeglądałem na laptopie stronę Acadamy Of Blaze. Liam tak ją zachwalał, że w końcu postanowiłem ją sprawdzić w internecie. Byłem już prawie przy końcu. Przynam, że robiła wrażenie. Po dłuższym namyśle postanowiłem, że do niej dołącze. Wysłałem papiery i po kilku dniach przyszła odpowiedź, oczywiście pozytywna. Napisałem do Li, że dziś przyjeżdżam. Całą trasę bawiłem się telefonem. W końcu dotarłem na miejsce. Liam już na mnie czekał, tak jak pisał. Opowiedział mi o swojej miłości do niejakiej Chloe. Z tego co mi powiedział to naprawdę ją kochał co było do niego nie podobne. Przynajmniej nie od śmierci Ashley. Od tego czasu nigdy nikogo nie pokochał i nie zapowiadało się na to a tu proszę. Udało mi się go namówić na imprezę. Poszedł z nami jeszcze William, którego za bardzo nie znałem. W klubie okazało się, że Chloe też tam jest. William poszedł ją podrywać a Li wyszedł po chwili na zewnątrz. Poszedłem za nim i pogadaliśmy do chwili aż przyszła do nas Chloe. Nie chcąc im przeszkadzać wróciłem do klubu, do baru. Zamówiłem whisky po którego wypiciu udałem się na parkiet trochę potańczyć. Poznałem kilka super dziewczyn, z którymi powymieniałem się numerem telefonu.
Następnego dnia obudziłem się z bólem głowy. Po standardowych czynnościach jakie wykonuję zawsze po przebudzeniu udałem się na lekcje. Ubrany byłem tak.



Zanim poszedłem pod sale kupiłem w stołówce wodę gazowaną i kanapkę z serem i szynką. Na lekcji nauczyciel przedstawił mnie reszcie klasy jak to zwykle jest z nowymk uczniami.
-Kochani uczniowie, mam zaszczyt przedstawić wam nowego ucznia naszej klasy. Oto Leon Smith.
Wstałem by się pokazać i usiadłem ponownie na swoim miejscu. Moją uwagę zwróciła jedna dziewczyna siedząca niedaleko mnie. Po lekcji podszedłem do niej.
-Hej, jestem Leon. - Przedstawiłem się.
(Alice?)

Leon Smith

Imię: Leon (Leo)
Nazwisko: Smith
Pochodzenie: Londyn, Wielka Brytania
Wiek: 20 lat
Orientacja: hetero
Głos: KLIK
Pokój: nr 22
Aparycja: Leon jest wysokim na 1,85 m mężczyzną. Jego włosy są koloru kasztanowego lecz w zależności od światła w niektórych miejscach prześwitują jaśniejszym brązem. Oczy chłopaka są koloru ciemno zielonego. Jest dobrze zbudowanym młodym mężczyzną.
Charakter: Leon jest osobą, która jeśli zrobi coś dobrego to tylko i wyłącznie na pokaz. Jest osobą dumną widzącą tylko czubek własnego nosa. Zawsze jest w centrum uwagi. Jeśli poprosisz go o pomoc to Cię wyśmieje i oczywiście odmówi. Nie zna takiego słowa jak pokora. Zawsze jest najlepszy w tym co robi a jeśli gdyby okazał się jednak ktoś lepszy to usuwa tą osobę ze sceny. Nie dba o innych, lecz lubi ich wykorzystywać do swoich celów. Uczy się aktorstwa od dziecka więc potrafi świetnie grać. Często kłamie co lubi. Biedniejszych od siebie uważa za ludzi niższej klasy. Jest typowyn charnym charakterem z czego jest dummy. Lubi przytykać innym nosa. Będzie dyskutował nawet w nieskończoność, byle wy wygrać i postawić na swoim. Nigdy nie przyznaje się do błędu. Nie ma zbyt wielu przyjaciół gdyż ich nie potrzebuje. Często robi innym na złość. Jeśli zależy mu bardzo na jakiejś osobie to potrafi być dla niej miły, lecz nigdy mu się to jeszcze nie przytrafiło. Mimo iż z twarzy wygląda na miłego chłopaka to tak nie jest, jak to on mówi "Nie ocenia się książki po okładce". Zawsze się zemści, nigdy nie odpuszcza.
Partner: Nie, dziękuję.
Rodzina: Thomas Smith - ojciec, który jest bilionerem. Leon jest jego oczkiem w głowie więc dostaje wszystko czego zapragnie.
Amber Benson - matka, która odeszła od rodziny do innego mężczyzny gdy Leo miał 5 lat. Nie utrzymuje z nią kontaktu.
Jasmine Benson - przyrodnia siostra Leona młodsza od niego o 6 lat. Również jak z matką nie utrzymuje z nią kontaktu.
Zajęcia: wokal, aktorstwo, gra na instrumencie (gitara, trąbka)
Zainteresowania: Interesuje się fotografią. Kocha oglądać filmy i czytać książki. Jego ulubione kategorie to: thillery, przygodowe, science-fiction, akcji a niekiedy fantazy. Jego największy hobby to chyba moda. Może kupować ubrania hurtowo. Jego wielką pasją jest również astronomia.
Inne:
-villa Leona w Los Angeles
-trenuje karate i boks
-ma prawojazdy
-nienawidzi gotować
-jego znak zodiaku do baran
-jego najlepszy przyjaciel to Liam De Vil
-nie lubi niektórych rodzajów mięsa
-jest realistą
-nie ma żadnego tatuażu
-nienawidzi swojej matki za to że zostawiła jego i ojca
-jeżdzi na deskorolce od 10 roku życia
-opera to dla niego koszmar
-inne zdjęcia:
1
2
3
4
Kontakt: mustang177