-Przepraszam ale muszę teraz iść. Spotkajmy się wieczorem za szkołą. - Powiedziawszy to szybko się oddaliła. Odprowadziłem ją wzrokiem do momentu aż zniknęła z pola widzenia.
Trochę to dziwne. Najpierw czciała pogadać a za chwilę mówi, że musi iść i żebyśmy się spotkali wieczorem za Akademią.
Zawibrował mi telefon, był to SMS od Liama. Napisał mi że o 19:00 mamy próbę i uzgadnianie drugiej piosenki. To ze spotkania z Sibil nici. Próbowałem ją znaleźć by jej to powiedzieć ale nigdzie jej nie było. Dzwoniłem, ale cały czas była poza zasięgiem. Natknąłem się na Leona. Nawet dobrze się złożyło.
-Leon, mam do Ciebie prośbę. - Zacząłem.
-Jaką?
-Miałem się dziś wieczorem spotkać z Sibil za Akademią ale wypadła mi próba i nie dam rady iść. Szukałem jej i dzwoniłem ale bez rezultatu. - Zrobiłem mały zarys sytuacji. -Czy mógłbyś iść za mnie i powiedzieć jej, że nie mogłem przyjść bo mi wypadła próba lub powiedzieć jej to jak ją gdzieś spotkasz?
-Jasne, nie ma sprawy. - Uśmiechnął się.
-Dzięki, ratujesz mnie. - Klepnąłem go w ramię i poszedłem dalej.
Przynajmniej już się nie muszę przejmować tym spotkaniem bo Leon wszystko załatwi.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siedzieliśmy na próbie już od dobrych kilku godzin. Teraz męczyliśmy się nad tekstem kolejnej piosenki. Udało nam się napisać pierwszą zwrotkę i refren. Było już późno dlatego dziś sobie już odpuściliśmy i poszliśmy spać. Nie było sensu ciągnąć tego dalej skoro wszystkim chciało się spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Na przerwie po pierwszej lekcji zauważyłem Sibil. To była świetna okazja żeby się dowiedzieć co chciała mi powiedzieć wieczorem. Podbiegłem do niej i chwyciłem za rękę. Obróciła się w moją stronę i spojrzała na mnie chłodnym wzrokiem.
-Co chciałaś mi powiedzieć? - Spytałem.
Ona wyszarpała rękę z mojego uścisku i spojrzała za mnie. Też się obejrzałem by zobaczyś na co patrzy. Był to Leon idący w naszą stronę. Sibil chciała odejść ale Leo przygwoaździł ją do szafek. Odciągnąłem go na bok.
-Co ty wyprawisz? - Byłem zdziwiony jego zachowaniem.
-To co ty powinieneś zrobić za to co Ci zrobiła. - Odpowiedział.
-Czyli? - Spojrzałem jeszcze raz na nią. Ona zrobiła to samo i poszła.
-Musi dostać nauczkę.
-Już dostała. - Powiedziałem. -Poszedłeś na to spotkanie?
-Nie ale odwiedziłem ją w pokoju. - Wyjaśnił.
Zadzwonił dzwonek i musieliśmy iść do sal na lekcje.
Na przerwach spędzałem czas z Leonem. Kilka razy widzieliśmy Sibil.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po lekcjach Leon jechał na jakieś spotkanie. Postanowiłem odprowadzić go do samochodu i przy okazji pogadać.
-Powiedziała Ci coś jak byłeś u niej w pokoju? - Stanęliśmy przy jego samochodzie.
-To że chciała Ci powiedzieć o jakiejś umowie z dyrektorem. To wszystko. - Wzruszył ramionami.
-Powiedziałeś jej że nie mogłem przyjść na spotkanie bo wypadło mi spotkanie zespołu? - Szło pytanie za pytaniem.
-Nie.
-Jak to nie? Przecież Cię o to poprosiłem, tylko o to bo nie mogłem jej znaleźć ani się dodzwonić.
-Wyleciało mi to z głowy.
-A tak poza tym to co ją tak złapałeś dzisiaj?
-Przecież już Ci powiedziałem. Jesteś moim przyjacielem i chciałem, żeby dostała nauczkę za to że Cię wykorzystała. Z resztą sam wiesz co wszyscy mówią o niej i tej Erice.
No tak, zapomniałem, że już o tym rozmawialiśmy.
-Wiem. - Westchnąłem. -Dobra, zapomnijmy już o tym. Dostała nauczkę za to co mi zrobiła i już mnie nie wykorzysta. Możesz być tego pewien, zresztą wiedziałbym kiedy by chciała. To już zamknięty rozdział.
Pożegnałem się z nim i poszedłem do swojego pokoju. Położyłem się na łóżku, założyłem słuchawki i włączyłem liste odtwarzania na telefonie.
(Sibil?)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Louis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Louis. Pokaż wszystkie posty
9.24.2017
9.23.2017
Od Louisa CD Chole
Nadszedł nowy dzień i to co ze sobą niesie, czyli kolejne lelcje i z pewnością kolejne spotkanie z Chole. Nasze spotkania są chyba nieuniknione. Jakbym się nie starał to i tak ją muszę spotkać. Teraz najważniejsze jest to, że w końcu dostała za swoje. Wczorajsza impreza przeszła do historii dzięki niej. Tego nigdy nie zapomnę. To było takie zabawne i upokażające. Należało się jej to bez wątpienia. Teraz pomyśli zanim zechce mi podpaść.
Chwyciłem plecak i wyszedłem z pokoju na lekcje. Idąc korytarzem natknąłem się na nie kogo innego jak Chole.
-Trzeba było ze mną nie zadzierać. - Powiedziałem do niej gdy ją mijałem.
-Dlaczego nie możemy się dogadać jak normalni ludzie? - Stanęła obracając się w moją stronę. -Po co ja to w ogóle mówię, przecież z tobą nie da się dogadać. - Westchnęła i poszła dalej.
Nie da się ze mną dogadać? Też sobie wymyśliła, po prostu nie dogaduję się z takimi jak ona. To tyle i koniec. Mam ją i to co czuje głęboko gdzieś. Stanąłem pod salą lekcyjną i w tym momencie zadzwonił dzwonek. Nauczyciel przyszedł po kilku minutach. Lekcja minęła tak jak wszystkie inne. Na przerwach myślałem nad tekstem piosenki dla zespołu. Nagraliśmy dopiero jedną piosenkę, co jest stanowczo za mało. Jeśli w takim tępie będziemy to robić to nigdy nic nie osiągniemy. Nikt nawet o nas nie usłyszy na większą skalę a tego przecież żaden z nas nie chce. Nie zamierzam zaprzepaścić swoich marzeń tylko będę dążył do ich zrealizowania za wszelką cenę. W końcu zostanę solowym artystą i to będzie to czego chcę. Rzadne trudności mnie nie powstrzymają. Prędzej czy później dopnę celu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Lekcje dobiegły już końca, nareszcie. Postanowiłem odwiedzić Chole w celu uświadamienia jej tego, żeby się nie wtrącała w moje życie. To co było między nami już się skończyło. Nie będzie się wtrącać w moje życie to ja nie będę wtrącał się w jej. Jak tylko otworzyła drzwi to wszedłem do środka.
-Czego chcesz? - Zamknęła drzwi.
-Dostałaś już nauczkę dlatego chcę Ci powiedzieć żebyś nie wtrącała się do mojego życia to ja nie będę się wtrącał do twojego. Jeśli się dowiem, że się wtrącasz to wiesz co Cię czeka. Ja nigdy nie odpuszczam. - Powiedziawszy to wyszedłem i udałem się do siebie. Myślę, że przemówiłem jej do rozsądku.
Położyłem się na łóżku z książką w dłoni. W trakcie czytania zasnąłem.
(Chole?)
Chwyciłem plecak i wyszedłem z pokoju na lekcje. Idąc korytarzem natknąłem się na nie kogo innego jak Chole.
-Trzeba było ze mną nie zadzierać. - Powiedziałem do niej gdy ją mijałem.
-Dlaczego nie możemy się dogadać jak normalni ludzie? - Stanęła obracając się w moją stronę. -Po co ja to w ogóle mówię, przecież z tobą nie da się dogadać. - Westchnęła i poszła dalej.
Nie da się ze mną dogadać? Też sobie wymyśliła, po prostu nie dogaduję się z takimi jak ona. To tyle i koniec. Mam ją i to co czuje głęboko gdzieś. Stanąłem pod salą lekcyjną i w tym momencie zadzwonił dzwonek. Nauczyciel przyszedł po kilku minutach. Lekcja minęła tak jak wszystkie inne. Na przerwach myślałem nad tekstem piosenki dla zespołu. Nagraliśmy dopiero jedną piosenkę, co jest stanowczo za mało. Jeśli w takim tępie będziemy to robić to nigdy nic nie osiągniemy. Nikt nawet o nas nie usłyszy na większą skalę a tego przecież żaden z nas nie chce. Nie zamierzam zaprzepaścić swoich marzeń tylko będę dążył do ich zrealizowania za wszelką cenę. W końcu zostanę solowym artystą i to będzie to czego chcę. Rzadne trudności mnie nie powstrzymają. Prędzej czy później dopnę celu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Lekcje dobiegły już końca, nareszcie. Postanowiłem odwiedzić Chole w celu uświadamienia jej tego, żeby się nie wtrącała w moje życie. To co było między nami już się skończyło. Nie będzie się wtrącać w moje życie to ja nie będę wtrącał się w jej. Jak tylko otworzyła drzwi to wszedłem do środka.
-Czego chcesz? - Zamknęła drzwi.
-Dostałaś już nauczkę dlatego chcę Ci powiedzieć żebyś nie wtrącała się do mojego życia to ja nie będę się wtrącał do twojego. Jeśli się dowiem, że się wtrącasz to wiesz co Cię czeka. Ja nigdy nie odpuszczam. - Powiedziawszy to wyszedłem i udałem się do siebie. Myślę, że przemówiłem jej do rozsądku.
Położyłem się na łóżku z książką w dłoni. W trakcie czytania zasnąłem.
(Chole?)
9.22.2017
Od Louisa CD Sibil
Obudziłem się przed 11:00. Na dziś nie miałem żadnych planów. Ubrałem się w spodenki i wyszedłem na swój basen. Pływałem w nim przez dłuższą chwilę. Następnie po pływaniu siedziałem sobie w wodzie, w ramach odpoczynku. Trochę nudno było tak tylko siedzieć i nic nie robić ale czasami trzeba trochę odpocząć zwłaszcza, że mam naukę przez co dużo tego wolnego nie mam.
Przypomniało mi się to co mowiła Sibil przez telefon, że była w ciąży. Przecież nie ma pewności, że to dziecko było moje. Mogła jeszcze w tym czasie spać z kimś innym. To i tak teraz jest nieistotne. Dziecka już nie ma i nie będzie. Nawet jeśli by doszło do porodu to by mnie nie interesowało. Nie jestem typem tatusia, który chce zakładać rodzinę. Kiedy zaczyna się rodzina kończy się wszystko inne. Wszystkie przyjemności idą wtedy w kąt. Nie ma na nic czasu a zwłaszcza przy małym dziecku. Dlatego właśnie nie chcę mieć rodziny.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wieczorem wyszedłem do kina na film " Kingsman: Złoty krąg". Zapowiadał się obiecująco dlatego właśnie jego wybrałem. Pierwszą część widziałem i była super. Zobaczę czy ta jej porówna.
Usiadłem wygodnie w ostatnim rzędzie z popcornem i Pepsi. Jak zwykle przed filmem były reklamy, których tak nie lubię. W końcu film się zaczął.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wyszedłem z kina zadowolony z seansu. Nie zawiodłem się na tym filmie. Był godny obejrzenia momo iż pierwsza część podoba mi się bardziej. Przeważnie mam tak że pierwsze części podobają mi się bardzo. W domu zjawiłem się już wieczorem. Zrobiłem niewielką kolację, po której poszedłem spać.
~~~~~~~~~~DWA DNI PÓŹNIEJ~~~~~~~~~~
Wolne się skończyło i od dziś znów lekcje. Idąc korytarzem zaczepiła mnie Sibil co mnie zdziwiło.
-Morzemy porozmawiać? - Spytała.
-A mamy o czym? - Odpowiedziałem pytaniem na pytanie.
Wydaje mi się że między nami wszystko jest skończone. Sama przecież chciała tego żebyśmy się unikali co mi odpowiadało.
(Sibil?)
Przypomniało mi się to co mowiła Sibil przez telefon, że była w ciąży. Przecież nie ma pewności, że to dziecko było moje. Mogła jeszcze w tym czasie spać z kimś innym. To i tak teraz jest nieistotne. Dziecka już nie ma i nie będzie. Nawet jeśli by doszło do porodu to by mnie nie interesowało. Nie jestem typem tatusia, który chce zakładać rodzinę. Kiedy zaczyna się rodzina kończy się wszystko inne. Wszystkie przyjemności idą wtedy w kąt. Nie ma na nic czasu a zwłaszcza przy małym dziecku. Dlatego właśnie nie chcę mieć rodziny.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wieczorem wyszedłem do kina na film " Kingsman: Złoty krąg". Zapowiadał się obiecująco dlatego właśnie jego wybrałem. Pierwszą część widziałem i była super. Zobaczę czy ta jej porówna.
Usiadłem wygodnie w ostatnim rzędzie z popcornem i Pepsi. Jak zwykle przed filmem były reklamy, których tak nie lubię. W końcu film się zaczął.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wyszedłem z kina zadowolony z seansu. Nie zawiodłem się na tym filmie. Był godny obejrzenia momo iż pierwsza część podoba mi się bardziej. Przeważnie mam tak że pierwsze części podobają mi się bardzo. W domu zjawiłem się już wieczorem. Zrobiłem niewielką kolację, po której poszedłem spać.
~~~~~~~~~~DWA DNI PÓŹNIEJ~~~~~~~~~~
Wolne się skończyło i od dziś znów lekcje. Idąc korytarzem zaczepiła mnie Sibil co mnie zdziwiło.
-Morzemy porozmawiać? - Spytała.
-A mamy o czym? - Odpowiedziałem pytaniem na pytanie.
Wydaje mi się że między nami wszystko jest skończone. Sama przecież chciała tego żebyśmy się unikali co mi odpowiadało.
(Sibil?)
9.12.2017
Od Louisa CD Sibil
Przez następne dni omijaliśmy się z Sibil jak ognia. Żadne z nas nie chciało na siebie wpaść. Widzieliśmy się tylko i wyłącznie na lekcjach.
Teraz mieliśmy W-F. Nauczyciel ogłosił, że będziemy grać w piłkę nożną z dziewczynami. Żadnemu z nas nie spodobał się ten pomysł ale nie było dyskusji. Z dziewczynami nie da się dobrze grać. Trzeba uważać na wszystko żeby im jakiejś krzywdy zrobić. Graliśmy chłopacy na dziewczyny. Jak zwykle byłem w ataku. Zaraz na początku gry miałem okazje na zdobycie gola. Strzeliłem w bramkę ale na drodze piłki pojawiła się Sibil i dostała w brzuch. Po udeżeniu upadła na kolana łapiąc się za brzuch. Do tego zaczęła pluć krwią. Od zwykłego udeżenia taka reakcja? Coś musiało być nie tak. Nauczyciel od razu do niej podbiegł jak i jej koleżanki.
-Ślepy jesteś debilu, bramka była gdzie indziej!! - Zaczęła wrzeszczeć Kate.
-To ty jesteś ślepa. Piłka leciała prosto do bramki a ona sama stanęła jej na drodze. - Nie pozostałem jej dłużny.
Zresztą mówiłem prawdę, ale nie ma to jak kobieca solidarność. Lepiej kłamać, żeby tylko było po ich stronie ale i tak wszyscy widzieli jak było naprawdę. Will, zaczął się kłócić z Kate.
-Louis, idź do dyrektora. - Powiedział nauczyciel.
-Co? Przecież to nie moja wina, tylko jej. Sama stanęła na drodze piłki. Przecież pan to wiedział. - Zaprotestowałem. Nie ma prawa mnie odsyłać do dyrektora za jej winę.
-Racja. - Zgodził się ze mną. -Zabierzcie ją do higienistki. - Polecił chłopakom.
Carlos próbował ją podnieść ale to nic nie dało.
-Zadzwonię po karetkę. - Powiedziałe Erica wyciągając telefon.
Nauczyciel z pomocą Carlosa ułożył ją na boku. Jak tylko ratownicy dotarli to od razu zabrali się za pomoc Sibil. Jak wszystko zrobili to zabrali ją do szpitala. Erica pojechała z nią. My musieliśmy sprzątnąć krew by nie został po niej żaden ślad. Po skończeniu kontynuowaliśmy grę, ale tym razem dziewczyny grały osobno. Moja drużyna wygrała, a ja zdobyłem dwa gole.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Była godzina 17:30 a na 18:30 byłem umówiony z Kendall. Idąc korytarzem natknąłem się na Sibil i Erice.
-Może coś powiesz. Zerwałeś jej mięśnie, przez ciebie Sibil po... - Mówiła Erica ale Sibil jej przerwała.
-Sama jest sobie winna. Jak sie nie pcha tam gdzie nie powinna. - Powiedziałem Erice i ruszyłem dalej.
Zatrzymałem się przy schodach. Zaintrygowało mnie to czego Sibil nie chce mi powiedzieć. Cofnąłem się pod jej pokój i zapukałem. Otworzyła je myśląc, że to Erica.
-To nie ona, tylko ja. - Powiedziałem.
-Czego chcesz? Ja nic od Ciebie nie chcę. Idź sobie do Kendall. - Chciała zamknąć drzwi ale zatrzymałem je ręką.
-Zaraz do niej pójdę. Czego Erica ma mi nie mówić,
-Nie twoja sprawa, a teraz żegnam. - Złapała się za brzuch.
Pomogłem jej dojść do łóżka i poszedłem po Erice. Razem z nią poszedłem do Sibil. Jak stanęliśmy w drzwiach to słyszałem jej rozmowę telefoniczną. To już wiem czego nie chciała mi powiedzieć. Była w ciąży, prawdopodobnie ze mną a po dostaniu w brzuch poroniła. Nie ruszyło mnie to wcale. Wpadki i wypadki się zdażają. Dla mnie to nawet dobrze, że poroniła bo nie znoszę dzieci i nie chcę ich mieć.
Nie tracąc więcej czasu poszedłem na umówione spotkanie z Kendall. Spóźniłem się trochę ale nic się nie stało. Jak tylko dotarłem to od razu pojechaliśmt do restauracji gdzie mieliśmy zarezerwowany stolik. Kolacja mijała nam świetnie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Były teraz trzy dni wolnego. Z tego powodu pojechałem do swojej villi w Los Angeles. Od razu spotkałem się z przyjaciółmi, których dawno nie widziałem.
Wieczorem wybierałem się na pokaz mody, w którym Kendall weźmie udział.
Na pokaz ubrałem się w czarną bluzę Gucci, czarnw rurki, beżowe botki oraz kurtkę, którą zawiesiłm na ramieniu i okulary przeciwsłoneczne.
Miałem miejsce w pierwszym rzędzie. Kendall wyszła jako ostatnia. Po pokazie od razu wróciłem do domu dlatego, że byłem już zmęczony. Przebrałem się i poszedłem spać.
(Sibil?)
Teraz mieliśmy W-F. Nauczyciel ogłosił, że będziemy grać w piłkę nożną z dziewczynami. Żadnemu z nas nie spodobał się ten pomysł ale nie było dyskusji. Z dziewczynami nie da się dobrze grać. Trzeba uważać na wszystko żeby im jakiejś krzywdy zrobić. Graliśmy chłopacy na dziewczyny. Jak zwykle byłem w ataku. Zaraz na początku gry miałem okazje na zdobycie gola. Strzeliłem w bramkę ale na drodze piłki pojawiła się Sibil i dostała w brzuch. Po udeżeniu upadła na kolana łapiąc się za brzuch. Do tego zaczęła pluć krwią. Od zwykłego udeżenia taka reakcja? Coś musiało być nie tak. Nauczyciel od razu do niej podbiegł jak i jej koleżanki.
-Ślepy jesteś debilu, bramka była gdzie indziej!! - Zaczęła wrzeszczeć Kate.
-To ty jesteś ślepa. Piłka leciała prosto do bramki a ona sama stanęła jej na drodze. - Nie pozostałem jej dłużny.
Zresztą mówiłem prawdę, ale nie ma to jak kobieca solidarność. Lepiej kłamać, żeby tylko było po ich stronie ale i tak wszyscy widzieli jak było naprawdę. Will, zaczął się kłócić z Kate.
-Louis, idź do dyrektora. - Powiedział nauczyciel.
-Co? Przecież to nie moja wina, tylko jej. Sama stanęła na drodze piłki. Przecież pan to wiedział. - Zaprotestowałem. Nie ma prawa mnie odsyłać do dyrektora za jej winę.
-Racja. - Zgodził się ze mną. -Zabierzcie ją do higienistki. - Polecił chłopakom.
Carlos próbował ją podnieść ale to nic nie dało.
-Zadzwonię po karetkę. - Powiedziałe Erica wyciągając telefon.
Nauczyciel z pomocą Carlosa ułożył ją na boku. Jak tylko ratownicy dotarli to od razu zabrali się za pomoc Sibil. Jak wszystko zrobili to zabrali ją do szpitala. Erica pojechała z nią. My musieliśmy sprzątnąć krew by nie został po niej żaden ślad. Po skończeniu kontynuowaliśmy grę, ale tym razem dziewczyny grały osobno. Moja drużyna wygrała, a ja zdobyłem dwa gole.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Była godzina 17:30 a na 18:30 byłem umówiony z Kendall. Idąc korytarzem natknąłem się na Sibil i Erice.
-Może coś powiesz. Zerwałeś jej mięśnie, przez ciebie Sibil po... - Mówiła Erica ale Sibil jej przerwała.
-Sama jest sobie winna. Jak sie nie pcha tam gdzie nie powinna. - Powiedziałem Erice i ruszyłem dalej.
Zatrzymałem się przy schodach. Zaintrygowało mnie to czego Sibil nie chce mi powiedzieć. Cofnąłem się pod jej pokój i zapukałem. Otworzyła je myśląc, że to Erica.
-To nie ona, tylko ja. - Powiedziałem.
-Czego chcesz? Ja nic od Ciebie nie chcę. Idź sobie do Kendall. - Chciała zamknąć drzwi ale zatrzymałem je ręką.
-Zaraz do niej pójdę. Czego Erica ma mi nie mówić,
-Nie twoja sprawa, a teraz żegnam. - Złapała się za brzuch.
Pomogłem jej dojść do łóżka i poszedłem po Erice. Razem z nią poszedłem do Sibil. Jak stanęliśmy w drzwiach to słyszałem jej rozmowę telefoniczną. To już wiem czego nie chciała mi powiedzieć. Była w ciąży, prawdopodobnie ze mną a po dostaniu w brzuch poroniła. Nie ruszyło mnie to wcale. Wpadki i wypadki się zdażają. Dla mnie to nawet dobrze, że poroniła bo nie znoszę dzieci i nie chcę ich mieć.
Nie tracąc więcej czasu poszedłem na umówione spotkanie z Kendall. Spóźniłem się trochę ale nic się nie stało. Jak tylko dotarłem to od razu pojechaliśmt do restauracji gdzie mieliśmy zarezerwowany stolik. Kolacja mijała nam świetnie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Były teraz trzy dni wolnego. Z tego powodu pojechałem do swojej villi w Los Angeles. Od razu spotkałem się z przyjaciółmi, których dawno nie widziałem.
Wieczorem wybierałem się na pokaz mody, w którym Kendall weźmie udział.
Na pokaz ubrałem się w czarną bluzę Gucci, czarnw rurki, beżowe botki oraz kurtkę, którą zawiesiłm na ramieniu i okulary przeciwsłoneczne.
Miałem miejsce w pierwszym rzędzie. Kendall wyszła jako ostatnia. Po pokazie od razu wróciłem do domu dlatego, że byłem już zmęczony. Przebrałem się i poszedłem spać.
(Sibil?)
9.10.2017
Od Louisa CD Sibil
Rano jak zwykle obudził mnie budzik. Wyłączając go zauważyłem, że mam SMS-a. Był od Sibil. Przeczytałem go i usunąłem. Ona to już zamknięty rozdział tak samo jak jej beznadziejni znajomi, którzy tylko ćpają i nic więcej.
Jak się już ogarnąłem to poszedłem na lekcję. Sibil jak zwykle, nie było. Żadna nowość. Pewnie imprezuje z resztą jak zwykle. To tylko kwestia czasu, aż ją wywalą za te wszystkie nieobecności.
Po lekcjach mieliśmy z chłopakami próbę, która była udana.
~~~~~~~~~TYDZIEŃ PÓŹNIEJ~~~~~~~~~
Dziś otwierali jakiś nowy klub. Może to być dobra okazja by wyjść z Kendall. Wyszukałem jej numer w telefonie i kliknąłem połączenie. Po kilku sygnałach odebrała.
-Już myślałam, że nie zadzwonisz. - Powiedziała.
-No wiesz? Ja bym nie zadzwonił? - Udałem smutek. -Dziś otwierają nowy klub. Co ty na to żebyśmy tam poszli?
-Jestem na tak. - Odpowiedziała.
-Bedę po Ciebie o 20:00. Tylko wyślij mi swój adres.
-Ok. To do zobaczenia. - Rozłączyła się.
Chwilę później przysłała mi swój adres.
Na wyjście do klubu ubrałem się w szarą koszulkę, czarne rurki i czarne botki.
Zgodnie z umówioną godziną przyjechałem po Kendall. Dziewczyna była już gotowa. Przywitaliśmy się pocałunkiem i pojechaliśmy do klubu. Jak się okazało na miejscu była tam Sibil i jej paczka. Kendall zaciągnęła mnie w ich stronę.
-Siema Kendall. - Powiedziała Sibil.
-Siema. - Odpowiedziała.
Kendall pocałowała mnie i poszła tańczyć.
-Skąd się znacie? - Zapytałem.
-Stare czasy. - Odpowiedziała Sibil.
Też trochę potańczyłem. Po jakiejś godzinie znalazłem Kendall w tłumie.
-Chodźmy gdzieś indziej. - Krzyknąłem żeby mnie słyszała w tym szumie.
-Ok.
Wyszliśmy z tego klubu i kierowaliśmy się do garażu.
-Skąd znasz Sibil? - Zapytałem.
-Kiedyś byłyśmy sąsiadkami i chodziłyśmy do tej samej szkoły. Ona myśli, że byłam ją przyjaciółką, i że nadal nią jestem a tak naprawdę tylko udawałam, dla zabawy, i dzięki temu, że byłam jej "najlepszą przyjaciółką" jej starzy dawali mi prezenty. - Zaśmiała się.
-Mądże rozegrane. Ale przecież twoi rodzice też są bogaci.
-No tak ale wiesz, od innych zawsze lepiej smakuje. - Puściła mi oczko. -A ty skąd ją znasz?
-Chodzimy razem do Akademii. - Otworzyłem drzwi od samochodu.
-Niech zgadnę, spałeś z nią.
Nie odpowiedziałem tylko się uśmiechnąłem, co oznaczało "tak".
Pojechaliśmy prosto do jej domu i od razu wylądowaliśmy w łóżku. Tak zawsze się kończy nasze spotkanie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jak się obudziłem to Kendall już nie było. Musiała obudzić się wcześniej. Jest dziś niedziela więc nie muszę się śpieszyć. Ubrałem się i poszedłem do kuchni. Śniadanie było już gotowe.
-Trzymasz się z paczką Sibil? - Zapytała.
-Z tymi ćpunami? W życiu. Jeszcze jak moje stosunki z Sibil były dobre to jakoś ich znosiłem ale teraz już tego nie musze robić więc mam ich gdzieś. - Wyjaśniłem siadając do stołu. -Niech robią sobie co chcą ale beze mnie. Nigdy nie byłem ich częścią. Takie towarzystwo mnie nie interesuje.
-Mnie też nie. - Kendall zgodziła się ze mną. -Nawet się nie spodziewałam, że kiedykolwiek jeszcze spotkam Sibil. Teraz chętnie powiedziałabym jej prawdę o tym co o niej myślę, ciekawa jestem jak by na to zaaregowała. Ale szkoda mi na to czasu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Poniedziałek i znów lekcje. Sibil wyjątkowo się pojawiła. Tak jak sama chciała ignorowałem ją. Co prawda nie robiłem tego bo ona tak chciała tylko dlatego, że już nie chciałem mieć z nią nic wspólnego. Było miło ale się skończyło. Niech się trzyma ze swoją paczką a mi nie zawraca głowy. Mnie już ich oczy nie zobaczą.
(Sibil?)
Jak się już ogarnąłem to poszedłem na lekcję. Sibil jak zwykle, nie było. Żadna nowość. Pewnie imprezuje z resztą jak zwykle. To tylko kwestia czasu, aż ją wywalą za te wszystkie nieobecności.
Po lekcjach mieliśmy z chłopakami próbę, która była udana.
~~~~~~~~~TYDZIEŃ PÓŹNIEJ~~~~~~~~~
Dziś otwierali jakiś nowy klub. Może to być dobra okazja by wyjść z Kendall. Wyszukałem jej numer w telefonie i kliknąłem połączenie. Po kilku sygnałach odebrała.
-Już myślałam, że nie zadzwonisz. - Powiedziała.
-No wiesz? Ja bym nie zadzwonił? - Udałem smutek. -Dziś otwierają nowy klub. Co ty na to żebyśmy tam poszli?
-Jestem na tak. - Odpowiedziała.
-Bedę po Ciebie o 20:00. Tylko wyślij mi swój adres.
-Ok. To do zobaczenia. - Rozłączyła się.
Chwilę później przysłała mi swój adres.
Na wyjście do klubu ubrałem się w szarą koszulkę, czarne rurki i czarne botki.
Zgodnie z umówioną godziną przyjechałem po Kendall. Dziewczyna była już gotowa. Przywitaliśmy się pocałunkiem i pojechaliśmy do klubu. Jak się okazało na miejscu była tam Sibil i jej paczka. Kendall zaciągnęła mnie w ich stronę.
-Siema Kendall. - Powiedziała Sibil.
-Siema. - Odpowiedziała.
Kendall pocałowała mnie i poszła tańczyć.
-Skąd się znacie? - Zapytałem.
-Stare czasy. - Odpowiedziała Sibil.
Też trochę potańczyłem. Po jakiejś godzinie znalazłem Kendall w tłumie.
-Chodźmy gdzieś indziej. - Krzyknąłem żeby mnie słyszała w tym szumie.
-Ok.
Wyszliśmy z tego klubu i kierowaliśmy się do garażu.
-Skąd znasz Sibil? - Zapytałem.
-Kiedyś byłyśmy sąsiadkami i chodziłyśmy do tej samej szkoły. Ona myśli, że byłam ją przyjaciółką, i że nadal nią jestem a tak naprawdę tylko udawałam, dla zabawy, i dzięki temu, że byłam jej "najlepszą przyjaciółką" jej starzy dawali mi prezenty. - Zaśmiała się.
-Mądże rozegrane. Ale przecież twoi rodzice też są bogaci.
-No tak ale wiesz, od innych zawsze lepiej smakuje. - Puściła mi oczko. -A ty skąd ją znasz?
-Chodzimy razem do Akademii. - Otworzyłem drzwi od samochodu.
-Niech zgadnę, spałeś z nią.
Nie odpowiedziałem tylko się uśmiechnąłem, co oznaczało "tak".
Pojechaliśmy prosto do jej domu i od razu wylądowaliśmy w łóżku. Tak zawsze się kończy nasze spotkanie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jak się obudziłem to Kendall już nie było. Musiała obudzić się wcześniej. Jest dziś niedziela więc nie muszę się śpieszyć. Ubrałem się i poszedłem do kuchni. Śniadanie było już gotowe.
-Trzymasz się z paczką Sibil? - Zapytała.
-Z tymi ćpunami? W życiu. Jeszcze jak moje stosunki z Sibil były dobre to jakoś ich znosiłem ale teraz już tego nie musze robić więc mam ich gdzieś. - Wyjaśniłem siadając do stołu. -Niech robią sobie co chcą ale beze mnie. Nigdy nie byłem ich częścią. Takie towarzystwo mnie nie interesuje.
-Mnie też nie. - Kendall zgodziła się ze mną. -Nawet się nie spodziewałam, że kiedykolwiek jeszcze spotkam Sibil. Teraz chętnie powiedziałabym jej prawdę o tym co o niej myślę, ciekawa jestem jak by na to zaaregowała. Ale szkoda mi na to czasu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Poniedziałek i znów lekcje. Sibil wyjątkowo się pojawiła. Tak jak sama chciała ignorowałem ją. Co prawda nie robiłem tego bo ona tak chciała tylko dlatego, że już nie chciałem mieć z nią nic wspólnego. Było miło ale się skończyło. Niech się trzyma ze swoją paczką a mi nie zawraca głowy. Mnie już ich oczy nie zobaczą.
(Sibil?)
9.08.2017
Od Louisa CD Sibil
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Było już koło południa a ja dalej byłem u Clausa. Przez większość czasu trzymałem się niedaleko Sibil ale tak by mnie nie widziała.
Nie rozumiałem jej. Wysyła mi oczywiste sygnały a następnie klei się do pierwszego lepszego. W sumie ja jestem podobny. Z dziewczynami mam tylko jednorazowe przygody, nigdy nic na poważnie. Ale nigdy nie jest odwrotnie. Nienawidzę gdy dziewczyna wykorzystuje mnie na noc. W tym przypadku nie jestem milusi i dobry. Co prawda nigdy mi się to jednak nie przytrafiło...z wyjątkiem Sibil. Przespała się ze mną, wykorzystała mnie do dostania zawieszenia w Akademii i już sobie znalazła innego frajera. Nie ze mną takie numery.
Jak robiła Erice warkocze siedząc na kocu podszedłem do niej pewnym krokiem.
-Możemy pogadać? - Spytałem.
Zgodziła się. Poszliśmy razem do kuchni gdzie stanęliśmy przy blacie.
-O czym chcesz pogadać? - Spytała.
-Kim jest dla Ciebie Dominik? - Spytałem.
-Przyjacielem, a co? - Wlepiła we mnie pytający wzrok.
- Po tym, jak Cię dotyka, przytula i całuje można wnioskować co innego. - Powiedziałem przysuwając się do niej.
- Odsuń się. - Chciała mnie uderzyć lecz powstrzymałem ją chwytając wycelowaną we mnie pięść.
Przyległem do niej. Zacząłem całować ją po brzuchu przesuwając się w górę. Zdjąłem z niej górę kostiumu.
-Puszczaj mnie! - Zaczęła krzyczeć i szaprać.
-Nikt nie będzie robił ze mnie frajera i mnie wykorzystywał. - Szepnąłem jej do ucha.
W tym momęcie zjawili się Damon, Claus i ten Dominik. Claus i Dominik mnie odciągnęli a Damon zabrał Sibil.
-Pożałujesz tego. - Zagroził mi Dominik chcąc mnie uderzyć. Ominąłem jego cios i tak walnąłem go w twarz, że upadł na podłogę a z nosa zaczęła się sączyć krew.
-Też chcesz oberwać? - Spojrzałem na Clausa.
On tylko pomógł wstać Dominikowi i poszli gdzieś. Tak jak myślałem, tchórze. Trenowanie boksu, MMA i karate od dziecka jest bardzo przydatne.
Skierowałem się prosto do swojego samochodu i wróciłem do Akademii. Nie zamierzałem spędzać w tym miejscu ani chwili dłużej.
Jak już siedziałem wygodnie w pokoju zadzwonił do mnie tata.
-O co chodzi? - Spytałem.
-Jak wiesz miesiąc temu zrobiłem kolejy udany i wielki interes. W związku z tym mam wywiad i sesję do gazety. Chcę żebyś ty także wziął w niej udział. - Wytłumaczył.
-Kiedy ona jest? - Nie trzeba było mnie przekonywać.
-Dziś o 18:00.
Tata podał mi adres, który zapisałem.
Na sesję ubrałem się w koszule zapiętą pod szyję, marynarkę, rurki i botki od Saint Laurent. Wszystko było w kolorze czarnym.
Na planie stylistka ułożyła mi fryzurę. Zrobiliśmy kilkanaście zdjęć, z których trzeba było wybrać jedno najlepsze. Po intensywnej dyskusji wybraliśmy to najlepsze zdjęcie, które wygląda następująco.
Gazeta ma trafić do sprzedaży za tydzień. Wychodząc z budynku natknąłem się na dawno niewidzianą przyjaciółkę - Kendall, która jest modelką.
-Kendall, co ty tu robisz? - Zdziwiłem się na jej widok.
-Też się cieszę, że Cię widzę. Mam tu sesję. - Odpowiedziała śmiejąc się. -Dawno Cię nie widziałam, od tamtej nocy.
-Pamiętam ją doskonale. - Uśmiechnąłem się.
-Może by tak ją powtórzyć?
-Czemu nie.
-Daj mi swój telefon, wpiszę Ci mój numer. - Dałem jej mojego Samsunga. Wpisała numer i oddała mi telefon. -Zadzwoń szybko. - Puściła oczko i weszła do budynku.
Zadzwonię na pewno.
Od razu po powrocie do Akademii położyłem się spać.
(Sibil?)
9.03.2017
Od Louisa CD Sibil
Sibil zgodziła się na wypad do kina. Po lekcjach wziąłem szybki prysznic, ubrałem się i ułożyłem fryzurę. Do kieszeni spodni włożyłem telefon oraz portfel po czym wyszedłem z pokoju zamykając go. Udałem się do Sibil. Dziewczyna była już gotowa. Kino nie było daleko dlatego poszliśmy pieszo. Wybraliśmy drogę na skróty. Poszliśmy na " Annabelle: Narodziny zła". Nie przepadam za horrorami ale nie było nic ciekawego. Tak to jest jak się nie sprawdzi przed wyjściem jakie grają filmy. Kupiliśmy bilety udając się na salę zajmując swoje miejsca. Zauważyłem, że podczas trwania seansu Sibil często chowa twarz. Jeśli boi się horrorów to mogła przecież powiedzieć.
Nie wiem co mnie napadło w drodze powrotnej ale złapałem Sibil dłońmi za biodra i przycisnąłem ją do muru. Zacząłem ją powoli całować po szyi. Nie wiem co mnie opętało, czułem się jak w transie. Jakbym nie miał kontroli nad własnym ciałem. Ale skąd się to wzięło, przecież nie byłem pijany a niczego przecież nie palę bo to ohydne jest dla mnie. Sibil próbowała sie wyrwać ale nie miała na tyle siły. W końcu uderzyła mnie w twarz i uciekła. Przyłożyłem dłoń do policzka, trochę bolało. Po kilkunastu sekundach ruszyłem z miejsca w dalszą drogę. Będąc już w akademiku poszedłem do pokoju spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Była dziś sobota. Próbowałem znaleźć Sibil ale jej nie było. Dzwoniłem do niej, pisałem ale dalej nic. W głowie wciąż miałem tamtą noc. Dalej nie miałem pojęcia co mnie napadło. W tej chwili przyszedł mi SMS. Myślałem, że od Sibil ale był od Clausa. Zaprosił mnie na dzisiejszą imprezę, która będzie u niego i przysłał mi swój adres. Nie miałem ochoty iść ale po chwili namysłu stwierdziłem, że Sibil może tam być. Odpisałem mu że przyjadę. Przygotowałem się do wyjścia po czym skierowałem się do garażu. W samochodzie wpisałem w GPS adres Clausa i ruszyłem zgodnie ze wskazuwkami. Trafiłem bez większych problemów. W drzwiach przywitał mnie pijany Claus, pijany i naćpany. Już w wejściu czółem smród narkotyków, papierosów i alkoholu. Zniechęcony wszedłem do środka. Tak jak się spodziewałem, wszędzie narkotyki, papierosy, alkohol i sex. Samowolka. Trzymałem się z boku od tego całego towarzystwa, głownie na balkonach by nie czuć tak bardzo odoru narkotyków i całej reszty. Wypatrywałem też Sibil lecz bez sukcesu.
Siedziałem na balkonie z piwem w dłoni gdy przyszedł do mnie nawalony Damon. Wziął mnie za ramię i zaciągnął do gry w butelkę. Było tam wiele osób, których nie znałem ale była też tam Sibil. Usiedliśmy wszyscy w okręgu i gra się zaczęła. Co chwila zerkałem na Sibil ale ona unikała mojego spojrzenia. Raz wypadło na nią. Miała pocałować chłopaka, którego tylko chciała. Wybrała kogoś kogo nie znałem. Jak ona kręciła to wypadło na mnie. Wybrałem prawdę.
-To powiedz. Hmm. Co do mnie czujesz? - Poczułem jak wszystkie spojrzenia skierowały się na mnie.
To mnie wkręciła. Co tu teraz powiedzieć? Wszyscy czekali.
-A co mam czuć? Jesteś dla mnie przyjaciółką, nikim więcej. - Nagiąłem lekko prawdę. To nie jest temat, który należy poruszać przy innych.
Przebódziłem się w nocy. Poszedłem do kuchni napić się wody. Miałem na sobie same bokserki, i tak wszyscy śpią. Tak mi się wydawało do czasu aż nie wszedłem do kuchni. Przy stole siedziała Sibil ze szklanką soku.
-Też nie możesz spać? - Spytała.
Kiwnąłem głową nalewając sobie wody. Wziąłem szklankę i usiadłem naprzeciwko niej.
-Słuchaj...ja przepraszam za tamta noc. Nie wiem co mnie napadło. - Bawiłem się szklanką z cieczą w środku.
-Powisz mi teraz prawdę? - Spojrzała na mnie.
-Jaką prawdę? - Zdziwiłem się.
-Czułam, że przy grze w butelce nie powiedziałeś prawdy. - Wzięła łyk soku.
-A co miałem przy tych wszystkich osobach? - Wzruszyłem ramionami.
-No to teraz powiedz. Co do mnie czujesz?
-Szczerze? Sam nie wiem. - Tym razem nie kłamałem. Naprawdę nie wiedziałem. Jeśli chodzi o te sprawy to nigdy nie jestem pewien i dlatego nigdy nie jestem w związku na stałe.
(Sibil?)
Nie wiem co mnie napadło w drodze powrotnej ale złapałem Sibil dłońmi za biodra i przycisnąłem ją do muru. Zacząłem ją powoli całować po szyi. Nie wiem co mnie opętało, czułem się jak w transie. Jakbym nie miał kontroli nad własnym ciałem. Ale skąd się to wzięło, przecież nie byłem pijany a niczego przecież nie palę bo to ohydne jest dla mnie. Sibil próbowała sie wyrwać ale nie miała na tyle siły. W końcu uderzyła mnie w twarz i uciekła. Przyłożyłem dłoń do policzka, trochę bolało. Po kilkunastu sekundach ruszyłem z miejsca w dalszą drogę. Będąc już w akademiku poszedłem do pokoju spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Była dziś sobota. Próbowałem znaleźć Sibil ale jej nie było. Dzwoniłem do niej, pisałem ale dalej nic. W głowie wciąż miałem tamtą noc. Dalej nie miałem pojęcia co mnie napadło. W tej chwili przyszedł mi SMS. Myślałem, że od Sibil ale był od Clausa. Zaprosił mnie na dzisiejszą imprezę, która będzie u niego i przysłał mi swój adres. Nie miałem ochoty iść ale po chwili namysłu stwierdziłem, że Sibil może tam być. Odpisałem mu że przyjadę. Przygotowałem się do wyjścia po czym skierowałem się do garażu. W samochodzie wpisałem w GPS adres Clausa i ruszyłem zgodnie ze wskazuwkami. Trafiłem bez większych problemów. W drzwiach przywitał mnie pijany Claus, pijany i naćpany. Już w wejściu czółem smród narkotyków, papierosów i alkoholu. Zniechęcony wszedłem do środka. Tak jak się spodziewałem, wszędzie narkotyki, papierosy, alkohol i sex. Samowolka. Trzymałem się z boku od tego całego towarzystwa, głownie na balkonach by nie czuć tak bardzo odoru narkotyków i całej reszty. Wypatrywałem też Sibil lecz bez sukcesu.
Siedziałem na balkonie z piwem w dłoni gdy przyszedł do mnie nawalony Damon. Wziął mnie za ramię i zaciągnął do gry w butelkę. Było tam wiele osób, których nie znałem ale była też tam Sibil. Usiedliśmy wszyscy w okręgu i gra się zaczęła. Co chwila zerkałem na Sibil ale ona unikała mojego spojrzenia. Raz wypadło na nią. Miała pocałować chłopaka, którego tylko chciała. Wybrała kogoś kogo nie znałem. Jak ona kręciła to wypadło na mnie. Wybrałem prawdę.
-To powiedz. Hmm. Co do mnie czujesz? - Poczułem jak wszystkie spojrzenia skierowały się na mnie.
To mnie wkręciła. Co tu teraz powiedzieć? Wszyscy czekali.
-A co mam czuć? Jesteś dla mnie przyjaciółką, nikim więcej. - Nagiąłem lekko prawdę. To nie jest temat, który należy poruszać przy innych.
Przebódziłem się w nocy. Poszedłem do kuchni napić się wody. Miałem na sobie same bokserki, i tak wszyscy śpią. Tak mi się wydawało do czasu aż nie wszedłem do kuchni. Przy stole siedziała Sibil ze szklanką soku.
-Też nie możesz spać? - Spytała.
Kiwnąłem głową nalewając sobie wody. Wziąłem szklankę i usiadłem naprzeciwko niej.
-Słuchaj...ja przepraszam za tamta noc. Nie wiem co mnie napadło. - Bawiłem się szklanką z cieczą w środku.
-Powisz mi teraz prawdę? - Spojrzała na mnie.
-Jaką prawdę? - Zdziwiłem się.
-Czułam, że przy grze w butelce nie powiedziałeś prawdy. - Wzięła łyk soku.
-A co miałem przy tych wszystkich osobach? - Wzruszyłem ramionami.
-No to teraz powiedz. Co do mnie czujesz?
-Szczerze? Sam nie wiem. - Tym razem nie kłamałem. Naprawdę nie wiedziałem. Jeśli chodzi o te sprawy to nigdy nie jestem pewien i dlatego nigdy nie jestem w związku na stałe.
(Sibil?)
8.19.2017
Od Louisa CD Sibil
Nadszedł dzień na przedstawianie prezentacji. Siedziałem już pod salą czekając na lelcję. Zastanawiałem się czy Sibil przyjdzie. Może nie jest już z nią tak źle. Jak na zawołanie się zjawiła.
-Hej. - Powiedziała.
-Hej, gotowa? - Kiwnęła głową, że tak.
No i świetnie. Po dzwonku weszliśmy do sali. Każdy kolejno przedstawiał swoje prezentacje. My byliśmy na samym końcu. Dostaliśmy po szóstce. Po tym jak nauczyciel powiedział nam oceny Sibil zemdlała. W sali zapanowała nerwowa sytuacja. Jako, że byłem najbliżej to znawiłem się przy niej najszybciej. Położyłem dłoń na jej czoło. Było gorące.
-Ma gorączkę. Zabiorę ją do pokoju. - Powiedziałem do pana Withlocka.
-Dobrze i zajmij się nią. Masz ode mnie zwolnienie na resztę lekcji. - Zadecydował. -Poinformuj mnie potem o jej stanie.
Kiwnąłem na znak, że rozumiem i zabrałem Sibil do pokoju. Położyłem ją na łóżku i zabrałem się za przygotowanie zimnego okładu na czoło. Gotowy okład położyłem na jej rozpalonym czole po czym poszedłem po pielęgniarkę. Razem z nią wróciłem do Sibil. Pielęgniarka ją zbadała i podłączyła kroplówkę. O stanie Sibil powiadomiłem pana Withlocka i jej koleżankę Ericę, która od razu popędziła by ją zobaczyć. Musiały być sobie bliskie skoro tak się tym przejęła. Dołączyłem do niej.
-Co się stało? - Jej głos drgał z przejęcia.
-Zemdlała na angielskim po przedstawieniu projektu. Była cała rozpalona. Pielęgniarka powiedziała, że za kilka dni wyjdzie z tego. - Powiedziałem to co sam wiedziałem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Minęły już dwa dni od zemdlenia Sibil a ona jeszcze się nie ocknęła.
Po lekcjach znalazłem chwilkę by ją odwiedzić. Na miejscu była Erica. Usiadłem obok niej.
-Dalej nic? - Spojrzałem na nią.
Zaprzeczyła. Musiała tu chyba siedzieć przez cały czas. Zauważyłem, że ma podkrążone oczy od niewyspania. Czym ona się tak przejmuje? Przecież to zwykła strata przytomności a nie zawał serca.
-Hej wam. - Usłyszeliśmy cichy głos. Była to Sibil.
-Sib, nareszcie się ocknęłaś. Dwa dni byłaś nieprzytomna pod kroplówką. Czemu nie powiedziałaś, że się tak źle czujesz? - Wypaliła przejęta Erica z nutą szczęscia spowodowaną odzyskaniem przytomności przez Sibil.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po kilku godzinach za naciskiem Eri poszedłem sprawdzić co u Sibil. Nie chciało mi się iść ale gdybym nie poszedł do Erica by mi cały czas nudziła, do upadłego.
Siedzieliśmy w ciszy.
-Jak się czujesz? - Przerwałem tą ciszę.
-Już wszystko jest dobrze. Przyniósłbyś mi zeszyty, żebym mogła nadrobić zaległości?
-Jase.
Poszedłem do pokoju po zeszyty. Wziąłem wszyatkie wracając z nimi do Sibil. Sib miała już wszystko przygotowane na łóżku, gdzie położyłem też moje zeszyty.
-Dzięki. - Sięgnęła po pierwszy zeszyt.
Nie chciałem jej przeszkadzać dlatego wyszedłem.
~~~~~~~~~TYDZIEŃ PÓŹNIEJ~~~~~~~~~
Minął już tydzień od tego pamiętnego zdarzenia. Jak co dzień rano zjadłem śniadanie, wymyłem zęby, ubrałem się i ułożyłem fryzurę. Po wszystkim poszedłem na lekcje. Sib minąłem tylko raz.
Dziś na zajęciach z wokalu śpiewaliśmy piosenki gwiazd, których tekst został przetłumaczony w Translatorze. To była naprawdę świetna zabawa. Teksty były zabawne i nie było piosenki by się ktoś nie śmiał. Oby takie zabawy były częściej i nie tylko na tych zajęciach.
Po zajęciach udało mi się złapać Sibil.
-Co powiesz na wypad do kina dziś? - Zapytałem.
(Sibil?)
-Hej. - Powiedziała.
-Hej, gotowa? - Kiwnęła głową, że tak.
No i świetnie. Po dzwonku weszliśmy do sali. Każdy kolejno przedstawiał swoje prezentacje. My byliśmy na samym końcu. Dostaliśmy po szóstce. Po tym jak nauczyciel powiedział nam oceny Sibil zemdlała. W sali zapanowała nerwowa sytuacja. Jako, że byłem najbliżej to znawiłem się przy niej najszybciej. Położyłem dłoń na jej czoło. Było gorące.
-Ma gorączkę. Zabiorę ją do pokoju. - Powiedziałem do pana Withlocka.
-Dobrze i zajmij się nią. Masz ode mnie zwolnienie na resztę lekcji. - Zadecydował. -Poinformuj mnie potem o jej stanie.
Kiwnąłem na znak, że rozumiem i zabrałem Sibil do pokoju. Położyłem ją na łóżku i zabrałem się za przygotowanie zimnego okładu na czoło. Gotowy okład położyłem na jej rozpalonym czole po czym poszedłem po pielęgniarkę. Razem z nią wróciłem do Sibil. Pielęgniarka ją zbadała i podłączyła kroplówkę. O stanie Sibil powiadomiłem pana Withlocka i jej koleżankę Ericę, która od razu popędziła by ją zobaczyć. Musiały być sobie bliskie skoro tak się tym przejęła. Dołączyłem do niej.
-Co się stało? - Jej głos drgał z przejęcia.
-Zemdlała na angielskim po przedstawieniu projektu. Była cała rozpalona. Pielęgniarka powiedziała, że za kilka dni wyjdzie z tego. - Powiedziałem to co sam wiedziałem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Minęły już dwa dni od zemdlenia Sibil a ona jeszcze się nie ocknęła.
Po lekcjach znalazłem chwilkę by ją odwiedzić. Na miejscu była Erica. Usiadłem obok niej.
-Dalej nic? - Spojrzałem na nią.
Zaprzeczyła. Musiała tu chyba siedzieć przez cały czas. Zauważyłem, że ma podkrążone oczy od niewyspania. Czym ona się tak przejmuje? Przecież to zwykła strata przytomności a nie zawał serca.
-Hej wam. - Usłyszeliśmy cichy głos. Była to Sibil.
-Sib, nareszcie się ocknęłaś. Dwa dni byłaś nieprzytomna pod kroplówką. Czemu nie powiedziałaś, że się tak źle czujesz? - Wypaliła przejęta Erica z nutą szczęscia spowodowaną odzyskaniem przytomności przez Sibil.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po kilku godzinach za naciskiem Eri poszedłem sprawdzić co u Sibil. Nie chciało mi się iść ale gdybym nie poszedł do Erica by mi cały czas nudziła, do upadłego.
Siedzieliśmy w ciszy.
-Jak się czujesz? - Przerwałem tą ciszę.
-Już wszystko jest dobrze. Przyniósłbyś mi zeszyty, żebym mogła nadrobić zaległości?
-Jase.
Poszedłem do pokoju po zeszyty. Wziąłem wszyatkie wracając z nimi do Sibil. Sib miała już wszystko przygotowane na łóżku, gdzie położyłem też moje zeszyty.
-Dzięki. - Sięgnęła po pierwszy zeszyt.
Nie chciałem jej przeszkadzać dlatego wyszedłem.
~~~~~~~~~TYDZIEŃ PÓŹNIEJ~~~~~~~~~
Minął już tydzień od tego pamiętnego zdarzenia. Jak co dzień rano zjadłem śniadanie, wymyłem zęby, ubrałem się i ułożyłem fryzurę. Po wszystkim poszedłem na lekcje. Sib minąłem tylko raz.
Dziś na zajęciach z wokalu śpiewaliśmy piosenki gwiazd, których tekst został przetłumaczony w Translatorze. To była naprawdę świetna zabawa. Teksty były zabawne i nie było piosenki by się ktoś nie śmiał. Oby takie zabawy były częściej i nie tylko na tych zajęciach.
Po zajęciach udało mi się złapać Sibil.
-Co powiesz na wypad do kina dziś? - Zapytałem.
(Sibil?)
8.15.2017
Od Louisa CD Sibil
"To spoko." - Tylko tyle od niej usłyszałem. Szczerze spodziewałem się czegoś więcej, sam nie wiem czego ale na pewno nie samego "to spoko". Najzwyczajniej w świecie mnie zignorowała i poszła do swojej koleżanki. Nie mając co robić usiadłem na ławce i wyjąłem telefon. Po dzwonku byłem pierwszy pod salą. Teraz był język angielski, który lubię, zresztą jak tu nie lubieć języka, którym się posługuję od dziecka. Usiadłem w ostatniej ławce w środkowym rzędzie. Sibil siedziała dwie ławki przede mną, a moja stara "przyjaciółka" Chole na samym przodzie. Lekcja mijała spokojnie. Obyło się bez pytania co mnie ucieszyło.
Po lekcjach poszedłem się przebrać, w strój sportowy. W drodze z pokoju do siłowni natknąłem się na Sibil, która mi pomachała. Odwzajemniłem jej gest, dodatkowo się uśmiechnąłem. Na siłowni robiłem to co zwykle, czyli: ciężary, bieżnia, pąpki, brzuszki, rowerek, rozciąganie i kilka dodatkowych ćwiczeń. Po 2 godzinach i 30 minutach wróciłem do pokoju od razu biorąc prysznic. Ledwo co wyszedłem spod prysznica to dostałem SMS-a. Był od brata Sibil Damona. Razem ze Stefanem wybierali się na miasto i zapraszali mnie bym do nich dołączył. Odpisałem im że przyjdę. Ubrałem się szybko i wyszedłem. Razem z chłopakami poszliśmy do knajpki na piwo i coś do zjedzenia. Los chciał, że była też tam Sibil z koleżanką.
-Hej, co was tu sprowadza? - Odezwała się Sibil poprzedzając to łykiem soku.
-Tak przyszliśmy się rozerwać. - Głos zabrał Damon.
Cała nasza trójka zamówiła sobie po piwie i cheesburgerze. Nasze posiłki skończyliśmy wcześniej niż dziewczyny dlatego też wyszliśmy wcześniej niż one. Poszliśmy jeszcze na bilarda, a potem karzdy do swoich domów, w moim przypadku to do pokoju w akademiku.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rano będąc na jednym z wielu korytarzy Akademii telefon mi zawibrował w kierzeni co oznaczało SMS-a. Wyjąłem go by zobaczyć od kogo to. Napisała Sibil, że źle się czuje, i że jej dziś nie będzie. Ciekawe co jej jest.
Na jednej z przerw postanowiłem ją odwiedzić. Dobijałem się do chwili, aż mi otworzyła.
-Witam, o co chodzi? - Wpóściła mnie i od razu się położyła.
-Hej, przeczytałem wiadomość od Ciebie. Jak się czujesz? - Koło łóżka zauważyłem koc, ktory zabrałem i ją nim przykryłem.
-Średnio, ale do jutra powinnam wydobrzeć. - Jej głos brzmiał tak cicho jakby miała zaraz zasnąć.
Po chwili ciszy sprawdziłem czy śpi, spała. Zabrałem plecak i cicho wyszedłem idąc szybko na kolejną lekcję. Mam nadzieję, że szybko wydobrzeje bo nie chcę sam przedstawiać tego projektu, za dużo czytania.
(Sibil?)
Po lekcjach poszedłem się przebrać, w strój sportowy. W drodze z pokoju do siłowni natknąłem się na Sibil, która mi pomachała. Odwzajemniłem jej gest, dodatkowo się uśmiechnąłem. Na siłowni robiłem to co zwykle, czyli: ciężary, bieżnia, pąpki, brzuszki, rowerek, rozciąganie i kilka dodatkowych ćwiczeń. Po 2 godzinach i 30 minutach wróciłem do pokoju od razu biorąc prysznic. Ledwo co wyszedłem spod prysznica to dostałem SMS-a. Był od brata Sibil Damona. Razem ze Stefanem wybierali się na miasto i zapraszali mnie bym do nich dołączył. Odpisałem im że przyjdę. Ubrałem się szybko i wyszedłem. Razem z chłopakami poszliśmy do knajpki na piwo i coś do zjedzenia. Los chciał, że była też tam Sibil z koleżanką.
-Hej, co was tu sprowadza? - Odezwała się Sibil poprzedzając to łykiem soku.
-Tak przyszliśmy się rozerwać. - Głos zabrał Damon.
Cała nasza trójka zamówiła sobie po piwie i cheesburgerze. Nasze posiłki skończyliśmy wcześniej niż dziewczyny dlatego też wyszliśmy wcześniej niż one. Poszliśmy jeszcze na bilarda, a potem karzdy do swoich domów, w moim przypadku to do pokoju w akademiku.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rano będąc na jednym z wielu korytarzy Akademii telefon mi zawibrował w kierzeni co oznaczało SMS-a. Wyjąłem go by zobaczyć od kogo to. Napisała Sibil, że źle się czuje, i że jej dziś nie będzie. Ciekawe co jej jest.
Na jednej z przerw postanowiłem ją odwiedzić. Dobijałem się do chwili, aż mi otworzyła.
-Witam, o co chodzi? - Wpóściła mnie i od razu się położyła.
-Hej, przeczytałem wiadomość od Ciebie. Jak się czujesz? - Koło łóżka zauważyłem koc, ktory zabrałem i ją nim przykryłem.
-Średnio, ale do jutra powinnam wydobrzeć. - Jej głos brzmiał tak cicho jakby miała zaraz zasnąć.
Po chwili ciszy sprawdziłem czy śpi, spała. Zabrałem plecak i cicho wyszedłem idąc szybko na kolejną lekcję. Mam nadzieję, że szybko wydobrzeje bo nie chcę sam przedstawiać tego projektu, za dużo czytania.
(Sibil?)
8.05.2017
Od Louisa CD Chole
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wieczorem jak już siedziałem w pokoju to usłyszałem pukanie do drzwi. Poszedłem otworzyć drzwi. Niespodziewanym gościem okazała się być dziewczyna z klasy imieniem Sara.
-Cześć. - Zaczęła nieco nieśmiało. -Chciałabym Ci wręczyć zaproszenie na imprezę, która odbędzie się jutro w moim domu. - Wręczyła mi zaproszenie.
-Dzięki. - Uśmiechnąłem się do niej.
-Mam do Ciebie prośbę. Mógłbyś dać też zaproszenie Chole bo pukałam do niej ale nikt nie otwierał?
Miałem odpowiedzieć "nie" ale w mojej głowie zrodził się pewien pomysł.
-Jasne. - Zabrałem zaproszenie dla Chole.
-To do zobaczenia jutro. - Pożegnała się i poszła.
Od razu usiadłem przed laptopem. Znalazłem na necie identyczny szablon zaproszenia jak te od Sary. Postanowiłem zmienić nieco treść zaproszenia Chole. W podrabianym zaproszeniu napisałem, że trzeba na nią przyjść w przebraniach, i że dziewczyny mają przyjść przebrane za króliczki playboya. Wydrukowałem je i schowałem do koperty.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Z samego rana poszedłem do Chole by dać jej to zaproszenie. Dobijałem się aż mi otworzyła.
-Czego chcesz tym razem? - Zapytała.
-Sara prosiła bym Ci przekazał od niej zaproszenie na imprezę u niej w domu, dzisiaj. - Dałem jej zaproszenie i odszedłem.
Nie mogłem się pozbyć z twarzy uśmieszku. To będzie zabawna noc, oby tylko przyszła.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Byłem już u Sary na imprezie. Ubrałem się w beżowe zamszowe botki, czarne rurki, białą koszulkę Rolling Stones i koszulę w kwiaty. Koszule miałem rozpiętą i podwinięte u niej rękawy. Do tego zabrałem jeszcze okulary przeciwsłoneczne.
Trzymałem w dłoni drinka i rozglądałem się za Chole.
W końcu się pojawiła, przebrana za króliczka playboya. Wszyscy się na nią gapili i po chwili wybuchli śmiechem. Większość osób wyjęła telefowy i robiła jej zdjęcia lub kamerowała. Ja byłem jedną z tych osób. Chole szybko wybiegła z domu Sary. Mój plan zadziałał.
Po imprezie wróciłem do Akademii zadowolony sam z siebie. Wiedziałem, że Chole będzie w pokoju dlatego poszedłem pod jej drzwi.
-Mówiłem, że się zemszczę. Teraz masz za swoje i radzę Ci nic nie robić bo skótki tego mogą być dla Ciebie jeszcze gorsze. - Mówiłem przez drzwi. Wiedziałem, że i tak mnie słyszy.
To ją powinno czegoś nauczyć. Wróciłem do swojego pokoju zamykając go.
(Chole?)
7.12.2017
Od Louisa CD Sibil
Tym razem nie wziąłem żadnego soku tylko Coca Colę. Przecież nie będę pić tylko samych soków. Wziąłem butelkę z piciem i udałem się do sali na kolejną lekcję.
Po lekcjach poszedłem prosto do pokoju. Przypomnoało mi się, że musze odnieść zeszyt koledze. Zabrałem zeszyt po czym wyszedłem z pokoju nie zamykając go nawet bo nie będzie mnie tylko kilka minut. Stanąłem przed pokojem Nigela i zapukałem. Chłopak od razu otworzył.
-Siema. - Przywitałem się. -Dzięki, za zeszyt. - Wręczyłem mu go do dłoni.
-Nie ma za co, zawsze do usług. - Zaśmiał się.
-To narka. - Porzegnałem się i wróciłem do siebie.
Jak już wszedłem do swojego pokoju to zobaczyłem Sibil siedzącą na krześle. Szczerze trochę się zdziwiłem jej obecnością tutaj. Nie mówiąc nic dała mi do ręki notatki. Zacząłem je przeglądać z ciekawości. Były całkiem niezłe. Po zamienieniu ledwie dwuch zdań wyszła. No tak, zrobiła notatki a całą resztę zostawiła na mojej głowie, świetna praca zespołowa nie ma co.
Wziąłem laptopa i usiadłem na łóżku. Uruchomiłem program do robienia prezentacji. Zacząłem robić pierwszy slajd, na którym znajdzie sie tytuł całej prezentacji czyli Historia Wielkiej Brytanii. Wszystkie szczegóły dopracowałem bardzo skrupulatnie. Wszystko zeszło mi do późnej nocy. Robiąc prezentację korzystałem zarówno z moich notatek jak i z Sibil. Ostatni slajd był poświęcony zakończeniu i autorą prezentacji. Napisałem "Dziękujemy za uwagę" oraz "Prezentację wykonali: Louis Styles i Sibil Mikealson". Skończoną prezentacje wysłałem Sibil e-mailem by mogła się z nią zapoznać. Po wysłaniu wyłączyłem laptopa i piszedłem spać. Byłem wykończony co przyczyniło się do tego, że szybko zasnąłem, praktycznie zaraz po położeniu się na łóżku.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rano przed lekcjami spotkałem się z Liamem by omówić ważne sprawy dotyczące zespołu jak i naszej wspólnej "znajomej" Chole. Równo z dzwonkiem na lekcje poszliśmy do swoich sal. Siedziałem sam w ostatniej ławce. Zaraz po wyjściu z sali na przerwę podszedł do mnie jakiś chłopak, którego nie znałem.
-Ty jesteś Louis Styles? - Zapytał.
-Tak, to ja, a o co chodzi?
-Pan dyrektor Cię wzywa. - Powiedział i poszedł.
Udałem się od razu do gabinetu dyrektora. Przed wejściem zapukałem do drzwi i wszedłem.
-Wzywał mnie pan? - Zamykałem drzwi do gabinetu.
-Tak, usiądź proszę. - Mężczyzna wskazał na krzesło.
Usiadłem czekając, aż mi powie o co chodzi.
-Wezwałem Cię tu by Ci powiedzieć, że znoszę zakaz obowiązujący Ciebie i Sibil. Możecie ze sobą przebywać ale jeśli zostaniecie na czymś przyłapani to znów go wprowadzę. - Mówiąc to patrzył cały czas na mnie.
-Rozumiem. - Przytaknąłem.
-Możesz już iść. - Powiedział. -A i jeszcze jedno. Powiedz o tym Sibil bo nie wie.
-Dobrze. Do widzenia. - Wyszedłem udając się prosto pod salę.
Na miejscu podszedłem do Sibil.
-Mam dla Ciebie wiadomość. - Powiedziałem.
-Jaką?
-Byłem teraz u dyrektora bo mnie wezwał i powiedział mi że nasz zakaz jest anulowany ale jak zostaniemy na czymś przyłapani to znów go wprowadzi.
(Sibil? Wybacz, że tak długo nie odpisywałam ale jestem u siostry zagranicą i nie mam tak bardzo czasu i internet tu działa w kratkę.)
Po lekcjach poszedłem prosto do pokoju. Przypomnoało mi się, że musze odnieść zeszyt koledze. Zabrałem zeszyt po czym wyszedłem z pokoju nie zamykając go nawet bo nie będzie mnie tylko kilka minut. Stanąłem przed pokojem Nigela i zapukałem. Chłopak od razu otworzył.
-Siema. - Przywitałem się. -Dzięki, za zeszyt. - Wręczyłem mu go do dłoni.
-Nie ma za co, zawsze do usług. - Zaśmiał się.
-To narka. - Porzegnałem się i wróciłem do siebie.
Jak już wszedłem do swojego pokoju to zobaczyłem Sibil siedzącą na krześle. Szczerze trochę się zdziwiłem jej obecnością tutaj. Nie mówiąc nic dała mi do ręki notatki. Zacząłem je przeglądać z ciekawości. Były całkiem niezłe. Po zamienieniu ledwie dwuch zdań wyszła. No tak, zrobiła notatki a całą resztę zostawiła na mojej głowie, świetna praca zespołowa nie ma co.
Wziąłem laptopa i usiadłem na łóżku. Uruchomiłem program do robienia prezentacji. Zacząłem robić pierwszy slajd, na którym znajdzie sie tytuł całej prezentacji czyli Historia Wielkiej Brytanii. Wszystkie szczegóły dopracowałem bardzo skrupulatnie. Wszystko zeszło mi do późnej nocy. Robiąc prezentację korzystałem zarówno z moich notatek jak i z Sibil. Ostatni slajd był poświęcony zakończeniu i autorą prezentacji. Napisałem "Dziękujemy za uwagę" oraz "Prezentację wykonali: Louis Styles i Sibil Mikealson". Skończoną prezentacje wysłałem Sibil e-mailem by mogła się z nią zapoznać. Po wysłaniu wyłączyłem laptopa i piszedłem spać. Byłem wykończony co przyczyniło się do tego, że szybko zasnąłem, praktycznie zaraz po położeniu się na łóżku.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rano przed lekcjami spotkałem się z Liamem by omówić ważne sprawy dotyczące zespołu jak i naszej wspólnej "znajomej" Chole. Równo z dzwonkiem na lekcje poszliśmy do swoich sal. Siedziałem sam w ostatniej ławce. Zaraz po wyjściu z sali na przerwę podszedł do mnie jakiś chłopak, którego nie znałem.
-Ty jesteś Louis Styles? - Zapytał.
-Tak, to ja, a o co chodzi?
-Pan dyrektor Cię wzywa. - Powiedział i poszedł.
Udałem się od razu do gabinetu dyrektora. Przed wejściem zapukałem do drzwi i wszedłem.
-Wzywał mnie pan? - Zamykałem drzwi do gabinetu.
-Tak, usiądź proszę. - Mężczyzna wskazał na krzesło.
Usiadłem czekając, aż mi powie o co chodzi.
-Wezwałem Cię tu by Ci powiedzieć, że znoszę zakaz obowiązujący Ciebie i Sibil. Możecie ze sobą przebywać ale jeśli zostaniecie na czymś przyłapani to znów go wprowadzę. - Mówiąc to patrzył cały czas na mnie.
-Rozumiem. - Przytaknąłem.
-Możesz już iść. - Powiedział. -A i jeszcze jedno. Powiedz o tym Sibil bo nie wie.
-Dobrze. Do widzenia. - Wyszedłem udając się prosto pod salę.
Na miejscu podszedłem do Sibil.
-Mam dla Ciebie wiadomość. - Powiedziałem.
-Jaką?
-Byłem teraz u dyrektora bo mnie wezwał i powiedział mi że nasz zakaz jest anulowany ale jak zostaniemy na czymś przyłapani to znów go wprowadzi.
(Sibil? Wybacz, że tak długo nie odpisywałam ale jestem u siostry zagranicą i nie mam tak bardzo czasu i internet tu działa w kratkę.)
7.02.2017
Od Louisa CD Sibil
Przyłożyć się do zadania, a co myślałeś? - Zaśmiała się.
Powiedziała, żebyśmy się rozdzielili po połowie i jak już skończymy to się spotkamy i wszystko połączymy. Ten system nie za bardzo mi odpowiadał ale Sibil szybko zniknęła i nie zdążyłem jej powiedzieć co o tym myślę. Nawet nie ustaliliśmy co kto ma robić.
Po lekcjach usiadłem na łóżku z laptopem na kolanach. Wszedłem w Google i napisałem "Wielka Brytania". Następnie kliknąłem w Wikipedię. Tam otworzyłem podpunkt Historia. Czytałem i robiłem notatki, które przydadzą się do prezentacji. Pracę przerwał mi dźwięk telefonu. Wziąłem telefon i odebrałem nie pacząc kto dzwoni.
-Siema Lou. - Odezwał się Damon, brat Sibil.
-Co tam? - Spytałem.
-Jestem ze Stefanem i Clausem niedaleko Akademii. - Zaczął. -Może masz ochotę gdzieś z nami wyjść?
-Jasne. Spotkajmy się za pół godziny przed Akademią.
-Ok. - Rozłączył się.
Odłożyłem laptop na pułkę wyłączając go. Po pół godziny wyszedłem przed Akademię, chłopacy już na mnie czekali. Poszliśmy do kawiarni, w której była też Sibil jak się okazało na miejscu. Damon zamienił z Sibil kilka zdań, potem dziewczyny wyszły. Zamówiliśmy kawy i usiedliśmy przy stoliku. Nie licząc kawy zamówiłem sobie jeszcze ciastko napoleonkę. Gadaliśmy o różnych rzeczach, głównie jednak o dziewczynach. Czas mijał nam szybko. Nim się obejżałem musiałem już wracać do Akademii.
Poszedłem jeszcze do pokoju Sibil, żeby dobrze omówić co kto ma przygotować. Niestety okazało się że w pokoju nikogo nie było dlatego poszedłem do swojego pokoju. Przebrałem się w piżamę i poszedłem spać.
~~~~~~~~~NASTĘPNEGO DNIA~~~~~~~~
W czasie przerwy poszedłem do Sibil.
-Przyjdź dziś do mnie po lekcjach. - Powiedziałem.
-Po co? - Zdziwiła się.
-Po to żeby zrobić co zadanie i mieć z nim spokój. - Wyjaśniłem.
Po tych słowach poszedłem do stołówki po picie.
(Sibil?)
Powiedziała, żebyśmy się rozdzielili po połowie i jak już skończymy to się spotkamy i wszystko połączymy. Ten system nie za bardzo mi odpowiadał ale Sibil szybko zniknęła i nie zdążyłem jej powiedzieć co o tym myślę. Nawet nie ustaliliśmy co kto ma robić.
Po lekcjach usiadłem na łóżku z laptopem na kolanach. Wszedłem w Google i napisałem "Wielka Brytania". Następnie kliknąłem w Wikipedię. Tam otworzyłem podpunkt Historia. Czytałem i robiłem notatki, które przydadzą się do prezentacji. Pracę przerwał mi dźwięk telefonu. Wziąłem telefon i odebrałem nie pacząc kto dzwoni.
-Siema Lou. - Odezwał się Damon, brat Sibil.
-Co tam? - Spytałem.
-Jestem ze Stefanem i Clausem niedaleko Akademii. - Zaczął. -Może masz ochotę gdzieś z nami wyjść?
-Jasne. Spotkajmy się za pół godziny przed Akademią.
-Ok. - Rozłączył się.
Odłożyłem laptop na pułkę wyłączając go. Po pół godziny wyszedłem przed Akademię, chłopacy już na mnie czekali. Poszliśmy do kawiarni, w której była też Sibil jak się okazało na miejscu. Damon zamienił z Sibil kilka zdań, potem dziewczyny wyszły. Zamówiliśmy kawy i usiedliśmy przy stoliku. Nie licząc kawy zamówiłem sobie jeszcze ciastko napoleonkę. Gadaliśmy o różnych rzeczach, głównie jednak o dziewczynach. Czas mijał nam szybko. Nim się obejżałem musiałem już wracać do Akademii.
Poszedłem jeszcze do pokoju Sibil, żeby dobrze omówić co kto ma przygotować. Niestety okazało się że w pokoju nikogo nie było dlatego poszedłem do swojego pokoju. Przebrałem się w piżamę i poszedłem spać.
~~~~~~~~~NASTĘPNEGO DNIA~~~~~~~~
W czasie przerwy poszedłem do Sibil.
-Przyjdź dziś do mnie po lekcjach. - Powiedziałem.
-Po co? - Zdziwiła się.
-Po to żeby zrobić co zadanie i mieć z nim spokój. - Wyjaśniłem.
Po tych słowach poszedłem do stołówki po picie.
(Sibil?)
6.29.2017
Od Louisa CD Sibil
-Ok, to ja lecę. - Powiedziała idąc przed siebie.
Znów zostałem sam w parku. Kupiłem sobie loda w pobliskiej budce i chodziłem tak po parku bez celu. Czasami się zatrzymywałem przy fajnych miejscach. Po kilku godzinach wróciłem do Akademii. Przebrałem się w strój sportowy i udałem się pobiegać a następnie na siłownię poćwiczyć. Tradycyjnie zacząłem od podnoszenia ciężarów, następnie przeniosłem się na bieżnię i rowerek. Jak już skończyłem ćwiczyć to wziąłem dłuugi prysznic.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Następny dzień był taki sam jak poprzednie z wyjątkiem tego, że musiałem unikać Sibil i odwrotnie. Nie sprawiało to nam większego problemu ale zawsze gdzieś musieliśmy się mijać.
Na angielskim dostaliśmy zadanie, które trzeba było wykonać w parach. Trzeba było wykonać prezentację na wskazany przez nauczyciela temat. Tak się złożyło, że każdy miał parę tylko ja i Sibil zostaliśmy.
-Proszę pana ale my nie możemy być razem. - Odezwała się Sibil. -Mamy zakaz od pana dyrektora.
-Bądźcie cicho, zaraz wracam. - Powiedział pan Withlock i wyszedł zostawiając drzwi do sali otwarte.
Jestem ciekaw czy będziemy mogli być w parze czy nie. Siedziałem cicho do chwili gdy pan Withlock wrócił po jakichś 10 minutach.
-Rozmawiałem z panem dyrektorem i zgodził się żebyście byli w parze na czas trwania tego zadania. Po jego zakończeniu zakaz obowiązuje od nowa. - Wyjaśnił.
-Rozumiemy. - Przytaknęliśmy oboje.
Pod koniec lekcji każda para otrzymała temat na jaki ma przygotować prezentację. Ja i Sibil mieliśmy przygotować prezentację o historii Wielkiej Brytanii. Przyjemny temat zważając na to że interesuję się historią. Na to zadanie mieliśmy równy tydzień co równało się z tygodniem bez zakazu. Po lekcji podszedłem do Sibil.
-Mamy tydzień bez zakazu. - Powiedziałem.
-Prawda, trzeba to wykorzystać. - Uniosła prawą brew i puściła do mnie oczko,
-Co masz na myśli mówiąc "wykorzystać"? - Uśmiechnąłem się.
(Sibil?)
Znów zostałem sam w parku. Kupiłem sobie loda w pobliskiej budce i chodziłem tak po parku bez celu. Czasami się zatrzymywałem przy fajnych miejscach. Po kilku godzinach wróciłem do Akademii. Przebrałem się w strój sportowy i udałem się pobiegać a następnie na siłownię poćwiczyć. Tradycyjnie zacząłem od podnoszenia ciężarów, następnie przeniosłem się na bieżnię i rowerek. Jak już skończyłem ćwiczyć to wziąłem dłuugi prysznic.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Następny dzień był taki sam jak poprzednie z wyjątkiem tego, że musiałem unikać Sibil i odwrotnie. Nie sprawiało to nam większego problemu ale zawsze gdzieś musieliśmy się mijać.
Na angielskim dostaliśmy zadanie, które trzeba było wykonać w parach. Trzeba było wykonać prezentację na wskazany przez nauczyciela temat. Tak się złożyło, że każdy miał parę tylko ja i Sibil zostaliśmy.
-Proszę pana ale my nie możemy być razem. - Odezwała się Sibil. -Mamy zakaz od pana dyrektora.
-Bądźcie cicho, zaraz wracam. - Powiedział pan Withlock i wyszedł zostawiając drzwi do sali otwarte.
Jestem ciekaw czy będziemy mogli być w parze czy nie. Siedziałem cicho do chwili gdy pan Withlock wrócił po jakichś 10 minutach.
-Rozmawiałem z panem dyrektorem i zgodził się żebyście byli w parze na czas trwania tego zadania. Po jego zakończeniu zakaz obowiązuje od nowa. - Wyjaśnił.
-Rozumiemy. - Przytaknęliśmy oboje.
Pod koniec lekcji każda para otrzymała temat na jaki ma przygotować prezentację. Ja i Sibil mieliśmy przygotować prezentację o historii Wielkiej Brytanii. Przyjemny temat zważając na to że interesuję się historią. Na to zadanie mieliśmy równy tydzień co równało się z tygodniem bez zakazu. Po lekcji podszedłem do Sibil.
-Mamy tydzień bez zakazu. - Powiedziałem.
-Prawda, trzeba to wykorzystać. - Uniosła prawą brew i puściła do mnie oczko,
-Co masz na myśli mówiąc "wykorzystać"? - Uśmiechnąłem się.
(Sibil?)
6.28.2017
Od Louisa CD Sibil
Dziś też nie było lepiej jeśli chodzi o komponowanie. Może powinienem się jednak wycofać z tego konkursu i poczekać aż będzie inny? Sam nie wiem. Muszę się nad tym zastanowić. Do końca jest jeszcze czas. Możliwe, że do tego czasu coś mi jeszcze przyjdzie do głowy lecz wątpię w to. Przecież nie można mieć wszystkiego. Z taką myślą wszedłem do sali na pierwszą lekcję. Była to religia czyli nic ciekawego. Same nudy, jak zwykle. Usiadłem na końcu żeby katechetka nie zauważyła, że próbuję zasnąć. Na moje nieszczęście mnie zauważyła.
-Panie Styles, czy ja panu przeszkadzam? - Stanęła nade mną.
-N...nie, skąd. - Podniosłem głowę z ławki patrząc się na nią.
-No ja myślę. - Popatrzyła na mnie z ukosa. -Mógłbyś powiedzieć co właśnie powiedziałam?
-Yyy...nieee bardzo. - Zrobiłem głupią minę.
Nie powiedziawszy nic wróciła do tablicy. Całe szczęście, że mnie zostawiła. Wychodząc z sali zauważyłem Sibil. Przystanąłem patrząc się na nią, ona robiła to samo. Chciałem do niej podejść i pogadać ale nie mogłem bo mieliśmy zakaz a nauczyciel byl niedaleko nas. Żeby pogadać musielibyśmy znaleźć poza terenem Akademi. Napisałem do niej SMS-a, żebyśmy się spotkali po lekcjach w parku. Zgodziła się na to.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siedziałem w parku na ławce i czekałem aż Sibil przyjdzie. Czekałem i czekałem a jej wciąż nie było. Jak miałem już iść ale zauważyłem ją idącą w moją stronę. Wstałem z ławki po czym ruszyłem w jej stronę. Spotkaliśmy się w połowie drogi.
-Tęskniłeś za mną? - Odgarnęła włosy.
-Dlaczego to zrobiłaś? - Zignorowałem jej pytanie.
-Proste, chciałam być zawieszona.
-Mogłaś wymyśleć coś innego a nie wplątywać w to mnie. I jeszcze wyjechałaś u dyrektora z tymi tabletkami. Co Ci strzeliło do głowy?
-Improwizowałam. - Wzruszyła ramionami.
Zbliżyła się do mnie powoli i zaczęła całować. Odwzajemniłem ten pocałunek ale po chwili oderwałem się od niej.
-Brakowało mi tego. - Zaśmiała się. -A tobie?
-Może. - Nie dałem jednoznacznej odpowiedzi.
(Sibil?)
-Panie Styles, czy ja panu przeszkadzam? - Stanęła nade mną.
-N...nie, skąd. - Podniosłem głowę z ławki patrząc się na nią.
-No ja myślę. - Popatrzyła na mnie z ukosa. -Mógłbyś powiedzieć co właśnie powiedziałam?
-Yyy...nieee bardzo. - Zrobiłem głupią minę.
Nie powiedziawszy nic wróciła do tablicy. Całe szczęście, że mnie zostawiła. Wychodząc z sali zauważyłem Sibil. Przystanąłem patrząc się na nią, ona robiła to samo. Chciałem do niej podejść i pogadać ale nie mogłem bo mieliśmy zakaz a nauczyciel byl niedaleko nas. Żeby pogadać musielibyśmy znaleźć poza terenem Akademi. Napisałem do niej SMS-a, żebyśmy się spotkali po lekcjach w parku. Zgodziła się na to.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siedziałem w parku na ławce i czekałem aż Sibil przyjdzie. Czekałem i czekałem a jej wciąż nie było. Jak miałem już iść ale zauważyłem ją idącą w moją stronę. Wstałem z ławki po czym ruszyłem w jej stronę. Spotkaliśmy się w połowie drogi.
-Tęskniłeś za mną? - Odgarnęła włosy.
-Dlaczego to zrobiłaś? - Zignorowałem jej pytanie.
-Proste, chciałam być zawieszona.
-Mogłaś wymyśleć coś innego a nie wplątywać w to mnie. I jeszcze wyjechałaś u dyrektora z tymi tabletkami. Co Ci strzeliło do głowy?
-Improwizowałam. - Wzruszyła ramionami.
Zbliżyła się do mnie powoli i zaczęła całować. Odwzajemniłem ten pocałunek ale po chwili oderwałem się od niej.
-Brakowało mi tego. - Zaśmiała się. -A tobie?
-Może. - Nie dałem jednoznacznej odpowiedzi.
(Sibil?)
6.27.2017
Od Louisa CD Chole
-Wyjdź. - Powiedziała jak tylko wszedłem nawet nie patrząc kto wszedł.
-Przyszedłem Ci powiedzieć, że nie trzeba było ze mną zadzierać. - Powiedziałem.
-Mam gdzieś co zrobisz. Teraz wyjdź bo chcę sobie poleżeć w spokoju.
-Już Ci nie zależy? Zobaczymy czy powiesz to samo niedługo. - Uśmiechnąłem się chytrze.
-Wyjdź. To moje ostatnie słowo. - Warknęła.
Uuu...już się boję, że aż wcale. Jednak wyszedłem gdyż miałem umówioną wizytę u tatuażysty. Pojechałem prosto do niego. Nie musiałem czekać tylko od razu tatuażysa mnie wziął. Tatuowanie zajęło kilka godzin. Wytatuowałem sobie pszczołę na lewej ręce.

Na koniec tatuażysta posmarował mi tatuaż specjalnym balsamem i okręcił go folią a następnie bandażem. Zapłaciłem mu i wyszedłem wracając do Akademi.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Następnego dnia na długiej przerwie spotkałem się z Liamem.
-Coś Ci stało się w rękę? - Wskazał w obandażowane miejsce.
-Nic, zrobiłem sobie wczoraj nowy tatuaż. - Zaśmiałem się.
-Aha.
Resztę przerwy spędziliśmy na pisaniu tekstu do debiutanckiej piosenki zespołu. Nasze wersy mieliśmy połączyć z tekstami chłopaków. Zobaczymy czy wyjdzie coś z tego. Mamy już nie dużo czasu dlatego musimy to skończyć.
Po lekcjach spotkaliśmy się w studiu nagraniowym z panem Withlockiem i jego znajomymi, którzy mieli nam pomóc w nagraniu muzyki. Przerobiliśmy nasze teksty i połączyliśmy ją w całość. Tekst w końcu mieliśmy gotowy. Teraz zabraliśmy się za tworzenie muzyki a następnie za nagrywanie jej. Zeszło nam to wszystko do późnej nocy. Piosenkę zatytuowaliśmy "What Makes You Beautiful".
Zmęczeni wróciliśmy do swoich pokoi. Od razu poszedłem spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Z samego rana Liam przyszedł do mnie pod salę gdzie miałem lekcję.
-Widziałem nagranie raz rozmawiasz z Chole o tym jak mnie okłamałeś i Leon też. - Powiedział poważnym tonem.
-Liam...mogę to wyjaśnić... - Przerwał mi.
-Spokojnie to nic nie zmienia. - Uśmiechnął się. -Szczerze to znam Leona bardzo dobrze i wiem, że dla mojego dobra jest gotów skłamać. Wiedziałem też że ty do świętych również nie należysz. Nie domyśliłem się że to co mówiliście to kłamstwa ale nie zaskoczyło mnie to.
Uff...co za ulga.
Idąc po pierwszej lekcji do następnej sali natknąłem się na Chole.
-Niezła próba z tym nagraniem i daniem go Liamowi. - Zabiłem brawo.
-Mam nadzieję, że poskutkowało. - Uśmiechnęła się.
-Mylisz się. - Zaśmiałem się. -Dziś do mnie przyszedł przed lekcjami i powiedział, że to niczego nie zmienia.
(Chole?)
6.25.2017
Od Louisa CD Sibil
Pierwszą rzecz, którą zrobiłem to było pożyczenie zeszytów do przepisania. Przez ten tydzień trochę się tego nazbierało. W jeden dzień na pewno tego nie przepiszę. Przepisując pierwszy zeszyt myślałem o minionym tygodniu w Dubaju. Wspomnienia te przerwała myśl o Sibil. Jeszcze trzy tygodnie i wróci do szkoły. Ciekaw jestem jak to wszystko się teraz potoczy. To będzie interesujący okres.
Przepisywaniu przeznaczyłem cały dzień. I tak nie skończyłem wszystkiego ale większość była już za mną. Wieczorem wyszedłem z chłopakami z zespołu do klubu z karaoke. Zaśpiewaliśmy wspólnie jedną piosenkę. Przez moje zawieszenie przepadł nam cały tydzień. To też trzeba będzie jakoś nadrobić. Okazało się jeszcze, że w tym tygodniu były dwa sprawdziany, z matematyki i języka rosyjskiego, które będę musiał napisać. W tym momencie się tym nie przejmowałem tylko cieszyłem się obecną chwilą. Na sprawdziany przyjdzie jeszcze czas.
Z klubu wróciliśmy ok. północy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak jak się tego spodziewałem prawie na karzdej lekcji byłem pytany z powodu tego, że większość była już pytana a ja nie. Trafiały mi się lepsze i gorsze oceny ale naszczęście nie było żadnej jedynki. Zapisałem się na konkurs, w którym trzeba zagrać autorską melodię na gitarze akustycznej o długości max. 3 minuty a min. 1,50 minut. Po lekcjach udałem się z gitarą do sali by spróbować coś napisać. Pierwsze kilka podejść było nieudanych. Po kilku wersach linii melodyjnych kartki poszły do kosza. Jak zacząłem pisać coś sensownego to znów koniec był do bani. Pojechałem na miasto poszukać jakichś inspiracji. Kręciłem się wszędzie przez ponad godzinę nic. Nie znalazłem żadnej inspiracji. W końcu wrłciłem do Akademi. Może jutro będzie lepiej.
(Sibil?)
Przepisywaniu przeznaczyłem cały dzień. I tak nie skończyłem wszystkiego ale większość była już za mną. Wieczorem wyszedłem z chłopakami z zespołu do klubu z karaoke. Zaśpiewaliśmy wspólnie jedną piosenkę. Przez moje zawieszenie przepadł nam cały tydzień. To też trzeba będzie jakoś nadrobić. Okazało się jeszcze, że w tym tygodniu były dwa sprawdziany, z matematyki i języka rosyjskiego, które będę musiał napisać. W tym momencie się tym nie przejmowałem tylko cieszyłem się obecną chwilą. Na sprawdziany przyjdzie jeszcze czas.
Z klubu wróciliśmy ok. północy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak jak się tego spodziewałem prawie na karzdej lekcji byłem pytany z powodu tego, że większość była już pytana a ja nie. Trafiały mi się lepsze i gorsze oceny ale naszczęście nie było żadnej jedynki. Zapisałem się na konkurs, w którym trzeba zagrać autorską melodię na gitarze akustycznej o długości max. 3 minuty a min. 1,50 minut. Po lekcjach udałem się z gitarą do sali by spróbować coś napisać. Pierwsze kilka podejść było nieudanych. Po kilku wersach linii melodyjnych kartki poszły do kosza. Jak zacząłem pisać coś sensownego to znów koniec był do bani. Pojechałem na miasto poszukać jakichś inspiracji. Kręciłem się wszędzie przez ponad godzinę nic. Nie znalazłem żadnej inspiracji. W końcu wrłciłem do Akademi. Może jutro będzie lepiej.
(Sibil?)
6.21.2017
Od Louisa CD Sibil
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Obudziłem się koło południa. I tak nie mam nic w planach tylko leniuchowanie. Ubrałem tylko spodenki i japonki po czym poszedłem na jeden z hotelowych basenów. Pływałem przez pierwszą godzinę. Następnie położyłem się na jednej z sof przy basenie. Oczy same mi się kleiły aż w końcu zasnąłem. Obudziłem się po niecałej godzinie.
To już czwarty dzień mojego pobytu w Dubaju. Jeszcze tylko trzy dni i powrót do Akademi. Te ktrótkie "wakacje" zadziałały na moją korzyść. Wypocząłem i się zregenerowałem. Przemyślałem kilka spraw, z którymi teraz mam spokój.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nadszedł dzień powrotu do Akademi. Zostałbym jeszcze dłużej ale się nie da. Jedno jest pewne, kiedyś na 100% tu jeszcze przylecę i to nie raz. Lot minął mi na leżeniu w łóżku lub siedzeniu w fotelu i bawienie się telefonem czy laptopem.

Dobrze jest mieć własny samolot. Można robić co się chce i nikt Ci nie zwróci uwagi bo to ty jesteś szefem.
Zaraz po wylądowaniu poszedłem prosto do limuzyny, która czekała na mnie przed lotniskiem. Całą drogę do Akademi siedziałem cicho wpatrując się w szybę. Po wyjściu z limuzyny zabrałem walizki i poszedłem do swojego pokoju. Ze względu na różnice czasową tu była noc dlatego zostawiając walizki nierozpakowane poszedłem spać.
(Sibil?)
6.20.2017
Od Louisa CD Chole
Chodźmy do nich. - Powiedziała.
-Co? - Zdziwiłem się.
-Chyba się go nie boisz? - Pociągnęła mnie za rękę.
Poszliśmy do miejsca gdzie siedział Kevin z dziewczynami.
-Widzę, że zdecydowałaś się dołączyć. - Uśmiechnął się.
-Tak ale kolega musi zostać ze mną. - Popatrzyła się na mnie.
Gadali przez chwilę o różnych sprawach. Chole wyszła na chwilę do łazienki. Kevin niedługo po niej też gdzieś poszedł.
-Gdzie Kevin? - Spytała Chole siadając przy stoliku.
-Powiedział, że musi zadzwonić. - Odpowiedziałem.
Chole zbliżyła się do mnie.
-Mam dla Ciebie niespodziankę. - Szepnęła mi do ucha.
Wzięła od dziewczyny chustkę i zawiązała mi nią oczy. Następnie chwyciła mnie za rękę i gdzieś zaprowadziła. Kazała mi zdjąć spodnie. Wydało mi się to trochę dziwne ale posłuchałem. Po kilkunastu minutach przyszedł do mnie SMS i do kogoś obok mnie też. Ściągnąłem chustkę i zauważyłem Kevina też bez spodni, który też miał chustkę. Wyjąłem telefon i przeczytałem SMS-a, który był od Chole:
" Znajdź inną glupią idoitkę którą sobie po bzykasz, bo jesteś beznadziejnym frajerem jeśli myślałeś że nabiorę się kolejny raz na tą bajeczkę. To kara."
Jak to przeczytałem to w środku gotowałem się ze złości, Kevin też przeczytał swojego SMS-a. Chce grać, to proszę bardzo. Zagramy. Wysłałem do kumpla adres i żeby przyniósł dwie pary spodni. Jak już przyszedł do ubrałem się z Kevinem po czym wróciłem do Akademi. Już szykowałem zemstę, ktora będzie słodka. W pierwszym etapie muszę zaprzyjaźnić się z Liamem.
~~~~~~~~•NASTĘPNEGO DNIA~~~~~~~~
Skończyliśmy próbę i chłopaki zaczęli wychodzić z sali.
-Liam, zaczekaj. - Zatrzymałem go.
-O co chodzi? - Stanął w drzwiach.
-Wiem, że między nami jak dotąd nie układało się najlepiej ale chciałbym to zmienić. - Podszedłem do niego. -Co ty na to?
-Sam nie wiem. - Wyglądał na zakłopotanego. -Skoro jesteśmy w jednym zespole to warto spróbować.
-Świetnie. - Uśmiechnąłem się. -Choćmy gdzieś to pogadamy.
Poszliśmy do pobliskiego pubu na piwo cały czas rozmawiając a następnie usiedliśmy na ławce przed Akademią.
-Muszę Ci coś powiedzieć. - Zacząłem. -Chodzi o Chole a konkretniej o to co powiedziała. Powiedziała mi o was wszystko. Co się między wami wydażyło...no i cóż, nie mówiła o tobie pochlebnie. Powiedziała, że to twoja wina, że nie jesteście razem, że nigdy Cię nie kochała, i że się cieszy że jesteście razem i tego typu rzeczy. Powiedziała też że to wszystko co robiła po waszym rozstaniu to tylko na pokaz żebyś cierpiał. Nie wiem jak ty ale ja gdybym się o tym dowiedział to byłbym wściekły.
Liam wyglądał na złego.
-I jestem wściekły. Po pierwsze to wszystko kłamstwa, a po drugie kto opowiada takie osobiste rzeczy innym. - Mruknął.
-Dokładnie. - Westchnąłem. -Mną też się zabawiła i dlatego szykuję zemstę. Wchodzisz w to? - Przyglądałem mu się.
-Wchodzę. - Powiedział bez żadnego zastanowoenia. -Ktoś musi dać jej wreście nauczkę.
TAK! O to właśnie chodziło. Nie dość, że zaprzyjaźniłem się z chłopakiem, którego kocha to jeszcze zemści się na niej razem ze mną. Mogła ze mną nie zadzierać. Teraz dostanie to co jej się należy. Mogła przemyśleć to co zrobiła.
Wszedłem z Liamem do Akademi kierując się w stronę stołówki by coś zjeść. Natknęliśmy się w tym momencie na Chole.
-Jak mogłaś? - Zaczął Liam.
-Ale o co Ci chodzi?
-Nie udawaj, że nie wiesz. - Prychnął. -Nagadałaś Louisowi stek bzdur i zapłacisz za to. - Wypowiedział jej to prosto w twarz.
Ominęliśmy ją i ryszyliśmy dalej. W stołówce zamówiliśmy jedzenie i usiedliśmy przy stoliku z dwoma siedzeniami. Wspólny cel zbliżył nas do siebie i sprawił, że staliśmy się przyjaciółmi. Zrobiliśmy sobie selfie, które wstawiłem na Facebooka, Twittera i Instagrama z podpisem "Z moim nowym przyjacielem Liamem De Vilem :)".
(Chole?)
-Co? - Zdziwiłem się.
-Chyba się go nie boisz? - Pociągnęła mnie za rękę.
Poszliśmy do miejsca gdzie siedział Kevin z dziewczynami.
-Widzę, że zdecydowałaś się dołączyć. - Uśmiechnął się.
-Tak ale kolega musi zostać ze mną. - Popatrzyła się na mnie.
Gadali przez chwilę o różnych sprawach. Chole wyszła na chwilę do łazienki. Kevin niedługo po niej też gdzieś poszedł.
-Gdzie Kevin? - Spytała Chole siadając przy stoliku.
-Powiedział, że musi zadzwonić. - Odpowiedziałem.
Chole zbliżyła się do mnie.
-Mam dla Ciebie niespodziankę. - Szepnęła mi do ucha.
Wzięła od dziewczyny chustkę i zawiązała mi nią oczy. Następnie chwyciła mnie za rękę i gdzieś zaprowadziła. Kazała mi zdjąć spodnie. Wydało mi się to trochę dziwne ale posłuchałem. Po kilkunastu minutach przyszedł do mnie SMS i do kogoś obok mnie też. Ściągnąłem chustkę i zauważyłem Kevina też bez spodni, który też miał chustkę. Wyjąłem telefon i przeczytałem SMS-a, który był od Chole:
" Znajdź inną glupią idoitkę którą sobie po bzykasz, bo jesteś beznadziejnym frajerem jeśli myślałeś że nabiorę się kolejny raz na tą bajeczkę. To kara."
Jak to przeczytałem to w środku gotowałem się ze złości, Kevin też przeczytał swojego SMS-a. Chce grać, to proszę bardzo. Zagramy. Wysłałem do kumpla adres i żeby przyniósł dwie pary spodni. Jak już przyszedł do ubrałem się z Kevinem po czym wróciłem do Akademi. Już szykowałem zemstę, ktora będzie słodka. W pierwszym etapie muszę zaprzyjaźnić się z Liamem.
~~~~~~~~•NASTĘPNEGO DNIA~~~~~~~~
Skończyliśmy próbę i chłopaki zaczęli wychodzić z sali.
-Liam, zaczekaj. - Zatrzymałem go.
-O co chodzi? - Stanął w drzwiach.
-Wiem, że między nami jak dotąd nie układało się najlepiej ale chciałbym to zmienić. - Podszedłem do niego. -Co ty na to?
-Sam nie wiem. - Wyglądał na zakłopotanego. -Skoro jesteśmy w jednym zespole to warto spróbować.
-Świetnie. - Uśmiechnąłem się. -Choćmy gdzieś to pogadamy.
Poszliśmy do pobliskiego pubu na piwo cały czas rozmawiając a następnie usiedliśmy na ławce przed Akademią.
-Muszę Ci coś powiedzieć. - Zacząłem. -Chodzi o Chole a konkretniej o to co powiedziała. Powiedziała mi o was wszystko. Co się między wami wydażyło...no i cóż, nie mówiła o tobie pochlebnie. Powiedziała, że to twoja wina, że nie jesteście razem, że nigdy Cię nie kochała, i że się cieszy że jesteście razem i tego typu rzeczy. Powiedziała też że to wszystko co robiła po waszym rozstaniu to tylko na pokaz żebyś cierpiał. Nie wiem jak ty ale ja gdybym się o tym dowiedział to byłbym wściekły.
Liam wyglądał na złego.
-I jestem wściekły. Po pierwsze to wszystko kłamstwa, a po drugie kto opowiada takie osobiste rzeczy innym. - Mruknął.
-Dokładnie. - Westchnąłem. -Mną też się zabawiła i dlatego szykuję zemstę. Wchodzisz w to? - Przyglądałem mu się.
-Wchodzę. - Powiedział bez żadnego zastanowoenia. -Ktoś musi dać jej wreście nauczkę.
TAK! O to właśnie chodziło. Nie dość, że zaprzyjaźniłem się z chłopakiem, którego kocha to jeszcze zemści się na niej razem ze mną. Mogła ze mną nie zadzierać. Teraz dostanie to co jej się należy. Mogła przemyśleć to co zrobiła.
Wszedłem z Liamem do Akademi kierując się w stronę stołówki by coś zjeść. Natknęliśmy się w tym momencie na Chole.
-Jak mogłaś? - Zaczął Liam.
-Ale o co Ci chodzi?
-Nie udawaj, że nie wiesz. - Prychnął. -Nagadałaś Louisowi stek bzdur i zapłacisz za to. - Wypowiedział jej to prosto w twarz.
Ominęliśmy ją i ryszyliśmy dalej. W stołówce zamówiliśmy jedzenie i usiedliśmy przy stoliku z dwoma siedzeniami. Wspólny cel zbliżył nas do siebie i sprawił, że staliśmy się przyjaciółmi. Zrobiliśmy sobie selfie, które wstawiłem na Facebooka, Twittera i Instagrama z podpisem "Z moim nowym przyjacielem Liamem De Vilem :)".
(Chole?)
6.18.2017
Od Louisa CD Sibil
Obudziłem się koło południa. W sam raz by pójść na plażę. Najchętniej nie wstawałbym z tak wygodnego łóżka. Jutro zrobię sobie dzień wolny. Wstałem udając się do łazienki. Wziąłem półgodzinny prysznic. Następnie się ubrałem i zadzwoniłem po room service. Dostałem zamówienie w niecałe dwadzieścia minut. Zjadłem wszystko ze smakiem. Pojedzony pojechałem na plażę nad Zatokę Arabską. Plaża była zatłoczona ale nie zrezygnuję. Dziś mam zabiar się świetnie bawić i nic mnie nie powstrzyma. To jest mój dzień. Na plaży przebrałem się tylko w same spodenki a ubrania, które miałem na sobie schowałem do plecaka. Ubrałem jeszcze czapkę i okulary przeciwsłoneczne.
Wynająłem skutera wpdnego. Jeżdżąc nim wrobiłem wiele sztuczek. Po kilku godzinach jazda mi się znudziła. Zauważyłem opalającą się blondwłosą dziewczyńę. Była sama. Pomyślałem, że do niej udeżę. W końcu bez ryzyka nie ma zabawy.
-Hej. - Usiadłem obok niej.
-Co ty za jeden? - Popatrzyła na mnie z ukosa.
-Louis. Jak chcesz to mogę dotrzymać Ci towarzystwa. - Puściłem do niej oczko.
-Noo...nie wiem. Zobaczymy jak się spiszesz. - Zaśmiała się. -Nazywam się Cassandra dla przyjaciół Cassie. - Przedstawiła się.
-Miło Cię poznać. - Uśmiechnąłem się. -Może drinka?
-Z chęcią. - Uśmiechnęła się.
Poszedłem po dwa drinki i szybko z nimi wróciłem. Podałem Cassie jednego.
-Dzięki. - Wzięła łyka.
-Wakacje? - Zapytałem.
-Można tak powiedzieć. - Wzruszyła ramionami. -A ty?
-Zostałem zawieszony w szkole na tydzień przez taką jedną dziewczynę z klasy to zrobiłem sobie wakacje. Przecież nie będę siedział przez cały tydzień w domu.
Rozmawialiśmy jeszcze długo o rożnych tematach. Przypadliśmy sobie do gustu, to mogę powiedzieć na 100%. Jeździliśmy razem na nartach wodnych, graliśmy w siatkę. Tak zleciał nam razem cały dzień.
-Muszę lecieć. Przyjaciółka na mnie czeka. - Powiedziała trzymając telefon w ręce.
-Mogę na chwilkę? - Wskazałem na jej telefon.
Podała mi go bez słowa. Zapisałem jej mój numer telefonu oraz adres hotelu i numer pokoju.
-Zapisałem Ci mój numer, adres hotelu i numer pokoju. - Oddałem jej telefon. -Będę tu jeszcze przez 5 dni. Jak będziesz chciała wpaść to zapraszam.
-Ok, dzięki.
Pożegnaliśmy się i znów zostałem sam. Była tu mała imprezka, na której zostałem przez jakieś 2 godziny. Jak już miałem iść spać do zadzwonił telefon.
-Halo. - Odebrałem.
-Przepraszam, że dzwonię o tak późnej poże ale jest tu dzoewczyna...Cassandra, ktora twierdzi, że pana zna. - Była to recepcjonistka.
-Proszę ją wpóścić.
-Dobrze. - Rozłączyła się.
Po kilku minutach usłyszałem pukanie do drzwi. Była to oczywiście Cassie.
-Hej Lou. - Było słychać, że jest lekko wstawiona.
-Widzę, że jednak postanowiłaś wpaść.
Nie mówiąc nic więcej zaczęła mnie całować. Powolnymi ruchami odpinałem guziki z jej bluzki. Zastępnie przeszedłem do spódniczki. Ze mnie nie było czego ściągać. W łóżku wylądowaliśmy już samej bieliźnie. Szybkim ruchem ściągnąłem z niej stanik i przeszedłem w dół. Ona natomiast ściągnęła ze mnie jedyne ubranie czyli bokserki. Byłiśmy już całkowicie nadzy. Była niezła w łóżku. Dzięki niej całkowicie zapomniałem o Sibil i tej całej sytuacji, którą wywołała.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rano obudziłem się obok nadal śpiącej Cassie. Wstałem powoli i ubrałem szlafrok. Zamówiłem śniadanie dla dwojga. Oczekując na nie ogrnąłem się trochę. Jak już śniadanie znalazło się w pokoju to ułożyłem je koło łóżka. Musnąłem lekko ustami po policzku Cassie.
-Śniadanie czeka. - Powiedziałem.
Dziewczyna otworzyła powoli oczy. Przetarła je i przeszła do pozycji siedzącej. Podałem jej śniadanie.
-Dziękuję. - Powiedziała.
Miałem spędzić cały dzień na leniuchowaniu ale nie wypaliło. Cały ten dzień spędziłem z Cassie.
(Sibil?)
Wynająłem skutera wpdnego. Jeżdżąc nim wrobiłem wiele sztuczek. Po kilku godzinach jazda mi się znudziła. Zauważyłem opalającą się blondwłosą dziewczyńę. Była sama. Pomyślałem, że do niej udeżę. W końcu bez ryzyka nie ma zabawy.
-Hej. - Usiadłem obok niej.
-Co ty za jeden? - Popatrzyła na mnie z ukosa.
-Louis. Jak chcesz to mogę dotrzymać Ci towarzystwa. - Puściłem do niej oczko.
-Noo...nie wiem. Zobaczymy jak się spiszesz. - Zaśmiała się. -Nazywam się Cassandra dla przyjaciół Cassie. - Przedstawiła się.
-Miło Cię poznać. - Uśmiechnąłem się. -Może drinka?
-Z chęcią. - Uśmiechnęła się.
Poszedłem po dwa drinki i szybko z nimi wróciłem. Podałem Cassie jednego.
-Dzięki. - Wzięła łyka.
-Wakacje? - Zapytałem.
-Można tak powiedzieć. - Wzruszyła ramionami. -A ty?
-Zostałem zawieszony w szkole na tydzień przez taką jedną dziewczynę z klasy to zrobiłem sobie wakacje. Przecież nie będę siedział przez cały tydzień w domu.
Rozmawialiśmy jeszcze długo o rożnych tematach. Przypadliśmy sobie do gustu, to mogę powiedzieć na 100%. Jeździliśmy razem na nartach wodnych, graliśmy w siatkę. Tak zleciał nam razem cały dzień.
-Muszę lecieć. Przyjaciółka na mnie czeka. - Powiedziała trzymając telefon w ręce.
-Mogę na chwilkę? - Wskazałem na jej telefon.
Podała mi go bez słowa. Zapisałem jej mój numer telefonu oraz adres hotelu i numer pokoju.
-Zapisałem Ci mój numer, adres hotelu i numer pokoju. - Oddałem jej telefon. -Będę tu jeszcze przez 5 dni. Jak będziesz chciała wpaść to zapraszam.
-Ok, dzięki.
Pożegnaliśmy się i znów zostałem sam. Była tu mała imprezka, na której zostałem przez jakieś 2 godziny. Jak już miałem iść spać do zadzwonił telefon.
-Halo. - Odebrałem.
-Przepraszam, że dzwonię o tak późnej poże ale jest tu dzoewczyna...Cassandra, ktora twierdzi, że pana zna. - Była to recepcjonistka.
-Proszę ją wpóścić.
-Dobrze. - Rozłączyła się.
Po kilku minutach usłyszałem pukanie do drzwi. Była to oczywiście Cassie.
-Hej Lou. - Było słychać, że jest lekko wstawiona.
-Widzę, że jednak postanowiłaś wpaść.
Nie mówiąc nic więcej zaczęła mnie całować. Powolnymi ruchami odpinałem guziki z jej bluzki. Zastępnie przeszedłem do spódniczki. Ze mnie nie było czego ściągać. W łóżku wylądowaliśmy już samej bieliźnie. Szybkim ruchem ściągnąłem z niej stanik i przeszedłem w dół. Ona natomiast ściągnęła ze mnie jedyne ubranie czyli bokserki. Byłiśmy już całkowicie nadzy. Była niezła w łóżku. Dzięki niej całkowicie zapomniałem o Sibil i tej całej sytuacji, którą wywołała.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rano obudziłem się obok nadal śpiącej Cassie. Wstałem powoli i ubrałem szlafrok. Zamówiłem śniadanie dla dwojga. Oczekując na nie ogrnąłem się trochę. Jak już śniadanie znalazło się w pokoju to ułożyłem je koło łóżka. Musnąłem lekko ustami po policzku Cassie.
-Śniadanie czeka. - Powiedziałem.
Dziewczyna otworzyła powoli oczy. Przetarła je i przeszła do pozycji siedzącej. Podałem jej śniadanie.
-Dziękuję. - Powiedziała.
Miałem spędzić cały dzień na leniuchowaniu ale nie wypaliło. Cały ten dzień spędziłem z Cassie.
(Sibil?)
6.14.2017
Od Louisa CD Sibil
Obudziłem się o siódmej. Dziś miałem na drugą lekcję dlatego mogłem dłużej pospać. Pierwsze co zrobiłem to zjadłem śniadanie i wypiłem kawę. Następnie wymyłem zęby i wziąłem prysznic. Po prysznicu jak byłem jeszcze tylko w samych bokserkach do pokoju bez pukania weszła Sibil. Sama nic nie mówiąc zdjęła z siebie ubrania po czym podeszła do mnie i zaczęła mnie całować. Jak widać zgodziła się na moją propozycję. Zostałem z nią w łóżku tak długo jak tylko mogłem. Potem poszliśmy na lekcje. Przez cały czas nie dawała mi spokoju, aż na jednej z lekcji usiadła mi na kolanach i zaczęła całować. To zachowanie całkowicie mnie zaskoczyło. Wszyscy się na nas gapili, pogwizdywali i szeptali coś do siebie. Dobrze, że Chole nie było bo bym się jej musiał tłumaczyć z kolejnej rzeczy i prawdopodobnie już by mi nie zaufała i nie mógłbym zrealizować swojego planu wobec niej. Jak tylko nauczyciel to zobaczył od razu nas rozdzielił. Oboje wylądowaliśmy u dyrektora na dywaniku.
-Co to za zachowanie Louisie i Sibil? - Zaczął dyrektor.
-To tylko zwykły seks. - Powiedziała obojętnie Sibil.
-Milcz, takie rzeczy robi się w domu. - Ton dyrektora był stanowczy. -Oboje jesteście zawieszeni. - Dodał.
-Ale Louis nie wiedział co robi. Dałam mu tabletki. - Powiedziała. -To na ile zostanę zawieszona?
CO?!?! Jakie tabletki? O czym ona pieprzy? Nie było rzadnych tabletek. Co ona do cholery kombinuje?
Dostała miesiąc zawieszenia, dwie nagany, zakaz zbliżania się do mnie i coś tam jeszcze ale już nie słuchałem. Po tym wszystkim mogła już wyjść a ja musiałem zostać.
-Masz coś do powiedzenia? - Zapytał dyrektor jak Sibil wyszła.
-Mam. - Zacząłem. -Sibil nie dała mi żadnych tabletek i nie mam pojęcia co chciała osiągnąć mówią co. A co do tego co wydarzyło się na lekcji to nie mam za dużo do powiedzenia. Nie miałem pojęcia, że ona coś takiego zrobi. - Dokończyła.
-Rozumiem. - Pogładził dłonią swoją długą, siwą brodę. -Nie było z tobą jeszcze żadnych problemów dlatego Ci wieżę. Jednak w dzisiejszej sytuacji musiało być coś z twojej winy bo przecież z jakiegoś powodu wybrała właśnie Ciebie ale nie wnikam. Dostaniesz tylko tydzień zawieszenia no i oczywiście zakzaz zbliżania się do Sibil chyba, że Ci powiem, że zmieniłem zdanie.
-Z całym szacunkiem panie dyrektorze ale dla mnie ten zakaz zbliżania się jest śmieszny. Przecież chodzimy do tej samej klasy, mamy razem te same lekcje. To jest po prostu niemożliwe żebyśmy się nie spotykali. - Powiedziałem.
-Jestem tego świadom. W moim zakazie chodzi głównie o to żebyście się nie spotykali po lekcjach na terenie Akademi, co robicie poza nią to wasza sprawa. - Sprostował. -To wszystko, możesz iść.
Skinąłem głową i wyszedłem. Skierowałem się do mojego pokoju. Na miejscu zadzwoniłem do swojego pilota.
-Słucham panie Styles. - Usłyszałem głos pilota.
-Steve, przygotuj mój odrzutowiec do lotu. Ma być gotowy za trzy godziny. - Powiedziałem.
-Oczywiście. - Przytaknął. -Mogę zapytać dokąd pan leci i na jak długo?
-Do Dubaju na tydzień. - Po tych słowach rozłączyłem się.
Zadzwoniłem też do szofera by był pod Akademią za godzinę a sam zacząłem się pakować. Spakowałem się w prawie godzinę. Schowałem telefon do kieszeni i wyszedłem przed Akademię. Tak jak się spodziewałem kierowca już czekał. Wsiadłem do auta i ruszyliśmy na lotnisko. Dotarliśmy w nieco ponad godzoinę. Mój samolot Dassault Falcon 900LX czekał gotowy do lotu.
Po moim wejściu na pokład ruszyliśmy do Dubaju. Lot trwał długo dlatego jak dotarłem dp hotelu byłem zadowolony. Zatrzymałem się w Burj Al Arab.
Wynająłem dla siebie apartament Royal Suite.
Apartament był super. Widoki też. Lokaj postawił bagaże przy drzwiach po czym wyszedł zamykając je. Pierwsze co zrobiłem to położyłem się na łóżku. Po kilkunastu minutach rozpakowałem się. Do końca dnia było jeszcze trochę czasu dlatego pomyślałem, że wyjdę na miasto. Ubrałem się w niebieską koszulę, którą zapiąłem tylko do połowy i podwinąłem rękawy, czarne rurki i czarne botki.
Wziąłem ze sobą telefon i portfel po czym wyszedłem z pokoju zamykając go. Spędziłem kilka godzin na zwiedzaniu miasta. Na samym końcu wstąpiłem do restauracji coś zjęść i wróciłem do hotelu. Jutro mam w planach udać się na plażę, trochę zaszaleć. Muszę jakoś odreagować całą tą sytuację z Sibil. Mam na to calutki tydzień. Nadal nie rozumiałem jej zachowania. Miałem tyle pytań. Najbardziej myślałem nad tym dlaczego to zrobiła. Wyglądało to tak jakby chciała zostać zawieszona ale to przecież śmieszne. A nawet jeśli to po jakiego wciągała w to bagno mnie? Mogła sobie wymyślić coś innego bez mojego udziału. No nic, nie po to tu jestem by o tym myśleć tylko po to by się rozerwać. Poszedłem pod prysznic a następnie na łóżko spać.
(Sibil?)
-Co to za zachowanie Louisie i Sibil? - Zaczął dyrektor.
-To tylko zwykły seks. - Powiedziała obojętnie Sibil.
-Milcz, takie rzeczy robi się w domu. - Ton dyrektora był stanowczy. -Oboje jesteście zawieszeni. - Dodał.
-Ale Louis nie wiedział co robi. Dałam mu tabletki. - Powiedziała. -To na ile zostanę zawieszona?
CO?!?! Jakie tabletki? O czym ona pieprzy? Nie było rzadnych tabletek. Co ona do cholery kombinuje?
Dostała miesiąc zawieszenia, dwie nagany, zakaz zbliżania się do mnie i coś tam jeszcze ale już nie słuchałem. Po tym wszystkim mogła już wyjść a ja musiałem zostać.
-Masz coś do powiedzenia? - Zapytał dyrektor jak Sibil wyszła.
-Mam. - Zacząłem. -Sibil nie dała mi żadnych tabletek i nie mam pojęcia co chciała osiągnąć mówią co. A co do tego co wydarzyło się na lekcji to nie mam za dużo do powiedzenia. Nie miałem pojęcia, że ona coś takiego zrobi. - Dokończyła.
-Rozumiem. - Pogładził dłonią swoją długą, siwą brodę. -Nie było z tobą jeszcze żadnych problemów dlatego Ci wieżę. Jednak w dzisiejszej sytuacji musiało być coś z twojej winy bo przecież z jakiegoś powodu wybrała właśnie Ciebie ale nie wnikam. Dostaniesz tylko tydzień zawieszenia no i oczywiście zakzaz zbliżania się do Sibil chyba, że Ci powiem, że zmieniłem zdanie.
-Z całym szacunkiem panie dyrektorze ale dla mnie ten zakaz zbliżania się jest śmieszny. Przecież chodzimy do tej samej klasy, mamy razem te same lekcje. To jest po prostu niemożliwe żebyśmy się nie spotykali. - Powiedziałem.
-Jestem tego świadom. W moim zakazie chodzi głównie o to żebyście się nie spotykali po lekcjach na terenie Akademi, co robicie poza nią to wasza sprawa. - Sprostował. -To wszystko, możesz iść.
Skinąłem głową i wyszedłem. Skierowałem się do mojego pokoju. Na miejscu zadzwoniłem do swojego pilota.
-Słucham panie Styles. - Usłyszałem głos pilota.
-Steve, przygotuj mój odrzutowiec do lotu. Ma być gotowy za trzy godziny. - Powiedziałem.
-Oczywiście. - Przytaknął. -Mogę zapytać dokąd pan leci i na jak długo?
-Do Dubaju na tydzień. - Po tych słowach rozłączyłem się.
Zadzwoniłem też do szofera by był pod Akademią za godzinę a sam zacząłem się pakować. Spakowałem się w prawie godzinę. Schowałem telefon do kieszeni i wyszedłem przed Akademię. Tak jak się spodziewałem kierowca już czekał. Wsiadłem do auta i ruszyliśmy na lotnisko. Dotarliśmy w nieco ponad godzoinę. Mój samolot Dassault Falcon 900LX czekał gotowy do lotu.
Po moim wejściu na pokład ruszyliśmy do Dubaju. Lot trwał długo dlatego jak dotarłem dp hotelu byłem zadowolony. Zatrzymałem się w Burj Al Arab.
Wynająłem dla siebie apartament Royal Suite.
Apartament był super. Widoki też. Lokaj postawił bagaże przy drzwiach po czym wyszedł zamykając je. Pierwsze co zrobiłem to położyłem się na łóżku. Po kilkunastu minutach rozpakowałem się. Do końca dnia było jeszcze trochę czasu dlatego pomyślałem, że wyjdę na miasto. Ubrałem się w niebieską koszulę, którą zapiąłem tylko do połowy i podwinąłem rękawy, czarne rurki i czarne botki.
Wziąłem ze sobą telefon i portfel po czym wyszedłem z pokoju zamykając go. Spędziłem kilka godzin na zwiedzaniu miasta. Na samym końcu wstąpiłem do restauracji coś zjęść i wróciłem do hotelu. Jutro mam w planach udać się na plażę, trochę zaszaleć. Muszę jakoś odreagować całą tą sytuację z Sibil. Mam na to calutki tydzień. Nadal nie rozumiałem jej zachowania. Miałem tyle pytań. Najbardziej myślałem nad tym dlaczego to zrobiła. Wyglądało to tak jakby chciała zostać zawieszona ale to przecież śmieszne. A nawet jeśli to po jakiego wciągała w to bagno mnie? Mogła sobie wymyślić coś innego bez mojego udziału. No nic, nie po to tu jestem by o tym myśleć tylko po to by się rozerwać. Poszedłem pod prysznic a następnie na łóżko spać.
(Sibil?)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





