Siedziałam w samochodzie i ich słuchałam, jak się później okazało to Leon. Wsiadł do mojego samochodu zamiast do swojego. Po co?
- Sibil i jak gładko poszło, a Louis ci odpuścił. Nie będziesz miała lekko, dopóki nie zrobisz, tego, co chce. - Mówił cały czas, słuchałam, ale coś nie dawało mi spokoju.
- Po co to robisz? - spytałam
- Żebyś poczuła się tak jak on. Przyjdę dziś do ciebie i zrobisz to, co ci powiem albo pożałujesz. - wysiadł, mogłam w tym czasie pojechać do domu.
Droga zajęła mi z godzinę, ale dojechałam. Erica siedziała na schodach przed domem, ze spuszczona głową.
- Co jest? - Patrzyłam na nią.
- Moje zawieszenie się skończyło, ale nie mogę wrócić. Wyrzucili mnie i wrócę dopiero za rok. Nie wcześniej, dyrektor nic nikomu nie powie. Tylko że zachorowałam i do końca roku mnie nie będzie. Tak samo z nią wyleciała miesiąc temu, ale nikt tego nie wie. Jeśli się postawisz, też oberwiesz. - Siadłam obok niej na schodach.
- Uczciwość odpłynęła. Leon mi groził, że jeśli nie zrobię tego, co chce powie dyrektorowi. - Spojrzałam na E.
- No tak, tamta sytuacja z klubu, jak i z tych trzech dni wolnego. Myślałam, że da spokój, ale się myliłam. Nie możemy się kontaktować, bo inaczej się to skończy. Skup się na szkole. - Wstałam i weszłam do domu. Poszłam do pokoju, aby wziąć torbę, w którą spakowałam kilka istotnych rzeczy.
***
W akademiku byłam przed dwudziestą trzecią. Trochę jeździłam po mieście i myślałam. Siedziałam na łóżku umyta i przebrana. Myślałam, czemu może to sen, lecz nie. Coś było na rzeczy, ale ten mój wyskok był kompletnie idiotyczny. Już od kilku dni nawet dostawałam SMS-y, typu "za ile biorę, czy chce się sprzedać, czy może w klubie ze striptizem będę, jeśli tak to w jakim". Olewałam je. Z rozmyśleń wyrwało mnie pukanie. Wstałam z łóżka i wolno podeszłam do drzwi, Leo sobie stał z rękami w kieszeni. Wszedł ot, tak, zauważyłam kątem oka Louisa. Wróciłam i zamknęłam drzwi. Ponownie siadłam na łóżku. Ułożyłam sobie poduszkę za plecami i się oparłam, przykrywając kołdrą.
- Ciekawy pokój. Dobra teraz do rzeczy. Pewnie będą cię jakoś niestosownie traktować to napisz do mnie wtedy. - Spokojnie mówił, jakby to było nic wielkiego patrząc na mnie cały czas.
- Po co, skoro chcą niech robią co chcą. Idź, chce zostać sama. - położyłam poduszkę na jej miejsce. Sama się kładąc, zwrócona do niego plecami zasnęłam. Poczułam dotyk na głowie, a potem już nic.
Obudziłam się późno, budzik nie zadzwonił, lekcje się zaczęły. Usiadłam na łóżku i wzięłam telefon, miałam te same wiadomości co wczoraj i jedna od jakiejś dziewczyny, tyle, co się dowiedziałam, że lekcje mamy na 10. A jest 9:30. Wzięłam prysznic, gdy stałam już przed szafa w swojej szkarłatnej bieliźnie myślałam co założyć. Ostatecznie wybrałam czarne legginsy, sweterek w kremowym kolorze za tyłek, włosy wyprostowałam i się pomalowałam mocno jak zwykle. Założyłam koturny i spojrzałam w lustro. Po chwili wzięłam telefon, słuchawki i torbę wychodząc. Spotkałam Louisa, lecz nie zajmowałam się nim. Przechodząc obok niego powiedziałam krótkie. - Hej - Po czym poszłam.
W sali na polskim siedziałam z Wioletta, jedna z dziewczyn. Jej oraz paru innym dziewczynom nie przeszkadza to, jak do mnie mówią. Wręcz świetnie. To zwykle dziewczyny.
Gdy zadzwonił dzwonek, wyszłam z sali na kolejną lekcję. Właśnie wtedy zaczepiło mnie kilku chłopaków, którzy zaczęli mnie łapać, klepać po tyłku, jak chcieli mnie złapać za biust ktoś się wstawił. Leo i Louise? Po co oni tu.
- Czego, nie zabierzecie nam naszej dzi...- nie zdołali dokończyć, bo dostał ten chłopak w nos. Spojrzałam na obu. Przechodząc powiedziałam ciche, ale na tyle, aby słyszeli - Dziękuję. - Gdy już byłam blisko klasy, weszłam najpierw do łazienki. Stałam przy umywalce i patrzyłam, przemyłam ręce. Ni stąd, ni zowąd wparowali oni. Tym razem nie chciałam tego, udało mi się wysłać do Leona wiadomość. Nie zjawił się nikt.
***
W czasie lekcji poszłam do pokoju, zamknęłam drzwi. Poszłam wziąć prysznic, ale wciąż czułam na sobie te ręce. Nie chciałam tego pamiętać. Ubrałam się, wzięłam żyletkę oraz kilka tabletek.
***
Obudziłam się w środku nocy, rękę opatrzyłam, napiłam się wody. Spojrzałam na telefon, kilka wiadomości, znowu te same, od Leo "że nie mógł", od Louisa "czemu pozwalam na to”, ale odpisałam do obu.
Do Leo
OK.
Do Louisa
Nieważne.
Te dwie wiadomości poszły, godzina była 4:40.
- Wcześnie, może coś sobie obejrzę, jakaś to rozrywka zawsze. - Jak powiedziałam tak też zrobiłam. Wzięłam położyłam laptopa na kolanach i go włączyłam. Włączyłam sobie „Valerian i miasto tysiąca planet”, a potem poszukałam kilku innych.
Tak w sumie przebimbałam prawie tydzień. Erica wyjechała. Ja mogłam wtedy pojechać tam, ale zostałam. Miałam zwolnienie, dziewczyny do mnie przychodziły i dawały lekcje. Czasem nauczyciele. Leo nie raz próbował się skontaktować, ale nie chciałam. Po prostu zrobiłam jak on. Gdy go potrzebowałam olał mnie. Po tygodniu napisał, że wie co się stało. Ze się tym zajmie. Ja tylko pisałam odpuść, daj spokój. Nawet obaj próbowali przyjść, z jakąś dziewczyną. Mimo to, nic to nie dało.
Po dwóch tygodniach, kiedy chciałam wyjść po śniadanie. Wtedy oni weszli, tak Leon i Louise, choć tamci też chcieli.
- Co z tobą jest, próbowałem się skontaktować. Mogłaś napisać. - mówił Louis
- Po co, przecież nasza znajomość się zakończyła, a teraz wracajcie do swojego życia, a mnie zostawcie. - powiedziałam bez emocji.
- Sibil, co ty odwalasz, wiem co, się wydarzyło. Przepraszam, ale no kurna nie mogłem. Poza tym chce ci pomóc. - spojrzałam chłodno na Leona.
- Nic nie rób, robię to, co robię, po co się przejmujesz. Idź na dziwki, ups masz jedna przed sobą. - Gdy tylko to powiedziałam, niemal od razu dostałam w twarz od Leona. Louis go zabrał. Położyłam się i patrzyłam na sufit, po kilku minutach zasnęłam.
Louise?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sibil. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sibil. Pokaż wszystkie posty
9.27.2017
9.24.2017
Od Sibil cd Louise
- Przepraszam, ale muszę iść, spotkajmy się wieczorem za szkoła. - Tusz za rogiem widziałam dyrektora. Nie chciałam, aby mnie widział z Louisem. Przecież powiedział mi sam, że jeśli ograniczę z nim spotkania wtedy mnie nie wyrzuci. Zrobiłam tak jak chciał. Powinnam go przeprosić za wszystko, nie powinnam się tak lekkomyślnie zachowywać. Wykorzystywać kogoś dla własnych pobudek, to nie fer. Właśnie wtedy wszystko zepsułam. Na szczęście wszystko idzie tak jak dyrektor chciał, jestem coraz lepsza uczennica. Nawet gdy chce go zaczepić, aby porozmawiać, to widzę kogoś od dyrektora. Czyżby śledził mnie? Pewnie chce wiedzieć, czy dotrzymam obietnicy.
***
Po lekcjach, poszłam do klubów czy też na zajęcia dodatkowe. Jak zwał tak zwał. Erice zawiesił, bo się biła. Dokładniej oddala cios za wyzwiska na mój i swój temat. Widać, że są osoby, które chcą wykopać co po nie których. Wracając do pokoju, dostałam z bara od jakiegoś chłopaka, niezbyt zwróciłam na to uwagi. Wchodząc do pokoju poszłam się przebrać, w legginsy, oraz bluzę z uszami. Nałożyłam koturny, wzięłam telefon oraz paczkę papierosów i zapalniczkę. Wyszłam ze szkoły, dokładniej akademika.
***
Siedziałam na ławce za szkoła. Spojrzałam na godzinę jest 20. Zapaliłam jednego papierosa i czekałam. Czekałam, czekałam, czekałam... Wstałam z ławki, ponownie spojrzałam na godzinę dochodziła powoli dwudziesta trzecia. Powoli wróciłam z kapturem na głowie do akademika. Poszłam się umyć i położyć, spać. W środku nocy było koło 3 ktoś zapukał. Tak czy siak, się obudziłam, wstałam i poszłam otworzyć, był to ten sam chłopak co na mnie wpadł.
- O co chodzi. - Nie kojarzyłam go nawet, chciałam już zamknąć drzwi, ale wparował mi do pokoju i zamknął drzwi.
- Po co chciałaś się z Louisem spotkać? - spytał
Milczałam.
- Chciałam mu powiedzieć, o umowie z dyrektorem, a może o tym, że żałujesz. Powiem jedno nie kontaktuj się z nim, bo inaczej pogadamy. - popchnął mnie na łóżko i poszedł. Nie wiedziałam kim był, skąd wiedział. Skoro tego chce to w porządku. Ponownie się położyłam i tym razem zasnęłam już.
Budzik zadzwonił o 8:30 akurat mam na 9:10 więc jest w porządku. Wstałam, wzięłam prysznic. Podchodząc do szafy wzięłam czystą bieliznę, legginsy, crop top, oraz bluzę z kapturem. Pomalowałam się mocno oraz zrobiłam dwa warkocze. Założyłam koturny, wzięłam torbę, telefon i słuchawki i wyszłam na śniadanie. Kupiłam sobie coś i szłam w kierunku mojej sali, ze słuchawkami oraz z kapturem na głowie. Ktoś złapał mnie za rękę. Odwróciłam się na pięcie i spojrzałam na Louisa chłodno i obojętnie.
- Co chciałaś mi powiedzieć? - Wyszarpałam rękę i kątem oka zobaczyłam tego chłopaka co podchodził do Louisa. Gdy już przy nim stał, odwróciłam się i ponownie chciałam iść. Nie dane mi było iść, gdyż ten chłopak, co można powiedzieć mnie szantażował. Jeśli to był szantaż. Przywoził mnie do szafek i stał, kilka osób się spojrzało.
Słyszałam tylko, jak gadają.
- To ta przyjaciółka tek całej Eriki.
- Obie to niezłe dziwki.
- Ciekawe za ile biorą.
- Może w końcu ktoś jej dołoży.
...
Masa tego, Louis stał, mówił coś do niego. Ja słyszałam tylko obelgi. Spojrzałam się na niego chłodno i poszłam do sali.
***
Po lekcjach, jeszcze kilka razy spotkałam Lou i tego chłopaka, przyjaźnią się? Możliwe.
Wyszłam, aby się przejść. Podeszłam do jednego z moich samochodów. Chciałam już jechać, odwiedzić E, ale usłyszałam rozmowę. Rozpoznałam głosy. Dobrze, że w samochodzie przyciemnione szyby, mogłam usłyszeć ich rozmowę tak, aby mnie nie widzieli.
- Czego ona chciała? - powiedział ten chłopak
- Właśnie tego chciałem się dowiedzieć. Wiesz może coś na ten temat? Poza tym, czemu ją tak złapałeś? Co to było? - spytał Louis
- Złapałem ją, odruchowo. Słyszałeś, co gadają na jej temat - powiedział chłopak.
Louise? Kim jest ten chłopak?
***
Po lekcjach, poszłam do klubów czy też na zajęcia dodatkowe. Jak zwał tak zwał. Erice zawiesił, bo się biła. Dokładniej oddala cios za wyzwiska na mój i swój temat. Widać, że są osoby, które chcą wykopać co po nie których. Wracając do pokoju, dostałam z bara od jakiegoś chłopaka, niezbyt zwróciłam na to uwagi. Wchodząc do pokoju poszłam się przebrać, w legginsy, oraz bluzę z uszami. Nałożyłam koturny, wzięłam telefon oraz paczkę papierosów i zapalniczkę. Wyszłam ze szkoły, dokładniej akademika.
***
Siedziałam na ławce za szkoła. Spojrzałam na godzinę jest 20. Zapaliłam jednego papierosa i czekałam. Czekałam, czekałam, czekałam... Wstałam z ławki, ponownie spojrzałam na godzinę dochodziła powoli dwudziesta trzecia. Powoli wróciłam z kapturem na głowie do akademika. Poszłam się umyć i położyć, spać. W środku nocy było koło 3 ktoś zapukał. Tak czy siak, się obudziłam, wstałam i poszłam otworzyć, był to ten sam chłopak co na mnie wpadł.
- O co chodzi. - Nie kojarzyłam go nawet, chciałam już zamknąć drzwi, ale wparował mi do pokoju i zamknął drzwi.
- Po co chciałaś się z Louisem spotkać? - spytał
Milczałam.
- Chciałam mu powiedzieć, o umowie z dyrektorem, a może o tym, że żałujesz. Powiem jedno nie kontaktuj się z nim, bo inaczej pogadamy. - popchnął mnie na łóżko i poszedł. Nie wiedziałam kim był, skąd wiedział. Skoro tego chce to w porządku. Ponownie się położyłam i tym razem zasnęłam już.
Budzik zadzwonił o 8:30 akurat mam na 9:10 więc jest w porządku. Wstałam, wzięłam prysznic. Podchodząc do szafy wzięłam czystą bieliznę, legginsy, crop top, oraz bluzę z kapturem. Pomalowałam się mocno oraz zrobiłam dwa warkocze. Założyłam koturny, wzięłam torbę, telefon i słuchawki i wyszłam na śniadanie. Kupiłam sobie coś i szłam w kierunku mojej sali, ze słuchawkami oraz z kapturem na głowie. Ktoś złapał mnie za rękę. Odwróciłam się na pięcie i spojrzałam na Louisa chłodno i obojętnie.
- Co chciałaś mi powiedzieć? - Wyszarpałam rękę i kątem oka zobaczyłam tego chłopaka co podchodził do Louisa. Gdy już przy nim stał, odwróciłam się i ponownie chciałam iść. Nie dane mi było iść, gdyż ten chłopak, co można powiedzieć mnie szantażował. Jeśli to był szantaż. Przywoził mnie do szafek i stał, kilka osób się spojrzało.
Słyszałam tylko, jak gadają.
- To ta przyjaciółka tek całej Eriki.
- Obie to niezłe dziwki.
- Ciekawe za ile biorą.
- Może w końcu ktoś jej dołoży.
...
Masa tego, Louis stał, mówił coś do niego. Ja słyszałam tylko obelgi. Spojrzałam się na niego chłodno i poszłam do sali.
***
Po lekcjach, jeszcze kilka razy spotkałam Lou i tego chłopaka, przyjaźnią się? Możliwe.
Wyszłam, aby się przejść. Podeszłam do jednego z moich samochodów. Chciałam już jechać, odwiedzić E, ale usłyszałam rozmowę. Rozpoznałam głosy. Dobrze, że w samochodzie przyciemnione szyby, mogłam usłyszeć ich rozmowę tak, aby mnie nie widzieli.
- Czego ona chciała? - powiedział ten chłopak
- Właśnie tego chciałem się dowiedzieć. Wiesz może coś na ten temat? Poza tym, czemu ją tak złapałeś? Co to było? - spytał Louis
- Złapałem ją, odruchowo. Słyszałeś, co gadają na jej temat - powiedział chłopak.
Louise? Kim jest ten chłopak?
9.16.2017
Od Sibil cd Louise
Przez parę dni siedziałam w domu, czytałam i uczyłam się na kolejne lekcje. Ćwiczyłam, wyrabiałam mięśnie, aż w końcu wszystko było dobrze. Zadzwonił dzwonek wstałam i poszłam otworzyć drzwi. Stała w nich Erica wraz z dziewczynami z drużyny. Nawet Moli przyszła, nie to, że jesteśmy wrogami, ale niezbyt się lubimy.
- Dobra to ćwiczymy, po tych dniach wolnych mamy mecz. - powiedziała Kim
- Do dzieła! - Wszystkie na raz krzyknęłyśmy.
Włączyłam muzykę, a potem stanęliśmy na swoich miejscach i ćwiczyliśmy.
***
Układ był powtarzamy chyba z dwadzieścia razy. Cały czas od nowa, aby perfekcyjnie wyszedł. Zajęło to kolo sześciu godzin z przerwami. Poszłam po przekąski oraz napoje. Erica pomogła mi oraz wzięła też ręczniki. Siedziałam na leżaku i jadłam. Patrzyłam co robią dziewczyny. Nie miałam ochoty na imprezę, ale zadzwoniłam po kilku chłopaków. Na wszelki wypadek. Erica poszła im otworzyć. Przyszli Will, Oktawian, Carlos oraz Mike. Siedzieli z nami, nie piliśmy alkoholu, można też się bez tego bawić.
- Susan, choć tu, chyba za długo na słońcu jesteś. - Cameron szedł w jej kierunku.
- Zadzwońmy do randomowych osób. - powiedziała Megan.
- Zbiera się na deszcz. Weźcie wszystko do środka. Dziewczyny jak chcecie możecie wpłynąć na kryty basen. - Pomogłam reszcie, wnieść wszystko do domu. Zamknęłam drzwi i siadłam sobie w salonie. Kiedy pierwsze błyskawice było słychać to wiadome jest to, że zostają. Nikt nie wyjdzie stąd, sam.
Włączyłam telewizję i szukałam jakiegoś filmu. Chłopaki poszli zrobić pop corn, nawet Moli sobie siedziała i oglądała.
***
Na zegarku była 3:30. Pokazałam dziewczynom pokoje, choć wszystkie chciały spać w moim. Chłopakom pokazałam drugi pokój. Burza dalej szalała. Niektóre dziewczyny poszły spać. Ja z Erica, Kate, Moly i Roksana siedzieliśmy.
Słuchałam rozmowy Roksany i Moli. Rozmawiały o zawodach, chłopakach, szkole, imprezach, płotkach i innych sprawach.
Położyłam głowę na poduszce i słuchałam dalszej rozmowy. Odwróciłam się do dziewczyn plecami i zasnęłam.
Godzina 5:05.
Taką godzinę wykazywał telefon, wstałam, wzięłam ubrania i poszłam wziąć prysznic. Zaledwie po kwadransie wróciłam. Ubrana zajrzałam do chłopaków, spali. Zeszłam po schodach do kuchni. Zrobiłam sobie jajka sadzone. Gdy usiadłam z gotowym posiłkiem akurat wszedł Will i Mike.
- O widzę, że zrobiłaś nam śniadanie tak wcześnie. - powiedział Mike.
- Macie tam jajka i inne jedzenie, więc jedzcie sobie. - Zaczęłam jeść.
- Właśnie czemu tak wcześnie wstałaś, mnie obudził Mike - powiedział, że ktoś jest na dole. - Podszedł do kuchni i zrobił sobie i Mike’owi jedzenie.
***
Gdy wstała reszta, po paru godzinach poszli. Zostałam sama z Erica, zrobiliśmy porządki w domu. Reszta dni minęła nam na oglądaniu telewizji. Reszta nie miała znaczenia.
Do akademika wróciliśmy dzień później, ale to dopiero wieczorem. Gdy tylko weszłam do pokoju, wzięłam prysznic, ubrałam się i poszłam spać. Powoli zasypiałam, wtedy weszła E. Czasem śpi u mnie.
Louise?
- Dobra to ćwiczymy, po tych dniach wolnych mamy mecz. - powiedziała Kim
- Do dzieła! - Wszystkie na raz krzyknęłyśmy.
Włączyłam muzykę, a potem stanęliśmy na swoich miejscach i ćwiczyliśmy.
***
Układ był powtarzamy chyba z dwadzieścia razy. Cały czas od nowa, aby perfekcyjnie wyszedł. Zajęło to kolo sześciu godzin z przerwami. Poszłam po przekąski oraz napoje. Erica pomogła mi oraz wzięła też ręczniki. Siedziałam na leżaku i jadłam. Patrzyłam co robią dziewczyny. Nie miałam ochoty na imprezę, ale zadzwoniłam po kilku chłopaków. Na wszelki wypadek. Erica poszła im otworzyć. Przyszli Will, Oktawian, Carlos oraz Mike. Siedzieli z nami, nie piliśmy alkoholu, można też się bez tego bawić.
- Susan, choć tu, chyba za długo na słońcu jesteś. - Cameron szedł w jej kierunku.
- Zadzwońmy do randomowych osób. - powiedziała Megan.
- Zbiera się na deszcz. Weźcie wszystko do środka. Dziewczyny jak chcecie możecie wpłynąć na kryty basen. - Pomogłam reszcie, wnieść wszystko do domu. Zamknęłam drzwi i siadłam sobie w salonie. Kiedy pierwsze błyskawice było słychać to wiadome jest to, że zostają. Nikt nie wyjdzie stąd, sam.
Włączyłam telewizję i szukałam jakiegoś filmu. Chłopaki poszli zrobić pop corn, nawet Moli sobie siedziała i oglądała.
***
Na zegarku była 3:30. Pokazałam dziewczynom pokoje, choć wszystkie chciały spać w moim. Chłopakom pokazałam drugi pokój. Burza dalej szalała. Niektóre dziewczyny poszły spać. Ja z Erica, Kate, Moly i Roksana siedzieliśmy.
Słuchałam rozmowy Roksany i Moli. Rozmawiały o zawodach, chłopakach, szkole, imprezach, płotkach i innych sprawach.
Położyłam głowę na poduszce i słuchałam dalszej rozmowy. Odwróciłam się do dziewczyn plecami i zasnęłam.
Godzina 5:05.
Taką godzinę wykazywał telefon, wstałam, wzięłam ubrania i poszłam wziąć prysznic. Zaledwie po kwadransie wróciłam. Ubrana zajrzałam do chłopaków, spali. Zeszłam po schodach do kuchni. Zrobiłam sobie jajka sadzone. Gdy usiadłam z gotowym posiłkiem akurat wszedł Will i Mike.
- O widzę, że zrobiłaś nam śniadanie tak wcześnie. - powiedział Mike.
- Macie tam jajka i inne jedzenie, więc jedzcie sobie. - Zaczęłam jeść.
- Właśnie czemu tak wcześnie wstałaś, mnie obudził Mike - powiedział, że ktoś jest na dole. - Podszedł do kuchni i zrobił sobie i Mike’owi jedzenie.
***
Gdy wstała reszta, po paru godzinach poszli. Zostałam sama z Erica, zrobiliśmy porządki w domu. Reszta dni minęła nam na oglądaniu telewizji. Reszta nie miała znaczenia.
Do akademika wróciliśmy dzień później, ale to dopiero wieczorem. Gdy tylko weszłam do pokoju, wzięłam prysznic, ubrałam się i poszłam spać. Powoli zasypiałam, wtedy weszła E. Czasem śpi u mnie.
Louise?
9.11.2017
Od Sibil cd Louise
Lekcje mijały w miarę szybko. Kolejne dni kolejne lekcje. Do Dyrka czasem chodziłam, pogadać. Z nauczycielami tak samo było. Był wf, mieliśmy wybrać drużyny. Mnie to w sumie obojętnie, z kim będę. Byle żeby była E, a reszta się nie liczy. Graliśmy w nogę. E jest stała na bramce, ja w ataku. Lou był w drużynie przeciwnika. Chyba chciał trafić w bramkę, ale pech chciał, że dostałam w brzuch. Upadłam ma kolana i złapałam się za brzuch. Plułam krwią. Nauczyciel zareagował, E i tak samo reszta.
- Ślepy debilu jesteś bramka była gdzieś indziej!! - nawrzeszczała na niego Kate.
- Louise do dyrektora, chłopaki zabierzcie ja do higienistki. - jeden z chłopaków chciał mnie podnieść, ale nie mogli, bo za bardzo bolało.
- Zadzwonię po karetkę. - powiedziała E i wyjęła telefon. Udało im się położyć mnie na boku. Chciałam wstać, ale każdy ruch sprawiał mi ból. Po paru dłuższych minutach ratownicy już byli. Próbowali mnie powoli podnieść, gdy im się udało. Położyli mi zimny okład na moim fioletowym brzuchu. Dali jakąś maskę sprawdzali, czy jestem przytomna. Pozwolili jechać E ze mną.
***
Gdy trafiłam do szpitala, Erica wszystko powiedziała. Zrobili mi prześwietlenie coś tam w nim miałam. Chyba sobie mięśnie zerwałam. Okazało się też coś jeszcze.
- Byłaś w ciąży. To był pierwszy albo drugi miesiąc, ale poroniłaś, gdy dostałaś piłka. - analizowałam sobie słowa lekarza. Nie spałam z nikim prócz Louisa. Nie warto mu nic mówić, nie jestem pewna czy to na pewno on. Nie spałam z Dominikiem, ale miesiąc albo dwa. Eh nie rozumiem...
Z rozmyśleń wyrwała mnie Erica. Spojrzałam na nią. - Słyszałam co lekarz ci powiedział. Jakim cudem? Przecież prócz Lou z nikim nie spałaś chyba na pewno.. Nie zaraz, raz było z Clausem.. Eh.. Dobra nieważne, jak się czujesz? - słuchałam jej uważnie.
- Jest spoko, dziś mogę wyjść jak chce. Nie mów nic. - uśmiechnęłam się słabo.
***
W akademiku byłam chwilę przed osiemnastą, spotkałam po drodze Louisa. Stanął na chwilę.
- Może coś powiesz. Zerwałeś jej mięśnie, przez ciebie Sibil po... - mówiła do Lou, lecz jej przerwałam
- Erica, zamknij się. Mówiłam nie możesz o tym mówić. - wyminęłam go. - Nie musi przepraszać, to nic wielkiego. - dopowiedziałam odchodząc.
Gdy E pomogła dojść mi do pokoju. Musiała wracać do siebie. Wstałam i podeszłam powoli do lustra, podciągałam bluzkę i patrzyłam na brzuch. Miałam go owiniętego bandażem z zimnym okładem w środku. Ktoś pukał do drzwi. Opuściłam koszulkę.
- Czyżby Erica czegoś zapomniała. Erica czego zapomniałaś. - Gdy otworzyłam drzwi, stał w nich Louise.
- Jednak to ja, a nie Erica. - powiedział
- Czego chcesz? Nic od ciebie nie chce. Idź do Kendall. - chciałam zamknąć drzwi, ale zatrzymał drzwi.
- Zaraz do niej idę. Czego Erica ma mi nie mówić? - spytał poważnie
- Nieważne, a teraz żegnam. - otworzyłam drzwi, po chwili złapałam się za brzuch.
- Dobrze się czujesz? Choć, połóż się pójdę po Erice. - zrobiłam co powiedział, gdy poszedł, zadzwonił mój telefon. Wyświetlił się Damon.
- Hej Damon. Co lekarz ci powiedział, tak byłam w pierwszym albo drugim miesiącu ciąży, ale jak dostałam piłka nożna, to poroniłam. Eh nie wiem, pierwsze co to myślałam, że to Louisa. Naprawdę nie miałam pojęcia. Dobra kończę. - pożegnałam się z bratem i spojrzałam na drzwi, stal w nich Lou i E.
Lou niemal od razu poszedł. Wstałam i zadęłam bandaż, poszłam wziąć prysznic. Po nim wróciłam, ubrałam się, a E pomogła mi zrobić nowy okład oraz zabandażować. Dorobiłem Erice klucz do pokoju. Aby mogła wchodzić i wychodzić, kiedy chce. Położyłam się na łóżku i niemal od razu zasnęłam.
Tydzień później
Wróciłam już normalnie do szkoły. Przykładałam się do nauki i oraz zajęć. Nadrobiłam wszystko w kilka dni. Omijałam co po niektórych. Byłam tylko ja i Erica. Siedziałam przed szkołą jak w trasie.
- Erica, chciałbyś cofnąć czas, do momentu, kiedy się tu zjawiłaś. - powiedziałam
- Czasem tak. Jedziemy do domu najwyższy czas, daj kluczyki. - Wstałam i dałam kluczyki E. Poszłam za nią do samochodu, wsiadłam.
***
Leżałam na łóżku. Ciche dni tak się to chyba nazywa. Przykryłam się kocem, następnie wtuliłam w poduszkę i zasnęłam.
Louise?
- Ślepy debilu jesteś bramka była gdzieś indziej!! - nawrzeszczała na niego Kate.
- Louise do dyrektora, chłopaki zabierzcie ja do higienistki. - jeden z chłopaków chciał mnie podnieść, ale nie mogli, bo za bardzo bolało.
- Zadzwonię po karetkę. - powiedziała E i wyjęła telefon. Udało im się położyć mnie na boku. Chciałam wstać, ale każdy ruch sprawiał mi ból. Po paru dłuższych minutach ratownicy już byli. Próbowali mnie powoli podnieść, gdy im się udało. Położyli mi zimny okład na moim fioletowym brzuchu. Dali jakąś maskę sprawdzali, czy jestem przytomna. Pozwolili jechać E ze mną.
***
Gdy trafiłam do szpitala, Erica wszystko powiedziała. Zrobili mi prześwietlenie coś tam w nim miałam. Chyba sobie mięśnie zerwałam. Okazało się też coś jeszcze.
- Byłaś w ciąży. To był pierwszy albo drugi miesiąc, ale poroniłaś, gdy dostałaś piłka. - analizowałam sobie słowa lekarza. Nie spałam z nikim prócz Louisa. Nie warto mu nic mówić, nie jestem pewna czy to na pewno on. Nie spałam z Dominikiem, ale miesiąc albo dwa. Eh nie rozumiem...
Z rozmyśleń wyrwała mnie Erica. Spojrzałam na nią. - Słyszałam co lekarz ci powiedział. Jakim cudem? Przecież prócz Lou z nikim nie spałaś chyba na pewno.. Nie zaraz, raz było z Clausem.. Eh.. Dobra nieważne, jak się czujesz? - słuchałam jej uważnie.
- Jest spoko, dziś mogę wyjść jak chce. Nie mów nic. - uśmiechnęłam się słabo.
***
W akademiku byłam chwilę przed osiemnastą, spotkałam po drodze Louisa. Stanął na chwilę.
- Może coś powiesz. Zerwałeś jej mięśnie, przez ciebie Sibil po... - mówiła do Lou, lecz jej przerwałam
- Erica, zamknij się. Mówiłam nie możesz o tym mówić. - wyminęłam go. - Nie musi przepraszać, to nic wielkiego. - dopowiedziałam odchodząc.
Gdy E pomogła dojść mi do pokoju. Musiała wracać do siebie. Wstałam i podeszłam powoli do lustra, podciągałam bluzkę i patrzyłam na brzuch. Miałam go owiniętego bandażem z zimnym okładem w środku. Ktoś pukał do drzwi. Opuściłam koszulkę.
- Czyżby Erica czegoś zapomniała. Erica czego zapomniałaś. - Gdy otworzyłam drzwi, stał w nich Louise.
- Jednak to ja, a nie Erica. - powiedział
- Czego chcesz? Nic od ciebie nie chce. Idź do Kendall. - chciałam zamknąć drzwi, ale zatrzymał drzwi.
- Zaraz do niej idę. Czego Erica ma mi nie mówić? - spytał poważnie
- Nieważne, a teraz żegnam. - otworzyłam drzwi, po chwili złapałam się za brzuch.
- Dobrze się czujesz? Choć, połóż się pójdę po Erice. - zrobiłam co powiedział, gdy poszedł, zadzwonił mój telefon. Wyświetlił się Damon.
- Hej Damon. Co lekarz ci powiedział, tak byłam w pierwszym albo drugim miesiącu ciąży, ale jak dostałam piłka nożna, to poroniłam. Eh nie wiem, pierwsze co to myślałam, że to Louisa. Naprawdę nie miałam pojęcia. Dobra kończę. - pożegnałam się z bratem i spojrzałam na drzwi, stal w nich Lou i E.
Lou niemal od razu poszedł. Wstałam i zadęłam bandaż, poszłam wziąć prysznic. Po nim wróciłam, ubrałam się, a E pomogła mi zrobić nowy okład oraz zabandażować. Dorobiłem Erice klucz do pokoju. Aby mogła wchodzić i wychodzić, kiedy chce. Położyłam się na łóżku i niemal od razu zasnęłam.
Tydzień później
Wróciłam już normalnie do szkoły. Przykładałam się do nauki i oraz zajęć. Nadrobiłam wszystko w kilka dni. Omijałam co po niektórych. Byłam tylko ja i Erica. Siedziałam przed szkołą jak w trasie.
- Erica, chciałbyś cofnąć czas, do momentu, kiedy się tu zjawiłaś. - powiedziałam
- Czasem tak. Jedziemy do domu najwyższy czas, daj kluczyki. - Wstałam i dałam kluczyki E. Poszłam za nią do samochodu, wsiadłam.
***
Leżałam na łóżku. Ciche dni tak się to chyba nazywa. Przykryłam się kocem, następnie wtuliłam w poduszkę i zasnęłam.
Louise?
9.09.2017
Od Sibil cd Louise
Obudziłam się w środku nocy, nie mogłam zasnąć. Poza tym źle się czułam. Zastanawiało mnie to, czemu się tak zachowuje. Niech nie bierze mnie za dziwkę, bo nią nie jestem. Sięgnęłam po telefon i napisałam.
Do Louisa.
Nie chciałam cię wtedy wykorzystać, to był impuls. Wiem, że źle się zachowałam... Skoro uważasz mnie za dziwkę, która się puszcza, albo znajduje sobie nowego do bzykania... Myślisz się, kiedyś może, zanim trafiłam do Akademii, byłam z nim. Teraz jesteśmy dobrymi przyjaciółmi... Jeśli widzisz, jak mnie dotyka, przytula i całuję to po prostu lubi czuć moje ciepło... To, co zrobiłeś wtedy, jak wracaliśmy z kina oraz wtedy w kuchni... Wiedziałam, że chciałeś mnie zgwałcić, czułam się tak... Przykro, ale może przez jakiś czas unikajmy się nawzajem.
Przeczytałam jeszcze raz i wysłałam, poszłam do łazienki, aby napuścić sobie wody do wanny. Gdy weszłam do gorącej wody, przemyślałam wszystko.
Wyszłam z wody po godzinie, owinęłam się ręcznikiem oraz ubrałam. Pomalowałam się oraz ułożyłam włosy. Gotowa, zeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie śniadanie i zadzwoniłam do Erici. Po rozmowie z nią umówiłam się do fryzjera oraz zadzwoniłam do starej znajomej.
***
U fryzjera z Erica byłam ona, jak i ja zmieniliśmy wizerunek. Gdy obie byłyśmy gotowe, Eri sobie skróciła włosy i teraz ma całe niebieskie. Jasny i ciemny, ja sobie jeden bok sobie wygoliłam, zrobili mi wzorek po tamtej stronie i go pofarbowali na fioletowo, a pozostałe włosy ścieniowali i rozjaśnili do platyny. Wychodząc stamtąd, zahaczyłyśmy o centrum handlowe, oraz salon piękności, piercing i tatuażystę.
Parę toreb było fajnych ciuchów, w salonie Erice zrobili sztuczne rzęsy oraz żelowe paznokcie. Plus tatuaż pod biustem i kolczyk w pępku. Ja zrobiłam sobie tatuaż na plecach oraz udzie, kolczyk w języku oraz nosie. Paznokcie miała swoje, ale pomalowane na czarno i lekko wydłużone.
W domu byłyśmy już jakoś koło 17-18. Przebrałyśmy się. Ja założyłam bluzkę w kratę oraz ćwiekowy stanik, do tego spodenki legginsy oraz koturny. Eri założyła to samo, ale z krótki spodenki.
***
Na miejscu, tym miejscem okazał się dom kuzynki Erici. Gdy weszliśmy, od razu poszliśmy do niej, dała nam towar. Usiadłam naprzeciwko Eri. Ja wciągałam, ona paliła.
Przez cały tydzień tak robiłam z nią, gdy wróciłam do szkoły. Zapoznałem się z mięśniakami oraz emo i innymi. Lekko ich popchnęłam do brania.
Pewnego dnia siedziałam na murku przed szkołą, czekając na E oraz parę innych osób. Jakaś dziewczyna albo chłopak przyprowadziły Lou.
- Elo.
- Sibil, hej.
- Dziś otwierają nowy klub Cry Ley. Idziemy wszyscy czym więcej osób tym więcej darmowych drinków. Poza tym Stefan dziś ma swój występ. - Gdy to powiedziałam, E była szczęśliwa.
Nie powiedziałam, że ja stoję za barem, bo to mój klub. Tylko nieliczni wiedzą. Wstałam i poszłam do akademika po psy, aby zawieźć je do Clausa.
***
Otworzyłam klub, wszystko było gotowe. Oraz co nieco też. Byłam ubrana w krótką spódniczkę do połowy ud oraz ćwiekowy stanik, a na to skórzaną kurtkę. Ludzie się schodzili. Gdy zauważyłam swoją paczkę, podeszli do mnie w tym Lou i jakaś jego panienka. To Kendall.
Zrobiłam wszystkim po drinku oraz sprzedawałam towar.
- Elo Kendall, kopę lat.
- Hejka, a no szmat czasu. Niezły jest ten klub, twoja własność.
- Pewnie, że moja. Jeśli dalej tańczysz. Eva może dać Ci strój, tam masz podest. - powiedziałam, po czym pokazałam gdzie stoi Eva. Pocałowała Lou i poszła.
- Skąd się znacie? - spytał Lou.
- Stare czasy. - uśmiechnęłam się i zrobiłam mu drinka.
Dali mi mikrofon, abym zapowiedziała didżeja.
- Uwaga. Uwaga. To jego pierwszy występ, bądźcie szlachetni dla niego. Przed wami "Grinixx". Zróbcie hałas! - włączyłam mikrofon i odłożyłam pod blat. Stefan zaczął grać. Ja zajęłam się swoją pracą. Ken tańczyła tak jak kiedyś. Lou był wyrwany do tańca.
Co jakiś czas siedział i pił, ja rozdawałam drinki oraz sprzedawałam towar.
Louise?
Do Louisa.
Nie chciałam cię wtedy wykorzystać, to był impuls. Wiem, że źle się zachowałam... Skoro uważasz mnie za dziwkę, która się puszcza, albo znajduje sobie nowego do bzykania... Myślisz się, kiedyś może, zanim trafiłam do Akademii, byłam z nim. Teraz jesteśmy dobrymi przyjaciółmi... Jeśli widzisz, jak mnie dotyka, przytula i całuję to po prostu lubi czuć moje ciepło... To, co zrobiłeś wtedy, jak wracaliśmy z kina oraz wtedy w kuchni... Wiedziałam, że chciałeś mnie zgwałcić, czułam się tak... Przykro, ale może przez jakiś czas unikajmy się nawzajem.
Przeczytałam jeszcze raz i wysłałam, poszłam do łazienki, aby napuścić sobie wody do wanny. Gdy weszłam do gorącej wody, przemyślałam wszystko.
Wyszłam z wody po godzinie, owinęłam się ręcznikiem oraz ubrałam. Pomalowałam się oraz ułożyłam włosy. Gotowa, zeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie śniadanie i zadzwoniłam do Erici. Po rozmowie z nią umówiłam się do fryzjera oraz zadzwoniłam do starej znajomej.
***
U fryzjera z Erica byłam ona, jak i ja zmieniliśmy wizerunek. Gdy obie byłyśmy gotowe, Eri sobie skróciła włosy i teraz ma całe niebieskie. Jasny i ciemny, ja sobie jeden bok sobie wygoliłam, zrobili mi wzorek po tamtej stronie i go pofarbowali na fioletowo, a pozostałe włosy ścieniowali i rozjaśnili do platyny. Wychodząc stamtąd, zahaczyłyśmy o centrum handlowe, oraz salon piękności, piercing i tatuażystę.
Parę toreb było fajnych ciuchów, w salonie Erice zrobili sztuczne rzęsy oraz żelowe paznokcie. Plus tatuaż pod biustem i kolczyk w pępku. Ja zrobiłam sobie tatuaż na plecach oraz udzie, kolczyk w języku oraz nosie. Paznokcie miała swoje, ale pomalowane na czarno i lekko wydłużone.
W domu byłyśmy już jakoś koło 17-18. Przebrałyśmy się. Ja założyłam bluzkę w kratę oraz ćwiekowy stanik, do tego spodenki legginsy oraz koturny. Eri założyła to samo, ale z krótki spodenki.
***
Na miejscu, tym miejscem okazał się dom kuzynki Erici. Gdy weszliśmy, od razu poszliśmy do niej, dała nam towar. Usiadłam naprzeciwko Eri. Ja wciągałam, ona paliła.
Przez cały tydzień tak robiłam z nią, gdy wróciłam do szkoły. Zapoznałem się z mięśniakami oraz emo i innymi. Lekko ich popchnęłam do brania.
Pewnego dnia siedziałam na murku przed szkołą, czekając na E oraz parę innych osób. Jakaś dziewczyna albo chłopak przyprowadziły Lou.
- Elo.
- Sibil, hej.
- Dziś otwierają nowy klub Cry Ley. Idziemy wszyscy czym więcej osób tym więcej darmowych drinków. Poza tym Stefan dziś ma swój występ. - Gdy to powiedziałam, E była szczęśliwa.
Nie powiedziałam, że ja stoję za barem, bo to mój klub. Tylko nieliczni wiedzą. Wstałam i poszłam do akademika po psy, aby zawieźć je do Clausa.
***
Otworzyłam klub, wszystko było gotowe. Oraz co nieco też. Byłam ubrana w krótką spódniczkę do połowy ud oraz ćwiekowy stanik, a na to skórzaną kurtkę. Ludzie się schodzili. Gdy zauważyłam swoją paczkę, podeszli do mnie w tym Lou i jakaś jego panienka. To Kendall.
Zrobiłam wszystkim po drinku oraz sprzedawałam towar.
- Elo Kendall, kopę lat.
- Hejka, a no szmat czasu. Niezły jest ten klub, twoja własność.
- Pewnie, że moja. Jeśli dalej tańczysz. Eva może dać Ci strój, tam masz podest. - powiedziałam, po czym pokazałam gdzie stoi Eva. Pocałowała Lou i poszła.
- Skąd się znacie? - spytał Lou.
- Stare czasy. - uśmiechnęłam się i zrobiłam mu drinka.
Dali mi mikrofon, abym zapowiedziała didżeja.
- Uwaga. Uwaga. To jego pierwszy występ, bądźcie szlachetni dla niego. Przed wami "Grinixx". Zróbcie hałas! - włączyłam mikrofon i odłożyłam pod blat. Stefan zaczął grać. Ja zajęłam się swoją pracą. Ken tańczyła tak jak kiedyś. Lou był wyrwany do tańca.
Co jakiś czas siedział i pił, ja rozdawałam drinki oraz sprzedawałam towar.
Louise?
9.07.2017
Od Sibil cd Louise
Chciałam coś mu odpowiedzieć, ale wszedł Dominik. Z tym, co się całowałam.
- Chyba się nie znacie. Dominik to Louise, Louise to Dominik. - przedstawiam im sobie. Widziałam jak podali sobie rękę. Po czym Dominik mnie przytulił, wtuliłam się w niego. Jego zapach jest boski. Przyjaźnimy się, jesteśmy niemal jak para. Czasem jedno z nas z innym sypia, tacy przyjaciele z korzyściami. Dominik mnie pocałował i poszedł robić śniadanie. Kątem oka patrzyłam na Louisa, przyglądał się nam. Po krótkiej chwili wszyscy byli już na dole, Dominik razem z Clausem rozkładali talerze, oraz miski z jedzeniem..
***
Siedziałam na kocu na podwórku. Koło mnie leżała Erica. W basenie oraz na leżakach była reszta. Robiłam warkoczyki E. Patrzyłam, że w moją stronę szedł Louise. Trochę się zdziwiłam, myślałam, że się zmyje. Pewnie chłopaki go złapali pod swoje skrzydła. Stanął i poprosił, abym z nim poszła. Wstałam i poszłam z nim do kuchni. Stałam przy blacie.
- O czym chcesz pogadać? - spytałam.
- Kim jest Dominik dla ciebie? - spytał.
- Jest moim przyjacielem, a co. - spojrzałam na niego pytająco.
- Po tym, jak cię dotyka, przytula i całuję można wnioskować co innego. - powiedziałam, patrząc na mnie. Nie miałam jak się odsunąć.
- Odsuń się. - powiedziałam szybko. On nic nie zrobił. Chciałam go uderzyć, ale zatrzymał moją rękę i przyległ do moich pleców. Poczułam jak mnie dotyka po brzuchu, przesuwa się wyżej zdjął ze mnie górę od kostiumu. - Puszczaj mnie, zostaw. - zaczęłam się wyrywać. Gdy zaczęłam krzyczeć, Dominik, Damon oraz Claus szybko się zjawili. Byłam bez górnej części już chciał mi dolna zdejmować. Claus i Dominik zajęli się Louisem, a mnie Damon stamtąd zabrał. Zaprowadził mnie do pokoju. Siedziałam u siebie, dał mi koszulkę od razu ją założyłam. Przytuliłam się do niego, bałam się.
- Damon on.. - nie mogłam dokończyć.
- Już, mała spokojnie, dostanie w zęby. Nie ma prawa czegoś takiego robić. Mam cię, nie puszczę. Zadzwonię tylko gdzieś. - cały czas mnie obejmował i chyba rozmawiał z dyrektorem szkoły, że jestem chora. E też migiem przybiegła. Została ze mną, Damon także.
Przytulił mnie i pozwolił, abym zasnęła w jego ramionach, czułam jak daje mi buzi w czubek głowy.
***
Obudziłam się na czymś twardym. Spojrzałam, leżał Damon i Erica. Wzięłam telefon i podłączyłam do ładowania.
Po południu E musiała już wracać do szkoły, Stefan ja odwiózł. Ja siedziałam na łóżku to na podłodze. Płakałam, bo zrobił to ponownie. Damon cały czas mnie pilnował.
- Sibil jesteś? - spytał, gdy wszedł z taca jedzenia do mojego pokoju.
Siadam na łóżku pod kocem. Dominik i Claus czasem wpadli zobaczyć jak się czuje. Odpowiedziałam im co on wcześniej zrobił. - Wiesz co zjedz trochę. Poza tym wczoraj Louise nie mam bladego pojęcia co w niego wstąpiło. Powiedział chłopakom, że chciał cię przelecieć i to ostro. Dostał w mordę za to, nikt kurwa nie będzie tak mówił o mojej siostrze. Chciał wejść do tego pokoju, ale chłopaki mu nie dali i eh.. - westchnął.
- I co? - dopytałam.
- Nie wiedział, co robi. - usiadł obok mnie i stolik, abym coś zjadła. Włączył telewizje i powoli jadłam. Po zjedzeniu odpoczęłam trochę i poszłam wziąć prysznic. Gdy brałam prysznic, czułam jego dłonie na sobie.
Tego samego dnia, wpadł Dominik. Damon mógł gdzieś pojechać. Spędziłam z Dominikiem miło czas, na przytulaniu się, rozmawianiu oraz na tym, abym zasnęła.
Louise? Co cię napadło?
- Chyba się nie znacie. Dominik to Louise, Louise to Dominik. - przedstawiam im sobie. Widziałam jak podali sobie rękę. Po czym Dominik mnie przytulił, wtuliłam się w niego. Jego zapach jest boski. Przyjaźnimy się, jesteśmy niemal jak para. Czasem jedno z nas z innym sypia, tacy przyjaciele z korzyściami. Dominik mnie pocałował i poszedł robić śniadanie. Kątem oka patrzyłam na Louisa, przyglądał się nam. Po krótkiej chwili wszyscy byli już na dole, Dominik razem z Clausem rozkładali talerze, oraz miski z jedzeniem..
***
Siedziałam na kocu na podwórku. Koło mnie leżała Erica. W basenie oraz na leżakach była reszta. Robiłam warkoczyki E. Patrzyłam, że w moją stronę szedł Louise. Trochę się zdziwiłam, myślałam, że się zmyje. Pewnie chłopaki go złapali pod swoje skrzydła. Stanął i poprosił, abym z nim poszła. Wstałam i poszłam z nim do kuchni. Stałam przy blacie.
- O czym chcesz pogadać? - spytałam.
- Kim jest Dominik dla ciebie? - spytał.
- Jest moim przyjacielem, a co. - spojrzałam na niego pytająco.
- Po tym, jak cię dotyka, przytula i całuję można wnioskować co innego. - powiedziałam, patrząc na mnie. Nie miałam jak się odsunąć.
- Odsuń się. - powiedziałam szybko. On nic nie zrobił. Chciałam go uderzyć, ale zatrzymał moją rękę i przyległ do moich pleców. Poczułam jak mnie dotyka po brzuchu, przesuwa się wyżej zdjął ze mnie górę od kostiumu. - Puszczaj mnie, zostaw. - zaczęłam się wyrywać. Gdy zaczęłam krzyczeć, Dominik, Damon oraz Claus szybko się zjawili. Byłam bez górnej części już chciał mi dolna zdejmować. Claus i Dominik zajęli się Louisem, a mnie Damon stamtąd zabrał. Zaprowadził mnie do pokoju. Siedziałam u siebie, dał mi koszulkę od razu ją założyłam. Przytuliłam się do niego, bałam się.
- Damon on.. - nie mogłam dokończyć.
- Już, mała spokojnie, dostanie w zęby. Nie ma prawa czegoś takiego robić. Mam cię, nie puszczę. Zadzwonię tylko gdzieś. - cały czas mnie obejmował i chyba rozmawiał z dyrektorem szkoły, że jestem chora. E też migiem przybiegła. Została ze mną, Damon także.
Przytulił mnie i pozwolił, abym zasnęła w jego ramionach, czułam jak daje mi buzi w czubek głowy.
***
Obudziłam się na czymś twardym. Spojrzałam, leżał Damon i Erica. Wzięłam telefon i podłączyłam do ładowania.
Po południu E musiała już wracać do szkoły, Stefan ja odwiózł. Ja siedziałam na łóżku to na podłodze. Płakałam, bo zrobił to ponownie. Damon cały czas mnie pilnował.
- Sibil jesteś? - spytał, gdy wszedł z taca jedzenia do mojego pokoju.
Siadam na łóżku pod kocem. Dominik i Claus czasem wpadli zobaczyć jak się czuje. Odpowiedziałam im co on wcześniej zrobił. - Wiesz co zjedz trochę. Poza tym wczoraj Louise nie mam bladego pojęcia co w niego wstąpiło. Powiedział chłopakom, że chciał cię przelecieć i to ostro. Dostał w mordę za to, nikt kurwa nie będzie tak mówił o mojej siostrze. Chciał wejść do tego pokoju, ale chłopaki mu nie dali i eh.. - westchnął.
- I co? - dopytałam.
- Nie wiedział, co robi. - usiadł obok mnie i stolik, abym coś zjadła. Włączył telewizje i powoli jadłam. Po zjedzeniu odpoczęłam trochę i poszłam wziąć prysznic. Gdy brałam prysznic, czułam jego dłonie na sobie.
Tego samego dnia, wpadł Dominik. Damon mógł gdzieś pojechać. Spędziłam z Dominikiem miło czas, na przytulaniu się, rozmawianiu oraz na tym, abym zasnęła.
Louise? Co cię napadło?
8.27.2017
Od Sibil cd Louise
Zajęcia skończyły się na chłopaku, który miał powiedzieć o mnie parę słów. Wzięłam torbę i wyszłam ze szkoły. Musiałam pojechać gdzieś nikt o tym nie wiedział. Tym miejscem był dom starszej pani, czasem ostatnio u niej nie byłam. Pomogłam raz jej z zakupami i tak teraz przychodzę odwiedzam ją, jej syn oraz wnuki także. Nawet ich poznałam, ale czuje się bardzo samotna.
Tydzień później
Na korytarzu złapał mnie Louise, zaproponował kino. Dawno nie byłam więc w sumie czemu by nie.
- Pewnie czemu by nie. - uśmiechnęłam się. Lekcje minęły szybko, gdy wróciłam do pokoju umyłam się szkole, przebrałam oraz pomalowałam tak się lepiej czuje. Po jakimś czasie przyszedł Louis. Wychodząc zamknęłam drzwi i szłam obok niego niemal krok w krok. Przed kinem byliśmy po kwadransie, poszliśmy skrótem jest szybciej i mniej niezręcznie. Czemu nie zręcznie skąd mam wiedzieć, tak jakoś? Poszliśmy na horror „Narodziny zła” chyba druga część Anabell. Boje się horrorów, nie oglądam ich. Chyba że bracia chcą oglądać później muszą ze mną spać. Tak jest. Pomyślałam, o wszystkim, Erica jest, moja druga psiapsi olała mnie dla chłopaka i nowych plastikowych przyjaciółeczek, aż żal patrzeć na nią. Nawet nie pytała się mnie o nic, eh mam Erice tak jest dobrze. Nawet zmieniła pokój, żałosna jest. Film zaczynał się strasznie, próbowałam być odważna, ale co rusz chowałam twarz, żeby nie patrzeć. Nigdy już z nim nie pójdę do kina. Gdy męczarnia dobiegła końca, tzn. kiedy skończył się film wracaliśmy do akademika. Poczułam dłonie na biodrach, zostałam przyciśnięta do muru. Patrzyłam na to co robi. Co on wyprawia? Upił się czy co. Chciałam go odsunąć zaczął napierać na mnie, Nie zostało mi nic innego, uderzyłam go w twarz i uciekłam do pokoju, jeszcze szybko napisałam do Erici. Gdy tylko weszła zamknęłam pokój. Wszystko jej opowiedziałam, zapaliłam lawową lampkę akurat jutro jest weekend to mogę jechać z E na chatę. Dawno tam nie byłam. Przebrałam się w piżamę i położyłam się pod kołdra, mój telefon wibrował jak widział przyszło.
Nieodebrane połączenia 10
Wiadomości 15
Od Louisa
Przepraszam nie wiem co mnie napadło
Od Louisa
Odbierz chce cię przeprosić
I tego typu, wyłączyłam głos w telefonie, zauważyłam wiadomość od sióstr oraz braci.
Grupa (Cleo, Caroline, Hailey, Claus, Damon, Stefan)
Od Hailey
Dawno się nie spotykaliśmy może się spotkamy na imprezie w sobotę.
Od Cleo
Przepraszam cię za tamto..
Od Caroline
Słyszałam co się stało jak się czujesz?
Od Damona
Jak tam między tobą a Louisem?
Od Stefana
Słyszałem, że E przyjechała.
Od Clausa
Wpadnij na imprezę, będzie u mnie o 20. Pogadamy.
Odłożyłam telefon i się położyłam. E leżała obok mnie. Przegadałyśmy pół nocy aż w końcu udało się zasnąć.
Po południu pojechałyśmy do domu. To przy basenie siedzieliśmy albo też sukienki wybieraliśmy oraz buty na imprezę. Od razu też zjadłyśmy obiad. Obejrzałyśmy film, pogadałyśmy, leżałam i pomagałam E się ubrać. Wybrała sukienkę czarno- zieloną wraz z czarnymi szpilkami. Sukienka była do ud z grubymi ramiączkami. Ja miałam identyczną tylko czarno-fioletową. Włosy E podkręciłam oraz zrobiłam pod kolor kreacji makijaż, E zrobiła tak samo ze mną. Tylko, że moje włosy były falowane. Zamknęłam drzwi od domu i wzięłam porsche, podjechanie pod dom Clausa nie zajęła dłużej niż kwadrans. Może się rozerwiemy, tym razem ostrożnie z alko. Gy zaparkowałam, wyszliśmy z samochodu i weszliśmy do środka Claus nas przywitał. Czuć było alko, narkotyki, sex, tytoń nie wiem co jeszcze. Zaprowadził nas do kuchni po drinki. Niezbyt siedziałam z rodzeństwem, bawiłam się z E. Chyba Stefan powiedział, że gramy w butelkę. Ja i e poszliśmy, to tak w kółku byli. Ja, E, Claus, Stefan, Damon, Cleo, Caroline, Hailey, Louise (teraz dopiero zauważyłam, że jest, lecz unikałam jego spojrzenia) dalej Monika, Eva, Klara, Dominik oraz Mike i Seba. Reszta się patrzyła albo poszła na taras. Zaczynał Claus. Gdy zalecił butelką, poleciała na E. E wybrała wyzwanie. To Claus powiedział, że ma pocałować kogoś z kółka kogo bardzo lubi, wybrała Stefana. Potem ona wybrała, i tak gra się toczyła ludzi ubywało. Monika i Klara poszły też do domu. Butelkę miał Dominik trafiło na mnie. Wybrałam wyzwanie. Mam pocałować chłopaka, którego chcesz widziałam, że Lou się spojrzał. Nachyliłam się nad Dominikiem i jego pocałowałam. Teraz ja kręciłam, wypadło na Lou. Wybrał prawdę.
- To powiedz. Hmm. Co do mnie czujesz? - wszyscy spojrzeli w jego kierunku i czekali na odpowiedz.
Louise? Sorki, że tak, długo.
Tydzień później
Na korytarzu złapał mnie Louise, zaproponował kino. Dawno nie byłam więc w sumie czemu by nie.
- Pewnie czemu by nie. - uśmiechnęłam się. Lekcje minęły szybko, gdy wróciłam do pokoju umyłam się szkole, przebrałam oraz pomalowałam tak się lepiej czuje. Po jakimś czasie przyszedł Louis. Wychodząc zamknęłam drzwi i szłam obok niego niemal krok w krok. Przed kinem byliśmy po kwadransie, poszliśmy skrótem jest szybciej i mniej niezręcznie. Czemu nie zręcznie skąd mam wiedzieć, tak jakoś? Poszliśmy na horror „Narodziny zła” chyba druga część Anabell. Boje się horrorów, nie oglądam ich. Chyba że bracia chcą oglądać później muszą ze mną spać. Tak jest. Pomyślałam, o wszystkim, Erica jest, moja druga psiapsi olała mnie dla chłopaka i nowych plastikowych przyjaciółeczek, aż żal patrzeć na nią. Nawet nie pytała się mnie o nic, eh mam Erice tak jest dobrze. Nawet zmieniła pokój, żałosna jest. Film zaczynał się strasznie, próbowałam być odważna, ale co rusz chowałam twarz, żeby nie patrzeć. Nigdy już z nim nie pójdę do kina. Gdy męczarnia dobiegła końca, tzn. kiedy skończył się film wracaliśmy do akademika. Poczułam dłonie na biodrach, zostałam przyciśnięta do muru. Patrzyłam na to co robi. Co on wyprawia? Upił się czy co. Chciałam go odsunąć zaczął napierać na mnie, Nie zostało mi nic innego, uderzyłam go w twarz i uciekłam do pokoju, jeszcze szybko napisałam do Erici. Gdy tylko weszła zamknęłam pokój. Wszystko jej opowiedziałam, zapaliłam lawową lampkę akurat jutro jest weekend to mogę jechać z E na chatę. Dawno tam nie byłam. Przebrałam się w piżamę i położyłam się pod kołdra, mój telefon wibrował jak widział przyszło.
Nieodebrane połączenia 10
Wiadomości 15
Od Louisa
Przepraszam nie wiem co mnie napadło
Od Louisa
Odbierz chce cię przeprosić
I tego typu, wyłączyłam głos w telefonie, zauważyłam wiadomość od sióstr oraz braci.
Grupa (Cleo, Caroline, Hailey, Claus, Damon, Stefan)
Od Hailey
Dawno się nie spotykaliśmy może się spotkamy na imprezie w sobotę.
Od Cleo
Przepraszam cię za tamto..
Od Caroline
Słyszałam co się stało jak się czujesz?
Od Damona
Jak tam między tobą a Louisem?
Od Stefana
Słyszałem, że E przyjechała.
Od Clausa
Wpadnij na imprezę, będzie u mnie o 20. Pogadamy.
Odłożyłam telefon i się położyłam. E leżała obok mnie. Przegadałyśmy pół nocy aż w końcu udało się zasnąć.
Po południu pojechałyśmy do domu. To przy basenie siedzieliśmy albo też sukienki wybieraliśmy oraz buty na imprezę. Od razu też zjadłyśmy obiad. Obejrzałyśmy film, pogadałyśmy, leżałam i pomagałam E się ubrać. Wybrała sukienkę czarno- zieloną wraz z czarnymi szpilkami. Sukienka była do ud z grubymi ramiączkami. Ja miałam identyczną tylko czarno-fioletową. Włosy E podkręciłam oraz zrobiłam pod kolor kreacji makijaż, E zrobiła tak samo ze mną. Tylko, że moje włosy były falowane. Zamknęłam drzwi od domu i wzięłam porsche, podjechanie pod dom Clausa nie zajęła dłużej niż kwadrans. Może się rozerwiemy, tym razem ostrożnie z alko. Gy zaparkowałam, wyszliśmy z samochodu i weszliśmy do środka Claus nas przywitał. Czuć było alko, narkotyki, sex, tytoń nie wiem co jeszcze. Zaprowadził nas do kuchni po drinki. Niezbyt siedziałam z rodzeństwem, bawiłam się z E. Chyba Stefan powiedział, że gramy w butelkę. Ja i e poszliśmy, to tak w kółku byli. Ja, E, Claus, Stefan, Damon, Cleo, Caroline, Hailey, Louise (teraz dopiero zauważyłam, że jest, lecz unikałam jego spojrzenia) dalej Monika, Eva, Klara, Dominik oraz Mike i Seba. Reszta się patrzyła albo poszła na taras. Zaczynał Claus. Gdy zalecił butelką, poleciała na E. E wybrała wyzwanie. To Claus powiedział, że ma pocałować kogoś z kółka kogo bardzo lubi, wybrała Stefana. Potem ona wybrała, i tak gra się toczyła ludzi ubywało. Monika i Klara poszły też do domu. Butelkę miał Dominik trafiło na mnie. Wybrałam wyzwanie. Mam pocałować chłopaka, którego chcesz widziałam, że Lou się spojrzał. Nachyliłam się nad Dominikiem i jego pocałowałam. Teraz ja kręciłam, wypadło na Lou. Wybrał prawdę.
- To powiedz. Hmm. Co do mnie czujesz? - wszyscy spojrzeli w jego kierunku i czekali na odpowiedz.
Louise? Sorki, że tak, długo.
8.17.2017
Od Sibil cd Louise
Obudziłam się koło ósmej rano. Wzięłam prysznic, ubrałam się wzięłam torbę i poszłam po coś do jedzenia. Na stołówce byłam już po pięciu minutach. Wzięłam sobie śniadanie, zjadłam i poszłam pod sale. Co jakiś czas piłam antybiotyk.
- Hej. - powiedziałam do Louisa
- Hej, gotowa jesteś. - kiwnęłam na tak. Akurat będzie angielski. Po tej lekcji albo i po prezentacji wracam do pokoju.
Weszliśmy do sali, po kolei każda para przedstawiała swoje prace.
***
Przedstawiliśmy swoja prace, usłyszałam, że mamy po szóstce i straciłam kontakt z rzeczywistością.
Obudziłam się u siebie w pokoju, był półmrok, więc mogłam wszystko widzieć. Koło mnie siedziała Erica I Louis.
- Hej wam. - powiedziałam słabo
- Sib, ocknęłaś się, spałaś dwa dni. Straciłaś przytomność. Czemu nic nie powiedziałaś, że się tak źle czujesz. - mówiła z przejęciem E.
- Nic mi nie jest odpocznę i będzie wszystko w porządku. - położyłam się na drugim boku, Lou spał. Zamknęłam oczy zasnęłam.
Kilka godzin później
Lou siedział obok mnie, patrzyłam na niego. Podniosłam się i nie odezwałam, bo co mam powiedzieć.
- Sibil jak się czujesz? - spytał
- W porządku już jest. Przyniesiesz mi zeszyty odrobię lekcje. - powiedziałam patrząc na niego. Poszedł. Wstałam i wzięłam swoje książki i zeszyty, gdy miałam już wszystko ma łóżku oraz piórnik siadam z powrotem. Lou wszedł, a wraz z nim zeszyty.
Tydzień później
Wstałam przed siódma rano, zrobiła porządki. Wzięłam prysznic, ubrałam się, ułożyłam włosy, umalowałam oraz wzięłam dodatki i buty. Zapakowałam torbę i poszłam, przednio zamykając pokój. Wleciałam na stołówkę jak burza, wzięłam sobie śniadanie i siadam w jakiejś pierwszej lepiej ławce. Jedzenie przerwał mi ktoś.
- To moje miejsce. - powiedziałam jak mniemam chłopak
- Mogę się przesunąć i będziesz miał swoje miejsce. Najpierw powinieneś powiedzieć coś innego. - powiedziałam i jadłam dalej.
- Ugh, czy mogłabyś się przesunąć. - powiedział z lekkim wkurwem.
Przesunęłam się i on siadł. Zerkałam na niego. On to zauważył.
- Co tak zerkasz. - powiedziałam patrząc na mnie
- Ty jesteś Oscar tak? - przyglądałam się mu.
- Nie ładnie tak się perfidnie gapić. Tak mam na imię Oscar, ty jesteś Sibil. Chodzimy razem na fotografie. - uśmiechnęłam się do niego.
- Widzimy się na fotografii. - wzięłam tace, odniosłam ja i poszłam na zajęcia.
Zajęcia minęły w miarę szybko. Minęło Lou tylko mu pomachałam i poszłam na zajęcia fotograficzne. Siedzieliśmy w kółku, bo pani coś wymyśliła i na nią czekaliśmy. Wszyscy dostaliśmy zdjęcia kogoś z kółka, mamy coś o tej osobie powiedzieć i być z nią w parze. Jak przyniesiemy do niej ma ją zwalić z nóg. No to będzie krótkie.
- Sibil, kto ci się wylosował, powiesz parę słów o tej osobie. - powiedziała Pani M.
- Wylosował mi się Oscar. To może tak Oskar ma śliczne loki, do tego czasem zdarza mu się farbować, ma parę drobnych tatuaży, jest wysoki. Ma tak jakoś 182 cm. Z charakteru to wydaje się taka osoba, która ma zasady i się ich trzyma. Prócz nich jest taka osoba, której towarzyszy muzyka. Aby niekiedy uciec, od rzeczywistości czyta książki. Zapewne jego rodzice są idealna para szczęśliwych osób, jak i rodziców. Oscar jest Włochem, lecz nie przypomina rodziców. Jego zainteresowania to sztuka, pisarstwo i fotografia. Ma pewnie jeszcze parę tajemnic to czyni go unikalna osoba. - skończyłam opowiadać, a cała reszta się na mnie patrzyła.
- Skąd to wszystko wiesz, to tylko zdjęcie. - powiedział Oscar, spoglądając na mnie podejrzliwie.
- Sibil umie wiele ze zdjęcia wyczytać. To czyni ją jakże interesującą. - powiedziałam Pani.
- Jeszcze jest przystojny i jakże pozwalający. - zachichotałam, patrząc na dziewczyny, śliniące się.
- Dobrze teraz Oscar, kto ci się trafił i co powiesz o tej osobie. - powiedziała Pani.
Oscar? Louise?
- Hej. - powiedziałam do Louisa
- Hej, gotowa jesteś. - kiwnęłam na tak. Akurat będzie angielski. Po tej lekcji albo i po prezentacji wracam do pokoju.
Weszliśmy do sali, po kolei każda para przedstawiała swoje prace.
***
Przedstawiliśmy swoja prace, usłyszałam, że mamy po szóstce i straciłam kontakt z rzeczywistością.
Obudziłam się u siebie w pokoju, był półmrok, więc mogłam wszystko widzieć. Koło mnie siedziała Erica I Louis.
- Hej wam. - powiedziałam słabo
- Sib, ocknęłaś się, spałaś dwa dni. Straciłaś przytomność. Czemu nic nie powiedziałaś, że się tak źle czujesz. - mówiła z przejęciem E.
- Nic mi nie jest odpocznę i będzie wszystko w porządku. - położyłam się na drugim boku, Lou spał. Zamknęłam oczy zasnęłam.
Kilka godzin później
Lou siedział obok mnie, patrzyłam na niego. Podniosłam się i nie odezwałam, bo co mam powiedzieć.
- Sibil jak się czujesz? - spytał
- W porządku już jest. Przyniesiesz mi zeszyty odrobię lekcje. - powiedziałam patrząc na niego. Poszedł. Wstałam i wzięłam swoje książki i zeszyty, gdy miałam już wszystko ma łóżku oraz piórnik siadam z powrotem. Lou wszedł, a wraz z nim zeszyty.
Tydzień później
Wstałam przed siódma rano, zrobiła porządki. Wzięłam prysznic, ubrałam się, ułożyłam włosy, umalowałam oraz wzięłam dodatki i buty. Zapakowałam torbę i poszłam, przednio zamykając pokój. Wleciałam na stołówkę jak burza, wzięłam sobie śniadanie i siadam w jakiejś pierwszej lepiej ławce. Jedzenie przerwał mi ktoś.
- To moje miejsce. - powiedziałam jak mniemam chłopak
- Mogę się przesunąć i będziesz miał swoje miejsce. Najpierw powinieneś powiedzieć coś innego. - powiedziałam i jadłam dalej.
- Ugh, czy mogłabyś się przesunąć. - powiedział z lekkim wkurwem.
Przesunęłam się i on siadł. Zerkałam na niego. On to zauważył.
- Co tak zerkasz. - powiedziałam patrząc na mnie
- Ty jesteś Oscar tak? - przyglądałam się mu.
- Nie ładnie tak się perfidnie gapić. Tak mam na imię Oscar, ty jesteś Sibil. Chodzimy razem na fotografie. - uśmiechnęłam się do niego.
- Widzimy się na fotografii. - wzięłam tace, odniosłam ja i poszłam na zajęcia.
Zajęcia minęły w miarę szybko. Minęło Lou tylko mu pomachałam i poszłam na zajęcia fotograficzne. Siedzieliśmy w kółku, bo pani coś wymyśliła i na nią czekaliśmy. Wszyscy dostaliśmy zdjęcia kogoś z kółka, mamy coś o tej osobie powiedzieć i być z nią w parze. Jak przyniesiemy do niej ma ją zwalić z nóg. No to będzie krótkie.
- Sibil, kto ci się wylosował, powiesz parę słów o tej osobie. - powiedziała Pani M.
- Wylosował mi się Oscar. To może tak Oskar ma śliczne loki, do tego czasem zdarza mu się farbować, ma parę drobnych tatuaży, jest wysoki. Ma tak jakoś 182 cm. Z charakteru to wydaje się taka osoba, która ma zasady i się ich trzyma. Prócz nich jest taka osoba, której towarzyszy muzyka. Aby niekiedy uciec, od rzeczywistości czyta książki. Zapewne jego rodzice są idealna para szczęśliwych osób, jak i rodziców. Oscar jest Włochem, lecz nie przypomina rodziców. Jego zainteresowania to sztuka, pisarstwo i fotografia. Ma pewnie jeszcze parę tajemnic to czyni go unikalna osoba. - skończyłam opowiadać, a cała reszta się na mnie patrzyła.
- Skąd to wszystko wiesz, to tylko zdjęcie. - powiedział Oscar, spoglądając na mnie podejrzliwie.
- Sibil umie wiele ze zdjęcia wyczytać. To czyni ją jakże interesującą. - powiedziałam Pani.
- Jeszcze jest przystojny i jakże pozwalający. - zachichotałam, patrząc na dziewczyny, śliniące się.
- Dobrze teraz Oscar, kto ci się trafił i co powiesz o tej osobie. - powiedziała Pani.
Oscar? Louise?
7.14.2017
Od Sibil cd Louise
- To spoko. - uśmiechnęłam się i zwróciłam do Eriki dołączając rozmowę.
Po dzwonku razem z nią poszłam na zajęcia. Siedziałam oraz pisałam i rozmawiałam z E. Poszłam razem z E na kolejne zajęcia dodatkowe. Po całym dniu wróciłam do pokoju, wzięłam prysznic, przebrałam się wzięłam torebkę, wyszłam z pokoju i w pół drogi spotkałam Louisa. Pomachałam mu i poszłam dalej dołączając do Eriki.
***
Po kolejnym sklepie, toreb było coraz więcej. Akurat kiedyś sobie siadłyśmy, aby coś wszamać. Zjawili się moi bracia i Louise.
- Hej wam, co was tu sprowadza? - spytałam się.
- Tak wpadliśmy się rozerwać. - uśmiechnął się do mnie i mówił mój brat.
Wraz z Eri zjadłam i poszłyśmy. Najpierw oni gdzieś zniknęli. Patrzyłam gdzieś dalej.
***
Późnym wieczorem byłam w domu, jak przyszłam tak padłam na łóżko, jak kłoda. Zasnęłam w mgnieniu oka.
Rano budzik piszczal wyłączyła go i poszłam dalej spać. Już żadnych dźwięków nie słyszałam.
Obudziłam się, wzięłam prysznic odpisałam wszystkim po kolei, że źle się czuję. Napiłam się wody i ponownie zasnęłam.
Nie wiem do której, ale spałam, ktoś dobijał się do moich drzwi.
- Rany nie dadzą spać. - wstałam jakoś i dotarłam do drzwi. Otworzyłam, stal w nich Lou.
- Witam, o co chodzi. - wpuściłam go i ponownie się położyłam.
- Hej, dostałem wiadomość jak się czujesz? - zamykałam oczy, poczułam tylko koc, jakby ktoś mnie przykryl
- Średnio, sorki projekt jest do końca tygodnia, więc jutro powinnam już wydobrzeć. - powiedziałam i momentalnie zasnęłam. Nie wiem, czy zauważył, czy też nie.
Louise? <Nie wiem co dalej pisać wybacz, może coś wykombinujesz>
7.03.2017
Od Sibil cd Louise
Po lekcjach poszłam do Lou, bez pukania weszłam. Usiadłam na krześle i czekałam. Po pary minutach przyszedł. Dałam mu moje notatki, a było ich całkiem dużo. Miałam sporo czasu więc, czemu by nie.
On chyba przeglądał notatki, ja w tym czasie pisałam z Erica. Bo oczywiście Lilit się wypieła. Miałyśmy się razem trzymać, a ta nas zlała. Szmata, z niej. Zaczęła się puszczać. Zresztą to jej sprawa. E czekała na mnie w pokoju.
- Dużo tego, nawet spoko są te notatki. - wtrąciłam się
- Skończyłam swoją połowę. Nawet więcej niż połowę. Więc idę. - powiedziałam i wyszłam z pokoju. Poszłam do siebie, położyłam się ma łóżku. Erica coś do mnie mówiła. - Widziałam dziś Lilit, nawet się nie przywitała. Zignorowała wszystko i wszystkich i poszła do pokoju... - nie usłyszałam już nic. Zasnęłam.
***
Obudziłam się koło trzeciej. Erica siedziała obok mnie i patrzyła na laptopa.
- Śpiąca królewna się obudziła. Lou przyniósł wasza pracę i teraz sprawdzam czy wszystko jest dobrze. - kiwnęłam głową. Patrzyłam jeszcze trochę na tą pracę, opierając głowę ma jej nodze.
- Spałaś coś? - spytałam, pokazując błędy.
- Zapomniałaś bezsenność. Nie śpię od czterech dni. Może w weekend się wyśpię. - powiedziała.
Gdy była już prawie poprawiona zasnęłam.
E się wszystkim zajmie, i tak już się przygotowała do kolejnych testów. Nie ma co robić.
Louise?
On chyba przeglądał notatki, ja w tym czasie pisałam z Erica. Bo oczywiście Lilit się wypieła. Miałyśmy się razem trzymać, a ta nas zlała. Szmata, z niej. Zaczęła się puszczać. Zresztą to jej sprawa. E czekała na mnie w pokoju.
- Dużo tego, nawet spoko są te notatki. - wtrąciłam się
- Skończyłam swoją połowę. Nawet więcej niż połowę. Więc idę. - powiedziałam i wyszłam z pokoju. Poszłam do siebie, położyłam się ma łóżku. Erica coś do mnie mówiła. - Widziałam dziś Lilit, nawet się nie przywitała. Zignorowała wszystko i wszystkich i poszła do pokoju... - nie usłyszałam już nic. Zasnęłam.
***
Obudziłam się koło trzeciej. Erica siedziała obok mnie i patrzyła na laptopa.
- Śpiąca królewna się obudziła. Lou przyniósł wasza pracę i teraz sprawdzam czy wszystko jest dobrze. - kiwnęłam głową. Patrzyłam jeszcze trochę na tą pracę, opierając głowę ma jej nodze.
- Spałaś coś? - spytałam, pokazując błędy.
- Zapomniałaś bezsenność. Nie śpię od czterech dni. Może w weekend się wyśpię. - powiedziała.
Gdy była już prawie poprawiona zasnęłam.
E się wszystkim zajmie, i tak już się przygotowała do kolejnych testów. Nie ma co robić.
Louise?
6.30.2017
Od Sibil cd Louise
- Przyłożyć do tego zadania, a co myślałeś. - zaśmiałam się. A ten już miał nie przyzwoite myśli. Co za typ. Myślałam o pewnej rzeczy co mam zrobić, oczywiście nadrobiłam wszystko w niecały tydzień. Jak się jest uzdolnionym to można wiele.
- To rozdzielmy się po połowie, każdy zrobi swoją część. Jak skończymy to wtedy się może spotkamy. Tak z dwa trzy dni, każdy zrobi swoją część. Następnie się spotkamy gdzieś i dokończymy to. Nic więcej. - zmusiłam się na uśmiech.
***
Poszłam z Erica na kurs tańca, akurat tak wyszło. Lilit akurat nas wystawiła. Po dwóch godzinach poszłyśmy do kawiarni. Rozmawiałyśmy o pracy, co kto dostał. Choć miałam być z nią wyszło inaczej.
Każda z nas zamówiła co chciała.
Nie wiedziałam, że przyjdą oni.. Oczywiście mowa o moim rodzeństwie wraz z Louisem. Na kija oni tu. Gdy tylko ich zauważyłam razem z Erica bez wzruszenia siedziałam i gadałam.
- No hej, co tam może mnie przedstawiasz. - powiedział Damon
- Jakbyś nie wiedział kto to. - powiedziałam obojętnie.
Erica wstała i spojrzała na nich oni tylko się zdziwili. Oh czyżby dotarło do nich któż to jest. Chyba najwyraźniej tak.
- Dzięki, wy płacicie. Bay. - minęłam ich wraz z E. Uśmiechnęłam się do Lou i wyszłam. Nie miałam zamiaru marnować czasu na nich, miałam ważniejsze sprawy do zrobienia.
***
Siedziałam w samochodzie, słuchając muzyki z radia i czytałam sms. Czekając na powrót E. Gdy wróciła odpaliłam silnik i pojechałam wraz z nią w pewne kilka miejsc.
Do akademika nie wróciłam, gdyż pojechałam do domu cioci. W szkole poinformowałam, że robię projekt i mnie nie będzie.
Siedziałam na kanapie i szukałam informacji na laptopie. Erica zrobiła obiad. Gdy go zjadłam, musiałam wysłać do pani z zajęć kilka zdjęć i projekty po nim mogłam szukać informacji.
Choć mi się tak bardzo nie chciało.
***
Przebudziłam się na kanapie przykryta kocem, laptop był zamknięty. Zamknęłam oczy i zasnęłam ponownie.
Louise?
- To rozdzielmy się po połowie, każdy zrobi swoją część. Jak skończymy to wtedy się może spotkamy. Tak z dwa trzy dni, każdy zrobi swoją część. Następnie się spotkamy gdzieś i dokończymy to. Nic więcej. - zmusiłam się na uśmiech.
***
Poszłam z Erica na kurs tańca, akurat tak wyszło. Lilit akurat nas wystawiła. Po dwóch godzinach poszłyśmy do kawiarni. Rozmawiałyśmy o pracy, co kto dostał. Choć miałam być z nią wyszło inaczej.
Każda z nas zamówiła co chciała.
Nie wiedziałam, że przyjdą oni.. Oczywiście mowa o moim rodzeństwie wraz z Louisem. Na kija oni tu. Gdy tylko ich zauważyłam razem z Erica bez wzruszenia siedziałam i gadałam.
- No hej, co tam może mnie przedstawiasz. - powiedział Damon
- Jakbyś nie wiedział kto to. - powiedziałam obojętnie.
Erica wstała i spojrzała na nich oni tylko się zdziwili. Oh czyżby dotarło do nich któż to jest. Chyba najwyraźniej tak.
- Dzięki, wy płacicie. Bay. - minęłam ich wraz z E. Uśmiechnęłam się do Lou i wyszłam. Nie miałam zamiaru marnować czasu na nich, miałam ważniejsze sprawy do zrobienia.
***
Siedziałam w samochodzie, słuchając muzyki z radia i czytałam sms. Czekając na powrót E. Gdy wróciła odpaliłam silnik i pojechałam wraz z nią w pewne kilka miejsc.
Do akademika nie wróciłam, gdyż pojechałam do domu cioci. W szkole poinformowałam, że robię projekt i mnie nie będzie.
Siedziałam na kanapie i szukałam informacji na laptopie. Erica zrobiła obiad. Gdy go zjadłam, musiałam wysłać do pani z zajęć kilka zdjęć i projekty po nim mogłam szukać informacji.
Choć mi się tak bardzo nie chciało.
***
Przebudziłam się na kanapie przykryta kocem, laptop był zamknięty. Zamknęłam oczy i zasnęłam ponownie.
Louise?
6.28.2017
Od Sibil cd Louise
Fajnie od czasu do czasu się zabawić. Ale może narazie z tym koniec, skoro nie możemy się spotykać to po co to.
Napisałam do dziewczyn.
- To tyle, spoko to lecę. - poszłam przed siebie. Po kilku kilometrach, czekały dziewczyny. Razem z nimi poszłam na zakupy, do pabu, czy też się przejść.
Akurat wyszło, że są razem w pokoju i w tej samej klasie co ja tym lepiej.
***
Siedziałam w pokoju na łóżku z dziewczynami i oglądaliśmy film.
- Erica weź otwórz. - Erica poszła i otworzyła.
- No paczmy kogo mu tu mamy, a tobie to nie wolno tu być. - powiedziała Erica. Spojrzałam i dalej leżałam gadając z Lilit.
- Erica, wyproś tego kolesia, bądź zatrzasnać drzwi i choć do nas. - Erica zrobiła to z uśmiechem. Cała ona.
Leżałyśmy razem. A potem razem poszłyśmy spać. Dokładniej rzec biorąc, gadałyśmy cała noc.
***
W szkole siedziałam z Erica. A Lilit z inną dziewczyna. Po lekcjach ingnorowałam Louis'a. Czemu, bo jest zakaz zbliżania się to jasne.
Kolejne dni mijały praktycznie tak samo. Szkoła, pokój, wyjścia, zajęcia, spanie... Takie kółeczka, ale choć tym razem mam te dwie świruski obok.
- Li, a ty gdzie? - spojrzała się na mnie i pokazała, że do chłopaka. Jak się później okazało to do tego kolesia. Razem z Erica siedziałam w pokoju. A Lilit wpadła od tak.
I się pochwaliła z kim była. Lilit z grzecznej dziewczynki stała się pirania na chłopaki.
Louise? Sorki za takie krótkie.
Napisałam do dziewczyn.
- To tyle, spoko to lecę. - poszłam przed siebie. Po kilku kilometrach, czekały dziewczyny. Razem z nimi poszłam na zakupy, do pabu, czy też się przejść.
Akurat wyszło, że są razem w pokoju i w tej samej klasie co ja tym lepiej.
***
Siedziałam w pokoju na łóżku z dziewczynami i oglądaliśmy film.
- Erica weź otwórz. - Erica poszła i otworzyła.
- No paczmy kogo mu tu mamy, a tobie to nie wolno tu być. - powiedziała Erica. Spojrzałam i dalej leżałam gadając z Lilit.
- Erica, wyproś tego kolesia, bądź zatrzasnać drzwi i choć do nas. - Erica zrobiła to z uśmiechem. Cała ona.
Leżałyśmy razem. A potem razem poszłyśmy spać. Dokładniej rzec biorąc, gadałyśmy cała noc.
***
W szkole siedziałam z Erica. A Lilit z inną dziewczyna. Po lekcjach ingnorowałam Louis'a. Czemu, bo jest zakaz zbliżania się to jasne.
Kolejne dni mijały praktycznie tak samo. Szkoła, pokój, wyjścia, zajęcia, spanie... Takie kółeczka, ale choć tym razem mam te dwie świruski obok.
- Li, a ty gdzie? - spojrzała się na mnie i pokazała, że do chłopaka. Jak się później okazało to do tego kolesia. Razem z Erica siedziałam w pokoju. A Lilit wpadła od tak.
I się pochwaliła z kim była. Lilit z grzecznej dziewczynki stała się pirania na chłopaki.
Louise? Sorki za takie krótkie.
6.26.2017
Od Sibil CD Louise
Jeszcze tylko trzy tygodnie i wracam do szkoły. Wstałam leniwie z łóżka i w piżamie wyszłam na balkon. Piękna pogoda, wzięłam jedną fajkę i ja odpaliłam, zaciągnęłam się i po krótkich minutach z dymu zrobiłam kółeczka. Patrząc tak na krajobrazy, zadzwonił mój telefon. Gdy go wzięłam zobaczyłam sms od cioci.
Od cioci
Dziś odbędzie się sesja zdjęciowa, na którą za godzinę się wybieram. Myślałam, że może chcesz się wybrać ze mną.
Do cioci
Pewnie, będę zaraz gotowa. Dzięki ciociu.Buziaki.
Wypaliłam do końca papierosa, zgasiłam go i poszłam od razu wziąć prysznic. Po prysznicu wzięłam bordową bieliznę, krótka przezroczystą koszulkę oraz spódniczkę do połowy ud z kolorowymi paskami, do tego kilka bransoletek włosy rozpuszczone zostawiłam z różnokolorowymi pasemkami, koturny z kwiatami oraz przeciwsłoneczne okulary. Wzięłam też małą torebkę, z portfelem, kluczami, telefonem, i fajkami.
Przejrzałam się jeszcze w lustrze i gotowa zeszłam po schodach o dziwo nikogo w domu nie było. Razem z ciocią pojechałam na sesję. Okazało się, że dziś będzie pokaż mody.
***
Sesja poszła wyśmienicie miałam nowe zdjęcia, wrzuciłam je do internetu.
Pokaż mody odbył się o 17. Szłam w różnych kreacjach, paparazzi było ich wiele, różnych sław także, projektantów. Pokazali także moje projekty.
Około godziny 01:05. Byłam w domu. Oczywiście po pokazie odbyła się jeszcze impreza, parę rozmów wywiadów oraz innych atrakcji.
Na pokazie byli wszyscy, których znam. Gdy tylko wróciłam zjadłam i zobaczyłam siebie w telewizji oraz pokaz, na którym byłam.
Tak właśnie mijały mi niemal dwa tygodnie. Różne pokazy, to wyścigi, odpoczynek, czy też basen, a także zabawa na Jachcie.
Dziś jest ostatni tydzień.
W piątek wracam.
***
Wstałam dziś po południu, wzięłam prysznic i ubrałam się w kostium kąpielowy a na to prześwitująca sukienkę. Oraz parę bransoletek i japonki. Gdy zeszłam wraz z telefonem i okularami do kuchni, była w niej ciocia mama i dziewczyny. Wujek i tata gdzieś pojechali. Więc możemy dziś mieć babski wieczór. Ale jednak jedziemy na plażę. Babski wieczór, jak i dzień na plaży.
***
Leżałam na piasku i się opalałam.
Po dłuższej chwili wstałam i razem z dziewczynami zrobiłam sobie zdjęcie na tle miałyśmy morze.
Była gra, zabawa na piasku, pływanie. Wiele fajnych atrakcji. Wieczorem, na molu odbył się koncert oraz była wata cukrowa i inne dodatki..
*Nadszedł piątek, dzień w którym wracam*
Wstałam rano, wzięłam prysznic i założyłam nowe ubrania. Koszulkę z odsłoniętym brzuchem ying i yang, a do tego spodenki krótkie z wysokim stanem. Wraz z glanami. Poszłam z dziewczynami do salonu piękności. Zrobiły mi paznokcie trochę przedłużyły nałożyła bordowe hybrydy. Oraz włosy miałam koloru wiśni przechodzący w truskawkę natomiast na końcówkach była jasna malina. Gdy byłam w pełni gotowa, teraz mogła się zająć pozostała dwójka panienek. Erica pofarbowała włosy na niebieski oraz zrobiła sobie kolczyk w języku, natomiast Lilit przefarbowała włosy na rudy i zrobiła sobie kolczyk w nosie.
***
Gdy już wszystko miałam spakowane oraz dziewczyny, pożegnały się z moimi rodzicami ciocia zawiozła nas na samolot. Leciałam prywatnym odrzutowcem cioci. Akurat na następny dzień po południu byłyśmy już w Kalifornii. Ale zanim pojechaliśmy do akademii, ciocia ma tu dom. Właśnie tam się zatrzymaliśmy.
***
Akurat dziś jest niedziela, dziewczyny będą w poniedziałek więc zostają. Wzięłam prysznic i przebrałam się przygotowane ubrania.
Wrzuciłam torby do samochodu i ruszyłam do akademika.
Zaparkowałam, wzięłam bagaże zamykając samochód. Weszłam do akademika, akurat kilka koleżanek co minęłam przyniosą mi zeszyty do przepisania. Gdy wchodziłam do pokoju, koleżanki akurat przyniosły mi zeszyty. Powiedziały, co jakie są testy do napisania i, czy będą, jakieś i kiedy następne. Zamknęłam drzwi, rozpakowałam torby, a następnie usiadłam przy biurku przepisując lekcje. Oraz zapadając się przysmakami.
Koło trzeciej wszystko przepisałam. Wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamę.
Położyłam się na łóżku, wzięłam telefon i przejrzałam powiadomienia. Dziewczyny wrzuciły parę zdjęć.
Chwilę później zasnęłam.
Louise?
Od cioci
Dziś odbędzie się sesja zdjęciowa, na którą za godzinę się wybieram. Myślałam, że może chcesz się wybrać ze mną.
Do cioci
Pewnie, będę zaraz gotowa. Dzięki ciociu.Buziaki.
Wypaliłam do końca papierosa, zgasiłam go i poszłam od razu wziąć prysznic. Po prysznicu wzięłam bordową bieliznę, krótka przezroczystą koszulkę oraz spódniczkę do połowy ud z kolorowymi paskami, do tego kilka bransoletek włosy rozpuszczone zostawiłam z różnokolorowymi pasemkami, koturny z kwiatami oraz przeciwsłoneczne okulary. Wzięłam też małą torebkę, z portfelem, kluczami, telefonem, i fajkami.
Przejrzałam się jeszcze w lustrze i gotowa zeszłam po schodach o dziwo nikogo w domu nie było. Razem z ciocią pojechałam na sesję. Okazało się, że dziś będzie pokaż mody.
***
Sesja poszła wyśmienicie miałam nowe zdjęcia, wrzuciłam je do internetu.
Pokaż mody odbył się o 17. Szłam w różnych kreacjach, paparazzi było ich wiele, różnych sław także, projektantów. Pokazali także moje projekty.
Około godziny 01:05. Byłam w domu. Oczywiście po pokazie odbyła się jeszcze impreza, parę rozmów wywiadów oraz innych atrakcji.
Na pokazie byli wszyscy, których znam. Gdy tylko wróciłam zjadłam i zobaczyłam siebie w telewizji oraz pokaz, na którym byłam.
Tak właśnie mijały mi niemal dwa tygodnie. Różne pokazy, to wyścigi, odpoczynek, czy też basen, a także zabawa na Jachcie.
Dziś jest ostatni tydzień.
W piątek wracam.
***
Wstałam dziś po południu, wzięłam prysznic i ubrałam się w kostium kąpielowy a na to prześwitująca sukienkę. Oraz parę bransoletek i japonki. Gdy zeszłam wraz z telefonem i okularami do kuchni, była w niej ciocia mama i dziewczyny. Wujek i tata gdzieś pojechali. Więc możemy dziś mieć babski wieczór. Ale jednak jedziemy na plażę. Babski wieczór, jak i dzień na plaży.
***
Leżałam na piasku i się opalałam.
Po dłuższej chwili wstałam i razem z dziewczynami zrobiłam sobie zdjęcie na tle miałyśmy morze.
Była gra, zabawa na piasku, pływanie. Wiele fajnych atrakcji. Wieczorem, na molu odbył się koncert oraz była wata cukrowa i inne dodatki..
*Nadszedł piątek, dzień w którym wracam*
Wstałam rano, wzięłam prysznic i założyłam nowe ubrania. Koszulkę z odsłoniętym brzuchem ying i yang, a do tego spodenki krótkie z wysokim stanem. Wraz z glanami. Poszłam z dziewczynami do salonu piękności. Zrobiły mi paznokcie trochę przedłużyły nałożyła bordowe hybrydy. Oraz włosy miałam koloru wiśni przechodzący w truskawkę natomiast na końcówkach była jasna malina. Gdy byłam w pełni gotowa, teraz mogła się zająć pozostała dwójka panienek. Erica pofarbowała włosy na niebieski oraz zrobiła sobie kolczyk w języku, natomiast Lilit przefarbowała włosy na rudy i zrobiła sobie kolczyk w nosie.
***
Gdy już wszystko miałam spakowane oraz dziewczyny, pożegnały się z moimi rodzicami ciocia zawiozła nas na samolot. Leciałam prywatnym odrzutowcem cioci. Akurat na następny dzień po południu byłyśmy już w Kalifornii. Ale zanim pojechaliśmy do akademii, ciocia ma tu dom. Właśnie tam się zatrzymaliśmy.
***
Akurat dziś jest niedziela, dziewczyny będą w poniedziałek więc zostają. Wzięłam prysznic i przebrałam się przygotowane ubrania.
Wrzuciłam torby do samochodu i ruszyłam do akademika.
Zaparkowałam, wzięłam bagaże zamykając samochód. Weszłam do akademika, akurat kilka koleżanek co minęłam przyniosą mi zeszyty do przepisania. Gdy wchodziłam do pokoju, koleżanki akurat przyniosły mi zeszyty. Powiedziały, co jakie są testy do napisania i, czy będą, jakieś i kiedy następne. Zamknęłam drzwi, rozpakowałam torby, a następnie usiadłam przy biurku przepisując lekcje. Oraz zapadając się przysmakami.
Koło trzeciej wszystko przepisałam. Wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamę.
Położyłam się na łóżku, wzięłam telefon i przejrzałam powiadomienia. Dziewczyny wrzuciły parę zdjęć.
Chwilę później zasnęłam.
Louise?
6.21.2017
Od Sibil cd Louise
Obudziłam mnie mama, powiedziała, że jedziemy do cioci i mam się spakować. Myślałam, że mam jechać bez dziewczyn ale one też jadą. Tak jakby mieszkają u mnie. Gdy zaczęłam się w piżame pakować. Poszłam ubrać się w krótka spódniczkę w paski, na to luźna koszulkę na ramiączka z wcieciami. Oraz parę bransoletek, rękawiczki, koturny letnie. Do torby spakowałam wszystkie kostiumy kąpielowe jakie miałam. Koszulki, bluzki, shorty, klapki, koturny, sukienki, sweterki. Mnóstwo tego było. Gdy spakowałam się w dwie walizki i jeszcze swoją torebkę. W niej miałam telefon, słuchawki i parę innych dodatków.
Służba pomogła mi znieść moje rzeczy. I wszystko włożyć do samochodu.
***
Na prywatne lotnisko, dojechaliśmy po godzinie. Rodzice nie mówili do której z cioci mamy lecieć. Mam ich trochę ale niezbyt je znam. Weszłam z dziewczynami do LA VERSE. Tak nazywa się samolot czy też odrzutowiec rodziców. Erica patrzyła przez okno i słuchała muzyki. Lilit zasnęłam w swojej kajucie. Ja siedziałam i robiłam zdjęcia.
Po 10 godzinach wylądowaliśmy w Rio de Janeiro. Nasze bagaże zostały przeniesione na Jacht, tak samo ja i dziewczyny też za moimi rodzicami poszłyśmy. Przebrałam się na Jachcie w kostium kąpielowy i usiadłam na leżaku przy jakuzzi.
***
Nim się obejrzałam byliśmy na terenie posiadłości cioci, rzecz jasna maja także port. Służba zabrała bagaże. Z dziewczynami odrazu pognałam do basenu.
Do wieczora byłam w basenie czy też przy. Gdy zrobiło mi się trochę chłodniej poszłam do pokoju.
- Zaraz przyjdą goście, więc się ubierz stosownie.-powiedziała ciocia.
Poszłam na górę do pokoju, wzięłam prysznic i ubrałam się w ciemnofioletowa sukienkę do połowy ud na ramiączka + czarne szpilki. Gdy zeszłam na dół dziewczyny rozmawiały z moją ciocia. Usiadłam przy stole i piłam wino.
Przyszło sporo osób, jakcyś znajomi rodziców, dziewczyny od razu zaczęły podrywać jakiś chłopaków. Nie miałam ochoty na to. Dolewa łam sobie na jakiś czas wina.
***
Gdy było już po obiedzie. Poszłam do swojego pokoju, wymknełam się. Przebrałam w krótkie spodenki, i koszulkę. Położyłam się na łóżku, i włączyłam na laptopie film. Akurat ktoś mi sms wysłał, sprawdziłam były to sms od Cleo, lecz ja zignorowałam. Do reszty odpisałam, że nic nie powiem gdzie jestem ani nic.
Louise?
Służba pomogła mi znieść moje rzeczy. I wszystko włożyć do samochodu.
***
Na prywatne lotnisko, dojechaliśmy po godzinie. Rodzice nie mówili do której z cioci mamy lecieć. Mam ich trochę ale niezbyt je znam. Weszłam z dziewczynami do LA VERSE. Tak nazywa się samolot czy też odrzutowiec rodziców. Erica patrzyła przez okno i słuchała muzyki. Lilit zasnęłam w swojej kajucie. Ja siedziałam i robiłam zdjęcia.
Po 10 godzinach wylądowaliśmy w Rio de Janeiro. Nasze bagaże zostały przeniesione na Jacht, tak samo ja i dziewczyny też za moimi rodzicami poszłyśmy. Przebrałam się na Jachcie w kostium kąpielowy i usiadłam na leżaku przy jakuzzi.
***
Nim się obejrzałam byliśmy na terenie posiadłości cioci, rzecz jasna maja także port. Służba zabrała bagaże. Z dziewczynami odrazu pognałam do basenu.
Do wieczora byłam w basenie czy też przy. Gdy zrobiło mi się trochę chłodniej poszłam do pokoju.
- Zaraz przyjdą goście, więc się ubierz stosownie.-powiedziała ciocia.
Poszłam na górę do pokoju, wzięłam prysznic i ubrałam się w ciemnofioletowa sukienkę do połowy ud na ramiączka + czarne szpilki. Gdy zeszłam na dół dziewczyny rozmawiały z moją ciocia. Usiadłam przy stole i piłam wino.
Przyszło sporo osób, jakcyś znajomi rodziców, dziewczyny od razu zaczęły podrywać jakiś chłopaków. Nie miałam ochoty na to. Dolewa łam sobie na jakiś czas wina.
***
Gdy było już po obiedzie. Poszłam do swojego pokoju, wymknełam się. Przebrałam w krótkie spodenki, i koszulkę. Położyłam się na łóżku, i włączyłam na laptopie film. Akurat ktoś mi sms wysłał, sprawdziłam były to sms od Cleo, lecz ja zignorowałam. Do reszty odpisałam, że nic nie powiem gdzie jestem ani nic.
Louise?
6.20.2017
Od Sibil cd Louise
Obudziłam się po południu, dziewczyny musiały odespać. Wzięłam prysznic i przebrałam się w kostium kąpielowy i wyszłam na taras. Od lokala zamówiłam śniadanie oraz koktajl. Pływałam gdy on przyniósł moje zamówienie. Wyszłam z basenu i usiadłam na leżaku. Zaczęłam jeść posiłek, gdy już powoli kończyłam, dziewczyny się przysięgły. Przyniosły mój telefon, był wyłączony ale no włączyłam go żeby nie było. Jest dopiero drugi dzień jeszcze wiele czasu zanim wrócę. Gdy śniadanie było zjedzone, leżałam na leżaku i odpalałam się. Wzięłam telefon, zaczęłam oglądać zdjęcia z imprezy i jak znalazłam się w domu. Dziewczyny sobie pływały.
***
Gdy wrócili rodzice, podeszli do mnie i powiedzieli, że dziś idziemy na kolacje z ich znajomymi bądź też przyjaciółmi.
- O której jest ta kolacja i ma się rozumieć że laleczki idą ze mną. - powiedziałam, a one automatycznie się spojrzały.
- Jest o osiemnaściej, więc o siedemnastej bądź już gotowa. Tak Erica i Lilit jadą z nami. - gdy poszli zająć się swoimi sprawami. Nie wspomniałam rodzice mają pałac, ogród jak z dzielnicy królewskiej. Choć to bogacze, to co. Wzięłam telefon i napisałam do rodzeństwa.
"Nie martwcie się, jestem bezpieczna, przyjadę dokładnie za jakieś dwadzieścia sześć dni albo coś takiego." Gdy to napisałam, odpisali mi szybko "gdzie jestem, co się stało, czemu to zrobiłam, czemu nic nie powiedzieli." Nie odpisałam już.
Wstałam i weszłam do basenu, usiadłam w kółko i pływałam, a Erica była na materacu natomiast Lilit nurkowała. Można rzec, że większość czasu spędziliśmy przy basenie. Gdy dochodziła siedemnasta, byłyśmy w pokoju. Każda z nas brała w pokoju prysznic i przyszła do mnie aby wybrać jakieś sukienki. Erice wybrałam granatowa sukienkę do połowy ud, z wcieciami na plecach, która przykrywał czarny sweterek plus do tego czarne szpilki. Z włosów zrobiła loki, oraz mocny makijaż. Lilit miała kremowa sukienkę z falbankami do kolan, do tego takie kremowo czarne szpilki. Kilka bransoletek naszyjnik, oraz lekki makijaż, a jej włosy była ułożona w dwa warkocze, które tworzyły kok. Na ramionach miała prześwitujący sweterek. Ja założyłam ciemno fioletowa przechodzą do czerni sukienkę, do ziemi, czarne szpilki, z podeszwa kremowa. Sukienka była do połowy ud lecz dalszą część sukienki była przezroczysta. Miałam proste włosy, mocny makijaż oraz moja skórzana kurtkę z ćwiekami. Zeszłyśmy na dół, i gdy wszystkie trzy już wchodziłyśmy do salonu, zauważyłam mamę, która miała na sobie czerwono czarna sukienkę z wcieciami i była do połowy ud razem z tego samego koloru były szpilki. Ojciec miał garnitur. Gdy wszyscy byliśmy gotowi, szofer poprowadził samochód. Wsiedliśmy do limuzyny i pojechaliśmy.
***
Kolacja w gronie byłego i dwóch jego braci, oraz jego rodziców moich i przyjaciółek. Przebiegała całkiem znośnie. No tak nie mówiłam, Ben to mój były. Byliśmy ze sobą przez cztery lata, ale gdy przyłapałam go na zdradzie okazało się, że regularnie mnie zdradzał. No i nie warto o nim wspominać. Ma dwóch braci Krystiana, z blond włosami i niebieskimi oczami, Ben poleciał na Lilit, natomiast mi został Sebastian, raz czy dwa razy się z nim całowałam na jego urodzinach.
***
Siedziałam u Seby w pokoju, bo akurat nas zaprosili. Tęsknilam za nim, bo wiedział jak lubię. Zaczął mnie całować rozbierać, nim się obejrzałam byłam już całkiem naga. Pięścił mój biust, krocze i po chwili był we mnie.
Robiliśmy to kilka razy zanim się położyliśmy.
Następne kilka dni mijało na igraszkach, albo imprezie u niego w domu razem z przyjaciółkami i jego rodzeństwem.
Louise?
***
Gdy wrócili rodzice, podeszli do mnie i powiedzieli, że dziś idziemy na kolacje z ich znajomymi bądź też przyjaciółmi.
- O której jest ta kolacja i ma się rozumieć że laleczki idą ze mną. - powiedziałam, a one automatycznie się spojrzały.
- Jest o osiemnaściej, więc o siedemnastej bądź już gotowa. Tak Erica i Lilit jadą z nami. - gdy poszli zająć się swoimi sprawami. Nie wspomniałam rodzice mają pałac, ogród jak z dzielnicy królewskiej. Choć to bogacze, to co. Wzięłam telefon i napisałam do rodzeństwa.
"Nie martwcie się, jestem bezpieczna, przyjadę dokładnie za jakieś dwadzieścia sześć dni albo coś takiego." Gdy to napisałam, odpisali mi szybko "gdzie jestem, co się stało, czemu to zrobiłam, czemu nic nie powiedzieli." Nie odpisałam już.
Wstałam i weszłam do basenu, usiadłam w kółko i pływałam, a Erica była na materacu natomiast Lilit nurkowała. Można rzec, że większość czasu spędziliśmy przy basenie. Gdy dochodziła siedemnasta, byłyśmy w pokoju. Każda z nas brała w pokoju prysznic i przyszła do mnie aby wybrać jakieś sukienki. Erice wybrałam granatowa sukienkę do połowy ud, z wcieciami na plecach, która przykrywał czarny sweterek plus do tego czarne szpilki. Z włosów zrobiła loki, oraz mocny makijaż. Lilit miała kremowa sukienkę z falbankami do kolan, do tego takie kremowo czarne szpilki. Kilka bransoletek naszyjnik, oraz lekki makijaż, a jej włosy była ułożona w dwa warkocze, które tworzyły kok. Na ramionach miała prześwitujący sweterek. Ja założyłam ciemno fioletowa przechodzą do czerni sukienkę, do ziemi, czarne szpilki, z podeszwa kremowa. Sukienka była do połowy ud lecz dalszą część sukienki była przezroczysta. Miałam proste włosy, mocny makijaż oraz moja skórzana kurtkę z ćwiekami. Zeszłyśmy na dół, i gdy wszystkie trzy już wchodziłyśmy do salonu, zauważyłam mamę, która miała na sobie czerwono czarna sukienkę z wcieciami i była do połowy ud razem z tego samego koloru były szpilki. Ojciec miał garnitur. Gdy wszyscy byliśmy gotowi, szofer poprowadził samochód. Wsiedliśmy do limuzyny i pojechaliśmy.
***
Kolacja w gronie byłego i dwóch jego braci, oraz jego rodziców moich i przyjaciółek. Przebiegała całkiem znośnie. No tak nie mówiłam, Ben to mój były. Byliśmy ze sobą przez cztery lata, ale gdy przyłapałam go na zdradzie okazało się, że regularnie mnie zdradzał. No i nie warto o nim wspominać. Ma dwóch braci Krystiana, z blond włosami i niebieskimi oczami, Ben poleciał na Lilit, natomiast mi został Sebastian, raz czy dwa razy się z nim całowałam na jego urodzinach.
***
Siedziałam u Seby w pokoju, bo akurat nas zaprosili. Tęsknilam za nim, bo wiedział jak lubię. Zaczął mnie całować rozbierać, nim się obejrzałam byłam już całkiem naga. Pięścił mój biust, krocze i po chwili był we mnie.
Robiliśmy to kilka razy zanim się położyliśmy.
Następne kilka dni mijało na igraszkach, albo imprezie u niego w domu razem z przyjaciółkami i jego rodzeństwem.
Louise?
6.15.2017
Od Sibil cd Louise
Leżałam na boku i przeglądałam zdjęcia. Są na nich ja i moja rodzina, przyjaciele. Podniosłam się sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam i koleżanek. Gdy załatwiłam wzięłam prysznic, założyłam krótkie spodenki i dużo za dużą bluzkę. Zeszłam do kuchni, a w jadalni wszystko było już gotowe. Rodzice siedzieli i jeśli śniadanie. Lecz z rodzicami siedzieli jacyś goście. Nie od razu ich rozpoznałam.
- Erica i Lilit. Co wy tu robicie? - patrzyłam na dwie wspaniałe dziewczyny.
- Sibil!! - wrzasnęły razem i rzuciły się na mnie.
Razem zjadłyśmy śniadanie i rozmawiałyśmy o tym, co u mnie i u nich. Po śniadaniu poszłam z dziewczynami do mojego pokoju.
- To Sib co zrobiłaś, że tu się dostałaś. Bo w sumie miałyśmy i tak przyjechać. - Lilit usiadła na fotelu i mówiła.
- A no trochę tak, to było tak. - zachęcały mnie do dalszego mówienia, tak więc kontynuowałam po dłuższej chwili - dobra to całowałam bardziej gorąco było i to na oczach całej klasy i nauczyciela, a potem to z górki. Dyrektor, nagany o i zawieszenie. A tak to, dziś jest impreza w tym klubie pod kasynem. - patrzyłam na obie, oczki się im świeciły. Już wiedziałam, że przepieprza wielką sumkę w kasynie. Całe one, jedna ma dobrą passę w kasynach, a druga w darmowych drinkach.
Siedziałyśmy to na basenie, czy też ogrodzie bądź w pokoju aż do wieczora rozmawiając śmiejąc się, wygłupiając się.
***
W samochodzie długiej niż moje włosy cała nasza trójka siedziała. Erica dziewczyna o zielonych włosach, w ciemnozielonej sukience do połowy ud, bez ramiączek, opięta i to bardzo. Do tego szpilki czarne, cała nasza trójka miała czarne szpilki. Natomiast Lilit
miała pudrowa niebieskiego żółtą sukienkę. Z drobnymi diamentami, które błyszczały jak padały na nie światło była niczym gwiazda. Ona akurat była naturalna blondynka. Lecz tym razem jej włosy były różowo-niebiesko-rude. I o dziwo wszystkie trzy miałyśmy mocny makijaż i troszkę biżuterii. Ja natomiast miałam czarną sukienkę z grubymi ramiączkami, była cała we frędzelkach. Miałam także skórzaną kurtkę.
Gdy wyszliśmy z limuzyny. Myślałam, że kogoś znajomego widzę, lecz chyba się pomyliłam. Był czerwony dywan, kolejka, ochrona. My we trzy jak to my wchodzimy bez kolejki.
***
Siedziałam na krześle w kasynie z drinkiem i grałam z Erica. Wygrywałyśmy tylko, heh natomiast Lilit gdzieś nam zniknęła. Cała ona.
Obstawiałam i dalej grałam, gdy już sporą sumkę wygrałyśmy, poszłyśmy razem z żetonami je wymienić. Potem klub i zguba się odnalazła.
***
Obudziłam się w jakimś hotelu podniosłam się i powoli się ruszyłam. Ubrałam się, a obok mnie leżał jakiś chłopak. No tak nie pamiętam co się działo. Gdy się ubrałam wzięłam telefon i buty i wyszłam napisałam do dziewczyn, żebyśmy się w holu spotkały i po piętnastu minutach, wszystkie się spotkaliśmy. Spojrzałyśmy na telefony, bo akurat przyszły wiadomości.
"Impreza roku, trzy najlepsze dziewczyny w lokalu, rozkręciły cały klub. Wypiły więcej niż można sobie wyobrazić. Wygrały w kasynie więcej niż ktokolwiek inny. Wygrały trzech najbogatszych facetów...."
I nasze zdjęcie i parę innych słów jeszcze było.. Gdy podeszłam do recepcji, powiedzieli mam, że mają dla nas pokój i tam czeka na nas śniadanie oraz nasza wygrana. I że większość przelana została na trzy konta.
Wzięłam klucz i poszłam, właśnie ta pani, która nas prowadziła. Gdy po paru dłuższysz minutach nasze trio weszło do apartamentu. To od razu wzięłam się za jedzenie i telewizje. Napisałam do mamy, że będę dziś wieczorem albo jutro. Odpisała, żebym uważała i ok.
Erica poszła wziąć kąpiel, Lilit poszła zobaczyć ubrania, a ja za nią jeszcze zobaczyłam jakieś teczki. Podeszłam i jedna otworzyłam z moim imieniem. Spojrzałam i pachniało kasa. Jeden melon. Zamknęłam i widziałam jeszcze dwie walizki, dla dziewczyn.
- Sibil, choć tu do sypialni. - poszłam do Lilit i widziałam masę nowych ubrań.
- Coś pamiętam, był tam jakiś taki projektant, a że my umiemy pić i mamy mocną głowę. To miał mnóstwo ciuchów więc nam wszystko oddał. No to mamy, dla siebie ciuchy, porozdzielamy i będziemy mieć. - powiedziałam i przeglądałam ubrania.
Gdy Erica wyszła w ręczniku, wzięłam to, co jej przygotowałyśmy krótkie spodenki oraz lekko poszarpaną bluzkę, oraz buty koturny. Potem poszła Lilit. I jej też już komplet był gotowy. Dla siebie też wzięłam komplecik. A resztę w trzech walizkach spakowałyśmy walizki każda miała i na to ubrania. Buty, biżuterię i wszystkie te dodatki. W sypialni także był telewizja i ja włączyłam na muzykę.
Wzięłam spódniczkę i krótką koszulkę z odsłoniętym brzuchem i koturny. I poszłam się wykąpać, gdyż Lilit wróciła. Ona natomiast miała pudrową sukienkę i sandałki.
***
W domu byłam razem z dziewczynami po dwudziestej drugiej. Na kolejne dni wszystko było już ustalone, a że dziewczyny się przenoszą to będziemy razem. Gdy tylko znalazłam się w pokoju przebrałam się i poszłam spać.
Louise?
/Admin: Proszę poprawić wygląd opowiadania, inaczej zostanie ono usunięte w ciągu 12 godzin.
- Erica i Lilit. Co wy tu robicie? - patrzyłam na dwie wspaniałe dziewczyny.
- Sibil!! - wrzasnęły razem i rzuciły się na mnie.
Razem zjadłyśmy śniadanie i rozmawiałyśmy o tym, co u mnie i u nich. Po śniadaniu poszłam z dziewczynami do mojego pokoju.
- To Sib co zrobiłaś, że tu się dostałaś. Bo w sumie miałyśmy i tak przyjechać. - Lilit usiadła na fotelu i mówiła.
- A no trochę tak, to było tak. - zachęcały mnie do dalszego mówienia, tak więc kontynuowałam po dłuższej chwili - dobra to całowałam bardziej gorąco było i to na oczach całej klasy i nauczyciela, a potem to z górki. Dyrektor, nagany o i zawieszenie. A tak to, dziś jest impreza w tym klubie pod kasynem. - patrzyłam na obie, oczki się im świeciły. Już wiedziałam, że przepieprza wielką sumkę w kasynie. Całe one, jedna ma dobrą passę w kasynach, a druga w darmowych drinkach.
Siedziałyśmy to na basenie, czy też ogrodzie bądź w pokoju aż do wieczora rozmawiając śmiejąc się, wygłupiając się.
***
W samochodzie długiej niż moje włosy cała nasza trójka siedziała. Erica dziewczyna o zielonych włosach, w ciemnozielonej sukience do połowy ud, bez ramiączek, opięta i to bardzo. Do tego szpilki czarne, cała nasza trójka miała czarne szpilki. Natomiast Lilit
miała pudrowa niebieskiego żółtą sukienkę. Z drobnymi diamentami, które błyszczały jak padały na nie światło była niczym gwiazda. Ona akurat była naturalna blondynka. Lecz tym razem jej włosy były różowo-niebiesko-rude. I o dziwo wszystkie trzy miałyśmy mocny makijaż i troszkę biżuterii. Ja natomiast miałam czarną sukienkę z grubymi ramiączkami, była cała we frędzelkach. Miałam także skórzaną kurtkę.
Gdy wyszliśmy z limuzyny. Myślałam, że kogoś znajomego widzę, lecz chyba się pomyliłam. Był czerwony dywan, kolejka, ochrona. My we trzy jak to my wchodzimy bez kolejki.
***
Siedziałam na krześle w kasynie z drinkiem i grałam z Erica. Wygrywałyśmy tylko, heh natomiast Lilit gdzieś nam zniknęła. Cała ona.
Obstawiałam i dalej grałam, gdy już sporą sumkę wygrałyśmy, poszłyśmy razem z żetonami je wymienić. Potem klub i zguba się odnalazła.
***
Obudziłam się w jakimś hotelu podniosłam się i powoli się ruszyłam. Ubrałam się, a obok mnie leżał jakiś chłopak. No tak nie pamiętam co się działo. Gdy się ubrałam wzięłam telefon i buty i wyszłam napisałam do dziewczyn, żebyśmy się w holu spotkały i po piętnastu minutach, wszystkie się spotkaliśmy. Spojrzałyśmy na telefony, bo akurat przyszły wiadomości.
"Impreza roku, trzy najlepsze dziewczyny w lokalu, rozkręciły cały klub. Wypiły więcej niż można sobie wyobrazić. Wygrały w kasynie więcej niż ktokolwiek inny. Wygrały trzech najbogatszych facetów...."
I nasze zdjęcie i parę innych słów jeszcze było.. Gdy podeszłam do recepcji, powiedzieli mam, że mają dla nas pokój i tam czeka na nas śniadanie oraz nasza wygrana. I że większość przelana została na trzy konta.
Wzięłam klucz i poszłam, właśnie ta pani, która nas prowadziła. Gdy po paru dłuższysz minutach nasze trio weszło do apartamentu. To od razu wzięłam się za jedzenie i telewizje. Napisałam do mamy, że będę dziś wieczorem albo jutro. Odpisała, żebym uważała i ok.
Erica poszła wziąć kąpiel, Lilit poszła zobaczyć ubrania, a ja za nią jeszcze zobaczyłam jakieś teczki. Podeszłam i jedna otworzyłam z moim imieniem. Spojrzałam i pachniało kasa. Jeden melon. Zamknęłam i widziałam jeszcze dwie walizki, dla dziewczyn.
- Sibil, choć tu do sypialni. - poszłam do Lilit i widziałam masę nowych ubrań.
- Coś pamiętam, był tam jakiś taki projektant, a że my umiemy pić i mamy mocną głowę. To miał mnóstwo ciuchów więc nam wszystko oddał. No to mamy, dla siebie ciuchy, porozdzielamy i będziemy mieć. - powiedziałam i przeglądałam ubrania.
Gdy Erica wyszła w ręczniku, wzięłam to, co jej przygotowałyśmy krótkie spodenki oraz lekko poszarpaną bluzkę, oraz buty koturny. Potem poszła Lilit. I jej też już komplet był gotowy. Dla siebie też wzięłam komplecik. A resztę w trzech walizkach spakowałyśmy walizki każda miała i na to ubrania. Buty, biżuterię i wszystkie te dodatki. W sypialni także był telewizja i ja włączyłam na muzykę.
Wzięłam spódniczkę i krótką koszulkę z odsłoniętym brzuchem i koturny. I poszłam się wykąpać, gdyż Lilit wróciła. Ona natomiast miała pudrową sukienkę i sandałki.
***
W domu byłam razem z dziewczynami po dwudziestej drugiej. Na kolejne dni wszystko było już ustalone, a że dziewczyny się przenoszą to będziemy razem. Gdy tylko znalazłam się w pokoju przebrałam się i poszłam spać.
Louise?
/Admin: Proszę poprawić wygląd opowiadania, inaczej zostanie ono usunięte w ciągu 12 godzin.
6.11.2017
Od Sibil cd Louise
- Sib idziesz jutro do szkoły no w sumie musisz. - mówiła Cleo
- A gdybym tak coś przesrobała może by mnie zaweiesili. - mówiłam
- Porabało ci się, no rzesz. Ty chciałaś z nim się przespać to teraz idź do szkoły już.
- Mogę to samo o tobie powiedzieć i co unikasz, sama wiesz kogo. A może mam powiedzieć chłopakom, że sypiasz z ich przyjacielem. No dawaj i tak mają cie za... - nie dała mi dokaczyc gdyż oberwalam. Wstałam wzięłam kluczyki, założyłam buty, wzięłam telefon i wyszłam trzaskajac drzwiami.
Wsiadlam do samochodu i dopiero przed ósma byłam w szkole. Poszłam szybko do Lou. Weszłam bez pukania.
Była w samych bokserkach, sama też zajęłam ubrania...
No dalej już nie trzeba mówić. Zatrzymałam Lou jak długo mogłam. Niezły jest w łóżku.
***
Gdy udaliśmy się na lekcje, cały czas kusiłam Lou miałam plan i go spełnie. Gdy na któreś z lekcji siadłam na Lou i zaczęłam go całować. Reszta klasy gwizdała. Nauczyciel się spojrzał. Podszedł i nas rozdzielił. Wpakowałam go w bagno biedak. Oboje wylądowaliśny u dyrektora.
- Co to za zachowanie Louise i Sibil.
- Oj no panie dyrektorze, to tylko sex. - Louis nie wiedział co powiedzieć.
- Milcz, takie rzeczy rób w domu.
- A może przed lekcja, nie widzi pan jak na niego działam. - wszystko idzie zgodnie z planem
- Oboje jesteście zawieszeni. - no teraz go uratować tylko.
- Louis nie wiedział co robi, hmm podałam mu tabletki. Więc na ile mnie pan zawiesi? - dobiłam
- Miesiąc i dwie nagany plus nie możesz siedzieć w swoim pokoju w akademiku i masz zakaz zbliżania do Louisa i wyjdź. A ty Louise zostań. - wstałam pomachałam i poszłam do pokoju. Spakowałam torby, wzięłam rzeczy i wyszłam. Wyszłam ze szkoły spakowałam torby do bagażnika i wyjechałam.
***
Gdy dojechałam na miejsce, mogłam spotkać się z rodzicami.
A no przecież nie mówiłam, moi rodzice zostali w Las Vegas, a rodzeństwo pojechało ze mną.
Gdy dojechałam na miejsce, wysiadam i zadzwoniłam dzwonkiem. Otworzyła mi mama.
- Hej mamo.
- Moja córeczka, skarbie pacz kto przyjechał. - tata także przyszedł przytulili mnie. Lokaj zaniósł moje bagaże do pokoju.
- Na ile perełko zostajesz? - spytała mama
- Na okrągły miesiąc.
- Jak ci w szkole idzie? - spytał tata
- Bardzo dobrze, ojej ale się za wami steskniłam.
Gdy zjedliśmy w sumie obiadokolacje, tata do gabinetu, a mama się opalać. Ja w tym czasie siedziałam w wielkim pokoju. I spojrzałam na telefon kilka połączeń.
- 14 od Cleo, 4 od Louise i tam od rodzeństwa, 50 niedebranych połączeń. A wiadomości typu gdzie jesteś, martwimy się, musimy pogadać, masz przerabane, zadzwoń Louise. A to potem teraz spędzam czas z rodzicami. - przebrałam się w bikini i wyszłam na dwór, wyskoczyłam do basenu ochlapujac mamę. Następnie położyłam się na materacu i sobie pływałam mama także lecz ona była w małej dnuchanej Łodzi. Ale dobrze być z nimi.
Louise? :))) plan wypalił co dalej?
- A gdybym tak coś przesrobała może by mnie zaweiesili. - mówiłam
- Porabało ci się, no rzesz. Ty chciałaś z nim się przespać to teraz idź do szkoły już.
- Mogę to samo o tobie powiedzieć i co unikasz, sama wiesz kogo. A może mam powiedzieć chłopakom, że sypiasz z ich przyjacielem. No dawaj i tak mają cie za... - nie dała mi dokaczyc gdyż oberwalam. Wstałam wzięłam kluczyki, założyłam buty, wzięłam telefon i wyszłam trzaskajac drzwiami.
Wsiadlam do samochodu i dopiero przed ósma byłam w szkole. Poszłam szybko do Lou. Weszłam bez pukania.
Była w samych bokserkach, sama też zajęłam ubrania...
No dalej już nie trzeba mówić. Zatrzymałam Lou jak długo mogłam. Niezły jest w łóżku.
***
Gdy udaliśmy się na lekcje, cały czas kusiłam Lou miałam plan i go spełnie. Gdy na któreś z lekcji siadłam na Lou i zaczęłam go całować. Reszta klasy gwizdała. Nauczyciel się spojrzał. Podszedł i nas rozdzielił. Wpakowałam go w bagno biedak. Oboje wylądowaliśny u dyrektora.
- Co to za zachowanie Louise i Sibil.
- Oj no panie dyrektorze, to tylko sex. - Louis nie wiedział co powiedzieć.
- Milcz, takie rzeczy rób w domu.
- A może przed lekcja, nie widzi pan jak na niego działam. - wszystko idzie zgodnie z planem
- Oboje jesteście zawieszeni. - no teraz go uratować tylko.
- Louis nie wiedział co robi, hmm podałam mu tabletki. Więc na ile mnie pan zawiesi? - dobiłam
- Miesiąc i dwie nagany plus nie możesz siedzieć w swoim pokoju w akademiku i masz zakaz zbliżania do Louisa i wyjdź. A ty Louise zostań. - wstałam pomachałam i poszłam do pokoju. Spakowałam torby, wzięłam rzeczy i wyszłam. Wyszłam ze szkoły spakowałam torby do bagażnika i wyjechałam.
***
Gdy dojechałam na miejsce, mogłam spotkać się z rodzicami.
A no przecież nie mówiłam, moi rodzice zostali w Las Vegas, a rodzeństwo pojechało ze mną.
Gdy dojechałam na miejsce, wysiadam i zadzwoniłam dzwonkiem. Otworzyła mi mama.
- Hej mamo.
- Moja córeczka, skarbie pacz kto przyjechał. - tata także przyszedł przytulili mnie. Lokaj zaniósł moje bagaże do pokoju.
- Na ile perełko zostajesz? - spytała mama
- Na okrągły miesiąc.
- Jak ci w szkole idzie? - spytał tata
- Bardzo dobrze, ojej ale się za wami steskniłam.
Gdy zjedliśmy w sumie obiadokolacje, tata do gabinetu, a mama się opalać. Ja w tym czasie siedziałam w wielkim pokoju. I spojrzałam na telefon kilka połączeń.
- 14 od Cleo, 4 od Louise i tam od rodzeństwa, 50 niedebranych połączeń. A wiadomości typu gdzie jesteś, martwimy się, musimy pogadać, masz przerabane, zadzwoń Louise. A to potem teraz spędzam czas z rodzicami. - przebrałam się w bikini i wyszłam na dwór, wyskoczyłam do basenu ochlapujac mamę. Następnie położyłam się na materacu i sobie pływałam mama także lecz ona była w małej dnuchanej Łodzi. Ale dobrze być z nimi.
Louise? :))) plan wypalił co dalej?
6.07.2017
Od Sibil cd Louise
Gdy rano się obudziłam nie było go koło mnie, musiał zwiac. Eh faceci, gdy się ubrałam spotkałam jeszcze Clausa. Dał mi buziaka i poszłam. Po paru minutach byłam już w akademiku, poszłam do pokoju się się umyć i przebrać.
Gdy już byłam gotowa, poszłam do Lou. Zapukałam i niemal odrazu mi otworzył.
- Dlaczego rano zniknąłeś? - Zapytałam
-Nie chciałem Cię budzić. - Odpowiedział i dodał -Ale jak chcesz to możemy to powtórzyć. - Uśmiechnął się.
- Hmm ciekawa propozycja. - przygryzłam warge patrząc na niego. I co by tu odpowiedzieć, pobudziłam go wtedy na basenie i teraz chce ze mną sypiać. No nie powiem ciekawa propozycja, choć w sumie to nwm.
- I jak chcesz? - i co tu odpowiedzieć
- Muszę lecieć, to do później. - i poszłam nawet nie zachaczałam o pokój, wziąłem samochod i pojechałam gdziekolwiek. - Czyżbym się wystarczyła, co się stało. Eh no przecież z nim spałam już. Stop Sibil nie myśl. - zadzwoniłam do siostry i do niej pojechałam. Wyszłam z samochodu i poszłam do domu.
- Hej. - weszłam i usiadłam na kanapie
- Hej, co jest? Co się stało? - zamknęła drzwi i usiadła obok mnie.
- Chciałam się z tobą zobaczyć. - patrzyłam na nią
- Sibil co się stało mów. - eh to trzeba powiedzieć.
- To tak poszłam na imprezę do Clausa, wylądowałam z nim w łóżku i potem z tym moim kolegą Louisem. I dziś do niego poszłam i chciał no powtórzyć jeszcze raz.
Więc, jak to powiedział chciałam z jednej strony, a z drugiej to nie wiem. - powiedziałam, a ona mnie przytuliła.
- No to tak ostro trochę, dwóch jednej nocy. Jeśli nie chcesz tylko tego to nie musisz. Em w sumie nwm, nie możesz zachowywać się jakby nic się nie stało. Bo choć to tylko łóżko. Obejrzyjmy film, bo się jakiś zaczyna. - no w porządku, poszłam z nią po przekąski i oparłam się o nią oglądając.
***
Zaczęłam oglądać kolejny film. Cleo zobaczyła, że mój telefon wiruje cały czas.
- Nie odbierzesz? - spytała, nie odpowiedziałam wzięłam kieliszek wina i sobie dolałam.
Cleo wzięła mój telefon i odebrała.
- Hej.
- Czy jest tam może Sibil?
- O Louise, tu siostra Sibil, Cleo.
- Jest z tobą czemu nie odbiera?
- Poszła spać.
- Powiesz jej żeby zadzwoniła jak wstanie?
- Oczywiście, to papa. - i się rozłaczyła.
Siedziałam jeszcze trochę, i poszłam ma górę do pokoju. Wzięłam prysznic i poszłam się położyć spać
Louise?
Gdy już byłam gotowa, poszłam do Lou. Zapukałam i niemal odrazu mi otworzył.
- Dlaczego rano zniknąłeś? - Zapytałam
-Nie chciałem Cię budzić. - Odpowiedział i dodał -Ale jak chcesz to możemy to powtórzyć. - Uśmiechnął się.
- Hmm ciekawa propozycja. - przygryzłam warge patrząc na niego. I co by tu odpowiedzieć, pobudziłam go wtedy na basenie i teraz chce ze mną sypiać. No nie powiem ciekawa propozycja, choć w sumie to nwm.
- I jak chcesz? - i co tu odpowiedzieć
- Muszę lecieć, to do później. - i poszłam nawet nie zachaczałam o pokój, wziąłem samochod i pojechałam gdziekolwiek. - Czyżbym się wystarczyła, co się stało. Eh no przecież z nim spałam już. Stop Sibil nie myśl. - zadzwoniłam do siostry i do niej pojechałam. Wyszłam z samochodu i poszłam do domu.
- Hej. - weszłam i usiadłam na kanapie
- Hej, co jest? Co się stało? - zamknęła drzwi i usiadła obok mnie.
- Chciałam się z tobą zobaczyć. - patrzyłam na nią
- Sibil co się stało mów. - eh to trzeba powiedzieć.
- To tak poszłam na imprezę do Clausa, wylądowałam z nim w łóżku i potem z tym moim kolegą Louisem. I dziś do niego poszłam i chciał no powtórzyć jeszcze raz.
Więc, jak to powiedział chciałam z jednej strony, a z drugiej to nie wiem. - powiedziałam, a ona mnie przytuliła.
- No to tak ostro trochę, dwóch jednej nocy. Jeśli nie chcesz tylko tego to nie musisz. Em w sumie nwm, nie możesz zachowywać się jakby nic się nie stało. Bo choć to tylko łóżko. Obejrzyjmy film, bo się jakiś zaczyna. - no w porządku, poszłam z nią po przekąski i oparłam się o nią oglądając.
***
Zaczęłam oglądać kolejny film. Cleo zobaczyła, że mój telefon wiruje cały czas.
- Nie odbierzesz? - spytała, nie odpowiedziałam wzięłam kieliszek wina i sobie dolałam.
Cleo wzięła mój telefon i odebrała.
- Hej.
- Czy jest tam może Sibil?
- O Louise, tu siostra Sibil, Cleo.
- Jest z tobą czemu nie odbiera?
- Poszła spać.
- Powiesz jej żeby zadzwoniła jak wstanie?
- Oczywiście, to papa. - i się rozłaczyła.
Siedziałam jeszcze trochę, i poszłam ma górę do pokoju. Wzięłam prysznic i poszłam się położyć spać
Louise?
6.06.2017
Od Sibil cd Louise
Z rozciągania, przeszłam na brzuszki, potem podnoszenie ciężarków, zauważyłam bieżnie wolno i poszłam na nią. W sumie to nie wiem ile czasu biegłam gdy opadłam z sił zeszłam z niej i piłam wodę. Po Louisie też widać było, że się zmęczył. Po za tym już mniej osób zostało. Poszłam w stronę szatni. Wzięłam ręcznik i żel i poszłam do kabiny wziąć prysznic, chyba usłyszałam Lou więc ominęłam sir ręcznikiem i wyszłam zabierając żel. Gdy podeszłam do szafki, Lou się przebierał. Schowałam żel i wyjełam zapasowy komplet bielizny. Zakładałam przy nim lecz, gdy już zakryty biust ręcznik spadł.
- Louis zapniesz - zwróciłam jego uwagę i pokazałam gdzie ma zapiać, stałam tak jeszcze chwilę. Zanim zaczęłam się ubierać w sukienkę i sandałki, spakowałam resztę do torby i zaczęłam przeszkadzam Louisowi w przebieraniu się.
- Sibil daj mi się przebrać. - pokazałam język.
- Sibil daj mi się przebrać. - przedrzeźniałam go
- Sibil no, suń się - próbował mnie przesunąć i wziąć torbę lecz skutecznie mu uniemozlowiałam. Pochylił się, ja patrzyłam co on chce zrobić. No cóż jak już tak bardzo chce torbę tu mu ją dam.
Specjalnie go popchnęłam i siadłam okrakiem na niego. - no cóż. - wstałam wzięłam torbę i wyszłam na świeże powietrze.
Zadzwonił telefon jak na niego czekałam, nawet nie zobaczyłam kto dzwoni po prostu odebrałam.
-Hej mała.
- O hej Claus.
- Idziesz ze mną i paczka znajomych?
- No pewnie. Dziś, ognisko czy impreza..
- Domówka, przyjechać po ciebie o 20?
- Pewnie, daj znać jak będziesz.
- Pewnie. Pa
- Buźka, pa. - i się rozłączyłam. Nie zauważyłam Louisa dopóki się nie odezwał.
- Z kim gadałaś?
- Z przyjacielem, jest dziś domowka, przyjedzie o 20, jedziesz ze mną. I nie ma wymówek.
***
Gdy wróciliśmy do akademika, każdy poszedł do siebie. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam czarna sukienkę falbankamą sukienkę do połowy ud, z przodu były dziury na brzuchu, ramiaczka, prowadziły na tył sukienki. Plecy były odsłonięte. Wzięłam kurtkę, czarne szpilki. Włosy podkręciłam zrobiłam mocniejszy makijaż oraz założyłam rękawiczki wraz z bransoletkaki i gotowe. Telefon zawibrował oznaczało, że Claus przyjechał. Wyszłam zamykając i chowając telefon i klucze do kieszeni kurtki. Wyszłam i w pół drogi spotkałam Lou.
- Pięknie wyglądasz - Uśmiechnęłam się i poszłam do samochodu Clausa. Usiadłam z tyłu, żeby chłopcy mogli sobie pogadać.
***
Tańczyłam praktycznie na środku salonu w tłumie, Lou gdzieś zniknął. Zostałam sama z Clausem. Wszystko potem się szybko potoczyło. Poszliśmy na górę pogadać, całowaliśmy się i oczywiste wylądowaliśny w łóżku. Po godzinie bądź dwóch. Ubrałam się zabrałam rzeczy i wyszłam natknąłam się na pijanego Lou. Stał przedemna i weszliśmy do jakiegoś pokoju.
Zaczął mnie całować po szyi, powoli mnie rozbierał ja także zajęłam jego koszulkę. A dalej samo poszło.
I pomyśleć, że jeden dzień zaliczę dwóch chłopaków
Louise?
- Louis zapniesz - zwróciłam jego uwagę i pokazałam gdzie ma zapiać, stałam tak jeszcze chwilę. Zanim zaczęłam się ubierać w sukienkę i sandałki, spakowałam resztę do torby i zaczęłam przeszkadzam Louisowi w przebieraniu się.
- Sibil daj mi się przebrać. - pokazałam język.
- Sibil daj mi się przebrać. - przedrzeźniałam go
- Sibil no, suń się - próbował mnie przesunąć i wziąć torbę lecz skutecznie mu uniemozlowiałam. Pochylił się, ja patrzyłam co on chce zrobić. No cóż jak już tak bardzo chce torbę tu mu ją dam.
Specjalnie go popchnęłam i siadłam okrakiem na niego. - no cóż. - wstałam wzięłam torbę i wyszłam na świeże powietrze.
Zadzwonił telefon jak na niego czekałam, nawet nie zobaczyłam kto dzwoni po prostu odebrałam.
-Hej mała.
- O hej Claus.
- Idziesz ze mną i paczka znajomych?
- No pewnie. Dziś, ognisko czy impreza..
- Domówka, przyjechać po ciebie o 20?
- Pewnie, daj znać jak będziesz.
- Pewnie. Pa
- Buźka, pa. - i się rozłączyłam. Nie zauważyłam Louisa dopóki się nie odezwał.
- Z kim gadałaś?
- Z przyjacielem, jest dziś domowka, przyjedzie o 20, jedziesz ze mną. I nie ma wymówek.
***
Gdy wróciliśmy do akademika, każdy poszedł do siebie. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam czarna sukienkę falbankamą sukienkę do połowy ud, z przodu były dziury na brzuchu, ramiaczka, prowadziły na tył sukienki. Plecy były odsłonięte. Wzięłam kurtkę, czarne szpilki. Włosy podkręciłam zrobiłam mocniejszy makijaż oraz założyłam rękawiczki wraz z bransoletkaki i gotowe. Telefon zawibrował oznaczało, że Claus przyjechał. Wyszłam zamykając i chowając telefon i klucze do kieszeni kurtki. Wyszłam i w pół drogi spotkałam Lou.
- Pięknie wyglądasz - Uśmiechnęłam się i poszłam do samochodu Clausa. Usiadłam z tyłu, żeby chłopcy mogli sobie pogadać.
***
Tańczyłam praktycznie na środku salonu w tłumie, Lou gdzieś zniknął. Zostałam sama z Clausem. Wszystko potem się szybko potoczyło. Poszliśmy na górę pogadać, całowaliśmy się i oczywiste wylądowaliśny w łóżku. Po godzinie bądź dwóch. Ubrałam się zabrałam rzeczy i wyszłam natknąłam się na pijanego Lou. Stał przedemna i weszliśmy do jakiegoś pokoju.
Zaczął mnie całować po szyi, powoli mnie rozbierał ja także zajęłam jego koszulkę. A dalej samo poszło.
I pomyśleć, że jeden dzień zaliczę dwóch chłopaków
Louise?
6.04.2017
Od Sibil cd Louise
Patrzył się cały czas na telefon, ale ja wiedziałam że patrzył na mój brzuch. Sibil wygrywa haha, oj biedaczek.
- Jeśli chcesz patrzeć na mój, brzuch bądź ciało możemy udać się gdzieś gdzie będę tylko w kostiumie kąpielowym, wtedy będziesz mógł się bez przeszkód patrzeć. - uśmiechałam się pod nosem dalej haha wygrywam.
- A no to ok. - ale dużo mówi. Wzięłam telefon i zaczęłam mu przesyłać moje zdjęcia. - Wow - tylko tyle powiedział. A ja tylko się z jego reakcji śmiałam. Wstałam i podeszłam do komody przejrzałam poukladałam rzeczy, i sprzatałam to się nudziłam. Włączyłam radio, i siadłam ponownie na łóżku wzięłam laptopa na kolana i przejrzałam to wrzucałam nowe zdjęcia.
- O wiem już. - spojrzał na mnie
- Hmm
- Choćmy na siłownię. - spojrzałam na niego
- No zgoda, wpadnę po ciebie jak wezmę torbę. - kiwnęłam głową na tak i poszedł. Wzięłam torbę spakowałam buty, spodenki krótką koszulkę oraz butelkę wodę fon oraz portfel, ręcznik, bluzę i gotowe. Założyłam jeszcze koturny, wyszłam z pokoju zamykając go i poszłam do Louisa, bo ten się guzdrał. Stanęłam w drzwiach, widziałam jak zdejmuje koszulkę i szuka innych, cyk i jest do kolekcji kolejna klata. - Długo mam czekać.
- Już już. - po piętnastu minutach stania w końcu był gotowy.
***
Okazało się, że mamy wspólna szatnie, bo dla chłopców jest zepsuta. No to się zaczyna. Ha.
Zjełam buty, potem spódniczkę i koszulkę. Stałam przed Louisem w samej czarnej bieliźnie. Po dłuższej chwili założyłam powoli spodenki, potem koszulkę i buty byłam gotowa, spojrzałam na Louisa i ani rusz.
- Pobudka. - i nic, przybliżyłam się do jego ucha i szepnęłam - wolałbyś na mnie patrzeć naga pod sobą. I oprzytomniał, zaczęłam się śmiać.
- Czekaj co. - Haha Louise, mam nad tobą pełna kontrolę.
Stałam i się śmiałam, aż on się ruszył. Wzięłam spakowałam do szafki rzeczy i ja zamknęłam wychodząc z Lou na salę.
Najpierw się rozciągnęłam, potem kolejne ćwiczenia..
Louise?
- Jeśli chcesz patrzeć na mój, brzuch bądź ciało możemy udać się gdzieś gdzie będę tylko w kostiumie kąpielowym, wtedy będziesz mógł się bez przeszkód patrzeć. - uśmiechałam się pod nosem dalej haha wygrywam.
- A no to ok. - ale dużo mówi. Wzięłam telefon i zaczęłam mu przesyłać moje zdjęcia. - Wow - tylko tyle powiedział. A ja tylko się z jego reakcji śmiałam. Wstałam i podeszłam do komody przejrzałam poukladałam rzeczy, i sprzatałam to się nudziłam. Włączyłam radio, i siadłam ponownie na łóżku wzięłam laptopa na kolana i przejrzałam to wrzucałam nowe zdjęcia.
- O wiem już. - spojrzał na mnie
- Hmm
- Choćmy na siłownię. - spojrzałam na niego
- No zgoda, wpadnę po ciebie jak wezmę torbę. - kiwnęłam głową na tak i poszedł. Wzięłam torbę spakowałam buty, spodenki krótką koszulkę oraz butelkę wodę fon oraz portfel, ręcznik, bluzę i gotowe. Założyłam jeszcze koturny, wyszłam z pokoju zamykając go i poszłam do Louisa, bo ten się guzdrał. Stanęłam w drzwiach, widziałam jak zdejmuje koszulkę i szuka innych, cyk i jest do kolekcji kolejna klata. - Długo mam czekać.
- Już już. - po piętnastu minutach stania w końcu był gotowy.
***
Okazało się, że mamy wspólna szatnie, bo dla chłopców jest zepsuta. No to się zaczyna. Ha.
Zjełam buty, potem spódniczkę i koszulkę. Stałam przed Louisem w samej czarnej bieliźnie. Po dłuższej chwili założyłam powoli spodenki, potem koszulkę i buty byłam gotowa, spojrzałam na Louisa i ani rusz.
- Pobudka. - i nic, przybliżyłam się do jego ucha i szepnęłam - wolałbyś na mnie patrzeć naga pod sobą. I oprzytomniał, zaczęłam się śmiać.
- Czekaj co. - Haha Louise, mam nad tobą pełna kontrolę.
Stałam i się śmiałam, aż on się ruszył. Wzięłam spakowałam do szafki rzeczy i ja zamknęłam wychodząc z Lou na salę.
Najpierw się rozciągnęłam, potem kolejne ćwiczenia..
Louise?
Subskrybuj:
Posty (Atom)