Popatrzyłem na chłopaka w ciszy. Mój nos niesamowicie piekł, przez nieustanne tarcie nim o chusteczkę. Niestety, katar nie planował zbyt szybko ustąpić. Westchnąłem cicho pod nosem, przenosząc spojrzenie w kierunku miejsca, do którego wcześniej zmierzałem. Nie zaszkodzi przecież oprowadzić kogoś po szkole, prawda? Poza tym, może poprawię swoje pierwsze wrażenie.
- Jasne, oprowadzę cię, ale możesz wcześniej skoczyć ze mną po bluzę do pokoju? - zapytałem, drapiąc się lekko po głowie. Tak nagle zaczęła swędzieć. Chłopak skinął lekko głową, więc uśmiechnąłem się do niego i ruszyłem w stronę swojego pokoju. Idąc tak przed nim miałem wrażenie, że przeszywa mnie wszystko wiedzącym spojrzeniem i potrafi wyczytać moje myśli przez patrzenie na moje plecy. Westchnąłem cicho pod nosem. Zachowuję się jak idiota. Zwolniłem trochę kroku, żeby iść na równi z chłopakiem. Pociągnąłem cicho nosem, wkładając dłonie do kieszeni w spodniach. Niedługo potem doszliśmy do drewnianych drzwi mojego pokoju, dlatego szybko tam wszedłem i wygrzebałem najcieplejszą bluzę jaką miałem oraz dwa opakowania chusteczek, bez których na pewno nie przeżyłbym dnia. Uśmiechnąłem się lekko do Fryca, zamykając za sobą wrota do wszechobecnego syfu i ruszyłem przodem, przyzywając go do siebie ruchem ręki. - Więc jak widzisz, jesteśmy przy jednym z wielu korytarzy zawierającym drzwi do pokoi - powiedziałem, chyba trochę zbyt energicznie. Zerknąłem na bruneta, który szedł obok w ciszy i rozglądał się dookoła, prawdopodobnie, by zapamiętać jak najwięcej mijanych rzeczy. W ciszy skręciłem w lewo, kierując się do największej sali na całej akademii. Przeszedłem powoli przez przejście i oparłem się łokciami o barierkę oddzielającą jedną część trybun od drugiej. - Tutaj mamy zajęcia z aktorstwa i w ogóle. Jakbyś nie kojarzył, to w drugą stronę jest stołówka - wypowiadając te słowa, od razu przypomniałem sobie o dziwnym incydencie ze stołem. Jeśli nie będzie mi się to dzisiaj śniło, to będzie cud świata. Nie chcąc pokazywać swojego zawstydzenia wcześniejszą sytuacją, położyłem głowę na swoich rękach, które nadal spokojnie spoczywały na balustradzie. - Długo tutaj jesteś? - zapytałem, zmieniając temat. Miło było odskoczyć od tematu oprowadzania.
- Właściwie to od dzisiaj - powiedział, stając obok mnie. Hymm, nowicjusz. Uśmiechnąłem się pod nosem. To by wyjaśniało dlaczego pytał czy mogę go oprowadzić.
- Więc witam w Akademii - podniosłem głowę i uśmiechnąłem się do niego szerzej. - Chodź, oprowadzę cię dalej.
<Fryc? Przepraszam, nie mam wenyyy ;-;>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nikita. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nikita. Pokaż wszystkie posty
6.13.2017
5.03.2017
Od Nikity - Cd. Fryca
Kołdra. Poduszki. Reszta pościeli. Cała reszta rzeczy, która z godnością leżała na łóżku. W końcu postanowiłem posprzątać w pokoju i właściwie, zostało mi tylko schludne pościelenie łóżka. Dlatego po zrzuceniu wszystkiego, na nowo zacząłem układać na łóżku. Po ułożeniu wszystkiego rzuciłem jeszcze niechlujnie małe, ozdobne, niebieskie poduszki i pluszową pandę na środek. Klasnąłem radośnie w dłonie, rozglądając się dookoła, zatrzymując wzrok na niebieskim worku na śmieci, którego jak najszybciej musiałem się pozbyć, żeby znowu nie zrobić tutaj syfu na dwa miesiące. Choć muszę przyznać, fajnie było. Westchnąłem cicho, przecierając twarz dłonią i zabrałem ze sobą worek. Krótki spacer, wywalenie wszystkiego do śmietnika i kolejny spacerek, tym razem na stołówkę. Żołądek domagał się czegoś do jedzenia. Podreptałem radośnie przez drzwi i od razu skierowałem się do mini kuchni. Zgarnąłem pierwszą lepszą bułkę i odwróciłem się przodem do stolików. Jakiś idiota wpadł na kant jednego. Aż chciało się klaskać na jego głupotę. Chociaż, wyglądało to zabawnie. Jakaś dziewczyna podleciała do niego i widocznie pytała czy wszystko okej. Z uśmiechem na twarzy i napoczętą bułką podszedłem do nich powoli i położyłem dłoń na biednym stoliku.
- Niedobry pan zrobił ci kuku? Oddałeś mu? - zapytałem cicho, stukając palcem w drewnianą nawierzchnie. Oboje odwrócili się w moją stronę, patrząc jak na idiotę. Zachichotałem cicho, machając na nich ręką. - Nie zwracajcie uwagi, żartuję sobie - posłałem im promienisty uśmiech, mrużąc radośnie oczka. Okej, sam wyszedłem na idiotę prawda? Oops. - Zrobiłem złe pierwsze wrażenie, przepraszam, Już się zmywam - dopowiedziałem jeszcze i kontynuując szamanie bułki jak gdyby nigdy nic zmyłem się z obszernego pomieszczenia, by przejść się trochę na zewnątrz. Dobrze, że sam potrafiłem zauważyć, że zachowuję się jak jakiś chory psychicznie. Pff, gadać do stołu, tak robią tylko nienormalni, no nie? Totalnie mi odbiło. Staczasz się, Andreyushkin.
Kiedy tak wyszedłem z budynku, dotarło do mnie jak głupi jestem. "Stole, czy wszystko okej?". Zostało mi tylko strzelić sobie z otwartej dłoni w pysk, co stało się kilka sekund później. Hmm, zostanie ślad na czole. Na zewnątrz było wyjątkowo chłodno, dlatego od razu skarciłem się za nie zabranie jakiejkolwiek kurtki. Prawdopodobnie zaraz będę kichać i smarkać z powodu przeziębienia. aplauz na stojąco tylko dla ciebie Nikituś. Westchnąłem cicho. Dlaczego nie mogę zachowywać się normalnie? Nawet moje rozmyślania są pogmatwane. Niech się zastanowię, jest tak odkąd opuściłem rodzinny dom. Z resztą, nieważne. Może najlepiej będzie przestać myśleć i przespacerować się na spokojnie. Tak własnie zrobiłem. Okrążyłem akademię kilka razy, napawając się świeżym powietrzem, które przyjemnie otaczało mnie z każdej strony. Powinienem pomyśleć trochę o swoim zdrowiu, ale ja zawsze taki byłem. Myślałem, że spożywanie witamin dla dzieci jakoś mi pomoże, a tymczasem utknąłem w wiecznym chorowaniu.
Przystanąłem na chwilę na tarasie, siadając na ławce. Jakoś tak dziwnie zaczynało kręcić mnie w nosie. Kichnięcie numer jeden, zaraz po tym numer dwa. Jestem udupiony. Przetarłem wierzchem dłoni powoli cieknący nos i podniosłem się gwałtownie. Czas wrócić do swojej cieplusieńkiej samotni. Ruszyłem więc monotonnym krokiem przed siebie, w dobrze znanym mi kierunku. Kierując się tak prosto przed siebie wpadałem na różne osoby, których znajomość nijak przydawała mi się w życiu. No, do czasu aż nie wpadłem na nowo "poznanego" dzisiaj chłopaka, który najwidoczniej zwiedzał sobie budynek. Wysunąłem dolną wargę, przyglądając mu się uważnie i kłócąc się z samym sobą w głowie czy podejść i naprawić swój wcześniejszy błąd.
Nogi same jakoś powlokły się w jego stronę, ręka sama uniosła w witającym geście, a usta z własnej woli wykrzywiły się w nieumiejętnym uśmiechu.
- Cześć? - zapytałem, niekomfortowo drapiąc się po karku. Co ja robię ze swoim życiem?
<Fryta? Jestem leniem i mi się nie chce>
- Niedobry pan zrobił ci kuku? Oddałeś mu? - zapytałem cicho, stukając palcem w drewnianą nawierzchnie. Oboje odwrócili się w moją stronę, patrząc jak na idiotę. Zachichotałem cicho, machając na nich ręką. - Nie zwracajcie uwagi, żartuję sobie - posłałem im promienisty uśmiech, mrużąc radośnie oczka. Okej, sam wyszedłem na idiotę prawda? Oops. - Zrobiłem złe pierwsze wrażenie, przepraszam, Już się zmywam - dopowiedziałem jeszcze i kontynuując szamanie bułki jak gdyby nigdy nic zmyłem się z obszernego pomieszczenia, by przejść się trochę na zewnątrz. Dobrze, że sam potrafiłem zauważyć, że zachowuję się jak jakiś chory psychicznie. Pff, gadać do stołu, tak robią tylko nienormalni, no nie? Totalnie mi odbiło. Staczasz się, Andreyushkin.
Kiedy tak wyszedłem z budynku, dotarło do mnie jak głupi jestem. "Stole, czy wszystko okej?". Zostało mi tylko strzelić sobie z otwartej dłoni w pysk, co stało się kilka sekund później. Hmm, zostanie ślad na czole. Na zewnątrz było wyjątkowo chłodno, dlatego od razu skarciłem się za nie zabranie jakiejkolwiek kurtki. Prawdopodobnie zaraz będę kichać i smarkać z powodu przeziębienia. aplauz na stojąco tylko dla ciebie Nikituś. Westchnąłem cicho. Dlaczego nie mogę zachowywać się normalnie? Nawet moje rozmyślania są pogmatwane. Niech się zastanowię, jest tak odkąd opuściłem rodzinny dom. Z resztą, nieważne. Może najlepiej będzie przestać myśleć i przespacerować się na spokojnie. Tak własnie zrobiłem. Okrążyłem akademię kilka razy, napawając się świeżym powietrzem, które przyjemnie otaczało mnie z każdej strony. Powinienem pomyśleć trochę o swoim zdrowiu, ale ja zawsze taki byłem. Myślałem, że spożywanie witamin dla dzieci jakoś mi pomoże, a tymczasem utknąłem w wiecznym chorowaniu.
Przystanąłem na chwilę na tarasie, siadając na ławce. Jakoś tak dziwnie zaczynało kręcić mnie w nosie. Kichnięcie numer jeden, zaraz po tym numer dwa. Jestem udupiony. Przetarłem wierzchem dłoni powoli cieknący nos i podniosłem się gwałtownie. Czas wrócić do swojej cieplusieńkiej samotni. Ruszyłem więc monotonnym krokiem przed siebie, w dobrze znanym mi kierunku. Kierując się tak prosto przed siebie wpadałem na różne osoby, których znajomość nijak przydawała mi się w życiu. No, do czasu aż nie wpadłem na nowo "poznanego" dzisiaj chłopaka, który najwidoczniej zwiedzał sobie budynek. Wysunąłem dolną wargę, przyglądając mu się uważnie i kłócąc się z samym sobą w głowie czy podejść i naprawić swój wcześniejszy błąd.
Nogi same jakoś powlokły się w jego stronę, ręka sama uniosła w witającym geście, a usta z własnej woli wykrzywiły się w nieumiejętnym uśmiechu.
- Cześć? - zapytałem, niekomfortowo drapiąc się po karku. Co ja robię ze swoim życiem?
<Fryta? Jestem leniem i mi się nie chce>
4.30.2017
Nikita Ruslan Andreyushkin

Nazwisko: Andreyushkin (Андреюшкин)
Pochodzenie: Rosja, Petersburg
Wiek: 18 lat
Orientacja: Homoseksualny
Głos: KLIK
Pokój: Pokój nr. 57
Aparycja:
Chłopak niewielki wzrostem, ale ogromny duszą. Konusek mierzy sobie dobre 163 centymetry, co często przyprawia go o kompleksy. Jest jednym z niewielu stompających po ziemi albinosów, co wyraźnie wskazuje jego bladziusieńka skóra, białe włosy i rzęsy, oraz mocno błękitne oczy. Nikita posiada niezwykle prostą postawę ciała, chodzi jakby kija połknął. Jego twarz, kwadratowa, jednak niezwykle delikatna, rzadko kiedy pokryta innym kolorem niż prawie całkowita biel często nosi na sobie szeroki uśmiech, a w błękitnych tęczówkach skrywa wiele swoich pozytywnych jak i negatywnych emocji. Nie licząc jego odmienności Nikita, to prosty człowiek jak inni. Tylko jego albinoskie geny działają jako jego znak rozpoznawczy.
Charakter:
Każdego dnia budzi się z uśmiechem na twarzy, niezależnie jakiego rodzaju. Czasem figlarny, czasem przyjazny, a jeszcze innym razem sztuczny, który ukrywa wszystkie jego podbuzowane emocje. Ogólnie rzecz biorąc, Nikita jest osobą pogodną, cieszącą się z każdego dnia. Docenia swoje życie, jest za nie wdzięczny. Jego natura wręcz rozkazuje mu pocieszać ludzi, nie przejmować się opinią innych, ale brać ją do serca i naprawiać to, co sam będzie uważał za złe. Właściwie, to z zewnątrz może się wydawać spokojny, ułożony, a przede wszystkim przyjacielski. Nie zaprzeczę, jest to prawdą. To przy bliższym poznaniu, przywiązaniu do kogoś okazuje swoją ukrytą twarz szaleńca. Nie mówię, że jest psychopatą, nie. On po prostu bardziej się otwiera, wie, że ma teraz czas na wygłupy, że bez pretensji może podejść do tej osoby i zacząć jej do śmiechu dogryzać. Po lepszym poznaniu, można również stwierdzić, że Niki jest niezwykle uległą osobą. Łatwo można go czymś wystraszyć, zrazić do siebie. On działa trybem "Nakrzyczę na ciebie, jak kogoś skrzywdzisz, ale jeśli ty krzykniesz na mnie, na pewno się załamię". Wydaje mu się, że jest silny psychicznie, a jednak boi się jeśli ktoś uniesie głos, boi się, gdy widzi jak ktoś jest krzywdzony. Tak samo nie jest kimś o mocnych nerwach. Jeśli a dzieciaka oglądał z tatą horror, w każdej chwili może mu się on przypomnieć, a on nie będzie w stanie funkcjonować normalnie przez tydzień, w przekonaniu, że gdzieś przy nim kręci się jakiś duch czy demon. Brzydzi go widok krwi, narządów wewnętrznych przy badaniach. Na co dzień może udawać, że z łatwością, bez zawahania może kogoś poćwiartować, a tak naprawdę uciekłby, gdyby tylko lekko przejechał ostrzem po czyjejś lub swojej dłoni. Ma dziwne nawyki, wewnętrznie jest jak typowe dziecko. Kolekcjonuje pluszaki, których nigdy w życiu by nie oddał, nawet dla dzieci w domach dziecka. Pod tym względem jest niezwykle stanowczy, zaborczy wręcz. Gdy idzie z kimś do sklepu i zobaczy pluszaka, on po prostu musi dostać go w swoje małe łapki. Kto by pomyślał, że ten infantylny Rosjanin tak naprawdę mógłby okazać się niemałym zboczuchem? Często zdarza mu się, że idąc gdzieś zarzuci perwersyjnym żartem, dogryzie radą o seksie czy zacznie się specjalnie wypinać i nachylać przed chłopakami, którzy jakimś cudem wpadli mu w oko. Czegokolwiek nie powiesz, on weźmie to za dwuznacznie i bez powodu zacznie się śmiać, gdy inni nie mają pojęcia co się dzieje. Widząc w kuchni ogórka, albo w sklepie banana, nie może się powstrzymać od dowalenia jakąś uwagą na temat "Jakby mu przyjemnie było, gdyby się w dupę zmieściło". Właściwie to nie tylko perwersyjne żarciki wypływają z jego ust. On po prostu cały jest małym śmieszkiem, który z łatwością zdobywa sympatie innych osób.
Partner: ---
Rodzina:
Arsjenij Andreyushkin (Ojciec)
Kira Andreyushkin (Matka)
Zajęcia: Fotografia, aktorstwo
Zainteresowania: Niki głównie zajmuje się fotografią. Lubi modeling, dlatego głównie to on staje się modelem na zdjęciach, ale często sam chwyci za aparat i wyruszy w świat w poszukiwaniu ciekawej tematyki do uwiecznienia. Tak samo z rysunkiem. Nie zajmuje się tym jakoś notorycznie. Od czasu do czasu chwyci za ołówek czy węgielek i zacznie bazgrać po południe.
Inne:
~Chłopak jest nieodwracalnie uzależniony od małych, kosmitowatych witamin. Właściwie, Marsjanki można uznać jako produkt przekupny. Jest w stanie zrobić zupełnie wszystko za jedno małe okrągłe opakowanie.
~Jest dosyć słaby, jeśli chodzi o zdrowie. Od dziecka w jego sytuacji było ogromne ryzyko zachorowań, co zostało mu do dnia dzisiejszego.
~Potrafi w kilka krótkich minut ułożyć kostkę Rubika. Poza tym, jest dobry w zapamiętywaniu przeróżnych, w większości wcale mu nie potrzebnych rzeczy.
~Jego ulubionym zwierzątkiem jest panda.
~Inne zdjęcia:
1.
2.
3.
Kontakt: ~Ouija | cri.carrcia.cullen@gamil.com
Subskrybuj:
Posty (Atom)