Zwiedzaliśmy akademie, dziewczyna co mnie oprowadzała próbowała nawiązać jakąś rozmowę jednak ja milczałem. Wolałem to niż rozmawiać o wszystkim i o niczym. Chciałem po prostu wiedzieć o tej szkole więcej niż to że jestem tutaj z siłą i tak dalej. Jak skończyliśmy zwiedzać byliśmy przed akademią zapytała mnie czy zobaczyłem wszystko co chciałem.
-Nie jednak to mi wystarczy, akademie znam teraz jak ty ale dla mnie to nie wszystko.- powiedziałem coś obojętnym tonem patrząc się na akademię szukając wzrokiem na wysokie miejsce tego budynku. Musiał być tam jakieś wejście.
-Do znaczy? - Zapytała ja wzruszyłem ramionami nie chciałem żeby wiedziała o co mi chodzi. Chciałbym żeby chociaż Sona tu była, ale no cóż nie można mieć wszystkiego.
-Tak czy siak nie zrozumiesz- warknąłem i wszedłem znów do akademii i po chyba pół godzinie udało mi się wejść na dach akademii. Szukałem miejsca w tym widoku co by było dla mnie idealne to zrobienia zdjęcia. Znalazłem jedno miejsce widok na las był dla mnie idealny jak jeszcze zachodzące słońce oświetlało ten drzewa. Zeszedłem z dachu omijając znów dziewczynę co mnie oprowadzała.
-dzięki za oprowadzanie. - powiedziałem jak omijałem ją i poszedłem do pokoju.
(Klara? Przepraszam że takie krótkie pisze do ciebie lecz inaczej nie umiem TvT)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oliver. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oliver. Pokaż wszystkie posty
4.17.2017
4.08.2017
Od Olivera CD Klara
Zmarszczyłem lekko brwi i jeszcze przez chwile patrzyłem na obcą dziewczynę jak wyjęła mój portfel po czym zapytała czy mój, wszystko sobie poskładałem zapewne jak szedłem do pokoju to musiał mi wypaść.. Jak zwykle kiedyś w taki sposób zgubiłem mój pierwszy aparat bo zostawiłem go u znajomego.
-Tak to mój. - powiedziałem po tym wziąłem portfel i schowałem do kieszeni.
-dzięki ale możesz już sobie iść. - dodałem bo to nie było potrzebnie zapewne bym znalazł portfel w sekretariacie. Dziewczyna wyszła ja skończyłem obraz po czym poszedłem do siebie żeby odtrąbić lekcje. Kiedy wyszedłem z pokoju był już wczesny wieczór chciałem zwiedzić ten akademik jednak sam się zgubiłem. Wspaniale po prostu jak mogłem się zgubić tu.. Spotkałem znów tą dziewczynę oddała mi mój portfel, poszedłem do niej.
-Nie chce robić kłopotu ale... mogłabyś mnie oprowadzić po tej akademii? - Zawahałem się lekko czułem się jak dzieciak. Kiedyś ciągle prosiłem o pomoc jednak.. Ojciec chciał to wyuczyć mówił że jestem przez to najgorszym synem którego miał i zapewne jednym którego miał. Śmieszne a zarazem żałosne tylko nie wiem jak którego to jest śmieszne a dla którego żałosne. Dziewczyna się zgodziła, oraz oprowadzała mnie po akademii.
(Klara? Wybacz że to takie krótkie T^T )
-Tak to mój. - powiedziałem po tym wziąłem portfel i schowałem do kieszeni.
-dzięki ale możesz już sobie iść. - dodałem bo to nie było potrzebnie zapewne bym znalazł portfel w sekretariacie. Dziewczyna wyszła ja skończyłem obraz po czym poszedłem do siebie żeby odtrąbić lekcje. Kiedy wyszedłem z pokoju był już wczesny wieczór chciałem zwiedzić ten akademik jednak sam się zgubiłem. Wspaniale po prostu jak mogłem się zgubić tu.. Spotkałem znów tą dziewczynę oddała mi mój portfel, poszedłem do niej.
-Nie chce robić kłopotu ale... mogłabyś mnie oprowadzić po tej akademii? - Zawahałem się lekko czułem się jak dzieciak. Kiedyś ciągle prosiłem o pomoc jednak.. Ojciec chciał to wyuczyć mówił że jestem przez to najgorszym synem którego miał i zapewne jednym którego miał. Śmieszne a zarazem żałosne tylko nie wiem jak którego to jest śmieszne a dla którego żałosne. Dziewczyna się zgodziła, oraz oprowadzała mnie po akademii.
(Klara? Wybacz że to takie krótkie T^T )
4.03.2017
Od Oliver
Siedziałem na jednym z wieżowców w Sao Paulo. Potrzebowałem ostatniego zdjęcia tego obrazu wieczornych świateł. Zrobiłem zdjęcie po czym zadzwoniła komórka szybko odeprałem oddając się od krawędzi dachu. Usłyszałem głos ojca, chciałem się rozłączyć jednak tego nie zrobię niby ważnych sprawach do mnie zdzwoni. Zwykle wysyła kogoś po mnie a on teraz zadzwonił podejrzane.
-Oliver jedziesz do kaliforni czy to nie jest wspaniała myśl? - zapytał uradowanym tonem to nie było podobne do niego.
-Kalifornia? Po co niby przecież jest mi tutaj dobrze. - powiedziałem obojętny wzruszając ramionami oraz siadając na dachu czekając dalej co powie.
- Do szkoły "Academy Of Blaze" szkoła idealna dla ciebie będziesz rozwijał swój talent!- Powiedział tym razem bardziej rozbawiony całą sytuacją.
-Oraz wyjeżdżam z Soną do Grecji wiec tylko to ci zostało. Jesteś pełnoletni powinieneś wziąć za siebie a nie siedzieć na dupie i wagarować. - Dodał do lodowatym głosem po czym się rozłączył.
-To cios po niżej pasa staruchu.-warknąłem już do samej komórki po czym schowałem ją do kieszeni a aparat zawiesiłem na szyję. Zeszedłem na dół powoli i ostrożnie jak zeszedłem do poszedłem powolnym krokiem do domu. Moja młodsza siostra mnie przywitała jest jedynie młodsza o 5 lat nawet jeśli nie jest od mojej matki tylko kochanki ojca. Chroniłem ją ciągle nie ważne co.
"Czemu nie jedziesz z nami?" pokazała ze smutną miną, serce mi się krajało jak widziałem że już jej się szkliwiły oczy.
"Ponieważ muszę się uczyć tak samo jak ty. Możesz wziąć moje trzy albumy " Pokazałem jakie albumy i uśmiechnąłem się smutno oraz jeszcze dałem jej mój aparat.
"Jak wrócę pokażesz mi swój album dobrze?" Po ostatnich ruchach dłońmi ona przytuliła jak mogła po czym puściła i pokazała "Będę czekać braciszku". Poszła do salonu znów a ja do swojego pokoju. Pakowałem się w dwie walizki oraz plecak. Nie zapomniałem również a swoim drugi aparacie przezorny zawsze ubezpieczony
Po długiej podróży byłem na miejscu myślałem że padnę na kierownice i będzie koniec jednak dotrwałem. Wysiadłem z samochodu i wyciągnąłem walizki po czym wszedłem do Akademii. koszmarem jest to że po długiej drodze musisz jeszcze trzeba tarkać dwie walizki po schodach, Wziąłem klucze i dostałem wytłumaczone gdzie mam iść żeby dostać się do pokoi. Dostałem się bez problemu do swojego pokoju. Wziąłem szybki prysznic przebrałem się po czym położyłem się spać. Była wtedy 23.43.
Obudziłem się przed siódmą nie czułem zmęczenia wiec przyszykowałem się założyłem ciemne dżinsy oraz czarną koszulkę z nadrukiem. Pierwszą lekcje miałem matematyką jeden z pięciu przedmiotów na których nie spałem w najlepsze. Lubie ten przedmiot, Lekcja przebiegła szybko oczywiście nauczyciel musiał przedstawić że jestem nowy w akademii po prostu świetnie a myślałem że Pana polubię.. No cóż trudno reszta lekcji poszła jak z górki. Reszta lekcji szybko poszła jednak przedostatnia lekcja lekko mnie zachwiała. To były zajęcia ze sztuką. Wszedłem do pracowni z jeszcze dwoma dziewczynami bez słowa usiadłem przed sztalugą. Nauczycielka nie dała nam tematu była po prostu wolna godzina malowaliśmy rysowaliśmy co chcieliśmy. Wziąłem płótno i ołówek to szkicu. Na początek podłoże na szkicowałem postaci kobiety w długiej sukni co wiatr rozwiewa jej suknie za krawędź urwiska. Użyłem do Kolorystki zimnych kolorów. Obraz ten oznaczał co widziałem w oczach mojej siostry, strade czegoś bliskiego, przerażenie. Nie umiem tego opisać. Z transu wyjął mnie dotyk w lewe ramie. Gwałtownie się odwróciłem do tej osoby co mnie złapała za ramie...
(Ktoś?)
-Oliver jedziesz do kaliforni czy to nie jest wspaniała myśl? - zapytał uradowanym tonem to nie było podobne do niego.
-Kalifornia? Po co niby przecież jest mi tutaj dobrze. - powiedziałem obojętny wzruszając ramionami oraz siadając na dachu czekając dalej co powie.
- Do szkoły "Academy Of Blaze" szkoła idealna dla ciebie będziesz rozwijał swój talent!- Powiedział tym razem bardziej rozbawiony całą sytuacją.
-Oraz wyjeżdżam z Soną do Grecji wiec tylko to ci zostało. Jesteś pełnoletni powinieneś wziąć za siebie a nie siedzieć na dupie i wagarować. - Dodał do lodowatym głosem po czym się rozłączył.
-To cios po niżej pasa staruchu.-warknąłem już do samej komórki po czym schowałem ją do kieszeni a aparat zawiesiłem na szyję. Zeszedłem na dół powoli i ostrożnie jak zeszedłem do poszedłem powolnym krokiem do domu. Moja młodsza siostra mnie przywitała jest jedynie młodsza o 5 lat nawet jeśli nie jest od mojej matki tylko kochanki ojca. Chroniłem ją ciągle nie ważne co.
"Czemu nie jedziesz z nami?" pokazała ze smutną miną, serce mi się krajało jak widziałem że już jej się szkliwiły oczy.
"Ponieważ muszę się uczyć tak samo jak ty. Możesz wziąć moje trzy albumy " Pokazałem jakie albumy i uśmiechnąłem się smutno oraz jeszcze dałem jej mój aparat.
"Jak wrócę pokażesz mi swój album dobrze?" Po ostatnich ruchach dłońmi ona przytuliła jak mogła po czym puściła i pokazała "Będę czekać braciszku". Poszła do salonu znów a ja do swojego pokoju. Pakowałem się w dwie walizki oraz plecak. Nie zapomniałem również a swoim drugi aparacie przezorny zawsze ubezpieczony
_-------~~*****~~--------_
Po długiej podróży byłem na miejscu myślałem że padnę na kierownice i będzie koniec jednak dotrwałem. Wysiadłem z samochodu i wyciągnąłem walizki po czym wszedłem do Akademii. koszmarem jest to że po długiej drodze musisz jeszcze trzeba tarkać dwie walizki po schodach, Wziąłem klucze i dostałem wytłumaczone gdzie mam iść żeby dostać się do pokoi. Dostałem się bez problemu do swojego pokoju. Wziąłem szybki prysznic przebrałem się po czym położyłem się spać. Była wtedy 23.43.
_-------~~*****~~--------_
Obudziłem się przed siódmą nie czułem zmęczenia wiec przyszykowałem się założyłem ciemne dżinsy oraz czarną koszulkę z nadrukiem. Pierwszą lekcje miałem matematyką jeden z pięciu przedmiotów na których nie spałem w najlepsze. Lubie ten przedmiot, Lekcja przebiegła szybko oczywiście nauczyciel musiał przedstawić że jestem nowy w akademii po prostu świetnie a myślałem że Pana polubię.. No cóż trudno reszta lekcji poszła jak z górki. Reszta lekcji szybko poszła jednak przedostatnia lekcja lekko mnie zachwiała. To były zajęcia ze sztuką. Wszedłem do pracowni z jeszcze dwoma dziewczynami bez słowa usiadłem przed sztalugą. Nauczycielka nie dała nam tematu była po prostu wolna godzina malowaliśmy rysowaliśmy co chcieliśmy. Wziąłem płótno i ołówek to szkicu. Na początek podłoże na szkicowałem postaci kobiety w długiej sukni co wiatr rozwiewa jej suknie za krawędź urwiska. Użyłem do Kolorystki zimnych kolorów. Obraz ten oznaczał co widziałem w oczach mojej siostry, strade czegoś bliskiego, przerażenie. Nie umiem tego opisać. Z transu wyjął mnie dotyk w lewe ramie. Gwałtownie się odwróciłem do tej osoby co mnie złapała za ramie...
(Ktoś?)
Oliver Weryes

Imie: Oliver
Nazwisko: Weryes
Pochodzenie: Brazylia, São Paulo
Wiek: 21
Orientacja: Biseksualny, Jednak bardziej jest jako Aseksualny
Głos: KLIK
Pokój: 38
Aparycja:
Lekko ciemna karnacja, ostre rysy twarzy. Oliver
rzadko się uśmiecha z zadowolenie jednak jego uśmiechu nie da się tak
łatwo ,zapomnieć jest niesamowity zarazem też lekko zbudzający delikatny
niepokój. Jest właścicielem szmaragdowych tęczówek co podkreślają jego
charakter niebezpieczny trzymający na dystans jednak ma tą
charakterystyczną co do siebie tajemniczość. Oliver mało czasu poświęca o
dbanie o swój wygląd i nie narzeka. Weryes ma w sobie wszystko, co
potrzebuje i chce mieć; dobrze zbudowane ciało, szerokie ramiona oraz
włosy, nigdy nie farbował włosów. Lubi swój naturalny kolor czyli ciemny
brąz. Po za tym Oliver jest grupie wysokich, bowiem że ma aż 1,97
metra.
Charakter:
Oliver nie jest za bardzo cierpliwy do innych
ludzi. Zwykle siedzi sam bo woli cisze i spokój. Jednak też przez tą nie
cierpliwość jest wybuchowy i nawet za bardzo nieprzewidywalny. Nie boi
się powiedzieć co myśli nawet starszemu od siebie nawet jeśli dostanie w
zęby. Jest również uparty aż do oporu. Jednak może też być miły i
opiekuńczy. Lubi dzieci tylko do nich ma na tyle cierpliwości ile
trzeba. Tylko on nie przywiązuje się do ludzi wyjątkiem jest jego
siostra co jest niema.
Partner: Słychać głośny lekceważący śmiech Oliver na sali.
Rodzina:
Tatiana Weryes - Matka której nigdy nie poznał jednak słyszał że była jako sławna tancerka
Camilo Weryes - Ojciec który nie miał czasu na własnego
pierworodnego syna, dawał jedynie kasę. Jak dowiedział się że Oliver
zerwał normalną szkołę i wagaruje to odciął jego dochody i zapisał do
akademii mówiąc że marnuje talent co jest tańcem. Jednak syn ma inne
zdanie.
Sona Weryes - młodsza siostra co jest niema. Tylko dla niej jest opiekuńczy i miły.
Zajęcia: Fotografia, Zajęcia taneczne i Sztuka
Zainteresowania:
Fotografia, sztuka oraz małej mierze taniec;
jak był w mieście był chodził po dachach dlatego że szukał idealnego
miejsca żeby uwiecznić na zdjęciu. Fotografie robił żeby zapamiętać
wszystko to była dla niego pasją. Dzięki sztuce nie zrobił czegoś
głupiego, daje po prostu odłączyć się od reszty świata. Taniec dlatego że
jest ciekawy czemu jego matka była tancerką jednak tego nie robi bo
ojciec to chce.
Inne:
-Nienawidzi jak mu się przeszkadza
-Ma motocykl jak i prawo jazdy
-Lubi pikantne i Słodkie potrawy
-Lubi sam gotować
-Szybko się uczy
-Potrafi mówić językach jak: Polski, Angielski, Japoński,
Gracji, Włoski oraz migowy tylko dla siostry używa go żeby nie czuła się
samotna
-Inne:
Kontakt: UnderWorl21
Subskrybuj:
Posty (Atom)