- Kolejka górska? - zapytałem, a ta spojrzała w stronę atrakcji z lekką niepewnością. Złapałem ją delikatnie za dłoń splatając nasze ręce ze sobą i ciągnę ją w kierunku kolejki.
- Nie będzie wcale tak strasznie, wiele razy na takich byłem. Początek luzik, na koniec można zwymiotować, znałem kilka przypadków gdzie nie wrócili z tego żywi. Więc co może się takiego stać? - zapytałem z uśmiechem. Dziewczyna pobladła, a ja zaśmiałem się i pocałowałem przelotnie jej czoło.

- Dasz radę skarbię - powiedziałem.
- Nie jestem... - nie dokończyła bo ruszyliśmy. Mimo iż jechaliśmy bardzo wolno Ros nic nie mówiła. Nagle przyspieszyliśmy.
~~~~**~~~~
Wracaliśmy z wesołego miasteczka, w schowku miałem małego misia, którego w jakiś sposób wygrałem dla Rosaline, a sama dziewczyna przytulona do mnie usypiała. Uśmiechałem się jadąc najostrożniej jak można. Po kilku minutach dojechaliśmy do akademika. Dziewczyna ledwo szła do pokoju dlatego wziąłem ją na ręce, nie dziwiłem się, że Ros chce się spać, była prawie trzecia nad ranem. Zaniosłem dziewczynę do swojego pokoju i położyłem ją na swoim łóżku. Przykryłem kołdrą, a sam zająłem miejsce przy biurku. Włączyłem lampkę i założyłem słuchaki na uszy, wyjąłem szkicownik i odwróciłem się do dziewczyny mając zamiar naszkicować ją jak śpi.Stwierdziłem iż do rana obraz powinien być gotowy. Pokaże jej go i rano zagram na gitarze tak by mogła się obudzić. Będzie jej miło? Czy raczej nawrzeszczy na mnie, że śpi u mnie? A może będzie podejrzewała mnie o zgwałcenie? A czemu niebieski to niebieski? Hmmm... czas pokaże.
Ros? xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz