6.26.2017

Od Liama CD Chole


Dziś lekcje zaczynały mi od samego rano. Tak bardzo nie chciało mi się wstawać ale zrobiłem to. Po wykonaniu wszystkich czynności udałem się pod sale gdzie mam lekcje. Cały czas aż do dzwonka SMS-owałem z Kat. Ten weekend spędzam u niej. Nie mogę się tego doczekać. Dawno się już nie widzieliśmy dlatego, że Kat pracowała w Londynie. Teraz ma wolne i w końcu możemy się spotkać oraz nadrobić stracony czas. Stęskniłem się bardzo za nią. Minęło już dużo czasu odkąd będziemy razem i czasami myślę o przesunięciu naszego związku o krok naprzód. Mianowicie myślę o zaręczynach. To byłby odważny postęp. Od śmierci Ashley jeszcze nigdy nie myślałem o żadnej dziewczynie tak poważnie. Ale jednocześnie nie jestem pewiem czy wytrzymam w jednym związku. To będzie trudne ale jak nie spróbuję to się nie dowiem. Ona jest naprawdę dla mnie ważna...ważniejsza od Chole. Tym razem nie mogę tego zepsuć...chwila moment, przecież z Chole to niczego nie zepsułem. To ona wszystko zepsuła. Po lekcjach pojadę do jubilera żeby kupić pierścionek zaręczynowy. I kto by pomyślał, że to wszystko się tak potoczy. Nie ma co rozpamiętywać i żyć chwilą bo nigdy nie wiadomo co będzie.
Ostatnią lekcje nam odwołali więc mogłem pojechać wcześniej do jubilera. Zostawiłem plecak w pokoju, zamknąłem go i udałem się do garażu. W garażu spotkałem Chole, która przyjechała samochodem. Zdziwiło mnie to bo nigdy tego nie robiła. Myślałem nawet, że nie ma prawa jazdy. W dodatku miała też inną fryzurę, krótszą i pofarbowaną na fioletowo. Nie mówiąc nic do siebie minęliśmy się tak jak obcy sobie ludzie. Oby tak było przez cały czas. Wsiadłem do samochodu i pojechałem dl najlepszego jubilera. Wewnątrz sprzedawczyni pokazała mi wszystkie pierścionki zaręczynowe. Wszystkie oglądałem bardzo dokładnie. Wybranie jednego było trudną decyzją. Ostatecznie wybrałem najpiękniejszy moim zdaniem i najdroższy pierścionek.



Na samym środku pierścionka był wielki niebieski kamień a niżej niego małe diamenciki. Był naprawdę piękny. Zapłaciłem za niego a sprzedawczyni wsadziła go do czerwonego pudełeczka a następnie do małej torebeczki. Podziękowałem i wyszedłem.

~~~~~~~~~~~~WEEKEND~~~~~~~~~~~

Dziś wybieram się z Kat do restauracji na kolację. To jest ten dzień, w którym się jej oświadczę. Wszystko mam już przygotowane. Stolik zarezerwowany, obsługa restauracji jest poinformowana co ma być i kiedy. Wszystko będzie idealnie.
Przyjechałem pod dom Kat swoim samochodem. Ubrany byłem w białą koszulę, czarne spodnie oraz granatowe buty. Zapukałem do drzwi, które Kat po chwili otworzyła. Miała na sobie czarną sukienkę do ud, bez ramiączek oraz z głębokim dekoltem. Do tego były czarne szpilki, naszyjnik z pereł oraz złota bransoletka. Włosy miała ułożone na bok oraz pofalowane. Wyglądała pięknie. Pocałowałem ją na powitanie. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do restauracji. Droga zajęła nam jakieś dwadzieścia trzy minuty. W restauracji usiedliśmy przy swoim stoliku. Były już na nim kwiaty oraz świece i tależe ze sztućcami. Oświetlenie oraz muzyka były nastrojowe. Kelnerzy przynieśli zamówioną kolację oraz wino. W kieliszku Kat umieszczony był pierścionek zaręczynowy.
-Czy to...? - Wyjęła z kieliszka pierścionek.
-Tak, to jest pierścionek zaręczynowy. - Wstałem z miejsca i podszedłem do Kat klękając na jedno kolano.
- Kathrin Hammersmith, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną? - Zapytałem.
-Tak, oczywiście, że tak. - Uśmiechnęła się.
Ująłem pierścionek w dłoń i założyłem go na palec Kat. Dalsza część kolacji minęła nam na rozmowie i planowaniu przyszłości.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Była już niedziela i wieczorem będę musiał wracać do Akademi.
Wszedłem na portale społecznościowe i wszedzie były artykuły o moich zaręczynach z Kat i zdjęcia z nich. Ale jak to możliwe? To miało być prywatne. Paparazzi jakoś musiał zrobić te zdjęcia. Trudno, prędzej czy później i tak by się to wydało.
Pojechałem z Kat do New Yorku na pokaz mody, w którym Kat brała udział. Siedziałem w pierwszym rzędzie nie mogąc się doczekać kiedy Kat wyjdzie. Okazało się że wyszła jako ostatnia.
Zaraz po pokazie wróciłem do Akademi. Idąc korytarzem natknąłem się na Chole. Ku mojemu zdziwieniu odezwała się do mnie.
-Gratuluję.
-Czego? - Powiedziałem obojętnym tonem.
-Zaręczyn z Kat. Widziałam artykuły i zdjęcia.
Nie miałem jej nic do powiedzenia dlatego poszedłem do pokoju.
(Chole?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz