9.29.2017

Od Liama CD Kim

Od razu poszedłem pod prysznic a ubranie dałem do prania. Wodę ustawiłem sobie na letnią. Była idealna. To uczucie, jak spływała po moim ciele było wspaniałe.
Po prysznicu czułem się tak świeżo. Ubrałem się w ubrania, które sobie przygotowałem przed prysznicem. Teraz muszę sobie postawić pytanie, co robić przez resztę dnia?
Nie mam na dziś żadnych planów, na jutro też nie. Skoro nie mam tu nic do roboty to pojadę do swojego domu w Beverly Hills. Od kiedy zacząłem chodzić do Akademii to jeszcze w nim nie byłem, a szczerze mówiąc tęsknię za tymi luksusami jakie ma moja villa i całe Beverly Hills a to jest właśnie mój świat. Co prawda urodziłem się w Nowym Jorku i w nim początkowo mieszkałem ale Beverly Hills to moje miasto i zawsze będzie moje, to się nigdy nie zmieni. Zabrałem telefon, portfel, kluczyki do samochodu i pokoju oraz ładowarkę i wyszedłem z pokoju zamykając go. Poszedłem prosto do samochodu. Nie musiałem nic więcej brać bo wszystko mam na miejscu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Po trochę ponad sześciu godzinach jazdy nareszcie byłem na miejscu, w Beverly Hills. Teraz tylko dojechać do domu ale to już niedaleko.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zaraz po wejściu do domu usiadłem na kanapie w jednym z salonów.


Jak dobrze znów być w domu. Szkoda tylko, że na tak krótko. Wszystko było tak samo jak to zostawiłem. Mam zatrudnioną słóżbę, która zajmuje się całą posiadłością, więc wszystko było w jak najlepszym porządku.
Poszedłem wsiąść prysznic bo po tysz sześciu godzinach jazdy dobrze jest się odświeżyć.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Pierwsze miejsce w jakie sie udałem to kawiarnia Starbucks, moja ulubiona. Wspaniale było znów odwiedzić to miejsce. Kupiłem frappuccino caramel i rogalika o nadzieniu czekoladowym nadzieniu po czym usiadłem przy stoliku. Kawę piłem powoli delektując się jej smakiem.
Po wypiciu kawy i zjedzeniu rogalika spacerowałem ulicami wstępując do markowych sklepów z ubraniami i butami kupując parę rzeczy.
Do domu wróciłem wieczorem. Jutro trzeba będzie już wracać do Akademii, ale to dopiero popołudniu. Do południa będę miał jeszcze czas. Szkoda, że tak długo trzeba jechać bo gdyby nie to to miałbym znacznie więcej czasu.
Dobrze znów być samemu w swoim domu. Mogę odpocząć od tego wszystkiego...od Chole. Tu nie ma żadnych zmartwień, tylko spokój, którego potrzebowałem. Jutro wrócę do Akademii z nową siłą i z nowymi pomysłami.
W takim spokoju też bym nie wytrzymał bo to byłoby irytujące. Jak karzdy potrzebuję się zabawić i robić to co lubię, czyli m.in. drwić z biednych i takie tam.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Była godzina 16:32 i właśnie zaparkowałem samochód w garażu Akademii. W drodze do pokoju natknąłem się na Kim.
-Gdzie byłeś? - Zapytała -Od wczoraj Cię nie widziałam.
-Byłem w swoim domu w Beverly Hills. - Odpowiedziałem obojętnym tonem i poszedłem dalej bo nie chciało mi się gadać.
Zauważyłem, że ma nowy kolor włosów, a raczej kolory, nawet niezła fryzura.
(Kim?)

9.27.2017

Od Sibil cd Louise

Siedziałam w samochodzie i ich słuchałam, jak się później okazało to Leon. Wsiadł do mojego samochodu zamiast do swojego. Po co?

- Sibil i jak gładko poszło, a Louis ci odpuścił. Nie będziesz miała lekko, dopóki nie zrobisz, tego, co chce. - Mówił cały czas, słuchałam, ale coś nie dawało mi spokoju.
- Po co to robisz? - spytałam
- Żebyś poczuła się tak jak on. Przyjdę dziś do ciebie i zrobisz to, co ci powiem albo pożałujesz. - wysiadł, mogłam w tym czasie pojechać do domu.

Droga zajęła mi z godzinę, ale dojechałam. Erica siedziała na schodach przed domem, ze spuszczona głową.
- Co jest? - Patrzyłam na nią.
- Moje zawieszenie się skończyło, ale nie mogę wrócić. Wyrzucili mnie i wrócę dopiero za rok. Nie wcześniej, dyrektor nic nikomu nie powie. Tylko że zachorowałam i do końca roku mnie nie będzie. Tak samo z nią wyleciała miesiąc temu, ale nikt tego nie wie. Jeśli się postawisz, też oberwiesz. - Siadłam obok niej na schodach.
- Uczciwość odpłynęła. Leon mi groził, że jeśli nie zrobię tego, co chce powie dyrektorowi. - Spojrzałam na E.
- No tak, tamta sytuacja z klubu, jak i z tych trzech dni wolnego. Myślałam, że da spokój, ale się myliłam. Nie możemy się kontaktować, bo inaczej się to skończy. Skup się na szkole. - Wstałam i weszłam do domu. Poszłam do pokoju, aby wziąć torbę, w którą spakowałam kilka istotnych rzeczy.
***
W akademiku byłam przed dwudziestą trzecią. Trochę jeździłam po mieście i myślałam. Siedziałam na łóżku umyta i przebrana. Myślałam, czemu może to sen, lecz nie. Coś było na rzeczy, ale ten mój wyskok był kompletnie idiotyczny. Już od kilku dni nawet dostawałam SMS-y, typu "za ile biorę, czy chce się sprzedać, czy może w klubie ze striptizem będę, jeśli tak to w jakim". Olewałam je. Z rozmyśleń wyrwało mnie pukanie. Wstałam z łóżka i wolno podeszłam do drzwi, Leo sobie stał z rękami w kieszeni. Wszedł ot, tak, zauważyłam kątem oka Louisa. Wróciłam i zamknęłam drzwi. Ponownie siadłam na łóżku. Ułożyłam sobie poduszkę za plecami i się oparłam, przykrywając kołdrą.
- Ciekawy pokój. Dobra teraz do rzeczy. Pewnie będą cię jakoś niestosownie traktować to napisz do mnie wtedy. - Spokojnie mówił, jakby to było nic wielkiego patrząc na mnie cały czas.
- Po co, skoro chcą niech robią co chcą. Idź, chce zostać sama. - położyłam poduszkę na jej miejsce. Sama się kładąc, zwrócona do niego plecami zasnęłam. Poczułam dotyk na głowie, a potem już nic.

Obudziłam się późno, budzik nie zadzwonił, lekcje się zaczęły. Usiadłam na łóżku i wzięłam telefon, miałam te same wiadomości co wczoraj i jedna od jakiejś dziewczyny, tyle, co się dowiedziałam, że lekcje mamy na 10. A jest 9:30. Wzięłam prysznic, gdy stałam już przed szafa w swojej szkarłatnej bieliźnie myślałam co założyć. Ostatecznie wybrałam czarne legginsy, sweterek w kremowym kolorze za tyłek, włosy wyprostowałam i się pomalowałam mocno jak zwykle. Założyłam koturny i spojrzałam w lustro. Po chwili wzięłam telefon, słuchawki i torbę wychodząc. Spotkałam Louisa, lecz nie zajmowałam się nim. Przechodząc obok niego powiedziałam krótkie. - Hej - Po czym poszłam.

W sali na polskim siedziałam z Wioletta, jedna z dziewczyn. Jej oraz paru innym dziewczynom nie przeszkadza to, jak do mnie mówią. Wręcz świetnie. To zwykle dziewczyny.
Gdy zadzwonił dzwonek, wyszłam z sali na kolejną lekcję. Właśnie wtedy zaczepiło mnie kilku chłopaków, którzy zaczęli mnie łapać, klepać po tyłku, jak chcieli mnie złapać za biust ktoś się wstawił. Leo i Louise? Po co oni tu.
- Czego, nie zabierzecie nam naszej dzi...- nie zdołali dokończyć, bo dostał ten chłopak w nos. Spojrzałam na obu. Przechodząc powiedziałam ciche, ale na tyle, aby słyszeli - Dziękuję. - Gdy już byłam blisko klasy, weszłam najpierw do łazienki. Stałam przy umywalce i patrzyłam, przemyłam ręce. Ni stąd, ni zowąd wparowali oni. Tym razem nie chciałam tego, udało mi się wysłać do Leona wiadomość. Nie zjawił się nikt.
***
W czasie lekcji poszłam do pokoju, zamknęłam drzwi. Poszłam wziąć prysznic, ale wciąż czułam na sobie te ręce. Nie chciałam tego pamiętać. Ubrałam się, wzięłam żyletkę oraz kilka tabletek.
***
Obudziłam się w środku nocy, rękę opatrzyłam, napiłam się wody. Spojrzałam na telefon, kilka wiadomości, znowu te same, od Leo "że nie mógł", od Louisa "czemu pozwalam na to”, ale odpisałam do obu.
Do Leo
OK.
Do Louisa
Nieważne.
Te dwie wiadomości poszły, godzina była 4:40.
- Wcześnie, może coś sobie obejrzę, jakaś to rozrywka zawsze. - Jak powiedziałam tak też zrobiłam. Wzięłam położyłam laptopa na kolanach i go włączyłam. Włączyłam sobie „Valerian i miasto tysiąca planet”, a potem poszukałam kilku innych.

Tak w sumie przebimbałam prawie tydzień. Erica wyjechała. Ja mogłam wtedy pojechać tam, ale zostałam. Miałam zwolnienie, dziewczyny do mnie przychodziły i dawały lekcje. Czasem nauczyciele. Leo nie raz próbował się skontaktować, ale nie chciałam. Po prostu zrobiłam jak on. Gdy go potrzebowałam olał mnie. Po tygodniu napisał, że wie co się stało. Ze się tym zajmie. Ja tylko pisałam odpuść, daj spokój. Nawet obaj próbowali przyjść, z jakąś dziewczyną. Mimo to, nic to nie dało.

Po dwóch tygodniach, kiedy chciałam wyjść po śniadanie. Wtedy oni weszli, tak Leon i Louise, choć tamci też chcieli.
- Co z tobą jest, próbowałem się skontaktować. Mogłaś napisać. - mówił Louis
- Po co, przecież nasza znajomość się zakończyła, a teraz wracajcie do swojego życia, a mnie zostawcie. - powiedziałam bez emocji.
- Sibil, co ty odwalasz, wiem co, się wydarzyło. Przepraszam, ale no kurna nie mogłem. Poza tym chce ci pomóc. - spojrzałam chłodno na Leona.
- Nic nie rób, robię to, co robię, po co się przejmujesz. Idź na dziwki, ups masz jedna przed sobą. - Gdy tylko to powiedziałam, niemal od razu dostałam w twarz od Leona. Louis go zabrał. Położyłam się i patrzyłam na sufit, po kilku minutach zasnęłam.

Louise?

Od Kim Cd Liama

Ehh... Ta rozmowa z Liamem nie specjalnie mi się podobała była z jego strony bardzo agresywna. Nie jest to moim interesem wtracanie się w ich sprawy, postanowiłam nie przejmować się nim i jego "znajomą"' i zwyczajniej świecie zajełam się pisaniem piosenki, miałam początek który bardzo mi się podobał jednak musiałam nad nim dobrze po pracować.  Odłożyłam zeszyt po czym  poszłam się położyć gdyż byłam zmeczona dzisiejszym dniem...
------------------------Następnego dnia-----------------------
Wstałam dość wcześnie, wyciągnęłam z szafy ciuchy i poszłam się trochę ogarnąć. Przebrana wyszłam z swojego pokoju zamykając go na klucz, udałam się w miasto w celu pójścia do fryzjera.
Po około godziny wyszłam od fryzjera, efekt końcowy bardzo mi się podobał, poszłam jeszcze na małe zakupy po czym wróciłam do Akademi. Odłożyłam swoje zakupy, usłyszałam dźwięk swojej komórki przyszedł sms:
Samantha:
" Dzisiaj jest konkurs taneczny chętna?"
Ja:
" Jasne. Ten sam skład co zawsze?"
Samantha:
" Tak. Ja,  ty , Anna, Selena i Elena"
Ja:
" Do zobaczenia"
Samantha:
" Do zobaczenia"
Wyciągnęłam strój z szafki i udałam się na umówione spotkanie. Dotarłam na miejsce po godzinie przed wejściem czekała na mnie dziewczyny z którymi się przywitałam:
- Dobra. Chodźmy do środka trzeba się rozciągnąć. - powiedziałam
Weszłyśmy do środka i udałysmy się przebrać, wzięliśmy się za rozciąganie kiedy skończyłam. Zobaczyłam Raphale był on moim starym znajomym, był świetnym tancerzem. Podeszłam do niego:
- Kogo ja tu widzę? - powiedział
- Kim? Laska jak ja Cię dawno nie widziałem- powiedział podchodząc do mnie.
Przytuliłam się do niego po czym powiedziałam:
- Co tutaj robisz? - spytałam
- Nie umiem, nie przebywać w takim towarzystwie. Kocham tańczyć przecież wiesz? - odparł
- Wiem. Wiem. - powiedziałam
Naszą rozmowę przerwał jakiś chłopak:
- Przepraszam, kiedy zaczynają się zawody? - spytał
- Za 20 minut- odparł Raph.
- Muszę już iść - powiedział po czym poszedł, a ja wróciłam do dziewczyn.
Kiedy rozpoczął się konkurs ja i dziewczyna startowaliśmy jako pierwsze...
(Liam?)


9.24.2017

Od Louisa CD Sibil

-Przepraszam ale muszę teraz iść. Spotkajmy się wieczorem za szkołą. - Powiedziawszy to szybko się oddaliła. Odprowadziłem ją wzrokiem do momentu aż zniknęła z pola widzenia.
Trochę to dziwne. Najpierw czciała pogadać a za chwilę mówi, że musi iść i żebyśmy się spotkali wieczorem za Akademią.
Zawibrował mi telefon, był to SMS od Liama. Napisał mi że o 19:00 mamy próbę i uzgadnianie drugiej piosenki. To ze spotkania z Sibil nici. Próbowałem ją znaleźć by jej to powiedzieć ale nigdzie jej nie było. Dzwoniłem, ale cały czas była poza zasięgiem. Natknąłem się na Leona. Nawet dobrze się złożyło.
-Leon, mam do Ciebie prośbę. - Zacząłem.
-Jaką?
-Miałem się dziś wieczorem spotkać z Sibil za Akademią ale wypadła mi próba i nie dam rady iść. Szukałem jej i dzwoniłem ale bez rezultatu. - Zrobiłem mały zarys sytuacji. -Czy mógłbyś iść za mnie i powiedzieć jej, że nie mogłem przyjść bo mi wypadła próba lub powiedzieć jej to jak ją gdzieś spotkasz?
-Jasne, nie ma sprawy. - Uśmiechnął się.
-Dzięki, ratujesz mnie. - Klepnąłem go w ramię i poszedłem dalej.
Przynajmniej już się nie muszę przejmować tym spotkaniem bo Leon wszystko załatwi.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Siedzieliśmy na próbie już od dobrych kilku godzin. Teraz męczyliśmy się nad tekstem kolejnej piosenki. Udało nam się napisać pierwszą zwrotkę i refren. Było już późno dlatego dziś sobie już odpuściliśmy i poszliśmy spać. Nie było sensu ciągnąć tego dalej skoro wszystkim chciało się spać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Na przerwie po pierwszej lekcji zauważyłem Sibil. To była świetna okazja żeby się dowiedzieć co chciała mi powiedzieć wieczorem. Podbiegłem do niej i chwyciłem za rękę. Obróciła się w moją stronę i spojrzała na mnie chłodnym wzrokiem.
-Co chciałaś mi powiedzieć? - Spytałem.
Ona wyszarpała rękę z mojego uścisku i spojrzała za mnie. Też się obejrzałem by zobaczyś na co patrzy. Był to Leon idący w naszą stronę. Sibil chciała odejść ale Leo przygwoaździł ją do szafek. Odciągnąłem go na bok.
-Co ty wyprawisz? - Byłem zdziwiony jego zachowaniem.
-To co ty powinieneś zrobić za to co Ci zrobiła. - Odpowiedział.
-Czyli? - Spojrzałem jeszcze raz na nią. Ona zrobiła to samo i poszła.
-Musi dostać nauczkę.
-Już dostała. - Powiedziałem. -Poszedłeś na to spotkanie?
-Nie ale odwiedziłem ją w pokoju. - Wyjaśnił.
Zadzwonił dzwonek i musieliśmy iść do sal na lekcje.
Na przerwach spędzałem czas z Leonem. Kilka razy widzieliśmy Sibil.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Po lekcjach Leon jechał na jakieś spotkanie. Postanowiłem odprowadzić go do samochodu i przy okazji pogadać.
-Powiedziała Ci coś jak byłeś u niej w pokoju? - Stanęliśmy przy jego samochodzie.
-To że chciała Ci powiedzieć o jakiejś umowie z dyrektorem. To wszystko. - Wzruszył ramionami.
-Powiedziałeś jej że nie mogłem przyjść na spotkanie bo wypadło mi spotkanie zespołu? - Szło pytanie za pytaniem.
-Nie.
-Jak to nie? Przecież Cię o to poprosiłem, tylko o to bo nie mogłem jej znaleźć ani się dodzwonić.
-Wyleciało mi to z głowy.
-A tak poza tym to co ją tak złapałeś dzisiaj?
-Przecież już Ci powiedziałem. Jesteś moim przyjacielem i chciałem, żeby dostała nauczkę za to że Cię wykorzystała. Z resztą sam wiesz co wszyscy mówią o niej i tej Erice.
No tak, zapomniałem, że już o tym rozmawialiśmy.
-Wiem. - Westchnąłem. -Dobra, zapomnijmy już o tym. Dostała nauczkę za to co mi zrobiła i już mnie nie wykorzysta. Możesz być tego pewien, zresztą wiedziałbym kiedy by chciała. To już zamknięty rozdział.
Pożegnałem się z nim i poszedłem do swojego pokoju. Położyłem się na łóżku, założyłem słuchawki i włączyłem liste odtwarzania na telefonie.
(Sibil?)

Od Liama CD Chole

Zauważyłem, że po dzwonku Chole od razu wybiegła ze świetlicy. Mi się tak nie spieszyło. Nie było potrzeby się spieszyć. Idąc jednym z korytarzy natknąłem się na Chole gadającą z Kim. Bez chwili wahania podszedłem do nich.
-Zajmij się wreszczie swoim życiem! - Warknąłem.
-O co Ci chodzi?! Mam prawo rozmawiać z kim chcę.
-Ale nie o mnie.
Do rozmowy wtrąciła się Kim, która chciała załagodzić napięcie jakie zapanowało między mną a Chole. Powiedziała, że nie interesuje ją to co Chole chciała jej powiedzieć i poszła.
-Odwal się ode mnie raz na zawsze. Po prostu spieprzaj z mojego życia i już nigdy się w nim nie pojawiaj. - Powiedziałem to co chciałem powiedzieć i też poszedłem.
Nie chciałem spędzać w jej towarzystwie ani sekundy dłużej. I pomyślęć, że byłem wcześniej w niej zauroczony, żałosne. Jak teraz o tym myślę to mi się aż niedobrze robi. Jakim cudem mogłem coś czuć do niej? Do kogoś takiego jak ona. Teraz żałuję, że w ogóle ją poznałem. Bez niej wszystko byłoby łatwiejsze. Przynajmniej dzięki temu wszystkiemu dowiedziałem się jaka jest naprawdę. Teraz nie będę się nią przejmował tylko zajmę się sobą i swoimi celami w życiu, które chcę osiągnąć. Jak dotąd Chole zajmowała większą część mojego czasu, a raczej kłótnie z nią. Dłużej tak nie może być, to i tak do nikąd nie prowadzi. Od tej chwili będę dbał tylko o siebie i to co jest dla mnie ważne. Nie zamierzam przejmować się innymi bo mam ich gdzieś poza kilkoma osobami. W sumie od zawsze było tak, że tylko ja się liczyłem a inni byli gdzieś ale od czasu poznania Chole ona za bardzo zajęła mój czas. Teraz znób będzie tak jak dawniej, bo tak było najlepiej. Ona nie będzie mi już więcej wchodzić w drogę.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Lekcje minęły i nadszedł czas na próbę zespołu. Jak zwykle śpiewaliśmy to samo. Zgodziłem się być jego członkiem bo mieliśmy się stać sławni a my tymczasem mamy tylko jedną swoją piosenkę. Coś marny początek. Zastanawiam się czasami czy jest nadal sens to ciągnąć. Zrobiliśmy sobie, krótką przerwę, na której usiadłem razem z Louisem.
-Chyba opuszczę zespół. - Powiedziałem.
-Co? Ale jak to? - Zdziwił się.
-Zgodziłem się być członkiem zespołu tylko dlatego, że mieliśmy się stać sławni i rozpocząć solowe kariery, a jakoś nam to nie idzie. Mamy tylko jedną piosenkę - Wyjaśniłem. -Do tego to nie jest mój styl.
-Daj zespołowi jeszcze szanse. Zobaczysz uda się nam. Już pracuję nad kolejną piosenką.
-Niech Ci będzie, zostanę ale jak nic się nie zmieni w najbliższym czasie to odchodzę.
-Ok.
Przerwa się skończyła i wznowiliśmy próby, sam nie wiem po co one są.
(Chole?)

Od Sibil cd Louise

- Przepraszam, ale muszę iść, spotkajmy się wieczorem za szkoła. - Tusz za rogiem widziałam dyrektora. Nie chciałam, aby mnie widział z Louisem. Przecież powiedział mi sam, że jeśli ograniczę z nim spotkania wtedy mnie nie wyrzuci. Zrobiłam tak jak chciał. Powinnam go przeprosić za wszystko, nie powinnam się tak lekkomyślnie zachowywać. Wykorzystywać kogoś dla własnych pobudek, to nie fer. Właśnie wtedy wszystko zepsułam. Na szczęście wszystko idzie tak jak dyrektor chciał, jestem coraz lepsza uczennica. Nawet gdy chce go zaczepić, aby porozmawiać, to widzę kogoś od dyrektora. Czyżby śledził mnie? Pewnie chce wiedzieć, czy dotrzymam obietnicy.
***
Po lekcjach, poszłam do klubów czy też na zajęcia dodatkowe. Jak zwał tak zwał. Erice zawiesił, bo się biła. Dokładniej oddala cios za wyzwiska na mój i swój temat. Widać, że są osoby, które chcą wykopać co po nie których. Wracając do pokoju, dostałam z bara od jakiegoś chłopaka, niezbyt zwróciłam na to uwagi. Wchodząc do pokoju poszłam się przebrać, w legginsy, oraz bluzę z uszami. Nałożyłam koturny, wzięłam telefon oraz paczkę papierosów i zapalniczkę. Wyszłam ze szkoły, dokładniej akademika.
***
Siedziałam na ławce za szkoła. Spojrzałam na godzinę jest 20. Zapaliłam jednego papierosa i czekałam. Czekałam, czekałam, czekałam... Wstałam z ławki, ponownie spojrzałam na godzinę dochodziła powoli dwudziesta trzecia. Powoli wróciłam z kapturem na głowie do akademika. Poszłam się umyć i położyć, spać. W środku nocy było koło 3 ktoś zapukał. Tak czy siak, się obudziłam, wstałam i poszłam otworzyć, był to ten sam chłopak co na mnie wpadł.
- O co chodzi. - Nie kojarzyłam go nawet, chciałam już zamknąć drzwi, ale wparował mi do pokoju i zamknął drzwi.
- Po co chciałaś się z Louisem spotkać? - spytał
Milczałam.
- Chciałam mu powiedzieć, o umowie z dyrektorem, a może o tym, że żałujesz. Powiem jedno nie kontaktuj się z nim, bo inaczej pogadamy. - popchnął mnie na łóżko i poszedł. Nie wiedziałam kim był, skąd wiedział. Skoro tego chce to w porządku. Ponownie się położyłam i tym razem zasnęłam już.
Budzik zadzwonił o 8:30 akurat mam na 9:10 więc jest w porządku. Wstałam, wzięłam prysznic. Podchodząc do szafy wzięłam czystą bieliznę, legginsy, crop top, oraz bluzę z kapturem. Pomalowałam się mocno oraz zrobiłam dwa warkocze. Założyłam koturny, wzięłam torbę, telefon i słuchawki i wyszłam na śniadanie. Kupiłam sobie coś i szłam w kierunku mojej sali, ze słuchawkami oraz z kapturem na głowie. Ktoś złapał mnie za rękę. Odwróciłam się na pięcie i spojrzałam na Louisa chłodno i obojętnie.
- Co chciałaś mi powiedzieć? - Wyszarpałam rękę i kątem oka zobaczyłam tego chłopaka co podchodził do Louisa. Gdy już przy nim stał, odwróciłam się i ponownie chciałam iść. Nie dane mi było iść, gdyż ten chłopak, co można powiedzieć mnie szantażował. Jeśli to był szantaż. Przywoził mnie do szafek i stał, kilka osób się spojrzało.
Słyszałam tylko, jak gadają.
- To ta przyjaciółka tek całej Eriki.
- Obie to niezłe dziwki.
- Ciekawe za ile biorą.
- Może w końcu ktoś jej dołoży.
...
Masa tego, Louis stał, mówił coś do niego. Ja słyszałam tylko obelgi. Spojrzałam się na niego chłodno i poszłam do sali.
***
Po lekcjach, jeszcze kilka razy spotkałam Lou i tego chłopaka, przyjaźnią się? Możliwe.
Wyszłam, aby się przejść. Podeszłam do jednego z moich samochodów. Chciałam już jechać, odwiedzić E, ale usłyszałam rozmowę. Rozpoznałam głosy. Dobrze, że w samochodzie przyciemnione szyby, mogłam usłyszeć ich rozmowę tak, aby mnie nie widzieli.
- Czego ona chciała? - powiedział ten chłopak
- Właśnie tego chciałem się dowiedzieć. Wiesz może coś na ten temat? Poza tym, czemu ją tak złapałeś? Co to było? - spytał Louis
- Złapałem ją, odruchowo. Słyszałeś, co gadają na jej temat - powiedział chłopak.

Louise? Kim jest ten chłopak?

9.23.2017

Od Louisa CD Chole

Nadszedł nowy dzień i to co ze sobą niesie, czyli kolejne lelcje i z pewnością kolejne spotkanie z Chole. Nasze spotkania są chyba nieuniknione. Jakbym się nie starał to i tak ją muszę spotkać. Teraz najważniejsze jest to, że w końcu dostała za swoje. Wczorajsza impreza przeszła do historii dzięki niej. Tego nigdy nie zapomnę. To było takie zabawne i upokażające. Należało się jej to bez wątpienia. Teraz pomyśli zanim zechce mi podpaść.
Chwyciłem plecak i wyszedłem z pokoju na lekcje. Idąc korytarzem natknąłem się na nie kogo innego jak Chole.
-Trzeba było ze mną nie zadzierać. - Powiedziałem do niej gdy ją mijałem.
-Dlaczego nie możemy się dogadać jak normalni ludzie? - Stanęła obracając się w moją stronę. -Po co ja to w ogóle mówię, przecież z tobą nie da się dogadać. - Westchnęła i poszła dalej.
Nie da się ze mną dogadać? Też sobie wymyśliła, po prostu nie dogaduję się z takimi jak ona. To tyle i koniec. Mam ją i to co czuje głęboko gdzieś. Stanąłem pod salą lekcyjną i w tym momencie zadzwonił dzwonek. Nauczyciel przyszedł po kilku minutach. Lekcja minęła tak jak wszystkie inne. Na przerwach myślałem nad tekstem piosenki dla zespołu. Nagraliśmy dopiero jedną piosenkę, co jest stanowczo za mało. Jeśli w takim tępie będziemy to robić to nigdy nic nie osiągniemy. Nikt nawet o nas nie usłyszy na większą skalę a tego przecież żaden z nas nie chce. Nie zamierzam zaprzepaścić swoich marzeń tylko będę dążył do ich zrealizowania za wszelką cenę. W końcu zostanę solowym artystą i to będzie to czego chcę. Rzadne trudności mnie nie powstrzymają. Prędzej czy później dopnę celu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Lekcje dobiegły już końca, nareszcie. Postanowiłem odwiedzić Chole w celu uświadamienia jej tego, żeby się nie wtrącała w moje życie. To co było między nami już się skończyło. Nie będzie się wtrącać w moje życie to ja nie będę wtrącał się w jej. Jak tylko otworzyła drzwi to wszedłem do środka.
-Czego chcesz? - Zamknęła drzwi.
-Dostałaś już nauczkę dlatego chcę Ci powiedzieć żebyś nie wtrącała się do mojego życia to ja nie będę się wtrącał do twojego. Jeśli się dowiem, że się wtrącasz to wiesz co Cię czeka. Ja nigdy nie odpuszczam. - Powiedziawszy to wyszedłem i udałem się do siebie. Myślę, że przemówiłem jej do rozsądku.
Położyłem się na łóżku z książką w dłoni. W trakcie czytania zasnąłem.
(Chole?)

Od Liama CD Kim

No i masz...wybuchnęła. Może i jest szczera ale cierpliwości nie ma. Nic sobie nie zrobiłem z tego co powiedziała. Dobrze wiem, że to ja mam rację. Całe kobiety, zawsze wyolbrzymiają i robią kłopot gdzie go nie ma. Nic jej nie odpowiedziałem tylko patrzyłem jak odchodzi. Spojrzałem na godzinę i też już wróciłem do środka bo przerwa zaraz będzie się kończyć. Idąc do sali zauważyłem Kim rozmawiającą z Chole. Niezadowolony podszedłem do nich.
-Co jej powiedziałaś?! - Od razu zacząłem atakować Chole. -Zajmij się swoim życiem a do mojego się nie wtrącaj!
-Spokojnie, my tylko rozmawiałyśmy. To nie jest powód by robić między sobą spięcia. - Wtrąciła się Kim. -Nie interesuje mnie to co chciałaś mi powiedzieć, więc miło było Cię poznać. - Skierowała to do Chole i odeszła zostawiając nas samych.
Spojrzałem na Chole oczami pełnymi wściekłości.
-Odwal się ode mnie raz na zawsze. Po prostu spieprzaj z mojego życia i już nigdy się w nim nie pojawiaj. - Powiedziałem to co chciałem powiedzieć.
Nic mi nie powiedziała, tylko poszła sobie, i dobrze. Nie chcę jej więcej oglądać.
Zadzwonił dzwonek na lekcje, która mnie nawet ucieszyła.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Prosto po lekcji poszedłem do Kim. Chciałem się dowiedzieć co ta suka powiedziała jej na mój temat.
-Co się stało, że do mnie przyszedłeś? Przecież się Ciebie uczepiłam. - Powiedziała otwierając drzwi.
-Daruj sobie. Mam do Ciebie tylko jedno pytanie. - Wszedłem do środka. -Co ona Ci powiedziała?
-Nic, a przynajmniej nic istotnego bo ty się zjawiłeś. Tylko się przedstawiła i powiedziała, że chce mi coś powiedzieć o tobie ale już nie zdążyła. - Wyjaśniła.
-Na pewno? - Nie traciłem czujności.
-Tak, na pewno. Przecież wiesz, że jestem szczera.
-To że jesteś szczera nie oznacza, że nie możesz kłamać. - Zilustrowałem ją wzrokiem.
-Mówię prawdę, a to że mi nie wierzysz to już nie mój problem. - Wzruszyła ramionami.
Ok, nie będę już z nią więcej dyskutował. Po prostu wyszedłem i udałem się do swojego pokoju. Tam zabrałem się za odrabianie lekcji i uczenie się na sprawdzian, który będzie w następnym tygodniu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Sobota, dzień wolny. Jak to pięknie brzmi. Mój ulubiony dzień tygodnia. Można się porządnie wyspać nie martwiąc się lekcjami i uczeniem się. Ubrałem się w strój do biegania i wyszedłem pobiegać. Mam w planach zrobić dwa okrążenia wokoło Akademii. Udało mi się to bez problemów, mógłbym nawet zrobić ich więcej ale na dziś wystarczy. Jeszcze później i tak pójdę na siłownię. Przed wejściem do Akademii rozwiązał mi się lewy but dlatego zatrzymałem się by go zawiązać. Pocbyliłem się, wziąłem sznorówki w dłonie i zawiązałem go szybko. Jak wracałem do postawy prostej to ktoś na mnie wpadł wywracając mnie i siebie przy okazji. Zły podniosłem się otrzebując się przy tym. Nie chciało mi się wrzeszczeć na tą osobę dlatego od razu wszedłem do akademika lekko trzaskając drzwiami.
(Kim?)

9.22.2017

Od Louisa CD Sibil

Obudziłem się przed 11:00. Na dziś nie miałem żadnych planów. Ubrałem się w spodenki i wyszedłem na swój basen. Pływałem w nim przez dłuższą chwilę. Następnie po pływaniu siedziałem sobie w wodzie, w ramach odpoczynku. Trochę nudno było tak tylko siedzieć i nic nie robić ale czasami trzeba trochę odpocząć zwłaszcza, że mam naukę przez co dużo tego wolnego nie mam.
Przypomniało mi się to co mowiła Sibil przez telefon, że była w ciąży. Przecież nie ma pewności, że to dziecko było moje. Mogła jeszcze w tym czasie spać z kimś innym. To i tak teraz jest nieistotne. Dziecka już nie ma i nie będzie. Nawet jeśli by doszło do porodu to by mnie nie interesowało. Nie jestem typem tatusia, który chce zakładać rodzinę. Kiedy zaczyna się rodzina kończy się wszystko inne. Wszystkie przyjemności idą wtedy w kąt. Nie ma na nic czasu a zwłaszcza przy małym dziecku. Dlatego właśnie nie chcę mieć rodziny.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Wieczorem wyszedłem do kina na film " Kingsman: Złoty krąg". Zapowiadał się obiecująco dlatego właśnie jego wybrałem. Pierwszą część widziałem i była super. Zobaczę czy ta jej porówna.
Usiadłem wygodnie w ostatnim rzędzie z popcornem i Pepsi. Jak zwykle przed filmem były reklamy, których tak nie lubię. W końcu film się zaczął.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Wyszedłem z kina zadowolony z seansu. Nie zawiodłem się na tym filmie. Był godny obejrzenia momo iż pierwsza część podoba mi się bardziej. Przeważnie mam tak że pierwsze części podobają mi się bardzo. W domu zjawiłem się już wieczorem. Zrobiłem niewielką kolację, po której poszedłem spać.

~~~~~~~~~~DWA DNI PÓŹNIEJ~~~~~~~~~~

Wolne się skończyło i od dziś znów lekcje. Idąc korytarzem zaczepiła mnie Sibil co mnie zdziwiło.
-Morzemy porozmawiać? - Spytała.
-A mamy o czym? - Odpowiedziałem pytaniem na pytanie.
Wydaje mi się że między nami wszystko jest skończone. Sama przecież chciała tego żebyśmy się unikali co mi odpowiadało.
(Sibil?)

9.20.2017

Od Chole Cd Liama

Rozmowa z Kim nie przyniosła skutku chciała ją ostrzec i powiedzieć jej żeby uważała ale nie chciałam mnie słuchać. Gdy przyszedł Liam od razu zareagował na to że ją zaczepiam:
- Zajmij się wreszcie swoim życiem. - warknął
- O co Ci chodzi?! Mam prawo rozmawiać sobie z kim chcę. - powiedziałam
Do naszej kłótni wtraciła się Kim, ktora chciała złagodzić sytuację:
-Spokojnie. My tylko gadałyśmy nic wielkiego to nie powód aby robić jakieś spięcia między sobą. -powiedziała po czym dodała zwracając się do mnie: -Wiesz za specjalnie mnie to nie interesuje, więc miło było Cię poznać.
Po tych słowach odeszła zostawiając nas samych z czego Liam nie był zachwycony:
- Szkoda mojego czasu - odparł po czym zostawił mnie samą.
Poszłam przed siebie chciałam jakoś wszystko sobie poskładać w głowie, czyżby Kim była sprytniejsza od Liama? Nie wygląda na osobe która tak łatwo dałaby się zmanipulować. Nie wiem dalczego ale wydaję mi się, że Liam nie zdobędzie tak szybko jej zaufania. Zatrzymałam się pod ósemką to był pokój Kim postanowiłam zapukać i spróbować jeszcze raz pogadać z nią. Drzwi otworzyła mi ona, która była zaskoczona moją wizytą:
- Co wy macie do mnie? - spytała
- Nie rozumiem - odparłam zdziwiona
- Kilka minut temu był tu Liam a teraz ty. No ale trudno wejdź. - powiedziała otwierając szrzej drzwi.
Gdy weszłam do środka usiadłam na krześle i zaczęłam:
- Wiem, że nie chcesz aby gadała na temat Liama, ale...- nie skończyłam bo mi przerwała .
- Ale ja nie zamierzam na jego temat rozmawiać, ponieważ nic mnie to nie interesuje. On nie przepada za mną to okej i nie oznacza to że będę z obcą osobą gadać na temat człowieka którego mało co z nam.  Ba! Dopiero nie dawno go poznałam. A teraz wyjdź. - powiedziała
Widząc, że nie ma to sensu wyszłam, czułam że jednak nie jestem wstanie ją namówić do wysłuchania mnie.
(Liam?)

9.19.2017

Od Chole Cd Louisa

Po tej akcji z Louisem nie miałam ochoty wychodzić jednak musiałam, ponieważ miałam lekcję. Gdy poszłam na pierwszą lekcję nie mineło mnie  na śmiechu wszystkich na szczęście ludzie zapominają dość szybko.
Kiedy wszystkie lekcje dobiegły końca odtechnełam z ulgą,  zmierzałam do swojego pokoju gdy spotkałam Louisa:
- Trzeba było ze mną nie zadzierać. - powiedział
- Nie możemy jak normalni ludzie się dogadać. Z zresztą po co ja to mówię z tobą się nie da. - powiedziałam i poszłam dalej.
Po dotarciu do pokoju od razu rzuciłam się na łóżku:
- Dlaczego mam zawsze pod górkę? - spytałam samą siebie.
Po kilku minutach leżenia zabrałam się za pracę domową po czym skupiłam się na wkuwaniu na trzy karkówki i sparwdzian.
 Jednak marnie mi to szło ponieważ ciągle myślałam o tej akcji i przez to nie mogłam się skupić. Ciągle miałam w głowie to głupią akcję Louisa ale nie mogłam nic z tym zrobić gdyż obiecałam sobie że nigdy więcej nie będę reagować na zaczepki i jakiś dziwne podchody chłopaków po prostu chciałam zacząć żyć swoim życiem ale oni mi to uniemożliwili. Najlepiej byłoby gdyby nigdy nie poznała Liama a po tem Louisa tak byłoby najlepiej, ale co ja mogę czasu nie zmienię.
Zabrałam się z powrotem za zadania na szczęście udało mi się wszystko skończyć, spakowałam się na jutro po czym poszłam wziąść prysznic.
Gdy wyszłam z łazienki usłyszałam pukanie do drzwi, niechętnie podeszłam do drzwi aby je otworzyć. Moim oczą ukazał się Louis który w szedł do mojego pokoju wymijając mnie w drzwiach:
- Czego chcesz?- spytałam.

9.17.2017

Od Kim Cd Liama

Ja uczepiłam się go? Ja? Patrzyłam na niego jakby usłyszałam najgorszą wiadomość świata:
- Uczepiłam? Nie wiedziałam, że czujesz się przez mnie nachodzony czy coś w tym stylu. Jeśli jednak przeszkadza Ci to nie ma problemu więcej Cię już nie zaczepie. - odparłam po czym dodałam wystając - Zaczynając od teraz.
Poszłam nie czekając na to czy cokolwiek mi odpowie, może miał rację i przesadziłam... Bywa... Udałam się do siebie po czym zadzwoniłam do Amy mojej znajomej była tauażystka, umowiłam się z nią na 14 była 13 więc miałam godzinę na ogarnięcia się i dojechanie tam. Kiedy dotarłam na miejsce od razu wprost powiedziałam jaki chcę tatuaż i gdzie będzie on się znajdował.
Gdy wreszcie skończyła byłam zadowolna, gdyż nie był to obrazek tylko zwyczajny napis.

Po powrocie do akademii na swojej drodze spotkałam jakąś dziewczynę, która mnie zaczepiła:
- Ty jesteś Kim? - spytała
- Tak. A o co chodzi? - odparłam zdziwiona
- O Liama - odparła
- Nie rozumiem. Dlaczego chcesz ze mną rozmawiać na jego temat. - stwierdziłam po czym dodałam - Nie znam Cię.
- Jestem Chole - odpowiedział, chciała coś jeszcze powiedzieć ale pojawił się Liama który nie wyglądał na zadowolonego z naszej rozmowy. Zaczął robić dziewczynie wyrzytu dlatego postanowiłam zareagować:
- Spokojnie. My tylko gadałyśmy nic wielkiego to nie powód aby robić jakieś spięcia między sobą. - powiedziałam po czym skierowałam się do Chole: - Wiesz za specjalnie mnie to nie interesuje, więc miło było Cię poznać.
Odeszłam zostawiając ich samych, nie zamierzałam mieszać się w to co jest między nimi. Wróciłam do swojego pokoju na szczęście jutro weekend więc także dziś trochę się po uczę i odrobie lekcję.
Zabrałam się za to od razu po tym jak skończyłam zabrałam się za zadania jednak nie skończyłam gdyż usłyszałam pukanie do drzwi, gdy je otworzyłam zobaczyłam Liama zdziwiłam się gdyż po ostatniej rozmowie z luzuje i przestanie mi robić "wyrzuty".

9.16.2017

Od Liama CD Kim

Podzieńkowała mi i nazwała kolegą. Nie jestem jej kolegą. Zostawiłem ją i poszedłem do siebie spać. Nie zostało mi już dużo czasu. Zasnąłem niemal natychmiastowo.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Nie miałem dziś na pierwszą lekcję dlatego mogłem poćwiczyć taniec. Przez próby z zespołem nie miałem na to okazji. Jedynie na zajęciach z tańca tańczyłem. Okazało się że sala była zajęta przez Kim, która właśnie skończyła.
-Chcesz coś ode mnie? - Spytała.
-Od Ciebie nic. Chciałem tylko poćwiczyć. - Odpowiedziałem.
-Na lewno nic nie chcesz? - Uniosła prawą brew.
-Jednak chcę. - Powiedziałem po chwili zastanowienia. -Obudziłaś mnie wczoraj, a raczej to już było dziś bo było po północy.
-Przepraszam, nie chciałam. Wiem, że za mną nie przepadasz. Wiem też, że jestem irytująca. - Po tych słowach wyszła z sali.
Teraz ja tańczyłem w stylu hip-hopowym, breakdance i street dance. To są te trzy style, w których się specjalizuję, i które lubię.
Jak nadszedł czas na lekcję to skończyłem ćwiczyć udając się pod salę lekcyjną.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Podczas długiej przerwy wyszedłem na zewnątrz. Zauważyłem siedzącą na ławce Kim. Dosiadłem się do niej.
-Zawsze jesteś taka szczera? - Spytałem.
-Tak. Kedy Cię komplementowałam, też mówiłam szczerze, ponieważ rzadko widuje się chłopaka w zielonych włosach. Powiedziałam to co myślę i nie żałuję tego. - Jak zwykle nie ściemniała. -Coś jeszcze?
Serio? Chłopak w zielonych włosach to rzadkość? W jakim świecie ona żyje? Ile chłopaków i dziewczyn farbuje teraz włosy na zielono, niebiesko, czerwono, różowo i na inne kolory. Nawet robią sobie kilka kolorów naraz. Co w tym nadzwyczajnego?
-Czemu się mnie tak uczepiłaś? - W końcu zadałem jej pytanie.
(Kim? Nie miałam pomysłu dlatego takie krótkie.)

Od Sibil cd Louise

Przez parę dni siedziałam w domu, czytałam i uczyłam się na kolejne lekcje. Ćwiczyłam, wyrabiałam mięśnie, aż w końcu wszystko było dobrze. Zadzwonił dzwonek wstałam i poszłam otworzyć drzwi. Stała w nich Erica wraz z dziewczynami z drużyny. Nawet Moli przyszła, nie to, że jesteśmy wrogami, ale niezbyt się lubimy.
- Dobra to ćwiczymy, po tych dniach wolnych mamy mecz. - powiedziała Kim
- Do dzieła! - Wszystkie na raz krzyknęłyśmy.
Włączyłam muzykę, a potem stanęliśmy na swoich miejscach i ćwiczyliśmy.
***
Układ był powtarzamy chyba z dwadzieścia razy. Cały czas od nowa, aby perfekcyjnie wyszedł. Zajęło to kolo sześciu godzin z przerwami. Poszłam po przekąski oraz napoje. Erica pomogła mi oraz wzięła też ręczniki. Siedziałam na leżaku i jadłam. Patrzyłam co robią dziewczyny. Nie miałam ochoty na imprezę, ale zadzwoniłam po kilku chłopaków. Na wszelki wypadek. Erica poszła im otworzyć. Przyszli Will, Oktawian, Carlos oraz Mike. Siedzieli z nami, nie piliśmy alkoholu, można też się bez tego bawić.
- Susan, choć tu, chyba za długo na słońcu jesteś. - Cameron szedł w jej kierunku.
- Zadzwońmy do randomowych osób. - powiedziała Megan.
- Zbiera się na deszcz. Weźcie wszystko do środka. Dziewczyny jak chcecie możecie wpłynąć na kryty basen. - Pomogłam reszcie, wnieść wszystko do domu. Zamknęłam drzwi i siadłam sobie w salonie. Kiedy pierwsze błyskawice było słychać to wiadome jest to, że zostają. Nikt nie wyjdzie stąd, sam.
Włączyłam telewizję i szukałam jakiegoś filmu. Chłopaki poszli zrobić pop corn, nawet Moli sobie siedziała i oglądała.
***
Na zegarku była 3:30. Pokazałam dziewczynom pokoje, choć wszystkie chciały spać w moim. Chłopakom pokazałam drugi pokój. Burza dalej szalała. Niektóre dziewczyny poszły spać. Ja z Erica, Kate, Moly i Roksana siedzieliśmy.
Słuchałam rozmowy Roksany i Moli. Rozmawiały o zawodach, chłopakach, szkole, imprezach, płotkach i innych sprawach.
Położyłam głowę na poduszce i słuchałam dalszej rozmowy. Odwróciłam się do dziewczyn plecami i zasnęłam.

Godzina 5:05.
Taką godzinę wykazywał telefon, wstałam, wzięłam ubrania i poszłam wziąć prysznic. Zaledwie po kwadransie wróciłam. Ubrana zajrzałam do chłopaków, spali. Zeszłam po schodach do kuchni. Zrobiłam sobie jajka sadzone. Gdy usiadłam z gotowym posiłkiem akurat wszedł Will i Mike.
- O widzę, że zrobiłaś nam śniadanie tak wcześnie. - powiedział Mike.
- Macie tam jajka i inne jedzenie, więc jedzcie sobie. - Zaczęłam jeść.
- Właśnie czemu tak wcześnie wstałaś, mnie obudził Mike - powiedział, że ktoś jest na dole. - Podszedł do kuchni i zrobił sobie i Mike’owi jedzenie.

***

Gdy wstała reszta, po paru godzinach poszli. Zostałam sama z Erica, zrobiliśmy porządki w domu. Reszta dni minęła nam na oglądaniu telewizji. Reszta nie miała znaczenia.

Do akademika wróciliśmy dzień później, ale to dopiero wieczorem. Gdy tylko weszłam do pokoju, wzięłam prysznic, ubrałam się i poszłam spać. Powoli zasypiałam, wtedy weszła E. Czasem śpi u mnie.


Louise?

9.15.2017

Od Kim do Liama

Załapałam za rękę, ponieważ chciałam mu coś powiedzieć:
- D-Dzięki kolego za wszystko. - wymarotałam
po czym puściłam jego rękę.
 Nie pamiętam coś się po tem stało, ponieważ szybko zasnełam.
 Rano obudziłam się z kacem, gdy wstałam od razu wzięłam prysznic po czym przebrana  poszłam do sali tanecznej trochę po tańczyć.
 Ćwiczyłam nowy układ który chodził mi od jakiegoś czasu po głowie, kiedy skończyłam zauważyłam patrzącego się na mnie Liama:
-Potrzebujesz czegoś od mnie? - spytałam
- Nie wiedziałam, że tańczysz. - odparł
- Wielu rzeczy o mnie nie wiesz- odpowiedziałam uśmiechając się do niego
po czym dodałam: - Wiesz skoro tutaj jesteś to coś chcesz.
- Obudziłaś mnie wczoraj w nocy - powiedział
- Przepraszam. Wiem, że za specjalnie za mną nie przepadasz i wiem też że bywam irytująca. - stwierdziłam po czym wyminełam go w drzwiach klepiąc po ramieniu.
Myślałam, że po tej rozmowie przestanie się na mnie "boczyć". Udałam się do siebie po czym poszłam na lekcję, kiedy przyszedł czas na obiad poszłam na stołówkę zajęłam wolne miejsce po czym  zabrałam się za jedzenie, kiedy skończyłam wyszłam na dwór usiadłam na ławce włożyłam słuchawki do uszów.
Jednak nie dane było mi posłuchać gdyż dosiadł się do mnie Liam:
- Zawsze jesteś taka szczera? - spytał
- Tak. Kiedy skomplementowała Cię mówił szczerze, ponieważ rzadko się zdarza widzieć chłopaka w zielonych włosach. Powiedziałam w prost to co myślę i nie żałuje swoich słów. - odpwiedziałam
- Coś jeszcze? - spytałam
(Liam?)


Od Liama CD Kim

-Już myślałam, że nie zapytasz. Twój głos jest świetny, masz talent. Gratuluję. Tylko nie pysznij się tymi moimi pochwałami. - Przestała gadać tylko na chwilę by złapać oddech. -Wiesz gdzie jest tutaj jakiś fajny klub?
Po to lazła za mną? Żeby się zapytać gdzie jest jakiś klub. Jest od tego internet i GPS.
-Czemu mnie o to pytasz? - Spytałem zirytowany.
-Dlatego, że jak na razie tylko Ciebie tu znam. - Odparła.
-Wcale mnie nie znasz. Zamieniliśmy ze sobą raptem kilka zdań i to wszystko. - Ona naprawdę zaczyna mi działać na nerwy.
-Prawde ale tak jakoś utknąłeś mi w pamięci. Co więcej masz ciekawy styl i wydajesz się być w miarę intrygującą osobą. To jak? - Wlepiła we mnie swoje oczy.
-No dobra. - Westchnąłem ciężko i napisałem jej na kartce adres klubu.
-Wielkie dzięki. Muszę już iść. - Zaczęła odchodzić.
-Jak masz na imię? - Zdążyłem jeszcze zapytać.
-Kim. A ty?
-Liam.
-Fajnie się gadało ale serio muszę już iść. - Zniknęła gdzieś w tłumie ludzi.
Dodarłem do pokoju już bez rzadnych przeszkód. Położyłem się na łóżku by chwilę odpocząć. Zacząłem myśleć o tej nowej...Kim. Zaczęła mnie już denerwować a najbardziej ta jej szczerość. Ona jest zupełnym przeciwieństwem Chole. No właśnie Chole. Dawno o niej nie myślałem i było dobrze. Dobra doś o niej, teraz czas na tą nową. Wiem o niej tyle co nic. Wiem tylko tyle, że ma na imię Kim, jest nowa, i że jest szczera co jest denerwujące. No wiem jeszcze, że podobają się jej moje włosy, styl i głos. To interesujące. Chwila moment, czy ona się we mnie zabujała? Nie, przecież to niemożliwe. Nie można się przecież od tak w kimś zakochać ale z drugiej strony chyba nie powiedziałaby mi tych wszystkich komplementów od tak sobie. Coś musi być na rzeczy, a może tylko tak sobie to powiedziała? Oby to co myślę nie okazało się prawdą. Na tą chwilę mam dość zakochanych w sobie dziewczyn. Najpierw była Chole, a następnie Kate i tyle wystarczy. Nie potrzebóję kolejnej dziewczyny, która chce stałego związku bo z tym to nie do mnie. Dobra, koniec myślenia o tym. Okaże się pewnie, że to co sobie wymyśliłem jest nieprawdą i wszyscy będą szczęśliwi.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Było po północy gdy obudziło mnie walenie do drzwi mojego pokoju. Zaspany otworzyłem drzwi.  Osobą, która mnie obudziła była pijana Kim, która zaraz po otworzeniu drzwi opadła na moją nagą klatkę piersiową. Pewnie musiała się opierać o drzwi. Musiała pomylić pokoje.
-Co r-robisz w...moim pokoju? - Trudno było jej się wysłowić.
-To nie twój pokój tylko mój. - Wyjaśniłem. -Daj kluczyki.
Posłusznie wykonała moje polecenie. Spojrzałem na breloczek, który był przy wszystkich kluczach ponieważ na nim był wygrawerowany numer pokoju, do którego ten klucz jest. Na breloczku Kim był wygrawerowany numer 8. Mój pokuj ma numer 6 więc mogła się łatwo pomylić zważając na to że jest nowa i w takim stanie.
-Chodź, zaprowadzę Cię do twojego pokoju. - Wziąłem ją pod rękę i zaprowadziłem do jej pokoju.
Chciałem ją położyć na łóżku ale ona nie chciała mnie puścić. Co znowu?
(Kim?)

Od Kim Cd Liama

Wyszłam z stołówki i udałam się w kierunku swoje sali jednak zatrzymało mnie czyjś głos a właściwie śpiew zafascynowana udałam się za dźwiękiem jak się okazało to był to chłopak o zielonych włosach. Stałam i słuchałam go było dobry a piosenka świetna, kiedy mnie zobaczył to nie był za specjalnie zachwycony:
Znowu ty. - Westchnął.
Gdy podszedł do drzwi to sie przesunęłam bym mógł wyjść. Szedł prosto a ja szłam za nim. W końcu stanął, a ja się tego nie spodziewałam i wpadłam na niego.
-Chcesz czegoś? - Odwróciłam się w moją stronę
- Wreszcie myślałam że nie spytasz. Może to dziwnie zabrzmi, ale twój głos jest świetny i masz talent gratuluję tylko nie odleci od tych moich pochwał. A tak nie co z innej beczki wiesz gdzie tutaj jest dobry klub? - odpowiedział
- Dlaczego mnie o to pytasz? - spytał zdziwiony
- Ym... Dlatego, że Ciebie pierwszego tutaj poznałam i chyba dlatego. - odparłam
- Nie poznaliśmy się zmieniliśmy ze sobą dwa słowa. - stwierdził
- W sumie racja, ale zapadłeś mi w pamięć nawet więcej masz ciekawy styl i wydajesz się być nawet w miarę intrygująca osobą. - stwierdziłam po czym dodałam :- To jak ?
- No dobra. - zgodził się po czym napisał mi na kratce adress klubu.
- Dzięki. Muszę już spadać na lekcję. - odparła m
- Zaczekaj. Nawet nie wiem jak masz na imię.- powiedział
- Ja? Ja jestem Kim - przedstawiłam się
- Miło mi. Liam - odwzajemnił mój gest
- Fajnie się gadało, ale muszę naprawdę już iść. - pożegnałam się po czym poszłam pod salę.
Reszta lekcji minęła szybko, kiedy wreszcie ostatnia lekcja dobiegła końca udałam się do siebie w celu przygotowania się na wieczór.
  Kiedy wybiła godzina dwudziesta udałam się do klubu, gdy po około trzydziestu minutach dotarłam na miejsce byłam nieco zdziwiona klub był zdecydowanie większy niż się tego spodziewałam ale tym lepiej dla mnie gdy weszłam do środka od razu poszłam na parkiet tańczyć.
(Liam

9.14.2017

Od Liama CD Kim


Dziś jako pierwszy był W-F. Spakowałem strój do czarnej torby Nike, którą właśnie miałem na strój. Jeszcze raz sprawdziłem czy wszystko mam i poszedłem na halę sportową. Tam w szatni przebrałem się w strój. Całą lekcję graliśmy w piłkę ręczną. Nie chciało mi się dziś grać dlatego cały czas siedziałem jako rezerwowy. Jak już się przebrałem w normalne ubrania to sprawdziłem na telefonie jaką mam następną lekcję, była nią informatyka.
Zaniosłem strój do pokoju po czym poszedłem pod salę do informatyki. Przeglądałem Facebooka kiedy poczułem na sobie czyjś wzrok. Oderwałem się od telefonu by zobaczyć kto się mi przygląda. Była to dziewczyna. Jak na nią spojrzałem to natychmiastowo się odwróciła w stronę sali. Schowałem telefon do kieszeni i podszedłem do niej.
-Zgubiłaś się? - Spytałem.
-Nie. - Znów na mnie spojrzała. -To wszystko przez Ciebie a raczej przez twoje włosy. Masz świetny kolor a fryz jest genialny.
-Dzięki. - Zdziwiłem się jej szczerością.
-Muszę już iść. - Odchodząc rzuciła jeszcze tylko -Do zobaczenia.
Zaintrygowała mnie. Co prawda to nie mój gust i nie podoba mi się ale jej charakter to coś innego. Jest taka bezpośrednia i szczera. Nowość dla mnie. Jestem pewien, że między mną a nią nic nie będzie ale fajnie będzie ją rozgryść. To jej zachowanie było lekko drażniące.
Zadzwonił dzwonek i oto nadszedł czas na informatykę. Dziś robiliśmy strony internetowe.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Było już po lekcjach dlatego mogłem pójść do sali od wokalu by popracować nad piosenką. Usiadłem wygodnie i zacząłem myśleć nad tekstem. Po godzinie miałem już fragmęt. Postanowiłem go zaśpiewać aby zobaczyć jak to będzie brzmiało razem. W drzwiach do sali stanęła ta dziewczyna ale jej nie zauważyłem i zacząłem śpiewać. Miałem tylko sam tekst dlatego śpiewałem acapella.


Podobał mi się tekst i to jak brzmi razem gdy się go śpiewa. Być może ta piosenka przyda mi się na jakiś konkurs jak będzie oczywiście skończona. Zebrałem się do wyjścia i w tym momencie zobaczyłem w drzwiach poznaną dziś dziewczynę.
-Znowu ty. - Westchnąłem.
Gdy podszedłem do drzwi to sie przesunęła bym mógł wyjść. Szedłem prosto a ona szła za mną. W końcu stanąłem, ona się tego nie spodziewała i wpadła na mnie.
-Chcesz czegoś? - Odwróciłem się w jej stronę.
(Kim?)

Od Kim do Liama

Stałam przed dużym budynkiem i przeglądałam się mu zaciekawaniem, był o wiele ładniejszy niż na zdjęciach i to zdecydowanie. Weszłam do środka i skierowałam się po klucze do pokoju, kiedy wreszcie je otrzymałam udałam się pod pokój numer 8. Czułam na sobie wzrok mijając przez mnie osób, którzy przyglądali mi się z ciekawanie i to mnie trochę bawiło gdy dotarłam do swojego lokum zabrałam się za prysznic a po tem za rozpakowywanie kiedy skończyłam postanowiłam wyjść się rozejrzeć gdzie co jest. Szłam korytarzem, kiedy mój wzrok zatrzymał się na chłopaku w zielony włosach w zasadzie to było raczej ombre, zaciekawiłnie też jego ubiór jak i tatuaże. Kiedy dotarło do mnie że przyglądam mu się odruchowo pokreciłam głową, zatrzymałam się i spojrzałam na salę przed którą stałam:
- Zgubiłaś się? - spytał chłopak w zielonych włosach
- Nie - odparłam po czym dodałam - To wszystko przez Ciebie a właściwie przez twoje włosy. Masz świetny kolor i fryz jest genialny.
- Dzięki. - odparł zdziwony moją szczerością.
- Muszę jednak iść- stwierdziłam i dorzuciłam
krótkie: - Do zobaczenia.
Po czym poszłam przed siebie zaciekawił mnie jego styl nietypowy, ale fajny inny od wszystkich.
 Zakończyłam zwiedzanie na siłowni po czym udałam się do siebie aby odpocząć przed jutrem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
  Wszyscy weszli do sali a ja za nim usiadłam na końcu po czym wyciągnęłam notes i długopis, jednak na samym początku nauczyciel musiał zapoznać mnie z zresztą klasą dlatego musiałam wyjść na środek:
- To jest Kim Hy...- miał problem z wypowiedzeniem mojego nazwiska
-  Hyuna Kim- dokończyłam po czym zajęłam swoje miejsce.
Reszta lekcji przebiegła dość spokojnie, starałam się słuchać uważnie tego co mówi nauczyciel kiedy  skończyła się lekcja udałam się do stołówki. Wzięłam sobie kanapkę i napój po czym usiadłam przy stoliku.
(Liam?)

Kim Hyuna

Znalezione obrazy dla zapytania hyuna kim roll deep
Imię: Kim
Nazwisko: Hyuna
Pochodzenie: Seul, Korea południowa
Wiek: 18 lat
Orientacja: Hetero
Głos:https://youtu.be/ib_1ATfr8wM
Pokój: 8
Aparycja: Kim jest szczupłą osobą o wzroście 164 m. Naturalny kolor jej włosów to ciemny brąz, jednak nie zostaje na długo przy jednym kolorze gdyż często je zmienia. Posiada kilka tatuaży każdy z nich to fragment jej histori. Jej oczy są ciemnego brązu. Na prawej nodze ma blizne po wypadku o którym nie chce wspominać.
Charakter: Kim jest uprata przez to bardzo ciężko jest ją przekonać do zmiany zdania. Jest bardzo charyzmatyczną osobą, dzięki temu bardzo szybko nawiązuje znajomości.
Większość chłopaków z którzy ją znają uważają, że potrafi być "seksowna i słodka" jednocześnie. Szczerość to cecha którą większość znajomych uważa u Kim za chamstwo jednka dziewczyna zawsze stara się mówić to co myśli nie zważając na innych.
Partner: Szuka
Rodzina: 
Zajęcia: taniec, śpiew, aktorstwo
Zainteresowania:
- taniec
- moda
- fotografia
Inne:
- wolnym czasie pisze piosenki
- uwielbia długie spacery
- dużo czasu spędza w środowisku tancerzy
- lubi imprezy
- kocha słodycze
Kontakt: SallyChan

9.13.2017

Od Liama CD Chole

Jak tylko nauczyciel przyszedł i otworzył drzwi od sali to od razu szturmem weszliśmy do sali. Siadłem tak jak zwykle, na samym końcu. Popisałem trochę ze znajomym i umówiliśmy się na wieczór. Trochę się rozerwę. W tym momęcie muszę być skupiony na lekcji. Do odpoczynku jest jeszcze trochę czasu. Całą lekcję siedziałem spokojnie.
Przez cały czas udało mi się nie spotkać Chole.
Od razu po lekcjach udałem się do salonu kosmetycznego w celu dodania kolejnego kolczyka, który będzie w lewym uchu. Przy wyjściu z Akademii natknąłem się na Chole, która wchodziła. Minęliśmy bez słowa jak to robimy od jakiegoś czasu.
Droga do salonu nie zajęła mi dużo czasu. Przekłucie ucha też nie trwało długo. Efekt bardzo mi się podoba.


Zapłaciłem i wróciłem do Akademii. W drodze do pokoju znalazłem leżący na podłodze niebieski notes. Podniosłem go i sprawdziłem czy jest podpisany i był. Należał do Chole. Znów ona. Poszedłem do niej żeby dać jej ten notes. Pukałem do chwili, aż mi otworzyła. Jak to zrobiła to od razu zamknęła drzwi, nawet nie dała mi szansy powiedzieć ani jednego słowa. Położyłem notes przed drzwiami i poszedłem do siebie.
Wziąłem prysznic i zacząłem się zbierać do wyjścia. Ubrałem się w czarne spodnie z dziurami na kolanach, czarne zamszowe buty, kórtkę skórzaną również czarną oraz koszulę w czarno-białe paski, który były różnej grubośći i biegły w różnych kierunkach. Nie zapinałem koszuli do końca, a kórtka była odsunięta. Do tego ubrałem okulary przeciwsłoneczne.



Na sam koniec ułożyłem włosy i wyszedłem. Włosy zaczesałem do tyłu a grzywkę na bok.
Razem z kolegą poszliśmy do klubu. Wróciłem ok. pierwszej rano.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Nie mieliśmy trzeciej lekcji i musieliśmy iść na świetlicę. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy Chole, która siedziała przy jednej z ławek. No pięknie, ona też tu jest. Zająłem miejsce w najwięlszej odległości od niej. Wcale nie zwracałem na nią uwagi. Ona już mnie nie interesuje.
(Chole?)

Od Chole Cd Liama

Unikać, nie wchodzić w drogę, nie rozmawiać to były od teraz moje trzy rzeczy jakich się trzymałam jeśli chodziło o Liama.
 Siedziałam na ławce w parku i słuchałam muzyki, patrzyłam na ludzi którzy przechodzili to natchneło mnie na napisanie czegoś. Wyciągnęłam z torby notes i zaczęłam:
   Nikt nie widzi mojego cierpienia, które narasta. Nikt nie widzi mojego smutku, ponieważ jest zatuszowany. Widzą jedynie moje błędy te które po pełniam po raz kolejny z pełną świadomością o ich konsekwencjach.
  Po raz kolejny zostałam skazana na samotność i to z własnej woli.
Tutaj się zatrzymałam, ponieważ nie miałam wen aby cokolwiek napisać.
  Miałam mieszane uczucia jeśli chodziło o Liama to wszystko było dla mnie trudne, nie chciałam jednak już więcej się mieszać się do jego życia. Wzięłam swój notes i udałam się z powrotem do akademi na moje "szczęście" spotkałam go wychodzącego, odwróciłam się i poszłam na około gdy wreszcie dotarłam do pokoju odetchnęłam z ulg. Zamknęłam drzwi i poszłam pod prysznic, kiedy wyszłam przebrałam się i zabrałam się za dorabianie zadań jednak nie dane było mi nawet zacząć bo usłyszałam pukanie do drzwi albo raczej dobijanie. Zrezygnowana poszłam otworzyć, kiedy zobaczyłam w nich Liama byłam zaskoczona jednak udało mi się zachować jasność umysłu i zanim cokolwiek powiedział zatrzasnełam drzwi przed nosem. Pukał jeszcze przez kilka minut  po tem przestała, obiecałam sobie że nigdy więcej nie będę miała z nim żadnego kontaktu...
(Liam?)

9.12.2017

Od Louisa CD Sibil

Przez następne dni omijaliśmy się z Sibil jak ognia. Żadne z nas nie chciało na siebie wpaść. Widzieliśmy się tylko i wyłącznie na lekcjach.
Teraz mieliśmy W-F. Nauczyciel ogłosił, że będziemy grać w piłkę nożną z dziewczynami. Żadnemu z nas nie spodobał się ten pomysł ale nie było dyskusji. Z dziewczynami nie da się dobrze grać. Trzeba uważać na wszystko żeby im jakiejś krzywdy zrobić. Graliśmy chłopacy na dziewczyny. Jak zwykle byłem w ataku. Zaraz na początku gry miałem okazje na zdobycie gola. Strzeliłem w bramkę ale na drodze piłki pojawiła się Sibil i dostała w brzuch. Po udeżeniu upadła na kolana łapiąc się za brzuch. Do tego zaczęła pluć krwią. Od zwykłego udeżenia taka reakcja? Coś musiało być nie tak. Nauczyciel od razu do niej podbiegł jak i jej koleżanki.
-Ślepy jesteś debilu, bramka była gdzie indziej!! - Zaczęła wrzeszczeć Kate.
-To ty jesteś ślepa. Piłka leciała prosto do bramki a ona sama stanęła jej na drodze. - Nie pozostałem jej dłużny.
Zresztą mówiłem prawdę, ale nie ma to jak kobieca solidarność. Lepiej kłamać, żeby tylko było po ich stronie ale i tak wszyscy widzieli jak było naprawdę. Will, zaczął się kłócić z Kate.
-Louis, idź do dyrektora. - Powiedział nauczyciel.
-Co? Przecież to nie moja wina, tylko jej. Sama stanęła na drodze piłki. Przecież pan to wiedział. - Zaprotestowałem. Nie ma prawa mnie odsyłać do dyrektora za jej winę.
-Racja. - Zgodził się ze mną. -Zabierzcie ją do higienistki. - Polecił chłopakom.
Carlos próbował ją podnieść ale to nic nie dało.
-Zadzwonię po karetkę. - Powiedziałe Erica wyciągając telefon.
Nauczyciel z pomocą Carlosa ułożył ją na boku. Jak tylko ratownicy dotarli to od razu zabrali się za pomoc Sibil. Jak wszystko zrobili to zabrali ją do szpitala. Erica pojechała z nią. My musieliśmy sprzątnąć krew by nie został po niej żaden ślad. Po skończeniu kontynuowaliśmy grę, ale tym razem dziewczyny grały osobno. Moja drużyna wygrała, a ja zdobyłem dwa gole.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Była godzina 17:30 a na 18:30 byłem umówiony z Kendall. Idąc korytarzem natknąłem się na Sibil i Erice.
-Może coś powiesz. Zerwałeś jej mięśnie, przez ciebie Sibil po... - Mówiła Erica ale Sibil jej przerwała.
-Sama jest sobie winna. Jak sie nie pcha tam gdzie nie powinna. - Powiedziałem Erice i ruszyłem dalej.
Zatrzymałem się przy schodach. Zaintrygowało mnie to czego Sibil nie chce mi powiedzieć. Cofnąłem się pod jej pokój i zapukałem. Otworzyła je myśląc, że to Erica.
-To nie ona, tylko ja. - Powiedziałem.
-Czego chcesz? Ja nic od Ciebie nie chcę. Idź sobie do Kendall. - Chciała zamknąć drzwi ale zatrzymałem je ręką.
-Zaraz do niej pójdę. Czego Erica ma mi nie mówić,
-Nie twoja sprawa, a teraz żegnam. - Złapała się za brzuch.
Pomogłem jej dojść do łóżka i poszedłem po Erice. Razem z nią poszedłem do Sibil. Jak stanęliśmy w drzwiach to słyszałem jej rozmowę telefoniczną. To już wiem czego nie chciała mi powiedzieć. Była w ciąży, prawdopodobnie ze mną a po dostaniu w brzuch poroniła. Nie ruszyło mnie to wcale. Wpadki i wypadki się zdażają. Dla mnie to nawet dobrze, że poroniła bo nie znoszę dzieci i nie chcę ich mieć.
Nie tracąc więcej czasu poszedłem na umówione spotkanie z Kendall. Spóźniłem się trochę ale nic się nie stało. Jak tylko dotarłem to od razu pojechaliśmt do restauracji gdzie mieliśmy zarezerwowany stolik. Kolacja mijała nam świetnie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Były teraz trzy dni wolnego. Z tego powodu pojechałem do swojej villi w Los Angeles. Od razu spotkałem się z przyjaciółmi, których dawno nie widziałem.
Wieczorem wybierałem się na pokaz mody, w którym Kendall weźmie udział.
Na pokaz ubrałem się w czarną bluzę Gucci, czarnw rurki, beżowe botki oraz kurtkę, którą zawiesiłm na ramieniu i okulary przeciwsłoneczne.


Miałem miejsce w pierwszym rzędzie. Kendall wyszła jako ostatnia. Po pokazie od razu wróciłem do domu dlatego, że byłem już zmęczony. Przebrałem się i poszedłem spać.
(Sibil?)

9.11.2017

Od Sibil cd Louise

Lekcje mijały w miarę szybko. Kolejne dni kolejne lekcje. Do Dyrka czasem chodziłam, pogadać. Z nauczycielami tak samo było. Był wf, mieliśmy wybrać drużyny. Mnie to w sumie obojętnie, z kim będę. Byle żeby była E, a reszta się nie liczy. Graliśmy w nogę. E jest stała na bramce, ja w ataku. Lou był w drużynie przeciwnika. Chyba chciał trafić w bramkę, ale pech chciał, że dostałam w brzuch. Upadłam ma kolana i złapałam się za brzuch. Plułam krwią. Nauczyciel zareagował, E i tak samo reszta.
- Ślepy debilu jesteś bramka była gdzieś indziej!! - nawrzeszczała na niego Kate.
- Louise do dyrektora, chłopaki zabierzcie ja do higienistki. - jeden z chłopaków chciał mnie podnieść, ale nie mogli, bo za bardzo bolało.
- Zadzwonię po karetkę. - powiedziała E i wyjęła telefon. Udało im się położyć mnie na boku. Chciałam wstać, ale każdy ruch sprawiał mi ból. Po paru dłuższych minutach ratownicy już byli. Próbowali mnie powoli podnieść, gdy im się udało. Położyli mi zimny okład na moim fioletowym brzuchu. Dali jakąś maskę sprawdzali, czy jestem przytomna. Pozwolili jechać E ze mną.
***
Gdy trafiłam do szpitala, Erica wszystko powiedziała. Zrobili mi prześwietlenie coś tam w nim miałam. Chyba sobie mięśnie zerwałam. Okazało się też coś jeszcze.
- Byłaś w ciąży. To był pierwszy albo drugi miesiąc, ale poroniłaś, gdy dostałaś piłka. - analizowałam sobie słowa lekarza. Nie spałam z nikim prócz Louisa. Nie warto mu nic mówić, nie jestem pewna czy to na pewno on. Nie spałam z Dominikiem, ale miesiąc albo dwa. Eh nie rozumiem...
Z rozmyśleń wyrwała mnie Erica. Spojrzałam na nią. - Słyszałam co lekarz ci powiedział. Jakim cudem? Przecież prócz Lou z nikim nie spałaś chyba na pewno.. Nie zaraz, raz było z Clausem.. Eh.. Dobra nieważne, jak się czujesz? - słuchałam jej uważnie.
- Jest spoko, dziś mogę wyjść jak chce. Nie mów nic. - uśmiechnęłam się słabo.
***
W akademiku byłam chwilę przed osiemnastą, spotkałam po drodze Louisa. Stanął na chwilę.
- Może coś powiesz. Zerwałeś jej mięśnie, przez ciebie Sibil po... - mówiła do Lou, lecz jej przerwałam
- Erica, zamknij się. Mówiłam nie możesz o tym mówić. - wyminęłam go. - Nie musi przepraszać, to nic wielkiego. - dopowiedziałam odchodząc.
Gdy E pomogła dojść mi do pokoju. Musiała wracać do siebie. Wstałam i podeszłam powoli do lustra, podciągałam bluzkę i patrzyłam na brzuch. Miałam go owiniętego bandażem z zimnym okładem w środku. Ktoś pukał do drzwi. Opuściłam koszulkę.
- Czyżby Erica czegoś zapomniała. Erica czego zapomniałaś. - Gdy otworzyłam drzwi, stał w nich Louise.
- Jednak to ja, a nie Erica. - powiedział
- Czego chcesz? Nic od ciebie nie chce. Idź do Kendall. - chciałam zamknąć drzwi, ale zatrzymał drzwi.
- Zaraz do niej idę. Czego Erica ma mi nie mówić? - spytał poważnie
- Nieważne, a teraz żegnam. - otworzyłam drzwi, po chwili złapałam się za brzuch.
- Dobrze się czujesz? Choć, połóż się pójdę po Erice. - zrobiłam co powiedział, gdy poszedł, zadzwonił mój telefon. Wyświetlił się Damon.
- Hej Damon. Co lekarz ci powiedział, tak byłam w pierwszym albo drugim miesiącu ciąży, ale jak dostałam piłka nożna, to poroniłam. Eh nie wiem, pierwsze co to myślałam, że to Louisa. Naprawdę nie miałam pojęcia. Dobra kończę. - pożegnałam się z bratem i spojrzałam na drzwi, stal w nich Lou i E.
Lou niemal od razu poszedł. Wstałam i zadęłam bandaż, poszłam wziąć prysznic. Po nim wróciłam, ubrałam się, a E pomogła mi zrobić nowy okład oraz zabandażować. Dorobiłem Erice klucz do pokoju. Aby mogła wchodzić i wychodzić, kiedy chce. Położyłam się na łóżku i niemal od razu zasnęłam.

Tydzień później

Wróciłam już normalnie do szkoły. Przykładałam się do nauki i oraz zajęć. Nadrobiłam wszystko w kilka dni. Omijałam co po niektórych. Byłam tylko ja i Erica. Siedziałam przed szkołą jak w trasie.
- Erica, chciałbyś cofnąć czas, do momentu, kiedy się tu zjawiłaś. - powiedziałam
- Czasem tak. Jedziemy do domu najwyższy czas, daj kluczyki. - Wstałam i dałam kluczyki E. Poszłam za nią do samochodu, wsiadłam.
***
Leżałam na łóżku. Ciche dni tak się to chyba nazywa. Przykryłam się kocem, następnie wtuliłam w poduszkę i zasnęłam.

Louise?

9.10.2017

Od Amy Cd Lena

- Uważaj jak jeździsz! - wrzasnął do mnie chłopak gdy po zderzeniu z nim, wylądowałam na ziemi. patrzył na mnie ze złością wymalowaną na twarzy.
- Ja mam uważać? To ty nie patrzyłeś przed siebie - zaczęłam się bronić. Uklęknęłam na ochraniaczach i chciałam wstać, jednak nie było to takie łatwe, zwłaszcza gdy byłam na niezbyt równym podłożu i dodatkowo atakowała mnie myśl, że chłopak mnie popchnie. Zrezygnowana znów usiadłam i po chwili zobaczyłam czyjąś rękę. Spojrzałam na twarz nieznajomej dziewczyny i chwyciłam jej dłoń. Podsunęła stopę pod koło prawej rolki, żebym nie odjechała.
- Nic ci nie jest? - spytała, ale niemalże od razu odwróciła głowę w stronę chłopaka. - Powinieneś zwolnić, nie uważasz, chłopcze? Już drugą osobę dzisiaj powaliłeś i bynajmniej nie swoim talentem.
- To wina tej kaleki! Nie umie się nawet utrzymać na ośmiu kółkach, nie wspominając o czterech i jeszcze pakuje się do skateparku! Skoro mała dziewczynka jest zielona w kwestii sportu, to może nie powinna wychodzić z domu?!
Patrzyłam na niego z kamiennym wyrazem twarzy, w spokoju przyglądając się jego rosnącej frustracji. Dziewczyna stojąca obok patrzyła to na mnie, to na chłopaka.
- Nie obrażaj ludzi, którzy mają problemy zdrowotne. Nie wiem czy wiesz, ale nawet największym mistrzom zdarza się upaść. - wydęłam wargi i przekręciłam głowę jak szczeniak. - I nie ja jestem małą dziewczyną, tylko ty.
- Że niby ja?! - oburzył się.
- Tak. Tylko małe dziewczynki się tak burzą - powiedziałam, a dziewczyna stojąca obok uśmiechnęła się. - Poskarżysz się mamusi?
Przetarłam oczy w zabawnym geście ukazującym płaczące dziecko. Chłopak zrobił krok w moim kierunku zaciskając pięść, jednak powstrzymał się i po chwili odszedł bez słowa. Patrzyłam za nim i gdy tylko zniknął mi z oczu, upadłam na ziemię, łapiąc się za serce i ciężko oddychając. Nieznajoma uklęknęła obok mnie.
- Co się dzieje? - spytała.
- Nic... - powiedziałam. - To nic... Mogłabyś... podać mi plecak? - powiedziałam wskazując na czarny plecak z logo Reeboka. Dziewczyna wstała i poszła po moją torbę. Zaczęłam miarowo oddychać, żeby się uspokoić. Długowłosa podała mi torbę, a ja szybko ją otwarłam i wyjęłam ze środka leki. Wzięłam do usta dwie podłużne tabletki i popiłam wodą. Spojrzałam na dziewczynę i szybko wyjaśniłam.
- Miałam operację na serce i czasem dostaje ataków - powiedziałam i podałam jej rękę. Pomogła mi wstać i gdy stałam już na równych nogach uśmiechnęłam się. - America/
- Lena.



Lena? Wybacz, ze takie krótkie, ale nie mam weny, a nie chciałam znowu odkładać odpisu :/

Od Louisa CD Sibil

Rano jak zwykle obudził mnie budzik. Wyłączając go zauważyłem, że mam SMS-a. Był od Sibil. Przeczytałem go i usunąłem. Ona to już zamknięty rozdział tak samo jak jej beznadziejni znajomi, którzy tylko ćpają i nic więcej.
Jak się już ogarnąłem to poszedłem na lekcję. Sibil jak zwykle, nie było. Żadna nowość. Pewnie imprezuje z resztą jak zwykle. To tylko kwestia czasu, aż ją wywalą za te wszystkie nieobecności.
Po lekcjach mieliśmy z chłopakami próbę, która była udana.

~~~~~~~~~TYDZIEŃ PÓŹNIEJ~~~~~~~~~

Dziś otwierali jakiś nowy klub. Może to być dobra okazja by wyjść z Kendall. Wyszukałem jej numer w telefonie i kliknąłem połączenie. Po kilku sygnałach odebrała.
-Już myślałam, że nie zadzwonisz. - Powiedziała.
-No wiesz? Ja bym nie zadzwonił? - Udałem smutek. -Dziś otwierają nowy klub. Co ty na to żebyśmy tam poszli?
-Jestem na tak. - Odpowiedziała.
-Bedę po Ciebie o 20:00. Tylko wyślij mi swój adres.
-Ok. To do zobaczenia. - Rozłączyła się.
Chwilę później przysłała mi swój adres.
Na wyjście do klubu ubrałem się w szarą koszulkę, czarne rurki i czarne botki.
Zgodnie z umówioną godziną przyjechałem po Kendall. Dziewczyna była już gotowa. Przywitaliśmy się pocałunkiem i pojechaliśmy do klubu. Jak się okazało na miejscu była tam Sibil i jej paczka. Kendall zaciągnęła mnie w ich stronę.
-Siema Kendall. - Powiedziała Sibil.
-Siema. - Odpowiedziała.
Kendall pocałowała mnie i poszła tańczyć.
-Skąd się znacie? - Zapytałem.
-Stare czasy. - Odpowiedziała Sibil.
Też trochę potańczyłem. Po jakiejś godzinie znalazłem Kendall w tłumie.
-Chodźmy gdzieś indziej. - Krzyknąłem żeby mnie słyszała w tym szumie.
-Ok.
Wyszliśmy z tego klubu i kierowaliśmy się do garażu.
-Skąd znasz Sibil? - Zapytałem.
-Kiedyś byłyśmy sąsiadkami i chodziłyśmy do tej samej szkoły. Ona myśli, że byłam ją przyjaciółką, i że nadal nią jestem a tak naprawdę tylko udawałam, dla zabawy, i dzięki temu, że byłam jej "najlepszą przyjaciółką" jej starzy dawali mi prezenty. - Zaśmiała się.
-Mądże rozegrane. Ale przecież twoi rodzice też są bogaci.
-No tak ale wiesz, od innych zawsze lepiej smakuje. - Puściła mi oczko. -A ty skąd ją znasz?
-Chodzimy razem do Akademii. - Otworzyłem drzwi od samochodu.
-Niech zgadnę, spałeś z nią.
Nie odpowiedziałem tylko się uśmiechnąłem, co oznaczało "tak".
Pojechaliśmy prosto do jej domu i od razu wylądowaliśmy w łóżku. Tak zawsze się kończy nasze spotkanie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jak się obudziłem to Kendall już nie było. Musiała obudzić się wcześniej. Jest dziś niedziela więc nie muszę się śpieszyć. Ubrałem się i poszedłem do kuchni. Śniadanie było już gotowe.
-Trzymasz się z paczką Sibil? - Zapytała.
-Z tymi ćpunami? W życiu. Jeszcze jak moje stosunki z Sibil były dobre to jakoś ich znosiłem ale teraz już tego nie musze robić więc mam ich gdzieś. - Wyjaśniłem siadając do stołu. -Niech robią sobie co chcą ale beze mnie. Nigdy nie byłem ich częścią. Takie towarzystwo mnie nie interesuje.
-Mnie też nie. - Kendall zgodziła się ze mną. -Nawet się nie spodziewałam, że kiedykolwiek jeszcze spotkam Sibil. Teraz chętnie powiedziałabym jej prawdę o tym co o niej myślę, ciekawa jestem jak by na to zaaregowała. Ale szkoda mi na to czasu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Poniedziałek i znów lekcje. Sibil wyjątkowo się pojawiła. Tak jak sama chciała ignorowałem ją. Co prawda nie robiłem tego bo ona tak chciała tylko dlatego, że już nie chciałem mieć z nią nic wspólnego. Było miło ale się skończyło. Niech się trzyma ze swoją paczką a mi nie zawraca głowy. Mnie już ich oczy nie zobaczą.
(Sibil?)

9.09.2017

Od Sibil cd Louise

Obudziłam się w środku nocy, nie mogłam zasnąć. Poza tym źle się czułam. Zastanawiało mnie to, czemu się tak zachowuje. Niech nie bierze mnie za dziwkę, bo nią nie jestem. Sięgnęłam po telefon i napisałam.

Do Louisa.
Nie chciałam cię wtedy wykorzystać, to był impuls. Wiem, że źle się zachowałam... Skoro uważasz mnie za dziwkę, która się puszcza, albo znajduje sobie nowego do bzykania... Myślisz się, kiedyś może, zanim trafiłam do Akademii, byłam z nim. Teraz jesteśmy dobrymi przyjaciółmi... Jeśli widzisz, jak mnie dotyka, przytula i całuję to po prostu lubi czuć moje ciepło... To, co zrobiłeś wtedy, jak wracaliśmy z kina oraz wtedy w kuchni... Wiedziałam, że chciałeś mnie zgwałcić, czułam się tak... Przykro, ale może przez jakiś czas unikajmy się nawzajem.

Przeczytałam jeszcze raz i wysłałam, poszłam do łazienki, aby napuścić sobie wody do wanny. Gdy weszłam do gorącej wody, przemyślałam wszystko.
Wyszłam z wody po godzinie, owinęłam się ręcznikiem oraz ubrałam. Pomalowałam się oraz ułożyłam włosy. Gotowa, zeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie śniadanie i zadzwoniłam do Erici. Po rozmowie z nią umówiłam się do fryzjera oraz zadzwoniłam do starej znajomej.
***
U fryzjera z Erica byłam ona, jak i ja zmieniliśmy wizerunek. Gdy obie byłyśmy gotowe, Eri sobie skróciła włosy i teraz ma całe niebieskie. Jasny i ciemny, ja sobie jeden bok sobie wygoliłam, zrobili mi wzorek po tamtej stronie i go pofarbowali na fioletowo, a pozostałe włosy ścieniowali i rozjaśnili do platyny. Wychodząc stamtąd, zahaczyłyśmy o centrum handlowe, oraz salon piękności, piercing i tatuażystę.
Parę toreb było fajnych ciuchów, w salonie Erice zrobili sztuczne rzęsy oraz żelowe paznokcie. Plus tatuaż pod biustem i kolczyk w pępku. Ja zrobiłam sobie tatuaż na plecach oraz udzie, kolczyk w języku oraz nosie. Paznokcie miała swoje, ale pomalowane na czarno i lekko wydłużone.
W domu byłyśmy już jakoś koło 17-18. Przebrałyśmy się. Ja założyłam bluzkę w kratę oraz ćwiekowy stanik, do tego spodenki legginsy oraz koturny. Eri założyła to samo, ale z krótki spodenki.
***
Na miejscu, tym miejscem okazał się dom kuzynki Erici. Gdy weszliśmy, od razu poszliśmy do niej, dała nam towar. Usiadłam naprzeciwko Eri. Ja wciągałam, ona paliła.

Przez cały tydzień tak robiłam z nią, gdy wróciłam do szkoły. Zapoznałem się z mięśniakami oraz emo i innymi. Lekko ich popchnęłam do brania.
Pewnego dnia siedziałam na murku przed szkołą, czekając na E oraz parę innych osób. Jakaś dziewczyna albo chłopak przyprowadziły Lou.
- Elo.
- Sibil, hej.
- Dziś otwierają nowy klub Cry Ley. Idziemy wszyscy czym więcej osób tym więcej darmowych drinków. Poza tym Stefan dziś ma swój występ. - Gdy to powiedziałam, E była szczęśliwa.
Nie powiedziałam, że ja stoję za barem, bo to mój klub. Tylko nieliczni wiedzą. Wstałam i poszłam do akademika po psy, aby zawieźć je do Clausa.
***
Otworzyłam klub, wszystko było gotowe. Oraz co nieco też. Byłam ubrana w krótką spódniczkę do połowy ud oraz ćwiekowy stanik, a na to skórzaną kurtkę. Ludzie się schodzili. Gdy zauważyłam swoją paczkę, podeszli do mnie w tym Lou i jakaś jego panienka. To Kendall.
Zrobiłam wszystkim po drinku oraz sprzedawałam towar.
- Elo Kendall, kopę lat.
- Hejka, a no szmat czasu. Niezły jest ten klub, twoja własność.
- Pewnie, że moja. Jeśli dalej tańczysz. Eva może dać Ci strój, tam masz podest. - powiedziałam, po czym pokazałam gdzie stoi Eva. Pocałowała Lou i poszła.
- Skąd się znacie? - spytał Lou.
- Stare czasy. - uśmiechnęłam się i zrobiłam mu drinka.
Dali mi mikrofon, abym zapowiedziała didżeja.
- Uwaga. Uwaga. To jego pierwszy występ, bądźcie szlachetni dla niego. Przed wami "Grinixx". Zróbcie hałas! - włączyłam mikrofon i odłożyłam pod blat. Stefan zaczął grać. Ja zajęłam się swoją pracą. Ken tańczyła tak jak kiedyś. Lou był wyrwany do tańca.
Co jakiś czas siedział i pił, ja rozdawałam drinki oraz sprzedawałam towar.

Louise?

9.08.2017

Od Louisa CD Sibil


Sibil miała mi coś powiedzieć ale przeszkodził jej chłopak, ten którego całowała podczas gry w butelkę wchodząc do kuchni. Sibil przedstawiła nas sobie. Niechętnie podałem mu rękę. Po tym geście Dominik przytulił Sibil a ona się w niego wtuliła. Na koniec ją pocałował i poszedł robić śniadanie. Przyglądałem się im dyskretnie popijając wodę. Dopiłem wodę, odłożyłem szklankę i poszedłem do pokoju się ubrać. Następnie dołączyłem do reszty.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Było już koło południa a ja dalej byłem u Clausa. Przez większość czasu trzymałem się niedaleko Sibil ale tak by mnie nie widziała.
Nie rozumiałem jej. Wysyła mi oczywiste sygnały a następnie klei się do pierwszego lepszego. W sumie ja jestem podobny. Z dziewczynami mam tylko jednorazowe przygody, nigdy nic na poważnie. Ale nigdy nie jest odwrotnie. Nienawidzę gdy dziewczyna wykorzystuje mnie na noc. W tym przypadku nie jestem milusi i dobry. Co prawda nigdy mi się to jednak nie przytrafiło...z wyjątkiem Sibil. Przespała się ze mną, wykorzystała mnie do dostania zawieszenia w Akademii i już sobie znalazła innego frajera. Nie ze mną takie numery.
Jak robiła Erice warkocze siedząc na kocu podszedłem do niej pewnym krokiem.
-Możemy pogadać? - Spytałem.
Zgodziła się. Poszliśmy razem do kuchni gdzie stanęliśmy przy blacie.
-O czym chcesz pogadać? - Spytała.
-Kim jest dla Ciebie Dominik? - Spytałem.
-Przyjacielem, a co? - Wlepiła we mnie pytający wzrok.
- Po tym, jak Cię dotyka, przytula i całuje można wnioskować co innego. - Powiedziałem przysuwając się do niej.
- Odsuń się. - Chciała mnie uderzyć lecz powstrzymałem ją chwytając wycelowaną we mnie pięść.
Przyległem do niej. Zacząłem całować ją po brzuchu przesuwając się w górę. Zdjąłem z niej górę kostiumu.
-Puszczaj mnie! - Zaczęła krzyczeć i szaprać.
-Nikt nie będzie robił ze mnie frajera i mnie wykorzystywał. - Szepnąłem jej do ucha.
W tym momęcie zjawili się Damon, Claus i ten Dominik. Claus i Dominik mnie odciągnęli a Damon zabrał Sibil.
-Pożałujesz tego. - Zagroził mi Dominik chcąc mnie uderzyć. Ominąłem jego cios i tak walnąłem go w twarz, że upadł na podłogę a z nosa zaczęła się sączyć krew.
-Też chcesz oberwać? - Spojrzałem na Clausa.
On tylko pomógł wstać Dominikowi i poszli gdzieś. Tak jak myślałem, tchórze. Trenowanie boksu, MMA i karate od dziecka jest bardzo przydatne.
Skierowałem się prosto do swojego samochodu i wróciłem do Akademii. Nie zamierzałem spędzać w tym miejscu ani chwili dłużej.
Jak już siedziałem wygodnie w pokoju zadzwonił do mnie tata.
-O co chodzi? - Spytałem.
-Jak wiesz miesiąc temu zrobiłem kolejy udany i wielki interes. W związku z tym mam wywiad i sesję do gazety. Chcę żebyś ty także wziął w niej udział. - Wytłumaczył.
-Kiedy ona jest? - Nie trzeba było mnie przekonywać.
-Dziś o 18:00.
Tata podał mi adres, który zapisałem.
Na sesję ubrałem się w koszule zapiętą pod szyję, marynarkę, rurki i botki od Saint Laurent. Wszystko było w kolorze czarnym.
Na planie stylistka ułożyła mi fryzurę. Zrobiliśmy kilkanaście zdjęć, z których trzeba było wybrać jedno najlepsze. Po intensywnej dyskusji wybraliśmy to najlepsze zdjęcie, które wygląda następująco.



Gazeta ma trafić do sprzedaży za tydzień. Wychodząc z budynku natknąłem się na dawno niewidzianą przyjaciółkę - Kendall, która jest modelką.
-Kendall, co ty tu robisz? - Zdziwiłem się na jej widok.
-Też się cieszę, że Cię widzę. Mam tu sesję. - Odpowiedziała śmiejąc się. -Dawno Cię nie widziałam, od tamtej nocy.
-Pamiętam ją doskonale. - Uśmiechnąłem się.
-Może by tak ją powtórzyć?
-Czemu nie.
-Daj mi swój telefon, wpiszę Ci mój numer. - Dałem jej mojego Samsunga. Wpisała numer i oddała mi telefon. -Zadzwoń szybko. - Puściła oczko i weszła do budynku.
Zadzwonię na pewno.
Od razu po powrocie do Akademii położyłem się spać.
(Sibil?)

9.07.2017

Od Sibil cd Louise

Chciałam coś mu odpowiedzieć, ale wszedł Dominik. Z tym, co się całowałam.
- Chyba się nie znacie. Dominik to Louise, Louise to Dominik. - przedstawiam im sobie. Widziałam jak podali sobie rękę. Po czym Dominik mnie przytulił, wtuliłam się w niego. Jego zapach jest boski. Przyjaźnimy się, jesteśmy niemal jak para. Czasem jedno z nas z innym sypia, tacy przyjaciele z korzyściami. Dominik mnie pocałował i poszedł robić śniadanie. Kątem oka patrzyłam na Louisa, przyglądał się nam. Po krótkiej chwili wszyscy byli już na dole, Dominik razem z Clausem rozkładali talerze, oraz miski z jedzeniem..
***
Siedziałam na kocu na podwórku. Koło mnie leżała Erica. W basenie oraz na leżakach była reszta. Robiłam warkoczyki E. Patrzyłam, że w moją stronę szedł Louise. Trochę się zdziwiłam, myślałam, że się zmyje. Pewnie chłopaki go złapali pod swoje skrzydła. Stanął i poprosił, abym z nim poszła. Wstałam i poszłam z nim do kuchni. Stałam przy blacie.
- O czym chcesz pogadać? - spytałam.
- Kim jest Dominik dla ciebie? - spytał.
- Jest moim przyjacielem, a co. - spojrzałam na niego pytająco.
- Po tym, jak cię dotyka, przytula i całuję można wnioskować co innego. - powiedziałam, patrząc na mnie. Nie miałam jak się odsunąć.
- Odsuń się. - powiedziałam szybko. On nic nie zrobił. Chciałam go uderzyć, ale zatrzymał moją rękę i przyległ do moich pleców. Poczułam jak mnie dotyka po brzuchu, przesuwa się wyżej zdjął ze mnie górę od kostiumu. - Puszczaj mnie, zostaw. - zaczęłam się wyrywać. Gdy zaczęłam krzyczeć, Dominik, Damon oraz Claus szybko się zjawili. Byłam bez górnej części już chciał mi dolna zdejmować. Claus i Dominik zajęli się Louisem, a mnie Damon stamtąd zabrał. Zaprowadził mnie do pokoju. Siedziałam u siebie, dał mi koszulkę od razu ją założyłam. Przytuliłam się do niego, bałam się.
- Damon on.. - nie mogłam dokończyć.
- Już, mała spokojnie, dostanie w zęby. Nie ma prawa czegoś takiego robić. Mam cię, nie puszczę. Zadzwonię tylko gdzieś. - cały czas mnie obejmował i chyba rozmawiał z dyrektorem szkoły, że jestem chora. E też migiem przybiegła. Została ze mną, Damon także.
Przytulił mnie i pozwolił, abym zasnęła w jego ramionach, czułam jak daje mi buzi w czubek głowy.
***
Obudziłam się na czymś twardym. Spojrzałam, leżał Damon i Erica. Wzięłam telefon i podłączyłam do ładowania.
Po południu E musiała już wracać do szkoły, Stefan ja odwiózł. Ja siedziałam na łóżku to na podłodze. Płakałam, bo zrobił to ponownie. Damon cały czas mnie pilnował.
- Sibil jesteś? - spytał, gdy wszedł z taca jedzenia do mojego pokoju.
Siadam na łóżku pod kocem. Dominik i Claus czasem wpadli zobaczyć jak się czuje. Odpowiedziałam im co on wcześniej zrobił. - Wiesz co zjedz trochę. Poza tym wczoraj Louise nie mam bladego pojęcia co w niego wstąpiło. Powiedział chłopakom, że chciał cię przelecieć i to ostro. Dostał w mordę za to, nikt kurwa nie będzie tak mówił o mojej siostrze. Chciał wejść do tego pokoju, ale chłopaki mu nie dali i eh.. - westchnął.
- I co? - dopytałam.
- Nie wiedział, co robi. - usiadł obok mnie i stolik, abym coś zjadła. Włączył telewizje i powoli jadłam. Po zjedzeniu odpoczęłam trochę i poszłam wziąć prysznic. Gdy brałam prysznic, czułam jego dłonie na sobie.
Tego samego dnia, wpadł Dominik. Damon mógł gdzieś pojechać. Spędziłam z Dominikiem miło czas, na przytulaniu się, rozmawianiu oraz na tym, abym zasnęła.

Louise? Co cię napadło?

9.04.2017

Od Liama CD Chole

Minął już miesiąc od mojej ostatniej rozmowy z Chole. Nie będę ukrywał, że bez żadnego kontaktu z nią było mi świetnie. Ten czas nie należał do nudnych. Zdążyłem zdradzić Kat z jej najlepszą przyjaciółką, która miała być druhną na naszym ślubie, a Kat nas nakryła i kazała nam się wynosić. Nie żałowałem jednak tego, ślub jest jednak nie dla mnie jak i stały związek. Zbyt dużo ładnych dziewczyn by być tylko przy jednej. Na dodatek przyszła do mnie jakaś dziewczyna o imieniu Nicole, która twierdzi, że jest moją siostrą, i że została oddana do adopcji bo tata nie chciał córki. To poprostu szczyt absurdu, jakieś brednie. A na koniec poznałem nową dziewczynę, ładną.
Korzystając z wolnego popołudnia, siedziałem na ławce w parku z butelką wody w dłoni. Popatrzyłem się za siebie i zobaczyłem Chloe, która się we mnie wpatrywała. Jak nasze spojrzenia się spotkały to ona po prostu uciekła. Ona chyba nigdy się nie odczepi. Wstałem z ławki i wróciłem do Akademii. Zauważyłem Chole siedzącą na murku ze słuchawkami w uszach. Podszedłem do niej.
-Czy ty zawsze musisz być na mojej drodze?! - Warknąłem.
-Masz rację. Zawsze stoję na twojej drodze, śledzę Cię. A teraz posłuchaj uważnie z łaski swojej bo usłyszysz to tylko raz. We wszystkim masz rację i przepraszam, już więcej nie zamierzam wchodzić Ci "w drogę". Odchrzań się od mnie. - Powiedziała po chwili ciszy i udała się do wnętrza Akademii.
Co za zołza. Dobrze, że się opamiętałem w czas i nie mam teraz z nią nic wspólnego. W dużej mierze zawdzięczam do Leonowi i trochę Louisowi. Teraz nie wyobrażam sobie siebie razem z nią. Nie wiem co mnie podkusiło by się z nią przespać tego wieczoru. Na pewno przyczynił się do tego alkohol ale przecież nie musiałem później nic robić.
Dobra już...nie ma co do tego wracać. Ważne jest teraz tylko to że już nic nas nie łączy.
Udałem się do swojego pokoju właczając Xboxa One. Wybrałem grę Fifę 18, którą udało mi się zdobyć przedpremierowo dzięki znajomością. Grałem bez przerwy do późnej nocy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Rano jak zwykle udałem się na lekcje. Mijając na korytarzu Chole nawet nie zerknąłem w jej stronę. Jakby jej nie było. Nie ma co jej zaczepiać bo i tak zawsze jest to samo, docinki, kłótnie a następnie się rozchodzimy i od nowa to samo.
Stanąłem naprzeciwko sali gdzie zdjąłem gumkę do włosów z nadgarstka i związałem swoje włosy na tak zwanego samuraja.
(Chole?)

Od Chole Cd Liama

Nie rozmawiłam ponad miesiąc z Liamem tak samo jaki z Leonem i Louisem. Czułam, że to będzie jak dla mnie najlepsze wyjście, wolałam się od niego odsunąć niż dalej ciągnąć to farse. Po zakończonych zajęciach wyszłam na spacer, nie chciałam ciągle o nim myśleć jakbym coś do niego czułam prawda była taka że nic odkąd się poznaliśmy nic nigdy do niego nie czułam i nie poczuje.
Zatrzymałam się kiedy zobaczyłam siedzącego na ławce Liama,  moje serce zaczęło mocniej bić jakby zachwile miała usłyszeć najgorszą rzecz w życiu.
Gdy nasze spojrzenia się spotkały od razu odwrociłam się plecami. Muszę przestać ciągle o nim myśleć, zapomnieć o tym co się wydarzyło. Kiedy dotarłam spowrotem do budynku usiadłam na murku i włożyłam słuchawki w uszach, po czym zaczęłam przeglądać internet. Spędziłam kilka minut na szukaniu różnych rzeczy przynajmniej tak mogłam zająć myśli. Czułam na sobie czyjś wzrok kiedy wyciągnęłam słuchawki zobaczyłam Liam:
- Czy ty musisz zawsze się pojawiać na mojej drodze?!- warknął
Nie odzwałam się wstałam i po chwili namysłu powiedziałam:
- Masz rację zawsze stoje na twojej drodze. Chodzę za Tobą ciągle masz rację. A teraz z łaski swojej posłuchaj uważnie bo usłyszysz to tylko raz. We wszystkim masz rację i przepraszam już nie więcej nie zamierzam wchodzić Ci "w drogę". Z łaski swojej odchrzań się od mnie.- oznajmiłam po czym poszłam do środka akademi.
Udałam się do pokoju i wziełam się za pracę na zajęcia z pisania, wyciagnełam kartkę i zaczełam:
Jeśli tu zostałeś tutaj na dłużej muisz mieć jakiś powód. Może jest nie oczywisty jak ten świat ale jest. To oznacza że masz jakiś powód dla którego to robisz.
Schowałam ją do zeszytu po czym zabrałam się za resztę zadań i trochę za naukę jednak przerwało mi pukanie do drzwi albo raczej dobijajnie. Z lecekważyłam pukanie i wróciłam do po przedniej czynności jednak dźwięk nie cichł, wstałam i podszełam do drzwi i na cisnełam klamkę.
(Liam?)

9.03.2017

Od Louisa CD Sibil

Sibil zgodziła się na wypad do kina. Po lekcjach wziąłem szybki prysznic, ubrałem się i ułożyłem fryzurę. Do kieszeni spodni włożyłem telefon oraz portfel po czym wyszedłem z pokoju zamykając go. Udałem się do Sibil. Dziewczyna była już gotowa. Kino nie było daleko dlatego poszliśmy pieszo. Wybraliśmy drogę na skróty. Poszliśmy na " Annabelle: Narodziny zła". Nie przepadam za horrorami ale nie było nic ciekawego. Tak to jest jak się nie sprawdzi przed wyjściem jakie grają filmy. Kupiliśmy bilety udając się na salę zajmując swoje miejsca. Zauważyłem, że podczas trwania seansu Sibil często chowa twarz. Jeśli boi się horrorów to mogła przecież powiedzieć.
Nie wiem co mnie napadło w drodze powrotnej ale złapałem Sibil dłońmi za biodra i przycisnąłem ją do muru. Zacząłem ją powoli całować po szyi. Nie wiem co mnie opętało, czułem się jak w transie. Jakbym nie miał kontroli nad własnym ciałem. Ale skąd się to wzięło, przecież nie byłem pijany a niczego przecież nie palę bo to ohydne jest dla mnie. Sibil próbowała sie wyrwać ale nie miała na tyle siły. W końcu uderzyła mnie w twarz i uciekła. Przyłożyłem dłoń do policzka, trochę bolało. Po kilkunastu sekundach ruszyłem z miejsca w dalszą drogę. Będąc już w akademiku poszedłem do pokoju spać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Była dziś sobota. Próbowałem znaleźć Sibil ale jej nie było. Dzwoniłem do niej, pisałem ale dalej nic. W głowie wciąż miałem tamtą noc. Dalej nie miałem pojęcia co mnie napadło. W tej chwili przyszedł mi SMS. Myślałem, że od Sibil ale był od Clausa. Zaprosił mnie na dzisiejszą imprezę, która będzie u niego i przysłał mi swój adres. Nie miałem ochoty iść ale po chwili namysłu stwierdziłem, że Sibil może tam być. Odpisałem mu że przyjadę. Przygotowałem się do wyjścia po czym skierowałem się do garażu. W samochodzie wpisałem w GPS adres Clausa i ruszyłem zgodnie ze wskazuwkami. Trafiłem bez większych problemów. W drzwiach przywitał mnie pijany Claus, pijany i naćpany. Już w wejściu czółem smród narkotyków, papierosów i alkoholu. Zniechęcony wszedłem do środka. Tak jak się spodziewałem, wszędzie narkotyki, papierosy, alkohol i sex. Samowolka. Trzymałem się z boku od tego całego towarzystwa, głownie na balkonach by nie czuć tak bardzo odoru narkotyków i całej reszty. Wypatrywałem też Sibil lecz bez sukcesu.
Siedziałem na balkonie z piwem w dłoni gdy przyszedł do mnie nawalony Damon. Wziął mnie za ramię i zaciągnął do gry w butelkę. Było tam wiele osób, których nie znałem ale była też tam Sibil. Usiedliśmy wszyscy w okręgu i gra się zaczęła. Co chwila zerkałem na Sibil ale ona unikała mojego spojrzenia. Raz wypadło na nią. Miała pocałować chłopaka, którego tylko chciała. Wybrała kogoś kogo nie znałem. Jak ona kręciła to wypadło na mnie. Wybrałem prawdę.
-To powiedz. Hmm. Co do mnie czujesz? - Poczułem jak wszystkie spojrzenia skierowały się na mnie.
To mnie wkręciła. Co tu teraz powiedzieć? Wszyscy czekali.
-A co mam czuć? Jesteś dla mnie przyjaciółką, nikim więcej. - Nagiąłem lekko prawdę. To nie jest temat, który należy poruszać przy innych.
Przebódziłem się w nocy. Poszedłem do kuchni napić się wody. Miałem na sobie same bokserki, i tak wszyscy śpią. Tak mi się wydawało do czasu aż nie wszedłem do kuchni. Przy stole siedziała Sibil ze szklanką soku.
-Też nie możesz spać? - Spytała.
Kiwnąłem głową nalewając sobie wody. Wziąłem szklankę i usiadłem naprzeciwko niej.
-Słuchaj...ja przepraszam za tamta noc. Nie wiem co mnie napadło. - Bawiłem się szklanką z cieczą w środku.
-Powisz mi teraz prawdę? - Spojrzała na mnie.
-Jaką prawdę? - Zdziwiłem się.
-Czułam, że przy grze w butelce nie powiedziałeś prawdy. - Wzięła łyk soku.
-A co miałem przy tych wszystkich osobach? - Wzruszyłem ramionami.
-No to teraz powiedz. Co do mnie czujesz?
-Szczerze? Sam nie wiem. - Tym razem nie kłamałem. Naprawdę nie wiedziałem. Jeśli chodzi o te sprawy to nigdy nie jestem pewien i dlatego nigdy nie jestem w związku na stałe.
(Sibil?)