4.13.2017

Od Sylvaina Do Leandera Narcyza

Miło było zacząć nową szkołę. Zmiany się przydają. Powiem szczerze, że mam nadzieję poznać tutaj sporo nowych ludzi. Oczywiście, nauka też jest ważna, ale przecież to taka błahostka.
Przyjeżdżałem własnie pod "wrota" Akademii. Budynek był o g r o m n y, a całość prezentowała się nadzwyczajnie. Można by było zrobić tyle zdjęć; każdy centymetr nadawał się na kadr.
- Podoba się? - zapytał ojciec, który jechał z przodu, obok szofera.
- Zapowiada się niesamowicie - odpowiedziałem szczerze.
Samochód stanął. Szybko z niego wyskoczyłem, podziwiając widoki. Szofer podał mi walizkę.
- Idę załatwić papiery - rzekł tata. - Ty skieruj się do swojego pokoju.
- Dobrze, tato. - Zawsze czułem i będę czuć do niego pewien respekt. Pomimo swojego wieku.
Wszedłem do środka Akademii, trzymając w ręku mapkę i ogólny plan lekcji. Skierowałem się w stronę swojego pokoju - numer dwa. Nie będę musiał iść daleko.
Odwróciłem się jeszcze,będąc już w środku. Na podjazd stanął jeszcze jeden samochód. Wysiadł z niego młody chłopak o brązowych oczach i wielkich wargach. On też chyba dopiero przyjechał. Świadczyły o tym dwie walizki i taka sama mapka, którą - tak samo jak ja - trzymał w ręku.
Poszedłem do swojego pokoju. Był taki przestronny i ciekawy - o taki mi własnie chodziło. Rozpakowałem rzeczy, myśląc o tamtym chłopaku, który zjawił się tuż po mnie w Akademii. Może razem łatwiej będzie nam się zadomowić? Na tę chwilę powinienem przestać o tym myśleć i iść się położyć. W końcu jutro szkoła.

*~ *~*

Obudziłem się przed dzwonkiem. Postanowiłem zacząć naukę pozytywnie, trzeba się więc dokładnie przygotować do szkoły. Dla niektórych może to dziwne, ale komplet ubrań przygotowywałem sobie wczoraj godzinę. Postanowiłem na początek postawić na coś prostszego. Biały T-shirt, niebieska koszula i dżinsy. Później przyjdzie czas na eksperymenty. Ułożyłem włosy i idealnie przygotowany, wyszedłem z pokoju.
Pierwszą lekcją było pisarstwo. Jestem ciekaw, jak wyglądają lekcje w Akademii.
Szybko przeszedłem do części naukowej, gdzie swoje miejsce miały sale lekcyjne i wszedłem do tej z napisem: "Pracownia pisarska/Biblioteka" i usiadłem w jednym z miejsc w środkowym rzędzie.
- Dzisiaj będziemy pracować w parach - oznajmiła nauczycielka.
Każdy zaczął łączyć się w pary... Każdy oprócz mnie. Tak to jest być nowym.
Nauczycielka chyba to zauważyła, bo mnie do siebie zawołała. Jednak wtedy do sali wszedł chłopak, którego widziałem wczoraj przy wejściu.
- Dzień dobry, Leander - przywitała chłopaka gorzko nauczycielka. - Będziesz pracował z nim. - Wskazała na mnie i odwróciła się do reszty klasy.

Leander? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz