4.27.2017

Od Liama CD Chole

Po lekcjach pojechałem prosto do studia nagraniowego w celu nagrywania piosenek na album. Byłem w środku nagrywania piosenki gdy poczułem wibrowanie telefonu, który miałem w kieszeni. Gestem pokazałem, że przerywamy. Wyjąłem telefon z kieszeni i zanim odebrałem sprawdziłem kto dzwoni. Była to Chole.
-Chole nie mam  czasu. Wybacz. - Powiedziałem zaraz po odebraniu bez żadnego wstępu.
-Przepraszam. Przepraszam już więcej nie będę przeszkadzać. - Jej głos brzmiał jakoś dziwnie, tak niecodziennie.
-Chole? O czym ty mówisz? - Nie za bardzo rozumiałem o co jej chodzi.
-Ja, już więcej nie będę nikomu przeszkadzać. Ja więcej nie wytrzymam, nie potrafię...
-Chole? Co ty gadasz? Gdzie jesteś?
-Nie martw się. - Po tych słowach rozłączyła się.
Rozmyślałem o tej nietuzinkowej rozmowie. Co ona miała na myśli mówiąc, że już nikomu nie będzie przeszkadzać? Może chce się wypisać z Akademii? To by było nakbardziej odpowiednie rozwiązanie do tego co powiedziała. Wsunąłem telefon do kieszeni i zacząłem ponownie nagrywać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Po kilku godzinach nadal byłem w studio. Telefon znów zaczął mi wibrować. Tym razem był to Leon.
-Co jest? - Odebrałem.
-Stało się coś o czym powinieneś wiedzieć. - Zaczął.
-Co takiego?
-Przyjechał dziś psycholog Chole bo nie przyszła na umówioną wizytę i znalazł ją zakrwawioną w łazience. Jest teraz w szpitalu. - To co mówił wypowiadał bez żadnych uczuć.
Chwilę zajęło mi przetrawienie tego co właśnie usłyszałem.
-Co się jej stało? - Spytałem spokojnym głosem.
-Rozbiła dłonią lustro i straciła krew po czym zemdlała. - Wyjaśnił.
-Ona to zrobiła specjalnie.
-Co masz na myśli? - Zainteresował się.
-Dzwoniła do mnie i powiedziała, że już nie będzie nikomu przeszkadzać, i że już nie wytrzyma. Myślałem, że chce się wypisać z Akademii ale się pomyliłem. Ona chciała się zabić. - Powiedziałem mu na głos to co miałem w głowie.
-No to grubo. Ale co ona chciała tym osiągnąć?
-Nie wiem ale ja nie ponoszę za to odpowiedzialności. Tego jestem pewien. - Przeczesałem włosy dłonią. -Muszę kończyć. Pogadamy jak wrócę do Akademii. - Rozłączyłem się.
Ja już naprawdę jej nie rozumiałem. Raz mówi, że jest dobrze a kilka dni po tym chce się zabić. Teraz to napewno będzie pod kontrolą psychologa do końca życia. Było mi jej żal, że tak sobie spieprzyła życie.
Wziąłem swoje rzeczy i wróciłem do Akademii. Na miejscu spotkałem Kat, której się tu nie spodziewałem ale ucieszyłem się na jej widok.
-Hej. - Pocałowałem ją. -Skąd się tu wzięłaś?
-Pomyślałam, że Cię odwiedzę. - Uśmiechnęła się.
-Chodźmy do mojego pokoju. - Powiedziałem.
Poszliśmy do pokoju a ja od razu wziąłem prysznic. Po nim od razu czułem się lepiej. Przy Kat czułem się tak jakby ona była całym światem. Przy niej nic dla mnie nie istniało.
(Chole?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz