4.15.2017

Od Leona CD Kiry (do Hadesa)

Ooo...teraz to już przegięła strunę. Wyciągnowszy telefon z kieszeni zadzwoniłem na policję.
-Policja słucham. - Usłyszałem męski głos.
-Chciałem zgłosić kradzież samochodu i włamanie do pokoju.
-Proszę podać adres. - Powiedział mężczyzna.
Podałem adres Akademii i mój numer pokoju by wiedzieli do którego mają przyjść.
-Dziękuję. Za mniej więcej pół godziny przyjedzie do pana dwuch naszych ludzi.
-Dziękuję. - Rozłączyłem się.
Nie zamierzam się cackać z tą smarkulą. Dobrze, że kazałem sobie zamontować kamere koło mojego samochodu, w pokoju i na korytarzu koło pokoju by być zabezpieczonym w czasie właśnie takich sytuacji. Wyciągnąłem kasety z kamery w garażu, pokoju i korytarza zastępując je nowymi. Czekałem w pokoju aż przyjadą policjanci. W między czasie obejżałem nagrania na tablecie. Wszystko idealnie się nagrało. Włamała się do pokoju za pompcą scyzoryka następnie zaczęła po nim myszkować, wzięła klucze do samochodu i zaczęła wywalać ubrania. Potem wszedłem ja, pokłuciliśmy się i wyszła. Na końcu obejżałem nagranie z garażu. Wsiadła do mojego samochodu po czym pojechała i wróciła po kilkunastu godzinach. Ma szczęście, że nic się nie stało bo by mi odkupywała nowe identyczne auto. Po obejżeniu usłyszałem pukanie do drzwi. Odłożyłem tableta i je otworzyłem. Moim oczom ukazało się dwuch policjantów.
-Pan Smith? - Spytał ten wyższy.
-Tak, proszę. - Wpuściłem ich do środka.
-Nazywam się sierżant Beck, a to jest sierżant Larson. - Ponownie odezwał się też wyższy czyli Beck. -Dostaliśmy wezwanie w sprawie kradzieży samochodu i włamania do pokoju.
-Tak jedna z uczennic to zrobiła, niejaka Kira Wayn. - Podałem im kasety z kamer.
Sierżanci Beck i Larson obejżeli je natychmiast.
-Choćmy do pani Wayn. - Powiedział Larson.
Poszliśmy do pokoju tej suki. Larson zapukał po czym ona otworzyła.
-Witam. Jestem sierżant Beck a to jest sierżant Larson. - Przedstawił siebie i kolegę. -Została pani oskarżona przez pana Smitha o kradzież samochodu i włamanie do pokoju.
Weszliśmy wszyscy do jej pokoju.
-Co? To jakaś bzdura. Ja nic nie zrobiłam. - Próbowała się wywinąc.
-Niech pani nie kłamie po tylko pogarsza pani swoją sytuację. Mamy dowody. - Powiedział ostro Larson.
-Jakie dowody? - Zdziwiła się.
-Nagranie z kamery w garażu, która znajduje się nad samochodem pana Smitha, jego pokoju i z korytarza naprzeciwko jego pokoju. - Tym razem odezwał się Beck. -Wszystko na nich widać.
W tym momencie do pokoju wszedł dyrektor.
-Witam panów. Jestem dyrektorem i słyszałem co się stało. - Zaczął. -Panno Wayn, jeśli taka sytuacja lub podobna się powtórzy zostanie pani natychmiastowo wydalona z Aademii bez możliwości powrotu. - Po tych słowach pożegnał się z policjantami i wyszedł.
-Oddawaj mi klucze do samochodu. - Odezwałem się po raz pierwszy.
Wsunęła rękę do kieszeni, z której wyciągnęła kluczyki i żóciła je w moją stronę. Złapałem je pp czym obejżałem je by się przekonać, że to one po czym schowałem je do kieszeni.
-Zabieżemy teraz panią na komisariat. - Oznajmił Beck. -Pan też musi pojechać w celu złożenia zeznań. - Zwrócił się do mnie.
-Oczywiście. - Przytaknąłem.
Zabrali tą ździrę do radiowozu i zawieźli na komisariat. Ja natomiast pojechałem swoim samochodem. Złożyłem zeznania u sierżanta Larsona.
-Co z nią zrobicie? - Zapytałem po skończeniu zeznania.
-Przesłuchamy, przytrzymamy w areszcie na dobę bo tyle tylko możemy w obecnej chwili a sprawę damy do sondu i zobaczymy co zdecyduje sędzia ale powiem panu, że wyrok jaki kolwiek będzie, będzie korzystny dla pana. - Odpowiedział.
-Dziękuję. Mogę już iść?
-Oczywiście.
Podaliśmy sobie dłonie na pożegnanie i odszedłem. Wróciłem do akademii do swojego pokoju. Kazałem zamontować w pokoju nowy zamek, który jest na skan oczu. Samochód wymieniłem na identyczny ale mimo to stary klucz do niego nie podejdzie. Teraz klucz zawsze będę nosił przy sobie. Do garażu też kazałem wmontować kilka zapezpieczeń. Teraz dzięki tym udoskonaleniom mam tu małą namiastkę mojej villi w LA. Mam nadzieję, że ta suka dostanie to na co zasługuje.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dwa dni później zdzira była już ponownie w Akademii. Z powodu tej afery wszyscy omijali ją dalekim łukiem i plotkowali o niej. Dobrze jej tak, i tak jeszcze z nią nie skończyłem.
-Co tam zdziro? - Podszedłem do niej.
-Odwal się. - Warknęła.
-Trzeba było ze mną nie zadzierać psychopatko. Twój tatuś już do mnie dzwonił. Obiecał mi że odetnie Ci gotówkę na 2 lata.
Po tym odszedłem od niej. Idąc korytarzem zaczepił mnie jakiś chłopak.
-Ty jesteś Leon Smith? - Zapytał.
-Tak to ja. - Odpowiedziałem.
-Jestem Hades. - Przedstawił się. -Słyszałem co ta wariatka Ci zrobiła. Dobrze, że jej nie odpuściłeś.
-Dzięki.
-Mi zrobiła to samo z moim motocyklem co z twoim autem. - Powiedział.
-Wariatka, jak sam powiedziałeś.
(Hades?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz