4.14.2017

Od Leona CD Kiry


Ta dziewczyna jest co najmniej...dziwna. Chuj z nią, co ona mnie interesuje. Z resztą to ona stanęła mi na drodze i to ja przez nią wylałem tą wodę. Teraz muszę kupić sobie nową wodę. Udałem się do stołówki po nową butelkę wody. Wznowiłem swoje zwiedzanie Akademii. Była ogromna więc nie ma szans bym ją dziś całą zwiedził dlatego też zacząłem od najważniejszych pomieszczeń. Ucieszyłem się gdy zobaczyłem, że mają tu siłownię. Sprzęt też mieli niezły. Już wiem gdzie będę spędzał dużo czasu. Mam nadzieję, że tej dziewczyny już nie zobaczę na oczy ale to raczej niemożliwe. Odkręciłem butelkę i wziąłem kilka łyków wody. Wyszedłem teraz na zewnątrz by pozwiedzać okolice. Był ciepły, słoneczny dzień, idealny do przebywania na świeżym powietrzu. Po godzinnym spacerze wróciłem do Akademii. No i napotkałem tą dziewczynę.
-To znowu ty. - Westchnąłem.
-Też podzielam twój zachwyt. - Uśmiechnęła się sarkastycznie.
-No proszę, w czymś się zgadzamy.
-Widzisz. Tylko znów mnie nie oblej wodą. - Wskazała na butelkę, którą trzymałem w ręce.
-No nie wiem, prosisz się o to. - Potrząsnąłem lekko butelką.
-Trzymaj to z daleka ode mnie bo nie mam zamiaru się znów przebierać. - Uważnie obserwowała co robię z wodą.
-Ooo...mam to gdzieś. - Zaśmiałem się.
Odkręciłem butelkę i udawałem, że wylewam na nią wodę a ona się zasłoniła.
-Odbiło Ci!? - Była wściekła.
-Nie, po prostu lubię wkurzać innych. - Zakręciłem butelkę.
-Masz szczęście, że nie wylałeś.
-Bo co? Myślisz, że się boję kogoś takiego jak ty? Jeśli tak to jesteś w błedzie.
Wyminąłem ją i poszedłem dalej zostawiając ją za sobą. Mam z nią duży ubaw. Nie sądziłem, że może tu być tak zabawnie. Zobaczyłem siedzącą na parapecie Chloe.
-Cześć. Poznajesz mnie? - Podszdłem do niej.
-Tak. Widziałam Cię w klubie z Liamem.
-Jestem Leon, jego najlepszy przyjaciel. - Uścisnąłem jej dłoń na powitanie.
-Chloe.
-Li dużo mi o tobie opowiadał.
-Naprawdę? Co takiego? - Zauważyłem, że lekko się rozweseliła.
-Jak się poznaliście, o waszej nienawiści, o nocy w klubie aż do obecnej sytuacji. W skrócie mówiąc to wszystko mi powiedział. - Poprawiłem sobie włosy. -On naprawdę Cię kocha i chce być razem z tobą ale nie może.
-Dlaczego? - Wlepiła we mnie swój wzrok.
-Dlatego, że już pogodził się z myślą, że nie będziecie razem i przyżekł sobie, że już nigdy się nie zakocha. Co prawda w tobie zakochał się przed tym przyżeczeniem ale to niczego nie zmienia. Naprawdę zabolał go ten list i to że nie chcesz z nim być.
-Ale to nie prawda, ja chcę z nim być tylko... - Zawiesiła się.
-Tylko co?
-Nie mogę Ci tego powiedzieć, nie mogę nikomu tego powiedzieć.
-Rób jak chcesz. To nie moja sprawa.
Poszedłem dalej do swojego pokoju. Wiem, że wcześniej mieszkała tu jakaś dziewczyna, która odeszła. Świetnie, mam pokój po dziewczynie. Przebrałem się w czarne buty i marynarke, szare spodnie z dziurami i białą koszulke.



Ponownie wyszedłem z pokoju w celu udania się na lekcje.
(Kira?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz