4.14.2017

Od Katfrin CD Vanessy

- Jak miło... bezbronna Kat - powiedział do mnie, a ja odwróciłam się zdenerwowana. 
- Gdzie jesteś?! - krzyknęłam zła. Stałam właśnie w jakimś granatowym pomieszczeniu bez żadnych rzeczy. Nic tutaj nie było, żadnego łóżka czy szafy. Pusta, jednak wielka pustka. Nic. 
- Dziewczynka nie może mnie znaleźć. Jak przykro - usłyszałam i zacisnęłam mocniej pięści wkurwiona. Nie lubiłam gdy ktoś do mnie mówił, a go nie widziałam. Po prostu nienawidziłam. Zawsze kojarzyło mi się to z moim napadami lęku. Cholerna choroba.
- Wyjdź! - krzyknęłam do niego, wiedziałam, że to mężczyzna. Miał męski głos. 
- Czy dziewczynka się aby nie myli? - zapytał jednak teraz głos wskazywał na kobietę. Kurwa! Nawet nie wiem jakiej jest płci. Usłyszałam śmiech. 
- Spokojnie jestem płci niejakiej - powiedział i mimo iż znałam go zaledwie dwie minuty czułam, że się uśmiecha. Ukazuje pożółknięte i ostre zęby niczym u szczura. 
- Ukaż się! - krzyknęłam zła i czułam jak po policzkach powoli spływają łzy z powodu iż w moją głowę zaczęły wbijać się gwoździe. Skąd one się tutaj wzięły! Zaczęłam krzyczeć i upadłam na kolana, chciałam złapać się za głowę jednak spowodowało to iż mocniej wbiłam ostrze w moją głowę. Spojrzałam na swoje łonie i ujrzałam na nich czerwoną ciecz - krew. Poczułam jak spływa powoli po mojej głowie, uszy, czoło, policzki aż dociera do szyi i piersi mieszając się ze słonymi jak morze łzami. Zadrżałam i nie mogąc utrzymać się prosto upadłam na bok co spowodowało gorszy ból i wbicie się z jednej strony gwoździ do końca. Krzyczałam jak najęta, powoli coraz bardziej wchodziły w moją głowę, milimetr po milimetrze... 
- A myślałem, że dziewczynka jest odporna na ból - powiedział i wyszedł z ukrycia. Miał na sobie czarną szatę zasłaniającą wszystko widziałam tylko jego popękane usta, które chyba przez wieki nie widziały wody.  
- Naucz mnie - szepnęłam.
- Nie czuć bólu? Uczę dziewczynko. Uczę Cię bycia takim jak ja - powiedział i uśmiechnął się. 
- Co mam... co... robić? - zapytałam z bólem. 
- Wstań - nakazał, a ja spojrzałam na niego z niedowierzaniem. 
- Jak? - zapytałam, a on przekręcił głowę na bok. 
- Teraz źle? Tak będzie lepiej - powiedział i poczułam ten sam ból co w głowę tylko na brzuchu.  Spojrzałam w dół i zobaczyłam powbijane szkło w moje ciało. 

Katfrin krzyczała na całą okolice, leżała na ziemi zwinięta i cała zalana łzami. Jej brat usłyszał ją i już biegł w jej stronę. Zobaczył je, Vanessa nie wiedziała co robić, jednak Christian wiedział. Podbiegł do swojej siostry i przytulił ją do siebie gładząc po włosach.
- Cśśś... nic Ci nie jest, wszystko będzie dobrze - mówił jednak jego słowa nie działały.
- Vanessa, zadzwoń na pogotowie - powiedział, a dziewczyna przez chwilę patrzyła na niego zdziwiona i zdezorientowana. Po chwili sięgnęła po telefon, a chłopak trzymający swoją siostrę w ramionach zaczął mówić do niej, że nic się z nią nie dzieje. Katfrin mu nie wierzyła. Krzyczała dalej.

Igła,oko. Igła wbijająca się w moje oko. Krzyk, mój krzyk, zdzierający gardło, powodujący płacz i ból krzyk, który słyszał by każdy w zasięgu kilku dobrych metrów. Jednak tutaj nikogo nie było prócz tego cholernego mężczyzny, który wbijał mi tą igłę. 

Vanessa? ^^ 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz