4.29.2017

Od Michaela Cd Nathalia

Gdy dojechaliśmy do kawiarni mojej cioci,skierowaliśmy się do środka, od razu, gdy tylko wyłączyłem silnik. Niemalże widziałem jak mózg dziewczyny szaleje, widząc już w oknie przeróżne słodkości. Otwarłem drzwi wpuszczając dziewczynę. Usłyszałem charakterystyczny dźwięk dzwoneczków, oznajmiających przybycie gości. Od razu po wejściu można czuć zapach świeżych bułeczek z cynamonem i pierniczków. W powietrzu unosił się również aromat zielonej herbaty.
- Zastanów się co chciałabyś zjeść i czego się napić, ja pójdę po ciocię - powiedziałem z uśmiechem dotykając jej ramienia i odszedłem.
Spytałem kobiety za ladą, gdzie znajdę Alice Hutson i następnie skierowałem się na górę do jej biura. Wszedłem po wysokich, drewnianych stopniach,mijając zawieszone na ścianach obrazy rysowane przez wuja i certyfikaty zdobyte przez ciocię.  Przeszedłem kilka kroków i zapukałem do biura cioci. Gdy usłyszałem ciche "Proszę", otwarłem drzwi i wszedłem do środka.
- Hej ciociu - powiedziałem z uśmiechem.
- Michael! - powiedziała radosna podnosząc głowę znad papierów. Uśmiechnęła się serdecznie i podeszła, żeby mnie uściskać. - Mój Mike... Może jak ty urosłeś - dodała patrząc na mnie od góry do dołu. - Nie widzieliśmy się tylko pół roku.
- Tylko? - zaśmiałem się i przyjrzałem się jej uważnie. Ciocia Alice jest kobietą mierzącą jakieś sto siedemdziesiąt centymetrów wzrostu. Ma brązowe włosy z czerwonym ombre. Jest bardzo młoda,ma 30 lat.
- Dla mnie to prawie nic. Chodź na dół - powiedziała dotykając moich pleców i wypychając z pomieszczenia. - Musze zająć się tobą i twoją przyjaciółką.
Zeszliśmy po schodach i skierowaliśmy się do kawiarni. Zobaczyłem Nathalie stojąca przy ladzie i patrząca z wielkimi oczami za różnego rodzaju słodkości. Ciocia weszła za ladę i podeszła do niej, ja natomiast oparłem się o blat.
- Co mogę ci podać kochana? - spytała ciocia, a Nathalia spojrzała na nią lekko wystraszona.
- Ja... - powiedziała, ale nie dokończyła, bo znalazłem się obok niej.
- TO moja ciocia - powiedziałem. - Ciociu to jest Nathalia, Nathalia to jest moja ciocia.
- Mów do mnie Alice - powiedziała. Podały sobie ręce. - To co chciałabyś zjeść?
- Nie wiem. Tutaj jest tyle pysznych rzeczy...
- A ty Mike? - zwróciła się do mnie
- Jak to co? - spytałem. - Dobrze wiesz.
- Och jak zwykle to samo! Wziąłbyś raz coś innego! - powiedziała śmiejąc się do mnie. - Myślisz, ze tylko to dobrze mi wychodzi!
- To nie prawda! - zaprzeczyłem. - Po prostu to lubię.
- Dobra już, zrobię ci to - powiedziała z uśmiechem. - A ty kochanieńka masz tutaj menu. Wybierz coś sobie. Zaraz do was podejdę. Michael chcesz coś do picia?
- Lemoniadę z truskawek, ogórka i limonki.
- Dobra - powiedziała,posłała nam uśmiech i z niknęła w kuchni.
Zaprowadziłem moja towarzyszkę do jednego ze stolików, znajdujących się w rogu pomieszczenia.  Usiadłem na krześle a dziewczyna natomiast na białej pufie. Otwarła menu i zaczęła je studiować.
- Tak właściwie to co zamówiłeś? - spytała zerkając na mnie.
- Tartaletki. Jedna z nadzieniem cytrynowym, druga z truskawkowym. - uśmiechnąłem się do niej. - A dlaczego pytasz?
- A tak jakoś.... Słuchaj... dlaczego twoja ciocia mówi do mnie 'kochana", "kochanieńka"?
- Wiesz to... delikatny temat. Powiem ci tylko tyle, ze ciocia nie ma dzieci.
- Och... przepraszam jeśli...
- Nic nie szkodzi.
Aż łezka się w oku zakręciła na wspomnienie Davida i Rose. Bardzo ich kochałem.... Wytarłem szybko łzę spływająca po policzku. Spojrzałem na dziewczynę i widząc jej zatroskany wyraz twarzy uśmiechnąłem się blado. Nie miałem zamiaru pokazywać słabości.Po chwili podeszła moja ciocia z lemoniadą. Położyła ja na stole.
- Wybrałaś już coś? - spytała z promiennym uśmiechem. Ja natomiast odwróciłem wzrok i udawałem, że wiążę dobie but, żeby nie patrzeć cioci w oczy, bo wiedziałem, że jeśli zobaczy łzy, sama zacznie płakać, wiedząc co jest ich powodem.



Nathalia?
Wybacz, ze tak długo. W następnym opowiadaniu wyjaśnię o co chodzi. Tylko niech jeszcze nie wracają do akademii! XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz