4.11.2017

Od Liama CD Chloe


Okazało się że dziś do Akademii przyjechał mój najlepszy przyjaciel Leon. To była jedyna dobra wiadomość od kilku dni. Może dzięki niemu zdołam zapomnieć o Chloe lub chociaż mniej o niej myśleć. Tak czy owak cieszę się że tu jest. Czekałem na niego przed Akademią. Przyjechał z szoferem. Jak tylko wyszedł z auta skierował się prosto do mnie.
-Cześć stary. - Poklepał mnie po plecach.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę, że tu jesteś.
-Ja też.
W drodze do recepcji i jego nowego pokoju gadaliśmy przez cały czas. Opowiedziałem mu też o Chloe.
-To się wkopałeś. - Zaśmiał się.
-Noo i to nawet nie wiesz jak bardzo. Nawet jeśli chcę z nią być to nie mogę bo ona tego nie chce.
-Mam świetny pomysł. - Uśmiechnął się.
-Jaki? - Spojrzałem na niego.
-Chodźmy dziś na imprezę.
-Dziś? - Zrobiłem wielkie oczy.
-A czemu nie? Uczcimy mój przyjazd i może to pzwoli Ci na chwilę o niej zapomnieć.
-Może i masz rację ale sam nie wiem. - Nie byłem do końca pewny czy zgodzić się na jego propozycję.
-Jasne, że mam rację, zawsze ją mam jakbyś zapomniał.
-No dobra pójdę.
-No i to jest mój Liaś. - Zażartował. -Wyjdziemy gdzieś ok. 20:00.
-Ok.
Zostawiłem go w jego pokoju i poszedłem do siebie. On jest dla mnie nawet jak brat. Do wyjścia zostało jakaś godzina więc musiałem się sprężać. Szybki prysznic, suszenie włosów i ubranie się. Ubrałem się w czarne buty i spodnie oraz koszulę od Louis'a Vuitton'a.



Spotkaliśmy się u mnie i poszliśmy do klubu. Razem z nami poszedł jeszcze William. Leon ubrał się w jeansy, białe buty, białą koszulkę i marynarkę.



W klubie było tłoczno, ledwo co się dało przejść. Kierowaliśmy się w stronę baru. Siedząc już na krześle spojrzałem w lewą stronę i zobaczyłem Chloe, nieco inaczej wyglądającą niż zwykle, nawet więcej niż nieco.
-To ona. - Powiedziałem do Leo i dyskretnie wskazałem na dziewczynę.
-Z twojego opisu inaczej ją sobie wyobrażałem.
-Zmieniła się.
Niespodziewanie William podszedł do Chloe i zaczął z nią flirtować. Próbowałem to jakoś znieść ale nie potrafiłem, w końcu wyszedłem na zewnątrz. Oparłem się o barierkę i tak stałem. Obok mnie pojawił się Leon.
-Co jest stary? - Również oparł się o barierkę.
-Nic, po prostu nie mogłem patrzeć jak William flirtuje z Chloe. Próbowałem to znieść ale nie potrafię. - Wytłumaczyłem mu co się stało.
-Powiem Ci że serio wdepnąłeś w niezłe gówno. Kochasz dziewczynę, z którą nie możesz być. - Starał się jakoś rozładować tą beznadziejną sytuację.
Drzwi klubu się otworzyły i ukazała się naszym oczom Chloe.
-To ja was zostawię. - Leon wrócił do klubu.
Patrzyliśmy się na siebie w milczeniu.
-Jak się bawisz? - Zadałem bezsensowne pytanie byle by przerwać tą ciszę.
(Chloe?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz