4.20.2017

Od Michaela Cd Nathalia

Spojrzałem na dziewczynę z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
- Kultura azjatycka - powiedziałem z uśmiechem, a potem przeniosłem wzrok na sprzedawcę, który wracał z pokwitowaniem.Zabrałem je, podziękowałem, po czym wyszliśmy. Skierowaliśmy się do samochodu, a gdy do niego wsiedliśmy, przyjrzałem się dokładniej aparatowi.
- Jak chcesz uchwycić to na zdjęciu? - spytała. - Azjatycka kulturę.
- Wiesz... - powiedziałem włączając aparat, żeby sprowadzić jak działa. - Mój znajomy jest Koreańczykiem. Jego ojciec prowadzi hotel w iście azjatyckim  stylu. Spa, nocleg, restauracje... tam będę robił zdjęcia.
Zbliżyłem aparat do oka i skierowałem obiektyw na twarz Nat. Akurat patrzyła na swój aparata, więc zrobiłem jej zdjęcie. Gdy usłyszała charakterystyczny dźwięk, odwróciła głowę w moją stronę.
- Czemu robisz mi zdjęcia? - spytała.
- Wyszłaś pięknie - uśmiechnąłem się i pokazałem jej fotografie, którą zrobiłem. - Widzisz?
Dałem jej aparat do reki a sam wykręciłem numer do mojego przyjaciela. Z głośnika zaczęła lecieć koreańska muzyka, jedna z lepszych jakie słyszałem. Po dwóch sygnałach usłyszałem jego głos.
- Annyeong Maikeul! - usłyszałem w słuchawce radosny głos kolegi.
- Hej Sanha, mów proszę po angielsku - poprosiłem śmiejąc się.
- Dlaczego? - spytał z charakterystycznych akcentem. - Przecież potrafisz mówić po koreańsku.
- Nie, nie potrafię. Znam podstawowe zwroty. Wiesz o tym. - zaśmialiśmy się. - Dobra. Dzwonię, żeby spytać, czy twój tata zgodził się udostępnić mi hotel na dzisiaj.
- Tak, możecie przyjechać - powiedział, a w tle słyszałem głos jego ojca. - Musze lecieć. Choun haru doeseyo.
- Do chorum haru doeseyo.
Rozłączyłem się i spojrzałem na dziewczynę. Ta patrzyła na mnie jak na kosmitę.
- No co? - spytałem z uśmiechem.
- Nic... to bł koreański? - spytała oddając mi aparat.
- Tak - powiedziałem odpalając samochód. - Znam tylko podstawowe zwroty. Nie dogadałbym się w Korei.
Odwróciłem się i patrząc w tył manewrowałem kierownicą, żeby wyjechać z parkingu. Gdy było wystarczająca miejsca, ruszyłem już przodem. Włączyłem radio i znowu zacząłem nucić melodię, która grała w głośnikach.
- Lubisz muzykę, co? - spytała dziewczyna patrząc na mnie uważnie.
- Nawet bardzo. Potrafisz grać na jakimś instrumencie?
- Nie, a ty potrafisz? - zaciekawiła się.
- Tak. Na gitarze klasycznej, akustycznej i elektrycznej, na pianinie, fortepianie, keyboardzie i perkusji.
Wjechałem do lasu, żeby skierować się do akademii i odstawić tam dziewczynę, tak jak prosiła. A potem pojade do Sanha'y.


Nathalia???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz