4.30.2017

Od Baekhyuna CD Huntera

 Nie wiem, co mnie opętało, abym za nim iść. Równie dobrze mógłbym teraz siedzieć w pokoju i nie przejmować się tym, co Hunter wyprawia. Ale nie, postanowiłem powlec się za nim, aby sprawdzić sytuację i skończyło się to źle dla nas obydwóch. Najpierw wywróciłem coś co znalazło się pod moimi nogami i zapewne narobiłem tam bajzlu, choć i tak mam wrażenie, że jakiś syf tam panował, a potem musiałem wspólnie z Claringtonem uciekać z budynku przed trójką osób, które nie znały mnie a ja ich, ale najwidoczniej Huntera już tak.
 Wystraszonymi oczyma rozglądałem się, mając jeszcze zakryte usta dłonią chłopaka, aby po chwili zostać odepchniętym i okrzyczanym. Nie dziwiłem się mu, sam pewnie bym się zdenerwował, ale kiedy już byłem w połowie drogi to nie mogłem po prostu zawrócić. I tak już się porządnie wtedy zgubiłem, więc bez pomocy Huntera czy kogoś z okolicy do akademii bym nie wrócił
 - Z własnej winy nie masz możliwości teraz powrotu do szkoły, ja też nie mogę - zaczął krążyć w miejscu, widocznie zdenerwowany, a ja chwyciłem siebie samego za ramiona, głównie z zamiarem ogrzania się.
 - Czemu? - spytałem, po raz kolejny gubiąc się w tej całej sytuacji.
 - Bo od razu nas znajdą debilu - wyrzucił jakby to było coś oczywistego a z mojej strony wydostało się tylko ciche "Oh".
 - To... to w takim układzie gdzie pójdziesz? - rozejrzałem się wokół siebie, aby w razie czego jakieś zagrożenie zauważyć.
 - Do hotelu - stwierdził, przeglądając plecak w celu sprawdzenia czy wszystko się w nim wciąż znajduję - A ty idziesz ze mną, bo samego na ulicy ciebie nie zostawię - skwitował, rozpoczynając kierować się w stronę wcześniej wspomnianego budynku.
 Poszedłem za brunetem jak posłuszne zwierzę, co jakiś czas ścierając z oczu cieknące krople deszczu, aby po chwili po raz kolejnym brutalnie zostać pociągniętym w kierunku pobliskiej alejki, gdzie chłopak zarzucił mi na głowę kaptur od głowy
 - Nie było innego koloru do wyboru, tylko czerwony? - westchnął cicho, widząc jak ta sama grupa ludzi nas minęła.
 - Chciałem coś zmienić w sobie, okej? - odparłem, ściągając nieznacznie sznurki od bluzy, aby kaptur się nie zsunął.
 Większość drogi minęła nam w ciszy, jedyne słowa jakie były wymieniane to głównie moje narzekanie na to, że jest mi zimno i informacje Huntera, że zaraz będziemy w hotelu, i że wtedy przestanę marudzić. Z czym zapewne miał rację, ale nie powstrzymało mnie to przed zatruwaniem co jakiś czas jego myśli w kółko tymi samymi słowami
 - Jesteśmy na miejscu. Teraz poczekaj moment aż pokój jakiś załatwię i w końcu księżniczce będzie ciepło - parsknął, idąc w kierunku recepcji.
 - Przepraszam bardzo? Księżniczce? Jestem chłopakiem - rzuciłem, naburmuszony siadając na kanapie.
 W trakcie oczekiwania na bruneta próbowałem rozgryźć wszystko co się wydarzyło. Jedyne czego się domyśliłem, to to, że zapewne Josh był też w to wszystko wmieszany. Ale co więcej? Nie mam pojęcia. Teraz za to miałem ochotę na wejście do ciepłej wanny lud pod prysznic. Głównym problemem za to był fakt, że nie miałem przy sobie nic. Telefonu, ubrań czy szczoteczki do zębów i jakichkolwiek, najbardziej zbędnych, kosmetyków. Bez tej ostatniej rzeczy dam radę, ale reszta jest dość potrzebna. Przemyślenia jednak przerwałem, kiedy ciemnowłosy zawołał mnie, aby wtedy skierować się do odpowiedniego pokoju
 - Hunter.
 - Co?
 - W czym ja mam niby chodzić przez te najbliższe dni? I tak już wyglądam jak jedno wielkie nieszczęście - powróciłem do swojego marudzenia, w odpowiedzi zyskując niezadowolone jęknięcie z jego strony.
 - Coś się wykombinuje. Mamy teraz większe problemy niż twoja uroda, Baek - stwierdził, otwierając drzwi od pokoju.
 Po tym jak Hunter znalazł się w środku, zrobiłem to samo i zamknąłem przy okazji za sobą drzwi, widząc na szczęście dwa, pojedyncze łóżka, które i tak były sporej wielkości. Zajęty jednak byłem kierowaniem się do łazienki, gdzie od razu uchyliłem od niej drzwi, obejmując wzrokiem wnętrze. Zatrzymując wzrok na skromnej, ale jednak, wannie z kabiną, uśmiechnąłem się szerzej i pozwoliłem sobie na natychmiastowe wejście do środka, zamknięcie drzwi i puszczenie do środka wody
 - A ty co robisz? - usłyszałem zza drzwi Huntera.
 - Usuwam swój problem z chłodem - odparłem, obserwując jak wanna powoli wypełnia się ciepłą wodą i zignorowałem dalsze słowa młodszego.
 Jak się okazała, najcieplejsza to ta woda nie była, ale wystarczyło, abym czerpał z tej kąpieli jakąś przyjemność.

Hunter?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz