4.20.2017

Od Liama CD Chole

Rano obudził mnie dzwonek budzika. Prosto z łożka poszedłem prosto do łazienki umyć zęby. Ubrałem się dziś w brązowe buty, jeansy z dziurami, czarną koszulkę, na którą nałożyłem czarny sweter z dinozaurem oraz czarną czapkę.


Po zjedzeniu śniadania udałem się na lekcje. Zdziwił mnie fakt, że ani razu nie wiedziałem Chole. Dzwoniłem do niej ale nie odbierała. Zaraz po lekcjach zadzwoniła do mnie Kat.
-Hej. - Odezwałem się do telefonu.
-Hej. Może spotkamy się dziś? - Zapytała.
-Chętnie. Może być za godzinę w parku niedaleko Akademii? - Poprawiłem czapkę.
-Jasne.
-To do zobaczenia w parku. - Rozłączyłem się.
Poszedłem do pokoju odłożyć plecak i zjeść coś na szybko. W drodze do parku wstąpiłem do kwiaciarnii po bukiet róż.



Czekałem na Kat przed wejściem do parku. Po chwili dzoewczyna się zjawiła. Była ubrana na czarno z czerwonymi butami.



Wyglądała pięknie.
-Proszę. - Podałem jej bukiet róż.
-Dziękuję. - Pocałowała mnie na powitanie.
Weszliśmy razem do parku.
-Już się za tobą stęskniłam. - Uśmiechnęła się.
-Ja za tobą też. - Odwzajemniłem uśmiech.
Rozmawialiśmy o rożnych rzeczach jak i również o wczorajszej nocy.
-Liam, patrz. - Kat wskazała na dziewczynę i chłopaka przed nami.
Była to Chole i ten chłopak, z którym była wczoraj w restauracji. Ten chłopak przycisnął Chole do drzewa i coś do niej mówił. Widać było na jej twarzy strach.
-Trzeba jej pomóc. - Powiedziała Kat.
-Zaczekaj tu.
Podbiegłem do nich i jednym ruchem odciągnąłem chłopaka od Chole.
-Zostaw ją! - Warknąłem.
-Bo co? Co mi niby zrobisz? - Zaśmiał się kpiąco.
Chciał mnie udeżyć ale przewidziałem i omimąłem jego cios. Tym razem to ja zadałem mu cios prosto w nos, łamiąc mu go. Z jego nosa zaczęła płynąć krew. Chwyciłem go za ręce i przygwoździłem go do drzewa.
-Zbliż się do niej jeszcze raz a pożałujesz tego. - Wycedziłem mu prosto w twarz.
Walnąłem mu ręką w brzuch po czym poprawiłem z kolanka. Chłopak uciekł skulony i krwawiący.
-Nic Ci nie jest? - Podszedłem do rozdygotanej Chole.
-N...nic. Wszystko w posządku. - Wydukała.
-Kto to jest?
-To Nick, jest... - Nie było dane jej dokończyć.
-Wszystko w porządku? - Kat podeszła do nas.
-Tak, już nie powinien jej zaczepiać. - Odpowiedziałem. -Wiem, że to nie jest najlepszy moment ale chcę żebyście się poznały. Kat, to jest Chole, moja przyjaciółka. Chodzimy razem do Akademii.
-Miło Cię poznać. - Powiedziała Kat.
-Mi Ciebie również. - Chole powiedziała wciąż drżącym głosem.
-Napiszę do Leo, żeby przyszedł po Ciebie i odprowadził Cię do Akademii. - Wyjąłem z kieszeni telefon i napisałem do Leona SMS-a. Po 15 minutach Leo już przyszedł.
-Co się dzieje? - Zapytał.
-Jakiś chłopak zaczepiał Chole. Pobiłem go i uciekł ale chciałbym żebyś odprowadził ją do Akademii. Wiedziałbym wtedy, że jest bezpieczna.
-Jasne.
-Dzięki. - Uśmiechnąłem.
Leo i Chole poszli w stronę Akademii.
Ja i Kat poszliśmy do jej domu.



Udaliśmy się do sypialnii.
-To co, powtarzamy wczorajszą noc? - Zapytała ściągając mi z głowy czapkę.
-Chętnie. - Zacząłem ją całować.
Jak wczoraj wylądowaliśmy łóżku.



Kilka godzin później musiałem już wrócić do Akademii. Tak naprawdę z Kat mnie nic nie łączyło poza seksem. Jej najwidoczniej to nie pszekszadzało i mi też nie. Poszedłem prosto spać aby wyspać się na jutro.
(Chole?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz