4.14.2017

Od Nathaniel'a

Za dwie ósma wszystko wydaję się być trudniejsze do pokonania, korytarz którym chodzę codziennie , o tej porze zawsze wydaję się być o wiele dłuższy niż w późniejszej porze. Każdy krok wymaga większej energii i jest o wiele wolniejszy niż normalnie. Brak chęci tylko pogarszał sprawę. A na lekcję należałoby zdążyć. Skręciłem korytarzem w prawo, przede mną była ostatnia prosta do klasy. Drzwi akurat się zamykały, więc niechętnie przyśpieszyłem kroku. Wszedłem do klasy spóźniony, nawet jeśli była to tylko chwila, uwaga nauczycielka i tak się na mnie skupiła. Co wcale nie było dobre, moje pojęcie na temat fotografii była dość odmienna od pani Jeferson.
- Panie Clayton, może dzisiaj mnie przekonasz swoimi zdjęciami - powiedziała z uśmiechem. Choć nie kryło się w nim nic nadzwyczajnego, a zwykła życzliwość to i tak nie potrafiłem się do niej przekonać. Podszedłem do niej, więc do niej wyciągając swoje zdjęcia. Kobieta wzięła je i jak zwykle udawała, że poszukuje czegoś twórczego w moich zdjęciach, tak naprawdę od razu wiedziałem co powie. Zawsze to samo - Zdjęcie są dobre, ale znów są zbyt sztuczne. Widać, że postacie są ustawione. Zbyt wiele w tym aktorstwa, w tym zadaniu mieliście uchwycić jakiś zwykły, przypadkowy moment by po...
- Poznać głębie i sens robienia zdjęć - dokończyłem za nią. Kobieta westchnęła.
- Postaraj się. Jestem pewna, że jesteś w stanie to zrobić. To jest gdzieś w tobie. Ta dusza artysty - na jej twarz wrócił uśmiech - A teraz przejdźmy do zajęć - powiedziała co znaczyło tyle, że mogę wracać na miejsce. Myliłem się co do tego, że te zajęcia przydadzą mi się w rozwoju osobistym. Jak na razie nauczyłem się tylko, że robienie zdjęć wymaga umiejętności spostrzegania piękna w najnormalniejszych sytuacjach. Przecież to żadnego sensu nie miało. Prawdziwe piękno nie może mieć związku z czymś zwyczajnym. O to w nim chodzi, że jest nieosiągalne dla zwyczajności, jest czymś ponad nią. Z tą kobietą jest coś naprawdę nie tak i zapewne nigdy się z nią nie dogadam, ale niestety te zwyczajne zdjęcia będę zmuszony wykonać na następną lekcję. Cóż jeśli jej tak zależy to zrobię te nic nie warte zdjęcia. Byleby to zaliczyć.
Reszta dnia nie miała już w sobie nic nadzwyczajnego. Średnio słuchałem na lekcjach bo nie było nic ciekawego. Mimo to dopiero wieczorem zdecydowałem się na jakieś poszukiwania ofiar do zdjęć. Zrobiłem parę zdjęć z ukrycia zwykłych przechodnich. Na zaliczenie wystarczy, w tym wypadku nie będzie w stanie mi zarzucić, że zdjęcia są ustawiane. Zadowolony z swego jakże pięknego dzieła udałem się na taras by odpocząć. Było to przecież bardzo męczące zajęcie, po którym należała mi się drzemka czy coś takiego. O tej porze zazwyczaj nikogo tam nie było, więc z ciszą nie powinno być problemu. Zanim jednak poszedłem na taras udałem się jeszcze do jadalni po kubek z kakaem. Nie ma nic lepszego na świecie niż świeże powietrze, wieczór i kakao. Jeśliby ktoś kazał mi podać definicję szczęścia prawdopodobnie właśnie tą bym podał. Z pełnym rynsztunkiem udałem się w końcu do celu swej podróży. Jakim zaskoczeniem było, gdy na jednej z kanap zobaczyłem dziewczynę wpółleżącą z zamkniętymi oczami. I właśnie w tym momencie dostałem fotograficznego olśnienia - jeśli takie coś istnieje. To było idealne naturalne ułożenie, które nadawało się na zdjęcie. Musiałem mieć to zdjęcie. Cicho odstawiłem kubek i wziąłem aparat do rąk. Rozległ się dźwięk towarzyszący robieni zdjęć, który sprawił, że dziewczyna się ocknęła i spojrzała na mnie z prawdopodobnie zdziwieniem, ale w tym momencie nie miało to jednak znaczenia szybko przeklinałem na galerię i przyjrzałem się zdjęciu. TO było to. Chyba jeszcze nigdy w życiu nie byłem tak dumny ze swojego zdjęcia. Moją uwagę od niego odwróciła bohaterka mojego zdjęcia, która znalazła się przede mną z niezadowoloną miną.
- Witaj moja zbawicielko - powiedziałem i uśmiechnąłem się co lekko zbiło ją z tropu - uratowałaś mnie. Już się bałem, że będę musiał na zajęcia oddać jakieś naprawdę nudne zdjęcie, które by mnie nie zadowalało. A tak przynajmniej będę mógł być z niego dumny.

Ktoś? Coś?

1 komentarz: