Po lekcjach pojechałem prosto do studia nagraniowego w celu nagrywania piosenek na album. Byłem w środku nagrywania piosenki gdy poczułem wibrowanie telefonu, który miałem w kieszeni. Gestem pokazałem, że przerywamy. Wyjąłem telefon z kieszeni i zanim odebrałem sprawdziłem kto dzwoni. Była to Chole.
-Chole nie mam czasu. Wybacz. - Powiedziałem zaraz po odebraniu bez żadnego wstępu.
-Przepraszam. Przepraszam już więcej nie będę przeszkadzać. - Jej głos brzmiał jakoś dziwnie, tak niecodziennie.
-Chole? O czym ty mówisz? - Nie za bardzo rozumiałem o co jej chodzi.
-Ja, już więcej nie będę nikomu przeszkadzać. Ja więcej nie wytrzymam, nie potrafię...
-Chole? Co ty gadasz? Gdzie jesteś?
-Nie martw się. - Po tych słowach rozłączyła się.
Rozmyślałem o tej nietuzinkowej rozmowie. Co ona miała na myśli mówiąc, że już nikomu nie będzie przeszkadzać? Może chce się wypisać z Akademii? To by było nakbardziej odpowiednie rozwiązanie do tego co powiedziała. Wsunąłem telefon do kieszeni i zacząłem ponownie nagrywać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po kilku godzinach nadal byłem w studio. Telefon znów zaczął mi wibrować. Tym razem był to Leon.
-Co jest? - Odebrałem.
-Stało się coś o czym powinieneś wiedzieć. - Zaczął.
-Co takiego?
-Przyjechał dziś psycholog Chole bo nie przyszła na umówioną wizytę i znalazł ją zakrwawioną w łazience. Jest teraz w szpitalu. - To co mówił wypowiadał bez żadnych uczuć.
Chwilę zajęło mi przetrawienie tego co właśnie usłyszałem.
-Co się jej stało? - Spytałem spokojnym głosem.
-Rozbiła dłonią lustro i straciła krew po czym zemdlała. - Wyjaśnił.
-Ona to zrobiła specjalnie.
-Co masz na myśli? - Zainteresował się.
-Dzwoniła do mnie i powiedziała, że już nie będzie nikomu przeszkadzać, i że już nie wytrzyma. Myślałem, że chce się wypisać z Akademii ale się pomyliłem. Ona chciała się zabić. - Powiedziałem mu na głos to co miałem w głowie.
-No to grubo. Ale co ona chciała tym osiągnąć?
-Nie wiem ale ja nie ponoszę za to odpowiedzialności. Tego jestem pewien. - Przeczesałem włosy dłonią. -Muszę kończyć. Pogadamy jak wrócę do Akademii. - Rozłączyłem się.
Ja już naprawdę jej nie rozumiałem. Raz mówi, że jest dobrze a kilka dni po tym chce się zabić. Teraz to napewno będzie pod kontrolą psychologa do końca życia. Było mi jej żal, że tak sobie spieprzyła życie.
Wziąłem swoje rzeczy i wróciłem do Akademii. Na miejscu spotkałem Kat, której się tu nie spodziewałem ale ucieszyłem się na jej widok.
-Hej. - Pocałowałem ją. -Skąd się tu wzięłaś?
-Pomyślałam, że Cię odwiedzę. - Uśmiechnęła się.
-Chodźmy do mojego pokoju. - Powiedziałem.
Poszliśmy do pokoju a ja od razu wziąłem prysznic. Po nim od razu czułem się lepiej. Przy Kat czułem się tak jakby ona była całym światem. Przy niej nic dla mnie nie istniało.
(Chole?)
4.27.2017
Od Chole Cd Liama
Czułam się rozbita mimo wszystko musiałam się skupić na lekcjach. Na moje szczeście zleciało mi bardzo szybko, nie chciałam nigdzie wychodzi ani tym bardziej z kim kolwiek rozmawiać z moich zamyśleń wyrwał mnie czyjś głos to była Kira:
- Cześć. W porządku? - powiedziała
- Cześć. Jasne - odpowiedziałam uśmiechając się lekko
- Eee... Nie mam klapek na oczach widze .
- Naprawdę.
- Jasne a ja jestem królową Angli.
Co jest?
- Nie znasz mnie co najwyżej z kilku rozmów nic po za tym.
- Mylisz się... Znam Cię, jesteś Chole ten gościu co Ci ciągle dobija to Liam. Masz objawi dopresji a to prowadzi do samo okaleczania się, a po tem do prób samobójczych.
- Skąd wiesz...
- Wiem z stąd, że lubię obserować ludzi a zwłaszcza ich zachowania.
- I stąd tyle wiesz?
- Nie, ale też znam Cię trochę z wizyt u psychologa.
- Ale ja się nie okleczam.
- Okey to ja lepiej pójde.
Zaskoczyły mnie jej słowa nigdy bym się nie spodziewała, że usłysze od tego czubka takie słowa. Wychodzi na to, że nawet wariaci mają jakieś uczucia....
~~~~~~~~Następnego dnia~~~~~~~
Zobaczyłam w internecie zdjecia Liama z Kat to jescze bardziej z potęgowało mój smutek jednak musiałam dalej jakoś funkcjonować.
Poszłam na ławkę tam gdzie zawsze nadal przeglądałam zdjecia w internecie Liama. Nagle usłyszałam głos Liama, który powiedział:
- Cześć. Co tam?
- Cześć. W porządku a u Ciebie.
Przez chwilę panowała między nami cisza jednak ja postanowiłam ją przerwać:
- Cieszę.
- Co?
- Cieszę się że tak szybko o mnie zapomniałeś. Ciesze się, że przynajmniej nie jestem już przeszkodą.
- Chole o czym ty mówisz?
- Ja o tobie jakoś nie potrafię zapomnieć, bo to boli.
Wstałam z ławki i poszłam przed siebie i zostawijąc go samego, kiedy szłam poczułam że ktoś łapie mnie za rekę i przyciska do drzewa to był Nick:
- Puść mnie! - krzyknełam
- Myślałaś, że twoja przyjaciółka się mnie pozbędzie.
Puścił i dostałam od niego w twarz upadłam na kolana a on tylko splunął i powiedział:
- Jesteś zerem, nawet twój chłopczyk Cię nie chce. Szkoda na Ciebie czasu szmato.
Poszedł, a ja zosatłam sama czułam, że to wszystko mnie przerastało...
Pobiegłam do Akademi do swojego pokoju poszłam do łazienki rozbiłam lustro po czym spojrzałam na rekę i zaczełam wycinąć na obydwu rękach kreskich patrzyłam jak krew się leje po czym zadzoniłam do Liama:
- Chole nie mam czasu. Wybacz.
- Przepraszam. Przepraszam już więcej nie będę przeszkadzać. - powiedziałam przestraszona
- Chole? O czym ty mówisz?
- Ja, już więcej nie będę nikomu przeszkadzać. Ja więcej nie wytrzymam nie potrafię...
- Chole ? Co ty gadasz? Gdzie jesteś?
- Nie martw się.
Rozłaczyłam się, czułam jak robi mi się słabo.
Straciłam przytymność.
(Liam? Wiem słabe)
- Cześć. W porządku? - powiedziała
- Cześć. Jasne - odpowiedziałam uśmiechając się lekko
- Eee... Nie mam klapek na oczach widze .
- Naprawdę.
- Jasne a ja jestem królową Angli.
Co jest?
- Nie znasz mnie co najwyżej z kilku rozmów nic po za tym.
- Mylisz się... Znam Cię, jesteś Chole ten gościu co Ci ciągle dobija to Liam. Masz objawi dopresji a to prowadzi do samo okaleczania się, a po tem do prób samobójczych.
- Skąd wiesz...
- Wiem z stąd, że lubię obserować ludzi a zwłaszcza ich zachowania.
- I stąd tyle wiesz?
- Nie, ale też znam Cię trochę z wizyt u psychologa.
- Ale ja się nie okleczam.
- Okey to ja lepiej pójde.
Zaskoczyły mnie jej słowa nigdy bym się nie spodziewała, że usłysze od tego czubka takie słowa. Wychodzi na to, że nawet wariaci mają jakieś uczucia....
~~~~~~~~Następnego dnia~~~~~~~
Zobaczyłam w internecie zdjecia Liama z Kat to jescze bardziej z potęgowało mój smutek jednak musiałam dalej jakoś funkcjonować.
Poszłam na ławkę tam gdzie zawsze nadal przeglądałam zdjecia w internecie Liama. Nagle usłyszałam głos Liama, który powiedział:
- Cześć. Co tam?
- Cześć. W porządku a u Ciebie.
Przez chwilę panowała między nami cisza jednak ja postanowiłam ją przerwać:
- Cieszę.
- Co?
- Cieszę się że tak szybko o mnie zapomniałeś. Ciesze się, że przynajmniej nie jestem już przeszkodą.
- Chole o czym ty mówisz?
- Ja o tobie jakoś nie potrafię zapomnieć, bo to boli.
Wstałam z ławki i poszłam przed siebie i zostawijąc go samego, kiedy szłam poczułam że ktoś łapie mnie za rekę i przyciska do drzewa to był Nick:
- Puść mnie! - krzyknełam
- Myślałaś, że twoja przyjaciółka się mnie pozbędzie.
Puścił i dostałam od niego w twarz upadłam na kolana a on tylko splunął i powiedział:
- Jesteś zerem, nawet twój chłopczyk Cię nie chce. Szkoda na Ciebie czasu szmato.
Poszedł, a ja zosatłam sama czułam, że to wszystko mnie przerastało...
Pobiegłam do Akademi do swojego pokoju poszłam do łazienki rozbiłam lustro po czym spojrzałam na rekę i zaczełam wycinąć na obydwu rękach kreskich patrzyłam jak krew się leje po czym zadzoniłam do Liama:
- Chole nie mam czasu. Wybacz.
- Przepraszam. Przepraszam już więcej nie będę przeszkadzać. - powiedziałam przestraszona
- Chole? O czym ty mówisz?
- Ja, już więcej nie będę nikomu przeszkadzać. Ja więcej nie wytrzymam nie potrafię...
- Chole ? Co ty gadasz? Gdzie jesteś?
- Nie martw się.
Rozłaczyłam się, czułam jak robi mi się słabo.
Straciłam przytymność.
(Liam? Wiem słabe)
4.26.2017
Od Nathalii CD Baekhyuna
Chłopak zaniósł moją walizkę pod same drzwi nowego pokoju. Wymieniliśmy kilka zdawkowych słówek, obrócił na pięcie i odszedł. Przez chwilę obserwowałam jego oddalające się plecy. Był charakterystyczny. Azjaci zawsze byli. Może mogłam zapytać go o imię? Wzruszyłam ramionami. Będzie jeszcze wiele okazji.
~Dzień później~
Poniedziałek przyszedł niespodziewanie. To wcale nie jest tak, że on pojawia się po każdej niedzieli. Nie, żaden normalny człowiek psychicznie nie jest gotów na przybycie tego najbardziej znienawidzonego przez ludzkość dnia.
Wstałam z łóżka o siódmej. Miałam nadzieję odespać wczorajsze trudy podróżny, jednak nie było mi dane. Ubrałam się nieśpiesznie, sprawdziłam plan lekcji. Przed ósmą wyszłam z pokoju. W recepcji dowiedziałam się, że na dziś zaplanowane jest odwiedzenie pobliskiego przedszkola. Kobieta niechętnie udzielała dalszych informacji. Kazała czekać na opiekuna.
~
O ósmej trzydzieści zebraliśmy się przed szkołą. Grupka dwunastu, maksymalnie piętnastu uczniów.
- Witam państwa bardzo serdecznie! - zawołał nauczyciel, energicznie przechadzając się między studentami. - Jak dobrze wiecie, dzisiaj idziemy odwiedzić przedszkole.
- Nora piekielnych pomiotów - mruknął ktoś.
- Widzę, że tryskacie optymizmem! To bardzo dobrze, dzieci wyczuwają wasze nastawienie.
- Jak zwierzęta?
Opiekun puścił to mimo uszu. - Każdemu z was zostanie przydzielona grupka dzieci. Oczywiście znając was, moje robaczki, nie dacie samodzielnie rady. Z góry zaznaczam, że dopuszczalne jest łączenie sił na froncie i wspólne stawienie czoła nieprzyjacielowi. Jakieś pytania?!
- Ile będziemy tam siedzieć?
- Do piętnastej. Zjecie z dziećmi śniadanie i obiad.
- Będziemy musieli siedzieć na tych małych krzesełeczkach?
- Jak najbardziej.
- I... co my właściwie mamy z nimi robić?
- Zajmować się! Bawić, czytać, biegać. Dzisiaj docenicie pracę, jaką musieli wykonywać wasi rodzice dwadzieścia cztery godziny, siedem dni w tygodniu. Jeszcze jakieś pytania? Nie? W takim razie raz dwa, ustawiamy się. Gęsiego, gęsiego! Za dziesięć minut będziemy na miejscu.
Baekhyun? ._.
~Dzień później~
Poniedziałek przyszedł niespodziewanie. To wcale nie jest tak, że on pojawia się po każdej niedzieli. Nie, żaden normalny człowiek psychicznie nie jest gotów na przybycie tego najbardziej znienawidzonego przez ludzkość dnia.
Wstałam z łóżka o siódmej. Miałam nadzieję odespać wczorajsze trudy podróżny, jednak nie było mi dane. Ubrałam się nieśpiesznie, sprawdziłam plan lekcji. Przed ósmą wyszłam z pokoju. W recepcji dowiedziałam się, że na dziś zaplanowane jest odwiedzenie pobliskiego przedszkola. Kobieta niechętnie udzielała dalszych informacji. Kazała czekać na opiekuna.
~
O ósmej trzydzieści zebraliśmy się przed szkołą. Grupka dwunastu, maksymalnie piętnastu uczniów.
- Witam państwa bardzo serdecznie! - zawołał nauczyciel, energicznie przechadzając się między studentami. - Jak dobrze wiecie, dzisiaj idziemy odwiedzić przedszkole.
- Nora piekielnych pomiotów - mruknął ktoś.
- Widzę, że tryskacie optymizmem! To bardzo dobrze, dzieci wyczuwają wasze nastawienie.
- Jak zwierzęta?
Opiekun puścił to mimo uszu. - Każdemu z was zostanie przydzielona grupka dzieci. Oczywiście znając was, moje robaczki, nie dacie samodzielnie rady. Z góry zaznaczam, że dopuszczalne jest łączenie sił na froncie i wspólne stawienie czoła nieprzyjacielowi. Jakieś pytania?!
- Ile będziemy tam siedzieć?
- Do piętnastej. Zjecie z dziećmi śniadanie i obiad.
- Będziemy musieli siedzieć na tych małych krzesełeczkach?
- Jak najbardziej.
- I... co my właściwie mamy z nimi robić?
- Zajmować się! Bawić, czytać, biegać. Dzisiaj docenicie pracę, jaką musieli wykonywać wasi rodzice dwadzieścia cztery godziny, siedem dni w tygodniu. Jeszcze jakieś pytania? Nie? W takim razie raz dwa, ustawiamy się. Gęsiego, gęsiego! Za dziesięć minut będziemy na miejscu.
Baekhyun? ._.
Od Liama CD Chole
Rozmawiałem przez chwilę rozmawiałem z Chloe. Do chwili gdy do nas podeszła jakaś dziewczyna, która zaczęła ochrzaniać Chole za to że nie leży w łóżku jak jej zalecił lekarz. Z ich rozmowy wywnioskowałem, że dziewczyna ma na imię Izzy. Chole wstała a ja i ta cała Izzy kłóciliśmy się do chwili gdy Chole upadła. Pomogłem jej dość do pokoju i poszedłem po pielęgniarkę. Jak weszedłem razem z kobietą do pokoju to Chole kazała mi i Izzy wyjść. Jak tylko wyszliśmy to natychmiast wznowiliśmy swoją kłótnię. Po chwili jednak kobieta wyszła.
-Chole chce z wami porozmawiać. - Oznajmiła nam.
Weszliśmy do środka zamykając za sobą drzwi.
-O czym chcesz z nami pogadać? - Zapytałem siadając na krześle.
-Chciałam was poprosić żebyście się nie kłócili. - Popatrzyła na naszą dwójkę.
-My się nie kłucimy. My tylko głośno rozmawiamy. - Powiedziała dziewczyna.
-Nie jestem głupia Izzy. - Popatrzyła na nią dziwnym wzrokiem.
-No dobra, postaram się. - Machnęła ręką.
-Powiesz mi co Ci jest? - Zapytałem Chole.
-To nic poważnego. Naprawdę. - Uśmiechnęła się lekko.
-Ja już będę leciał. Jestem umówiony. - Spojrzałem na zegarek wstając z krzesła.
-Z Kat? - Odezwała się Izzy.
-To nie twoja sprawa ale nie. Dziś wybieram band i całą ekipę. - Powiedziałem wychodząc.
Pojechałem do studia nagraniowego gdzie miały odbyć się przesłuchania osób do bandu. Na casting przyjechało wiele osób. W końcu wybrałem swój band. W końcu wybrałem band składający się łoncznie z 7 osób (4 dziewczyny i 3 chłopaków). Następnie podpisałem kontrakt z RCA Records. Potem zatródniłem menadżera, rzecznika prasowego, stylistkę, fryzjerkę itp. idt. Do późnego wieczora miałem już wszystko załatwione. Teraz rozpoczynam kariere pełną parą. Byłem padnięty po całym dniu. Od razu poszedłem spać. Przez ostatnich kilka lat napisałem pare piosenek, które mogą znaleźć się na moim albumie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Obudziłem się następnego dnia pełen nowej energii. Po lekcjach byłem umówiony z Kat czego nie mogłem się doczekać. Na przerwie spotkałem Chole.
-Lepiej się już czujesz? - Podszedłem do niej.
-Tak. - Uśmiechnęła się.
Nie wiem dlaczego ale czułem, że coś jest nie tak.
-Masz dziś jakieś plany? - Zapytała.
-Mam, jestem umówiony z Kat. - Odpowiedziałem. -A co?
-Nic, tak z ciekawości pytam. - Widać bylo, że kręci.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siedziałem wraz z Kat na kanapie przed telewizorem oglądając film. Dziś zostawałem u niej na noc. Około 21:00 udaliśmy się do sypialnii. Zanim jeszcze poszliśmy do łóżka zacząłem ją całować i nie przerywając tego poszliśmy do łóżka. Po kilku godzinach usnęliśmy.
(Chole? Wybacz, że takie nie za bardzo ale nie miałam zbytnio pomysłu.)
-Chole chce z wami porozmawiać. - Oznajmiła nam.
Weszliśmy do środka zamykając za sobą drzwi.
-O czym chcesz z nami pogadać? - Zapytałem siadając na krześle.
-Chciałam was poprosić żebyście się nie kłócili. - Popatrzyła na naszą dwójkę.
-My się nie kłucimy. My tylko głośno rozmawiamy. - Powiedziała dziewczyna.
-Nie jestem głupia Izzy. - Popatrzyła na nią dziwnym wzrokiem.
-No dobra, postaram się. - Machnęła ręką.
-Powiesz mi co Ci jest? - Zapytałem Chole.
-To nic poważnego. Naprawdę. - Uśmiechnęła się lekko.
-Ja już będę leciał. Jestem umówiony. - Spojrzałem na zegarek wstając z krzesła.
-Z Kat? - Odezwała się Izzy.
-To nie twoja sprawa ale nie. Dziś wybieram band i całą ekipę. - Powiedziałem wychodząc.
Pojechałem do studia nagraniowego gdzie miały odbyć się przesłuchania osób do bandu. Na casting przyjechało wiele osób. W końcu wybrałem swój band. W końcu wybrałem band składający się łoncznie z 7 osób (4 dziewczyny i 3 chłopaków). Następnie podpisałem kontrakt z RCA Records. Potem zatródniłem menadżera, rzecznika prasowego, stylistkę, fryzjerkę itp. idt. Do późnego wieczora miałem już wszystko załatwione. Teraz rozpoczynam kariere pełną parą. Byłem padnięty po całym dniu. Od razu poszedłem spać. Przez ostatnich kilka lat napisałem pare piosenek, które mogą znaleźć się na moim albumie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Obudziłem się następnego dnia pełen nowej energii. Po lekcjach byłem umówiony z Kat czego nie mogłem się doczekać. Na przerwie spotkałem Chole.
-Lepiej się już czujesz? - Podszedłem do niej.
-Tak. - Uśmiechnęła się.
Nie wiem dlaczego ale czułem, że coś jest nie tak.
-Masz dziś jakieś plany? - Zapytała.
-Mam, jestem umówiony z Kat. - Odpowiedziałem. -A co?
-Nic, tak z ciekawości pytam. - Widać bylo, że kręci.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siedziałem wraz z Kat na kanapie przed telewizorem oglądając film. Dziś zostawałem u niej na noc. Około 21:00 udaliśmy się do sypialnii. Zanim jeszcze poszliśmy do łóżka zacząłem ją całować i nie przerywając tego poszliśmy do łóżka. Po kilku godzinach usnęliśmy.
(Chole? Wybacz, że takie nie za bardzo ale nie miałam zbytnio pomysłu.)
Od Chole Cd Liama
Miałam już na koncie kilka występów, ale też wizyty u lekarza. Pod czas jednego z koncertów zemdalałam jednak nikt o tym nie wiedział pod czas wizyty zrobiłam badania miałam lekką anemie i mało jakiś płynów. Lekarz powiedział, że powinnam przez kilka dni leżeć w łóżku jednak ja nie mogłam, czułam się sama mimo iż była Izzy to jednak brakowało mi Liama.
Prawda była taka, że ja nie umiałam sobie z tym radzić i po padłam w lekką depresję co wiązało się z cieciem się jednak nikt o tym nie wiedział.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Samego ranna zrobiłam sobie w łazience nowe kreskie to stało się takim moim rytułałem bez którego nie mogłam się od zwyczaić

Kiedy skończyłam spojrzałam na swoją rekę z której leciała krew. Nie chciałam tego ale nie umiałam sobie radzić z emocjami. Ból pomagał mi zapomnieć o tym wszystkim.
Przeprałam się i zatamowałam krwawieinie po czym udałam się na ławkę zobaczyłam Liama postanowiłam, że się przywitam:
-Cześć. Co robisz? - Usiadłam obok niego.
-Nic takiego, bawię się telefonem. - Odpowiedział. -Jak tam twoja kariera muzyczna?
- Świetnie. Słyszałam twoją piosenkę, którą nagrałeś z Taylor. Gratuluje twojego sukcesu.
Nie chciałam mu mówić, że mi go brakuje po prostu nie chciałam aby Liam się mną przejmował. Kiedy o tym myślałam od ruchowo patrzyłam na swoje nadgarstki, które przykrywał sweter z moich zamyślen wyrwał mnie znajomy głos to była Izzy:
- Chole dalczego nie jesteś w łóżku?- spytała wyraznie zdzwiona
- Izzy nic mi nie jesteś.
- Lekarz powiedział, że twój stan wymaga abyś odpoczeła kilka dni w łóżku.
- Izzy nie musisz tego mówić przy Liamie to nie jest jego sprawa.
- Chole przyjaźnimy się mam prawo wiedzieć co się z tobą dzieje- odparł
Wstałam i słuchałam jak Izzy i Liam się kłócą a mi zakręciło się w głowie przez to upadłam na ziemie, Liam pomógł mi wstać i zaprowadził mnie do pokoju. Izzy siedziała przy mnie gdy Liam wyszedł na chwilę. Wrócił z pielegniarką, a ja odezwałam się do niej:
- Nie chce, żeby tu był.
- Dobra zajme się nim.
Pielegniarka mnie badała, ale mimo wszystko słyszałam ich sprzeczke:
- Wpuść mnie do Chole!
- Nie masz żadnych praw.!
- Nie obchodzisz mnie ty, chce z nią porozmawiać!
- Nie było Cię przy niej kiedy Cię potrzebowała. Daj jej spokój.!
Tyle słyszałam resztą nie byłam wstanie słuchać tych wrzasków. Dlatego po prosiłam kobietę aby ich zawołała i na chwilę zostawiła nas samych.
(Liam?)
Prawda była taka, że ja nie umiałam sobie z tym radzić i po padłam w lekką depresję co wiązało się z cieciem się jednak nikt o tym nie wiedział.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Samego ranna zrobiłam sobie w łazience nowe kreskie to stało się takim moim rytułałem bez którego nie mogłam się od zwyczaić
Kiedy skończyłam spojrzałam na swoją rekę z której leciała krew. Nie chciałam tego ale nie umiałam sobie radzić z emocjami. Ból pomagał mi zapomnieć o tym wszystkim.
Przeprałam się i zatamowałam krwawieinie po czym udałam się na ławkę zobaczyłam Liama postanowiłam, że się przywitam:
-Cześć. Co robisz? - Usiadłam obok niego.
-Nic takiego, bawię się telefonem. - Odpowiedział. -Jak tam twoja kariera muzyczna?
- Świetnie. Słyszałam twoją piosenkę, którą nagrałeś z Taylor. Gratuluje twojego sukcesu.
Nie chciałam mu mówić, że mi go brakuje po prostu nie chciałam aby Liam się mną przejmował. Kiedy o tym myślałam od ruchowo patrzyłam na swoje nadgarstki, które przykrywał sweter z moich zamyślen wyrwał mnie znajomy głos to była Izzy:
- Chole dalczego nie jesteś w łóżku?- spytała wyraznie zdzwiona
- Izzy nic mi nie jesteś.
- Lekarz powiedział, że twój stan wymaga abyś odpoczeła kilka dni w łóżku.
- Izzy nie musisz tego mówić przy Liamie to nie jest jego sprawa.
- Chole przyjaźnimy się mam prawo wiedzieć co się z tobą dzieje- odparł
Wstałam i słuchałam jak Izzy i Liam się kłócą a mi zakręciło się w głowie przez to upadłam na ziemie, Liam pomógł mi wstać i zaprowadził mnie do pokoju. Izzy siedziała przy mnie gdy Liam wyszedł na chwilę. Wrócił z pielegniarką, a ja odezwałam się do niej:
- Nie chce, żeby tu był.
- Dobra zajme się nim.
Pielegniarka mnie badała, ale mimo wszystko słyszałam ich sprzeczke:
- Wpuść mnie do Chole!
- Nie masz żadnych praw.!
- Nie obchodzisz mnie ty, chce z nią porozmawiać!
- Nie było Cię przy niej kiedy Cię potrzebowała. Daj jej spokój.!
Tyle słyszałam resztą nie byłam wstanie słuchać tych wrzasków. Dlatego po prosiłam kobietę aby ich zawołała i na chwilę zostawiła nas samych.
(Liam?)
4.25.2017
Od Baekhyuna CD Nathalii
Od początku dnia zajęty byłem głównie samym sobą. Niedziela, dzień wolny od nauki i zaczęty był przeze mnie myśleniem czy podnieść się z łóżka o godzinie ósmej czy iść spaść na jeszcze dodatkowe dwie godziny. Skończyło się w końcu na dłuższym śnie, czyli mniejszej ilości czasu na przywróceniu siebie do akceptowalnego wyglądu. Choć jest weekend, nie ma wielkiej potrzeby, aby stroić się w jakiś sposób czy nakładać jakikolwiek makijaż.
Siedząc przy książkach od niemieckiego niewiele mi brakowało do poddania się i wrzucenia podręczników w najciemniejszy kąt pokoju. Wystarczyło jednak parę oddechów i na spokojnie zamknąłem książki, odsuwając z biurka i oparłem się wygodniej na krześle
- Wystarczy mi na dzisiaj tych wszystkich słówek - stwierdziłem sam do siebie, rozprostowując kości i wstałem ze swojego miejsca, zabierając przy okazji ze sobą telefon.
Brakowało mi w pokoju zupek błyskawicznych i innych, mało zdrowych przekąsek, które dla organizmu dobre nie były, więc sięgnąłem jeszcze po okulary i portfel, sprawdzając przy okazji zawartość, aby nie było, że wyjdę z pustym. Mając pewność, że wszystko co potrzebne posiadam, wsunąłem na stopy jakieś losowe, wygodne buty i wyszedłem ze swojego pokoju z zamiarem odwiedzenia pobliskiego sklepu.
Będąc w połowie korytarza, uwagę moją przykuł dźwięk kółek ciągnących po powierzchni podłogi. Podniosłem wzrok z ekranu telefonu, widząc po chwili zdyszaną dziewczynę, więc gdy ta przeszła obok, zatrzymałem i siebie, i ją
- Nie męczy ciebie tachanie tej walizki i to jeszcze po schodach wcześniej? - spytałem bez owijania w bawełnę.
- A jak myślisz? - odpowiedziała z lekkością słyszalną w tonie, ale i wspólnie ze zmęczeniem.
- Że tak. Dobra, daj to na moment - powiedziałem, zabierając od dziewczyny walizkę - Gdzie masz pokój? - spytałem, nie zamierzając zwracać uwagi na jakieś zaprzeczenia.
Nie znam jej, ale drobna pomoc nikogo nie zaboli. A nie licząc do sklepu, nigdzie mi się nie spieszy
- Uh... Numer 24 - odparła po chwili ciszy a ja kiwnąłem nieznacznie głową - Wiesz, że nie musisz mi pomagać, prawda?
- A ktoś mi zabroni? - spytałem retorycznie - To i tak w miarę po drodze, to co mi szkodzi, nie? - dodałem z cieniem uśmiechu.
Nathalia?
Trochę mdło i nijak, no ale no, jakiś początek .__.
Siedząc przy książkach od niemieckiego niewiele mi brakowało do poddania się i wrzucenia podręczników w najciemniejszy kąt pokoju. Wystarczyło jednak parę oddechów i na spokojnie zamknąłem książki, odsuwając z biurka i oparłem się wygodniej na krześle
- Wystarczy mi na dzisiaj tych wszystkich słówek - stwierdziłem sam do siebie, rozprostowując kości i wstałem ze swojego miejsca, zabierając przy okazji ze sobą telefon.
Brakowało mi w pokoju zupek błyskawicznych i innych, mało zdrowych przekąsek, które dla organizmu dobre nie były, więc sięgnąłem jeszcze po okulary i portfel, sprawdzając przy okazji zawartość, aby nie było, że wyjdę z pustym. Mając pewność, że wszystko co potrzebne posiadam, wsunąłem na stopy jakieś losowe, wygodne buty i wyszedłem ze swojego pokoju z zamiarem odwiedzenia pobliskiego sklepu.
Będąc w połowie korytarza, uwagę moją przykuł dźwięk kółek ciągnących po powierzchni podłogi. Podniosłem wzrok z ekranu telefonu, widząc po chwili zdyszaną dziewczynę, więc gdy ta przeszła obok, zatrzymałem i siebie, i ją
- Nie męczy ciebie tachanie tej walizki i to jeszcze po schodach wcześniej? - spytałem bez owijania w bawełnę.
- A jak myślisz? - odpowiedziała z lekkością słyszalną w tonie, ale i wspólnie ze zmęczeniem.
- Że tak. Dobra, daj to na moment - powiedziałem, zabierając od dziewczyny walizkę - Gdzie masz pokój? - spytałem, nie zamierzając zwracać uwagi na jakieś zaprzeczenia.
Nie znam jej, ale drobna pomoc nikogo nie zaboli. A nie licząc do sklepu, nigdzie mi się nie spieszy
- Uh... Numer 24 - odparła po chwili ciszy a ja kiwnąłem nieznacznie głową - Wiesz, że nie musisz mi pomagać, prawda?
- A ktoś mi zabroni? - spytałem retorycznie - To i tak w miarę po drodze, to co mi szkodzi, nie? - dodałem z cieniem uśmiechu.
Nathalia?
Trochę mdło i nijak, no ale no, jakiś początek .__.
4.24.2017
Od Liama CD Chole
Co ją do cholery jasnej ugryzło? Przez tą całą szarpaninę wylała mojego Red Bulla, ten cudowny napój. Tak, jestem z Kat ale co jej do tego? Jest tylko przyjaciółką więc nie powinno jej to obchodzić. Sam niespodziewałem się tego, że będę z Kat. Na początku potraktowałem ją jak odskocznię, żeby zapomnieć o Chole a tu proszę, nagle się zakochałem i jesteśmy parą. Ona przynajmniej mnie nie okłamuje tak jak to miało miejsce w przypadku Chole i ma do mnie zaufanie, a ja do niej. Czyli mam od Kat to czego nie potrafiła mk dać Chole, zaufanie. Sama doprowadziła do takiej sytuacji i jeszcze do mnie na pretensje. Siedziałem na ławce rozmyślając do czasu gdy ktoś zasłonił mi oczy dłońmi od tyłu.
-Zgadnij kto to? - Usłyszałem szept do mojego ucha.
Od razu rozpoznałem głos Kat.
-Hmmm...Kat? - Udawałem, że się zastanawiam, i że nie jestem pewien swojej odpowiedzi.
-Zgadłeś. - Zaśmiała się siadając obok mnie.
-Nie spodziewałem, się że przyjdziesz do Akademii. - Pocałowałem ją na powitanie.
-Chciałam zrobić Ci niespodziankę. - Odwzajemniła pocałunek.
-Skoro jesteśmy parą to musimy się lepiej poznać. - Usmiechnąłem się. -Dlatego chcę Ci coś powiedzieć. Pamiętasz tą dziewczynę z parku? - Spojrzałem na nią.
-Tak, pamiętam. - Odpowiedziała.
-To my dwa razy wylądowaliśmy w łóżku. Pierwszy raz dlatego, że byliśmy pijani w klubie. Zakochałem się w niej ale ona nie obdarzyła mnie zaufaniem i dlatego nie jesteśmy razem. Ale miłość do niej mi przeszła ustępując miejsce miłości do Ciebie. Teraz jest to tylko przyjaciółka...znaczy tak mi się wydaje bo po jej dzisiejszym zachowaniu można nad tym polemizować. - Opowiedziałem jej o Chole.
-Cieszę się że mi o tym powiedziałeż. Dzięki temu wiem, że tobie zawsze mogę zaufać i na Ciebie liczyć. - Pocałowała mnie w policzek. -Ze mną też niedawno zerwał chłopak i nie sądziłam, że się zakocham.
-To naszych byłych mamy już z głowy. - Zaśmiałem się. -Czym się zajmujesz?
-Jestem modelką. Mam już na koncie wiele pokazów mody, sesji dla prestiżowych magazynów. W 2016 roku zostałam ogłoszona modelką roku podczas Fashion Awards. Jestem też modelką Victoria's Secret. - Odpowiedziała. -A ty?
-Zajmuję się śpiewaniem, graniem na instrumentach i aktorstwem. Jak skończę Akademię to chcę zostać piosenkarzem.
-Dziś wieczorem spotykam się z moją przyjaciółką Taylor Swift. Morze przyłączył byś się do nas?
-Chętnie. - Uśmiechnąłem się.
-To bądź przed 20:00 u mnie.
-Ok.
-Muszę już niestety iść ale i tak widzimy się niedługo. - Pocałowała mnie i poszła.
Poszedłem do siebie przebrać się w dres i poszedłem biegać a następnie poćwiczyć na siłowni. Po tym wszystkim byłem lekko spocony więc poszedłem pod prysznic a dres dałem do prania. Akurat była już dość późna godzina więc od razu ubrałem się do wyjścia. Tym razem ubrałem się w białe Converse, granatowe spodnie, białą koszulkę i katane.
Do Kat pojechałem swoim samochodem. Okazało się że Tay już tam była.
-Liam, to jest Taylor moja przyjaciółka. Taylor to jest Liam mój chłopak. - Przedstawiła nas sobie.
-Miło Cię poznać. Możesz mi mówić Li. - Uścisnąłem jej dłoń.
-Mi Ciebie też i też moszesz do mnie mówić Tay. - Uśmiechnęła się.
Usiedliśmy wszyscy w salonie rozmawiając, jedząc różne przekąski i pijąc ale nie alkohol. Oglądaliśmy też film. Nasza rozmowa zeszła na temat muzyczny i Tay zaproponowała, że chętnie nagrałaby ze mną piosenkę. Oczywiście się zgodziłem. Po kilku godzinach Tay już poszła i zostałem z Kat sam.
-To co teraz robimy? - Zapytałem przejeżdżając palcem po jej policzku.
-Może obejrzymy jakiś film? - Wtuliła się we mnie.
-Na jaki masz ochote? - Zapytałem.
-Ty coś wybierz.
Wybrałem film pt. "Kong: Skull Island". W połowie filmu zauważyłem, że Kat zasnęła. Ostrożnie wziąłem ją na ręce i zaniosłem ją do sypialni delikatnie kładąc ją na łóżku i przykrywając. Wyłączyłem telewizor, posprzątałem trochę i pojechałem do Akademii.
~~~~~~~~2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ~~~~~~~~
Moja piosenka z Tay była już skończona. Teledysk też już do niej nagraliśmy w londyńskim hotelu. Piosenkę nazwaliśmy "I Don't Wanna Live Forever". Nasze dzieło trafiło na soundtrack "Ciemniejszej Strony Grey'a". Nasza piosenka oraz teledysk prezentowały się następująco.
Byłem dumny zarówno z piosenki jak i teledysku. Miałem się zająć na powarznie śpiewaniem jak skończę Akademię ale patrząc jakie sukcesy odnosi mój kawałek z Taylor to pomyślałem, że nie ma na co czekać. Trzeba kuć żelazo puki jest gorące. W wolnym czasie będę pisał teksty i komponował piosenki na mój debiutencki album. Jeszcze muszę znaleźć band i menadżera oraz inne osoby niezbędne do tego biznesu ale to nie będzie trudne. Razem z Kat i Tay świętowaliśmy premierę I Don't Wanna Live Forever. To było niesamowite uczucie wydać pierwszą piosenkę i spotkać się z takim sukcesem. Czułem się szczęśliwy, że świat tak mnie przyjął.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siedziałem przed Akademią na ławce i bawiłem się telefonem. Moje stosinki z Chole były dobre. Myślę, że już na dobre o mnie zapomniała o mnie z czego się cieszyłem bo nie chciałem żeby z mojego powodu stała w miejscu. Zasługuje na prawdziwą mołość i mam nadzieję, że taką znajdzie. Życzę jej wszystkiego najlepszego. To co było między nami to już przeszłość. Teraz mieliśmy swoje własne, osobne życia. Z moich zamyśleń wyrwał mnie głos Chole.
-Cześć. Co robisz? - Usiadła obok mnie.
-Nic takiego, bawię się telefonem. - Odpowiedziałem. -Jak tam twoja kariera muzyczna? - Zapytałem.
Cieszę się że w końcu możemy normalnie rozmawiać nie wspominając co było kilka miesięcy temu. Mimo wszystko jednak musiałem być ostrożny gdyż z jej strony mogę spodziewać się wszystkiego.
(Chole?)
-Zgadnij kto to? - Usłyszałem szept do mojego ucha.
Od razu rozpoznałem głos Kat.
-Hmmm...Kat? - Udawałem, że się zastanawiam, i że nie jestem pewien swojej odpowiedzi.
-Zgadłeś. - Zaśmiała się siadając obok mnie.
-Nie spodziewałem, się że przyjdziesz do Akademii. - Pocałowałem ją na powitanie.
-Chciałam zrobić Ci niespodziankę. - Odwzajemniła pocałunek.
-Skoro jesteśmy parą to musimy się lepiej poznać. - Usmiechnąłem się. -Dlatego chcę Ci coś powiedzieć. Pamiętasz tą dziewczynę z parku? - Spojrzałem na nią.
-Tak, pamiętam. - Odpowiedziała.
-To my dwa razy wylądowaliśmy w łóżku. Pierwszy raz dlatego, że byliśmy pijani w klubie. Zakochałem się w niej ale ona nie obdarzyła mnie zaufaniem i dlatego nie jesteśmy razem. Ale miłość do niej mi przeszła ustępując miejsce miłości do Ciebie. Teraz jest to tylko przyjaciółka...znaczy tak mi się wydaje bo po jej dzisiejszym zachowaniu można nad tym polemizować. - Opowiedziałem jej o Chole.
-Cieszę się że mi o tym powiedziałeż. Dzięki temu wiem, że tobie zawsze mogę zaufać i na Ciebie liczyć. - Pocałowała mnie w policzek. -Ze mną też niedawno zerwał chłopak i nie sądziłam, że się zakocham.
-To naszych byłych mamy już z głowy. - Zaśmiałem się. -Czym się zajmujesz?
-Jestem modelką. Mam już na koncie wiele pokazów mody, sesji dla prestiżowych magazynów. W 2016 roku zostałam ogłoszona modelką roku podczas Fashion Awards. Jestem też modelką Victoria's Secret. - Odpowiedziała. -A ty?
-Zajmuję się śpiewaniem, graniem na instrumentach i aktorstwem. Jak skończę Akademię to chcę zostać piosenkarzem.
-Dziś wieczorem spotykam się z moją przyjaciółką Taylor Swift. Morze przyłączył byś się do nas?
-Chętnie. - Uśmiechnąłem się.
-To bądź przed 20:00 u mnie.
-Ok.
-Muszę już niestety iść ale i tak widzimy się niedługo. - Pocałowała mnie i poszła.
Poszedłem do siebie przebrać się w dres i poszedłem biegać a następnie poćwiczyć na siłowni. Po tym wszystkim byłem lekko spocony więc poszedłem pod prysznic a dres dałem do prania. Akurat była już dość późna godzina więc od razu ubrałem się do wyjścia. Tym razem ubrałem się w białe Converse, granatowe spodnie, białą koszulkę i katane.
Do Kat pojechałem swoim samochodem. Okazało się że Tay już tam była.
-Liam, to jest Taylor moja przyjaciółka. Taylor to jest Liam mój chłopak. - Przedstawiła nas sobie.
-Miło Cię poznać. Możesz mi mówić Li. - Uścisnąłem jej dłoń.
-Mi Ciebie też i też moszesz do mnie mówić Tay. - Uśmiechnęła się.
Usiedliśmy wszyscy w salonie rozmawiając, jedząc różne przekąski i pijąc ale nie alkohol. Oglądaliśmy też film. Nasza rozmowa zeszła na temat muzyczny i Tay zaproponowała, że chętnie nagrałaby ze mną piosenkę. Oczywiście się zgodziłem. Po kilku godzinach Tay już poszła i zostałem z Kat sam.
-To co teraz robimy? - Zapytałem przejeżdżając palcem po jej policzku.
-Może obejrzymy jakiś film? - Wtuliła się we mnie.
-Na jaki masz ochote? - Zapytałem.
-Ty coś wybierz.
Wybrałem film pt. "Kong: Skull Island". W połowie filmu zauważyłem, że Kat zasnęła. Ostrożnie wziąłem ją na ręce i zaniosłem ją do sypialni delikatnie kładąc ją na łóżku i przykrywając. Wyłączyłem telewizor, posprzątałem trochę i pojechałem do Akademii.
~~~~~~~~2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ~~~~~~~~
Moja piosenka z Tay była już skończona. Teledysk też już do niej nagraliśmy w londyńskim hotelu. Piosenkę nazwaliśmy "I Don't Wanna Live Forever". Nasze dzieło trafiło na soundtrack "Ciemniejszej Strony Grey'a". Nasza piosenka oraz teledysk prezentowały się następująco.
Byłem dumny zarówno z piosenki jak i teledysku. Miałem się zająć na powarznie śpiewaniem jak skończę Akademię ale patrząc jakie sukcesy odnosi mój kawałek z Taylor to pomyślałem, że nie ma na co czekać. Trzeba kuć żelazo puki jest gorące. W wolnym czasie będę pisał teksty i komponował piosenki na mój debiutencki album. Jeszcze muszę znaleźć band i menadżera oraz inne osoby niezbędne do tego biznesu ale to nie będzie trudne. Razem z Kat i Tay świętowaliśmy premierę I Don't Wanna Live Forever. To było niesamowite uczucie wydać pierwszą piosenkę i spotkać się z takim sukcesem. Czułem się szczęśliwy, że świat tak mnie przyjął.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Siedziałem przed Akademią na ławce i bawiłem się telefonem. Moje stosinki z Chole były dobre. Myślę, że już na dobre o mnie zapomniała o mnie z czego się cieszyłem bo nie chciałem żeby z mojego powodu stała w miejscu. Zasługuje na prawdziwą mołość i mam nadzieję, że taką znajdzie. Życzę jej wszystkiego najlepszego. To co było między nami to już przeszłość. Teraz mieliśmy swoje własne, osobne życia. Z moich zamyśleń wyrwał mnie głos Chole.
-Cześć. Co robisz? - Usiadła obok mnie.
-Nic takiego, bawię się telefonem. - Odpowiedziałem. -Jak tam twoja kariera muzyczna? - Zapytałem.
Cieszę się że w końcu możemy normalnie rozmawiać nie wspominając co było kilka miesięcy temu. Mimo wszystko jednak musiałem być ostrożny gdyż z jej strony mogę spodziewać się wszystkiego.
(Chole?)
Subskrybuj:
Posty (Atom)