6.03.2017

Od Louisa CD Sibil


Zapewniła mnie, że nic się nie stało. Mimo to nie wieżyłem jej. Ni z tego ni z owego zaczęła się do mnie przystawiać. Zaskoczyło mnie jej zachowanie ale nie żeby mi się nie podobało. Wręcz przeciwnie, bardzo mi się podobało.
-Wiesz dobrze o co mi chodzi, nie udawaj. - Patrzyła na mnie po czym wzruszyła ramionami i zrobiła kilka okrążeń.
Przyglądałem się jej, wcześniej nie zwracałem zbytniej uwagi na jej urodę ale po tym co przed chwilą zrobiła uzałem, że warto. No i było warto, nie jest raczej w moim typie ale jest ładna i na jedną noc lub na kilka nie musi być w moim typie.
-Gadaj czemu jesteś taka...taka obojętna na wszystko. - Odezwałem się.
-Każdy się zmienia, ja też. Teraz już muszę iść. - Wyszła z wody i oddalała się w stronę szatni.
Zostałem jeszcze przez chwilę na basenie. Tu mogłem się zrelaksować. Jak już mi się to znudziło to wróciłem do siebie by popracować nad piosenkami, które może kiedyś ujrzą światło dzienne. W zespole na pewno to nie nadtąpi bo te piosenki są przeznaczone tylko dla mnie. Nie chcę by ktoś inny je śpiewał. Z resztą one mają być w rockowym stylu a nie popowym. Siedziałem kilka dobrych godzin nad jedną piosenką, którą udało mi się skończyć. Nazwałem ją "Two Ghosts". Co prawda na razie stworzyłem tylko melodię akustyczną ale do normalnej mam jeszcze czas. Zabrałem ze sobą gitarę i tekst i udałem się do sali z wokalu by ją zaśpiewać i brzekonać się jak brzmi. Ustawiłem mikrofon, zarzuciłem pas od gitary na ramię i zacząłem śpiewać.



Już od pierwszych wersów śpiewało mi się ją dobrze. Do sali wparowała Sibil ale nie przerywałem. Jak coś chce to musi poczekać aż skończę.
-Goni Cię ktoś czy co że tak wparowałaś? - Zapytałem po skończeniu śpiewania.
Zdjąłem gitarę po czym włożyłem ją do pokrowca a tekst piosenki włożyłem do notesu, z czarną twardą okładką.
(Sibil?)

6.02.2017

Od Sylvaina CD Leandera

Starałem nie pić za dużo, ale w końcu uległem. Czułem w sobie wpływa alkoholu, chociaż nie chwiałem się jak inni. Normalnie martwiłbym się o Leandera, który wręcz za dobrze się bawił, jednak wódka to wódka, z człowiekiem swoje robi.
- Ja chcę zacząć! - powiedział Anthony.
- Okej - zgodziła się dziewczyna, która chyba najbardziej angażowała się w tego typu zabawy. - Prawda czy wyzwanie?
- Wyzwanie. - Słychać było aprobatę tłumu.
Ciemnowłosa wybuchnęła śmiechem.
- Napisz do swojej poprzedniej miłości - przerwała jej kolejna salwa śmiechu - że... chcesz się spotkać! - Reszta zaczęła jej wtórować.
Anthony, ani trochę nie zmieszany, wyjął telefon i zaczął pisać. Widać było, że trudno mu trafiać w literki. Robiąc to, chwiał się, jednocześnie się śmiejąc. Na sam konie, przed wysłaniem, pokazał wszystkim swoje esemesowe dzieło i kliknął "wyślij".
I tak zabawa trwała dalej. Uczestnicy robili najróżniejsze rzeczy. Jedna dziewczyna miała nawet za zadanie pić przez określony czas wódkę z gwinta. Zastanawiałem się, kiedy alkohol się skończy. Wyglądało to tak, jakby cały czas go przybywało. Jeżeli ktoś brał "pytanie" to najczęściej musiał odkrywać przed innymi ciekawą prawdę. Jednak nikt się nie zrażał - w końcu wszyscy nie myśleli już logicznie. W którymś momencie padło na mnie.
Znowu odezwała się ciemnowłosa:
- Dobra, Sylvain, prawda czy wyzwanie? - można powiedzieć, pisnęła dziewczyna.
- Prawda - odpowiedziałem. Tłum zaczął buczeć. - No co, dopiero się rozkręcam, nie? - Wywołało to ogólny śmiech wśród studentów.
- Eee... - zastanowiła się. - O, wiem! Jakiej jesteś orientacji?
Zacząłem się śmiać do rozpuku, sam nie wiedząc czemu. Gdybym był trzeźwy, odpowiedziałbym inaczej. Dużo rzeczy z tej nocy bym powstrzymał.
Jednak dla pijanego przedstawienie musi trwać.
- Dla niektórych może być to szok! - ostrzegłem trzymając w napięciu. - Biseksualny.
Uczniowie wybuchnęli śmiechem, mimo że nie było powodu. Leander spojrzał na mnie dziwnie, choć już ledwo przytomnie. Złapałem wzrok blondynki, która pozostała jedną z niewielu trzeźwych tu osób. No cóż... może w końcu się odczepi. Wzruszyłem tylko ramionami.
- Nie wierzę w to - odezwała się ponownie "prowadząca". - Udowodnij nam!
W tłumie odezwały się głosy aprobujące ten pomysł.
- Czemu nie - powiedziałem żwawo.
Wstałem, lekko się chwiejąc. Wciąż powtarzałem sobie, że jestem prawie trzeźwy.
I zrobiłem to. Udowodniłem im.
Szkoda, że w taki sposób.
Przyciągnąłem w swoją stronę Leandera i mocno wpiłem się w jego usta. W żyłach pulsował mi alkohol. Chłopak nie wiedział, co zrobić, jednak...
Co ja zrobiłem...

Leander? O zgrozo, co tu się zadziało xD

Od Sibil

Wstałam dziś przed siódma, wzięłam szybki prysznic, ubrałam krótkie spodenki oraz luźna koszulkę i oczywiście trampki, abym mogła szybko ale wygodnie biec. Dzisiejszy dzień jest gorący. Wzięłam portfel i włożyłam do przedniej kieszeni, telefon do tylnej kieszeni ale tak żebym mogla słuchać muzyki przez słuchawki, natomiast klucze, którymi zamknęłam dom do przedniej.
Gdy zaczęłam biec, po chodniku, potem park, zaznaczyłam o sklep, aby kupić wodę i biegłam dalej plaża następnie centrum i łąka, która skierowałam się spowrotem do domu. Przebiegłam kilka kilometrów, nim się zorientowałam to po trzech godzinach byłam już w domu. Poszłam wziąć prysznic i ubrać się w świeże ubrania założyłam trzy czwarte pofalowana kwiatowa bluzeczke, do tego spodenki dżinsowe z wysokim stanem, trampki moje ulubione z ćwiekami po bokach jak i na czołówce. Do tego złoty naszyjnik, okulary przeciwsłoneczne, lekki makijaż. Włosy związałam i zrobiłam z nich kucyk, końcówki włosów lekko podkręciłam. Przejrzałam się w lustrze byłam gotowa, zeszłam po schodach do kuchni aby zjeść sałatkę owocowa z koktailem z mango i markui. Nasypałam i nalałam do misek jedzenia i picia dla kotów. Wzięłam tylko jeszcze torbę i wyszłam.
***
Siedziałam z paroma znajomymi w pobliskim pabie i czekaliśmy na resztę. Gdyż razem idziemy na plażę. Chłopcy są tacy mili, że każdej z dziewczyn postawili napój.
Teraz akurat rozmawiałam z Rose. Dziewczyna średniego wzrostu, odcieniami różowego koloru włosów. Jej styl to na ogół sukienki, chodzi w pudrowych kolorach. Jest miła i zabawna, w sumie ona z naszego grona jest najmłodsza ma zaledwie 14 lat, no ale skoro jest tu jej brat i dziewczyny to ma się z kim trzymać.
Gdy właśnie kończyłam z Rose sok, reszta bandy weszła i mogliśmy iść.
***
Po niecałych 15 minutach byliśmy na plaży, niektóre osoby już zaczęły wszystko układać. Wszystkie torby. Wzięłam swoją i poszłam do przebieralni się przebrać w strój kąpielowy.
Mój cały kostium był czarny, z pasami na plecach natomiast z przodu był znak x. Założyłam jeszcze inne spodenki, rozpuściłam włosy. Wzięłam spakowałam resztę ubrań do torby i wyszłam czekając na resztę. Gdy wszystkie dotarłyśmy do naszego obszaru. Każda nawzajem smarowała się kremem czy też olejkiem. Niektórzy poszli do morza inni na spacer czy też poopalac. Zdjełam spodenki i położyłam się na reczniku. Któryś z chłopaków podszedł do nas i zapytał się - Dziewczyny brakuje nam zawodniczek do gry w siatkę, przyłączcie się? - wstałam i razem z kilkoma dziewczynami poszłam zagrać.
***
Piłka leciała prosto na mnie, już miałam odbić ktoś odbił natomiast ja odbiłam się od jego umieśnionych pleców i upadłam na piasek.
- Ej uważaj! Sama miałam to odbić, co się wtriniasz. - ten się odwrócił i podał mi rękę.
- Przepraszam, to był odruch. - podałam mu dłoń i otrzepałam się z piasku.
Graliśmy jeszcze trochę, ale wynik był nasz i wygrana też. Ja, Rose, ten chłopak, Mike, Renee wygraliśmy 20-10. Przegrana drużyna będzie tańczyć wokół ogniska taniec hula.
***
Na ognisku było wszystko czego potrzebujemy. Siedzieliśmy wokół, śpiewali tańczyli i zajadaliśmy wraz z piciem. Gdy ktoś wziął latarkę i zaczął opowiadać straszna historie. Ten chłopak co na mnie wpadł, przysiadł się do mnie.
- Nieźle dziś grałaś. - Powiedział
- Dzięki. Jestem Sibil, a ty? - spytałam, patrząc na tańczące płomyli.

Ktoś?

Od Aidana cd Tzuyu

Przysuwając laptop dziewczyny bliżej siebie wpisałem odpowiednie hasło w wyszukiwarkę i zacząłem przeglądać artykuły.
- O! -powiedziałem gdy w końcu natrafiłem na to czego szukałem- Zobacz to.
Tzuyu pochyliła się w moją stronę by spojrzeć na ekran komputera. Zacząłem cicho czytać akrtykuł dotyczący "adwokatów zwierząt". W stołówce panował typowy dla tego miejsca gwar, choć i tak nie tak duży jak podczas obiadu, ale mimo to nie zamierzałem dokładać do tego jeszcze swoich krzyków. Urwałem czytanie mniej więcej po trzech pierwszych zdaniach czując ciężar na ramieniu. Zerknąłem kątem oka na towarzyszkę, której głowa znalazła podparcie na mojej ręce. Machnąłem lekko ramieniem chcąc ją obudzić a gdy nie otrzymałem żadnych rezultatów, zawołałem jej imię.
Tzuyu jak wyrwana z transu odskoczyła od mojego ramienia i spojrzała na mnie z zaskoczeniem w oczach.
- Wyspałaś się? -spytałem
Dziewczyna ziewnęła kręcąc przy tym przecząco głową.
- Właśnie ani trochę.
Już miałem spytać co takiego zajęło jej całą noc, że nie znalazła nawet czasu na drzemkę ale powieki nastolatki znów zaczęły opadać, niemal całkowicie przysłaniając tęczówki.
- Choć, wolałbym żebyś nie zasnęła twarzą w talerzu -mruknąłem zamykając laptop.
Dziewczyna podniosła się z krzesła z charakterystyczną dla niewyspanych osób niezgrabnością. Skrzywiłem się słysząc jak jej kolano uderza o metalową nogę stołu ale najwyraźniej nie sprawiło jej to większego bólu. Spojrzałem na walające się po "naszym" stoliku resztki jedzenia, brudne serwetki i talerze.
- Hej Aidan -usłyszałem za plecami.
Odwróciłem się i od razu napotkałem wzrok chłopaka o nienaturalnym, morskim kolorze włosów. Uśmiechnąłem się bardziej do siebie niż do niego, bo właśnie odnalazłem w nim rozwiązanie mojego problemu, którym był pozostawiony na stole bałagan.
- Hej Dejan, dobrze że cię widzę -na moje powitalne słowa nastolatek zmył uśmiech z twarzy i spojrzał podejrzliwie.
- Czego chcesz? -spytał
Zaśmiałem się na myśl o tym jak dobrze mnie ten chłopak zna.
- Muszę odprowadzić Śpiącą Królewnę do jej pokoju -usłyszałem za sobą mruk dziewczyny.
Nie bardzo wiedziałem czy była zadowolona tym przezwiskiem czy może jednak nie bardzo.
- Posprzątasz to za mnie? -wskazałem na blat.
Zielonowłosy parsknął i spojrzał na mnie jak na totalnego idiotę.
- Przyszedłem jeść, nie sprzątać -wyjaśnił.
Przechyliłem głowę na bok próbując przybrać jak najsłodszy wyraz twarzy.
- Proszę -jęknąłem
Kątem oka dostrzegłem jak Tzuyu siada z powrotem na krześle, nie mając sił by ustać na nogach. Dejan najwyraźniej też to zauważył, bo westchnął głośno i przybrał niechętną minę.
- Robisz za mnie matmę -wskazał na mnie palcem po czym zabrał się za zbieranie śmieci.
- Chodź Tzuyu -złapałem dziewczynę pod ramię pomagając jej wstać.
Ruszyliśmy do wyjścia, po drodze słysząc jeszcze głos Dejana.
- Więcej się z nim nie przywitam -burknął ale i tak wiedziałem, że żartuje.

- Połóż się. -wypuściłem Tzuyu z uścisku, którym podtrzymywałem ją podczas podróży do pokoju, na wypadek gdyby zasnęła po drodze.
W odpowiedzi usłyszałem niewyraźny pomruk, który oznaczać mógł zarówno "dziękuję" jak i "dobra, weź już stąd idź". Nie chcąc dziewczynie przeszkadzać, wyszedłem z pokoju w ostaniej chwili orientując się, że przecież nie wziąłem jej laptopa ze stołówki. Znów więc zszedłem schodami na dół i po kolejnej minucie byłem już na miejscu.
Stolik, przy którym siedzieliśmy był czysty. Nie było na nim nic. Nieszczęsnego laptopa również. Rozejrzałem się wokół szukając Dejana. Charakterystyczna czupryna od razu rzuciła mi się w oczy. Podbiegłem do niego przyciskając się między stolikami.
- Gdzie jest laptop? -spytałem, gwałtownie opierając dłonie o blat.
Nastolatek przełknął ostatni kawałek tosta i spojrzał na mnie zamyślony.
- To jakaś zagadka? -spytał szukając w odmętach swego umysłu jakiegoś dowcipu, który zaczynałby się tym pytaniem.
- Gdzie-jest-laptop? -powtórzyłem stanowczo.
Dejan wywrócił oczami.
- No już dobrze. Gdzie jest komputer pytasz? -zaczął mówić głosem, w którym dosłyszeć można było udawane zaskoczenie- Nie wiem Aidan. Nie wiem. Ty mi powiedz.
Chłopak ewidentnie myślał, że to jakiś dowcip i ze zniecierpliwieniem czekał na moją odpowiedź.
- Ja nie żartuje -westchnąłem.
Zielonowłosy wziął kolejny łyk soku i uniół lekko brwi do góry.
- Oh, ty tak serio? -spytał niezbyt tym przejęty.
Zresztą mało czym był w stanie się przejąć. Jego -jakby to nazwać? -arogancja czasem doprowadzała ludzi do szału.
- Co z nim zrobiłeś? -dopytywałem się
- Z czym?
- No z laptopem
- O jaki laptop ci chodzi? -spytał poirytowany.
- O ten, który leżał na tamtym stole -wskazałem ręką.
Dejan nawet tam nie popatrzył, domyślając się, na który stół pokazuje. Wzruszył ramionami.
- Przecież go sprzątnąłeś -westchnąłem.
- A i owszem -odparł z uśmiechem- A mój zeszyt od matmy znajdziesz u mnie w pokoju. Powodzenia.
Pokręciłem głową zrezygnowany. Dejan nie miał pojęcia co stało się ze sprzętem. W stołówce była wtedy cała masa osób. Ciągle ktoś wychodził, pojawiali się też i nowi. Tym sposobem komputer mógł wziąć dosłownie każdy. Przygryzłem nerwowo wargę zastanawiając się co powiem Tzuyu gdy się obudzi i spostrzeże, że jej sprzęt wraz z rozpoczętą pracą domową i pewnie wieloma dokumentami, zaginął bez śladu. Byłem niemal pewien, że do tego czasu nie odnajdę zguby.

Tzuyu?

6.01.2017

Od Elayzy CD Louisa

C-co..? Czy ja dobrze usłyszałam..? Po jego słowach poczułam, jak coś zaczyna mnie kuć w okolicach serca.
- A-ale... - zaczęłam, biorąc głowę nieco wyżej, by dostrzec twarz chłopaka, która raczej okazała się tyłem jego głowy. - T-to wszystko było niechcący... Cz-czemu mówisz, że już nie będzie normalnie..? - spytałam. Czułam, jak łzy zbierały mi się w oczach. Dostrzegłam, jak Louis wzrusza ramionami. J-jego to bawi..? - To tylko zwykłe babeczki! - krzyknęłam na całe gardło, rozpłakując się na dobre. Natychmiastowo się odwróciłam do wejścia, wbiegając do środka akademii w stronę pokojów. Zatrzasnęłam się w swoich czterech kątach, po czym zjechałam plecami po drzwiach, siadając w końcu na zimnej podłodze z wyprostowanymi nogami, które jeszcze weszły na czarny dywan w białe grochy. Płakałam, łzy raz po razie leciały mi po policzkach, mimo tego, że ścierałam je dłońmi i nadgarstkami. Nie mogłam się uspokoić, nie potrafiłam. Tyle pracy włożyłam w te babeczki! Prawie odkroiłam sobie jednego palca, a dwa poparzyłam. Jeszcze miałam na nich plastry, jednak przez to wycieranie powoli mi się odklejały. Ociężale wstałam z podłoża, dosyć chwiejnym krokiem kierując się w stronę łazienki. Jeśli dobrze pamiętam, to powinnam mieć swoje plasterki. Otworzyłam drzwi, zaświecając światło i weszłam do środka. Podeszłam do szafki z lustrem nad umywalką. Zajrzałam do środka, wyciągając pudełko z narysowanym Kubusiem Puchatkiem i jego przyjaciółmi. Zaśmiałam się, wyciągając ze środka plastra z wizerunkiem Tygryska. Uwielbiałam tę bajkę w dzieciństwie, a ta postać była jedną z moich ulubionych. Na trzy palce nakleiłam sobie takie z tym zwierzaczkiem, po czym schowałam pudełko do szafki, wychodząc z łazienki. Mam już dosyć tego dnia...

Louis?

Od Leandera CD Sylvaina

Już miałem ruszyć chłopakowi z pomocą, gdy nieznana mi osoba, postanowiła zająć miejsce ciemnowłosego. Zwróciłem zaciekawione spojrzenie w stronę ów osobistości. Pierwszym co przykuło moją uwagę, były niebywale jasne, niemal białe, krótkie włosy. One jako pierwsze przykuły moją uwagę w całym, dość nietypowym wyglądzie chłopaka. Blada cera, pokryta równie jasnymi kosmetykami i piegi, które wydawały mi się sztuczne, jasne, malinowe, lśniące usta wygięły się w uprzejmym uśmiechu, gdy chłopak *tak, sądzę, że to chłopak* zauważył, że się mu przyglądam. Chude palce pomknęły po białej grzywie a nogi wyprostowały się, wysuwając czarne buty w stronę ogniska znacznie bardziej. Jego długie nogi pokryte były jasnymi, jeansowymi spodniami z dziurami, a tułów cienką, białą koszulką.
- Hej - zaczął, przełamując lody jako pierwszy. Jego idealnie proste zęby zalśniły w zachodzącym słońcu, które ustępując miejsca księżycowi sprawiało, że czułem się tutaj jakby... przytulniej? Wzruszyłem ramionami, odpowiadając tym samym na zadane sobie pytanie i powróciłem do swojego towarzysza, kompletnie zapominając o czekającym na mnie Sylvainie.
- Hej - wyszczerzyłem zęby, wygładzając jedną dłonią ubranie - Leander - wysunąłem rękę, w powitalnym geście.
- Anthony, Nowy? - spytał, poruszając czarnymi brwiami, szczerze mówiąc nie spodziewałem się by ktoś o takim wyglądzie mógł wywołać, aż tak przyjemne odczucia. Przewróciłem oczami, próbując choć w minimalnym stopniu ukryć swoje zawstydzenie.
- Aż tak to widać? - delikatny rumieniec skalał moje policzki, które odruchowo zakryłem dłońmi.
- Wiesz... - zaczął i wyciągnął się na kanapie, odrzucając teatralnie włosy do tyłu - Wy nowicjusze, łatwo was poznać z kilometra - wzruszył ramionami, kiedy to kolejna postać postanowiła dosiąść się do naszej dwójki, przypominając mi tym samym o swojej obecności. Varner, odetchnął głośno, przykuwając tym samym moją uwagę. Odwróciłem zdezorientowane spojrzenie w stronę nowo przybyłego, który, o zgrozo, nie był tu sam.
A jego towarzyszką musiała być właśnie ta dziewczyna, której imienia wciąż nie poznałem. Anthony natomiast westchnął cicho i podniósł się z zajmowanego miejsca.
- W takim razie do zobaczenia, Leoś - zaśmiał się i pomachał mi na pożegnanie, zdrabniając moje imię. Czułem na sobie ciężki, błagający o pomoc i jakby oskarżycielski wzrok Sylvaina, którego jednak jakby nie patrzeć zignorowałem. Westchnąłem cicho, gdy wyrzuty sumienia, lekko mnie dotknęły.
- Ej... - zwróciłem się do blondynki, która zajęta rozmową z moim znajomym do tej pory kompletnie mnie ignorowała - Możesz sobie iść? Chcę z nim pogadać - dobra, może byłem zbyt bezpośredni, ale nie wiedzieć czemu, nastolatka sprawiała, że w środku, gotowałem się ze złości. Przeprosiła starszego, mruknęła jakąś obelgę w moją stronę, finał, finałem, odeszła.
- Nie dziękuj - spojrzałem na chłopaka, szczerząc kły. Ten odwzajemnił wyraz twarzy i pokręcił głową.
- Ej, możesz sobie iść? - powtórzył moje słowa, za wszelką cenę próbując powstrzymać śmiech gdy z drugiego końca kanapy dobył się piskliwy krzyk
 - Zagrajmy w nigdy nie! - krzyknęła ciemnowłosa, jak torpeda wyskakując z siedzenia i popędziła prosto do małego stolika, na których porozstawiane zostały małe, plastikowe kieliszki i alkohol. Zabrawszy z niego całą tackę zaczęła rozdawać każdemu po kubeczku, polewając od razu. - Okej, zasady znacie? - obróciła się na pięcie, a jej spódniczka uniosła się do góry gdy zakręcając butelkę zadała pytanie. Wszyscy zgodnie pokiwali głową, podłapując nastrój dziewczyny. - Dobra, ale bierzemy po łyku bo za szybko się wódka skończy - podsumowała, wracając na miejsce.
- Nie wiem czy chcę to robić - zmierzyłem się wzrokiem z Anthonym, który posłał mi ciepły uśmiech i uniósł kieliszek.
- Przestań, będzie fajnie - zachęcił, szturchając mnie łokciem w żebra.
- No tak, Twoja przyszła dziewczyna ma okazję Cię lepiej poznać - zaśmiałem się, posyłając mu całusa, oczywiście nasza rozmowa szybko została przerwana pierwszym zdaniem.
- Nigdy nie zrobiłem prania - chłopak, którego widziałem pierwszy raz zaśmiał się, zmuszając wszystkich do pociągnięcia pierwszego łyka...
Mniej więcej tak się wszystko zaczęło, destrukcyjne ilości alkoholu przelewały się między nami, każdy znacznie bardziej rozluźniony nawiązywał ze sobą takie czy inne kontakty, a nasza gra toczyła się w najlepsze.
Hasła, padały coraz śmielsze, nikt jednak nie zawracał sobie tym głowy, myśli każdego zaprzątał fakt, że za chwilę zaliczy kolejnego, bądź pierwszego "zgona" w życiu, albo też myślał ile jeszcze musi wypić by się upić. Schlane twarze wydawały się wieloletnimi przyjaciółmi, a głośna muzyka sprzyjała nocnemu nastrojowi.
Krótko mówiąc nikt się niczym nie przejmował. Czułem jak zawroty głowy atakują moje ciało, a błogi stan alkoholowego upojenia rozlewał się po każdej komórce sprawiając, że nerwy zniknęły, ustępując miejsca tej części mnie, która nieco śmielsza w towarzystwie radosną rozmową z Sylvainem i ciągłym udziałem w grze, akcentowała swoją obecność.
- Wiem! Zostało nas niewielu, zagrajmy w prawda i wyzwanie! - ta sama niewiasta, zarzuciła włosami, organizując kolejną, zapowiadającą wiele godzin zabawy rozrywkę.

Sylvain?
Wiem, że krótkie, ale chciałam skończyć w tym miejscu XDDDDD

Od Tzuyu Cd Aidan

Weszłam na stołówkę i niemalże od razu skierowałam się do kolejki uczniów, czekających na śniadanie. Przetarłam dłońmi zmęczoną twarz, a potem nieułożone włosy. Miałam wory pod oczami spowodowane bezsenną nocą. Zasnęłam na chwilę, a potem miałam tak straszny koszmar, ze nie mogłam spać do rana. I zamiast spać zaczęłam ćwiczyć przy zapalonym świetle caluteńką noc. A teraz moje ciało musiało naładować baterie. Gdy podeszłam do pani, wydającej posiłki poprosiłam o koktajl z mango i ananasa, oraz sałatkę po grecku. Zabrałam jedzenie i usiadłam w stoliku jak najdalej oddalonym od drzwi. Położyłam tackę i usiadłam. Położyłam torbę, a potem wyjęłam z niej laptopa. Chciałam zacząć odrabiać pracę zadaną na biologię. A znając mnie, zajmie mi do bardzo dużo czasu i nie zrobię jej 'na ostatnia chwilę'. Spojrzałam na zegarek. Do dziewiątej zostało dwadzieścia minut. Westchnęłam i włączyłam internet. Podczas, gdy wyszukiwarka zaczęła się ładować, ja wzięłam do ręki koktajl i upiłam łyk, a potem wróciłam do odrabiania pracy domowej. Wpisałam w wyszukiwarkę hasła i znalazłam potrzebne materiały, jednak nie potrafiłam skleić z nich sensownych zdań, bo oczy same mi się kleiły, a ekran komputera tylko pogarszał ich stan. Oparłam czoło na rekach i zamknęła moje patrzałki, które po chwili zaczęły mnie piec.
- Hejka - usłyszałam znajomy głos. Podniosłam głowę i skierowałam w stronę odgłosu.
- Hej Aidan - powiedziałam i wysiliłam się na słaby uśmiech.
- Mogę się przysiąść? - spytał a ja pokiwała twierdząco głową. Upiłam łyk napoju przez pomarańczowa słomkę i spojrzałam na ekran komputera, usiłując skupić się na zadaniu. Kątem oka dostrzegłam, ze chłopak mi się przygląda. Kliknęłam w jeden link na temat ras koni i zaczęłam czytać. Moja praca miała dotyczyć zawodów związanych ze zwierzętami. A żeby opisać jaki koń jest do czego przydatny,muszę najpierw wiedzieć jak wyglądają i jakie maja zastosowanie. Z każda chwilą czułam, ze zaczynam zasypiać.
- Praca domowa? - spytał Aidan zaglądając mi przez ramię.
- Tak... - powiedziałam starając się nie ziewać. - Na przyszły tydzień. Chce zrobić ją wcześniej.
- Czego dotyczy?
- Zawodów związanych ze zwierzętami.
- Mogę pomóc? - spytał, pokiwałam głową i odsunęłam się od niego kawałek. Gdy zaczął wpisywać coś na klawiaturze, ponownie przetarłam oczy i poczułam, że za chwilę naprawdę zasnę. - Zobacz to.
Nachyliłam się w jego stronę i spojrzałam na ekran. Aidan zaczął cicho czytać to co znalazła, ale ja totalnie odpłynęłam i nawet nie zaważyłam, kiedy oparłam głowę na jego ramieniu i zasnęłam.



Aidan?