3.13.2017

Od Lucii C.D Aleca

 - Alec? - spytałam wstając z miejsca. Nie wiem dokładnie w jakim celu to zrobiłam.
Chłopak odwrócił się do mnie przodem z pytającym wyrazem twarzy.
 - Już nieważne - uśmiechnęłam się lekko - do zobaczenia!
Po tych słowach jak gdyby nigdy nic odwróciłam się na pięcie i poszłam w swoją stronę. Później trochę żałowałam tej decyzji, gdyż czułam się jakbym go po prostu zignorowała. Bywa i tak, czasu się nie da cofnąć i naprawić błędów, które się popełniło. Dlatego warto rozważnie kierować swoim życiem, gdyż niektórych decyzji bardzo możemy żałować. Jednakże nie ma ludzi, którzy nie popełniają błędów, prawda?

==Magiczna sztuczka - przenosimy się w czasie==

Przede mną zostały jeszcze trzy lekcje, a ja już się czułam, jakby stado koni po mnie przebiegło. Nie miałam siły na nic. Dosłownie. Najchętniej położyłabym się spać, olała całą resztę świata i nie przejmowała się niczym. Oczy same mi się kleiły. Co chwilę miałam wrażenie, że zasypiam na stojąco i w sumie... Tak właśnie było. Stałam z zamkniętymi oczami, w ręku trzymając podręcznik z matematyki. Chwiałam się to przodu i do tyłu, starając się nie stracić całkowitego panowania nad ciałem, co było obrzydliwie trudne. Zmęczenie przejmowało nade mną kontrolę i pozbawiało jakiegokolwiek racjonalnego myślenia. Jeśli ktoś by teraz coś do mnie powiedział -  nie usłyszałabym tego. Byłam w własnym świecie, znaczy... To nie był świat, po prostu chciało mi się spać.
Dźwięk dzwonka przywrócił mnie do rzeczywistości. Podskoczyłam przestraszona w miejscu i rozejrzałam się dookoła. Znajome mi osoby zaczęły się zbierać pod salą. Słabo kontaktowałam i być może dlatego nie usłyszałam znajomego mi głosu, tylko spuściłam głowę w dół i przymknęłam oczy.
W pewnym momencie dostałam czymś w głowę. Konkretniej - zeszytem. Schyliłam się po przedmiot i obróciłam przodem do rówieśników. W krótkim czasie zdążyłam się dosyć mocno zdenerwować, co na mojej twarzy nie było ani trochę zauważalne. Tak samo spokojny wyraz jak zawsze. Niestety, to co się działo w mojej głowie przekraczało wszelkie granice. Ludzie, którzy prawdopodobnie powinni być już w miarę dojrzali - rzucają rzeczami w co popadnie. Jakim cudem dostałam się z takimi ludźmi do tej samej akademii? Może i brzmię teraz jak jakaś stara panna, oczekująca szacunku od młodszych od siebie osób, no ale proszę was. Powinno się już mieć w takim wieku trochę oleju w głowie.
W tym momencie nie wiedziałam co robię; czułam silną frustrację i nie panowałam nad tym, jakie słowa wypływają z moich ust.
 - Serio ludzie? - Uniosłam zeszyt przed siebie. - Naprawdę cofacie się w rozwoju. To już nie jest przedszkole. Wróciliście intelektualnie do żłobka.


Alec?
Sorka, że tak krótko. Nie wiedziałam co tutaj jeszcze mogę wcisnąć :v

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz