3.28.2017

Od Leny CD Aleca

  Stałam w niewielkiej grupce ludzi, na którą składała się moja siostra, Michell i Aiden, który przyniósł mi ciasteczka, które sam upiekł. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie były one w kształcie słoneczek, a na każdym z nich pisało coś miłego. Mała dziewczynka spędzała dzisiaj dzień ze swoim pradziadkiem, ze względu na moje urodziny i plany, które przyszykowali jej rodzice. Chłopak Mariki obejmował mnie ramieniem, śmiejąc się z historii, którą opowiadała szatynka. Oczywiście była to nasza wspólna historia, w dodatku żenująca, chociaż im więcej czasu od niej upłynęło, tym bardziej się z niej śmiałam.
- No i bawiłyśmy się w ganianego, a Lena musiała wskoczyć na ten murek zaraz przy gnojowisku, a z jej szczęściem było jasne, że tam wyląduje! - Śmiali się wszyscy, łącznie ze mną. Nie mogłam zaprzeczyć opowiadaniu siostry, historia była jak najbardziej prawdziwa, jednak kiedy chciałam powiedzieć coś w swojej obronie, poczułam wibracje telefonu. Uśmiechnęłam się lekko do zgromadzonych, dając im znak, że muszę sprawdzić telefon.
  Wyciągnęłam z kieszeni komórkę i poczułam jak moje serce momentalnie przyśpiesza, widząc na wyświetlaczu nazwę, której w ogóle się nie spodziewałam. Przełknęłam nerwowo ślinę, zastanawiając się o co może chodzić i co takiego powinnam odpisać. Pokręciłam delikatnie głową i odpisałam szybko chłopakowi, jednak nim schowałam telefon, dostałam wiadomość zwrotną. Alec, cholera... Daj już sobie spokój, naprawdę nie mam na to siły. Czułam ciekawskie spojrzenia mojej siostry, dlatego wciąż trzymałam głowę w dole, wpatrzona w ekran, zniecierpliwiona oczekując odpowiedzi.

Alec: Proszę. Proszę Cie tylko o to...

  Westchnęłam cicho i przeprosiłam swoją siostrę, jej chłopaka i Aidena, mówiąc, że mam coś do załatwienia. Bardzo pilnego. I nie było to kłamstwo, nawet w najmniejszym stopniu. Ciekawość do czego chłopak mnie potrzebuje rozsadzała moją głowę, w której wszystkie domysły przekrzykiwały siebie nawzajem. A najgłośniej krzyczała ta, która głosiła, że on po prostu chce to zakończyć. Tak oficjalnie.
  Powoli skierowałam swoje korki w stronę jego pokoju, czując jak każdy z nich przychodzi mi z ogromnym trudem i każdy z nich potęguje obawę, która wykiełkowała w moim wnętrzu i skutecznie zaciskała swoje szpony na moich wnętrznościach, uniemożliwiając mi normalne oddychanie. Kiedy stanęłam przed jego drzwiami, wyraźnie czułam jak moje serce uderza boleśnie w płuca, nie wybijając przy tym żadnego zdrowego rytmu. Ogarnij się.
  Otworzyłam drzwi i weszłam do środka, obrzucając cały pokój krótkim spojrzeniem i na moment zatrzymując go na niebieskookim, który stał pośrodku.
- Alec, co się stało? - Spytałam nad wyraz spokojnie. Mój głos zupełnie nie zdradzał tego co działo się w moim wnętrzu. W końcu uczyłam się od najlepszych. 
- Zamknij oczy.
  Tylko tyle. Dwa słowa, a ja bez mrugnięcia okiem wykonałam polecenie. Nawet się nad nim nie zastanawiałam. Po prostu głos, którego tak dawno nie słyszałam, za którym tak cholernie tęskniłam... Nawet moje myśli nie stawiały oporu temu rozkazowi, poddały się posłusznie, pozostawiając wszystkie domysły za drzwiami. Jednak kiedy tylko poczułam jak Alec zbliża się do mnie, natychmiast zobaczyłam w myślach scenę ze szpitala, kiedy jego ojciec mnie uderzył. Też się wtedy do mnie zbliżył, zanim to zrobił... Przełknęłam nerwowo ślinę, przygotowując się psychicznie do uderzenia. Odruchowo mięśnie mojej twarzy nieco się napięły, gotowe do przyjęcia bolesnego ciosu.
  Jednak kiedy zamiast ciosu poczułam miękkość warg Aleca na swoich ustach, wszystkie moje myśli, cały mój świat, który oparty był na ostatnich wydarzeniach obrócił się w pył w jednym momencie. I w tej samej sekundzie moje ciało wypełniło ciepło, jakiego nigdy wcześniej nie czułam, ogrzewając każdy skrawek mojego ciała, które w ostatni dniach zmarzło z braku uczuć.
  Delikatnie odwzajemniłam pocałunek, jakby bojąc się, że jeden najmniejszy zły ruch może obudzić mnie z tego pięknego snu. I naprawdę bałam się, że to sen, że lada moment otworzę oczy i nadal będę znajdowała się wśród zimnej pustki. Dla pewności delikatnie przesunęłam dłoń w przód i napotkałam palce szatyna, utwierdzając się w przekonaniu, że to nie sen, lecz najprawdziwsza rzeczywistość. W jednym momencie poczułam jak pod powiekami zbierają mi się słone łzy szczęścia.
  Po dłuższej chwili odsunęliśmy się od siebie delikatnie, a ja poczułam jak na moje policzki momentalnie wpływają rumieńce, dlatego ze wstydem spuściłam głowę, chowając się między pasmami włosów. Mimo to widziałam jak ciało chłopaka gwałtownie drgnęło, jakby przypomniał sobie o czymś bardzo ważnym i odsunął sie ode mnie, podchodząc do biurka. Podążyłam zaciekawionym spojrzeniem za chłopakiem i aż otworzyłam szerzej oczy, widząc bukiet róż i... Album...?
- Pomyślałem, że może... - Wziął głębszy wdech, jakby obawiał się mojej reakcji na to co jest wewnątrz. Po krótkiej chwili milczenia, po prostu wręczył mi prezent, obserwując uważnie moją reakcję. Ściągnęłam lekko brwi i otworzyłam powoli pierwszą stronę, na której znajdowało się zdjęcie Aleca. Dokładnie to, które nosiło ślady historii jaką przeżyliśmy, Dokładnie to przedarte na pół i posklejane taśmą. Przełknęłam nerwowo ślinę, czując jak nogi uginają się pode mną, podeszłam więc do łóżka chłopaka i opadłam na jego skraj, przesuwając delikatnie opuszkami palców po powierzchni fotografii. Przewracałam następne strony, czując jak narasta we mnie wzruszenie i szczęście. Po prostu szczęście, który wywołało u mnie falę płaczu, gdy dotarłam do ostatniej zapełnionej strony, zatytułowanej Nowy rozdział.
  Odłożyłam szybko album obok i skoczyłam na chłopaka, który ewidentnie nie wiedział co powiedzieć. Przytuliłam go mocno, wtulając twarz w jego szyję, jednocześnie napełniając płuca jego zapachem, którego przez ostatnie dni brakowało mi jak tlenu. Jego ręce otuliły mnie na wysokości żeber i uniosły delikatnie w górę, sprawiając, że zacisnęłam swój uścisk jeszcze mocniej.
- Naprawdę ci dziękuję, Alec... - Szepnęłam, nie mając pewności czy chłopak to słyszy. Wtem mój telefon zaczął wibrować, co wystraszyło naszą dwójkę i momentalnie od siebie odskoczyliśmy. Szybko wyjęłam komórkę i drżącymi dłońmi odebrałam połączenie od siostry.
- Lena? Gdzie ty zniknęłaś? - Nie była zła, bardziej zaintrygowana, co wywołało u mnie natychmiastowy uśmiech.
- Musiałam... Am... - Popatrzyłam w niebieskie oczy, nie mogąc skupić się na tym co mam powiedzieć. - Eee... Muszę zmienić plany...
- Hm? Jak to? Czekaj... - Słyszałam jak mówi coś do swojego chłopaka i Aidena i pewnie gdybym tylko chciała, to usłyszałabym co takiego między sobą ustalają. Ale ja wpatrywałam się w błękit, czując jak coraz bardziej w nim tonę i nawet nie chcę, by to się skończyło. - No dobra. Ale koncert wieczorem aktualny?
- Koncert? Ah... Tak, pewnie. - Rzuciłam do słuchawki, po czym pożegnałam się z Mariką i popatrzyłam na Aleca. Pierwszy raz czułam się tak... Skrępowana i nie wiedziałam co ze sobą zrobić ani nawet gdzie patrzeć, więc tylko spuściłam głowę, czując jak na moje policzki ponownie wpływają gorące rumieńce.


Alec?
Nie bijcie T^T

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz