3.14.2017

Od Charlotty CD Christiana

  Pobudka w pokoju pełnym kwiatów może i dla większości dziewczyn byłaby spełnieniem snów, ale na nieszczęście tego kto je przysłał, nie miałam takich marzeń. Nie bardzo podobało mi się manewrowanie między bukietami kwiatów, ale moje koty były odmiennego zdania, gdyż skakały w tą i z powrotem, podgryzając płatki i liście roślin. Oczywiście wieść o pokoju kwiatów rozeszła się błyskawicznie, co ściągnęło pod moje drzwi pokaźną ilość dziewczyn, które zazdrościły mi takiego "prezentu". Jękom i stękaniom, że one też tak chcą, nie było końca. Naprawdę irytujące zjawisko, więc szybciej niż zwykle opuściłam swój pokój.
- Lotta, mogłabym jedną różę? - Rzuciła jedna z nich niewinnym głosikiem. Tak niewinne były tylko kwiaty, które dostałam, ona była tylko kolejną z kłamliwych żmij, podlizujących się, gdy chcą uzyskać dla siebie jakieś korzyści.
- Uwierz, dałabym ci nawet wszystkie, ale niestety wychodzę z pokoju, a mam tam ważne rzeczy, więc nie zostawię go otwartego. - Posłałam dziewczynie sztuczny uśmiech, zatrzaskując drzwi do swojego pokoju i wściekła poszłam na lekcje.

~~~~~~~~~~

  - Charlott... skarbie proszę Cię. Kwiaty to małe wynagrodzenie. I proszę Cię nie krzycz, mam za sobą kilka nieprzespanych nocy. - Popatrzył na mnie zmęczonym wzrokiem, a ja tylko przewróciłam oczami. Myśli, że jak jest zmęczony to może mnie uciszać. Mimo mojej złości na chłopaka, która nie przechodziła tak szybko, poczułam ukłucie zmartwienia. Nie wyglądał dobrze. Nawet gorzej, wyglądał po prostu źle. Może i jestem wredna, ale nie bez serca, dlatego zaczęłam się zastanawiać czy byłabym w stanie mu jakoś pomóc, ale niewiele rzeczy przychodziło mi do głowy. Musiałam poradzić się kogoś, kto był obeznany w tych sprawach lub poszukać informacji w internecie.
  I naprawdę chciałam to zrobić. Ale tylko do momentu, w którym przechodząc w grupie uczniów, usłyszałam jak Christian słodzi kolejnej dziewczynie, najpewniej chcąc ją wyrwać do łóżka. Momentalnie się zatrzymałam i stanęłam za wielkim chłopakiem, odchrząkując głośno, by zwrócić na siebie jego uwagę. Mężczyzna odwrócił się do mnie powoli, jakby zdziwiony tym, że mnie widzi. Tak, chodzimy do jednej szkoły, no popatrz! 
- Ty próbujesz komuś coś udowodnić czy to jest twój sposób na radzenie sobie z problemami? - Syknęłam, mrużąc oczy. - Bo jeśli to drugie, to jakiekolwiek by te problemy nie były, tak tego nie załatwisz.
  Odwróciłam się i szybko zniknęłam w tłumie uczniów, kierując się na następną lekcje. Nim dotarłam do sali, przypomniało mi się, że lekcję wcześniej podrzuciłam chłopakowi kartkę z informacją, żeby pojawił się w moim pokoju o piątej po południu. Wtedy chciałam mu jeszcze pomóc. Zaczęłam się zastanawiać jak mogę to odkręcić, ale ostatecznie stwierdziłam, że nie będę się kwapiła i jeśli on przyjdzie to zwyczajnie udam, że mnie nie ma lub po prostu nie otworzę drzwi.
  Niby takie nic, a jednak podniosło mi to ciśnienie na następne trzy godziny.

Christian?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz