3.13.2017

Od Katfrin CD Petera

Spojrzałam na niego i wyszeptałam:
-Dziękuję, wybacz za chwilę załamania.
- Nic nie szkodzi - powiedział i wstał podchodząc do swoich rzeczy, uczyniłam to samo. Wyjęłam z torby chusteczki i wytarłam twarz od łez. Westchnęłam zrezygnowana i spojrzałam na drzwi, chciałam stąd wyjść. Teraz.
- Ale wiedz jedno - powiedziałam i odwróciłam się do chłopak z obojętną miną, smutek, żal i strach ukryty był gdzież bardzo głęboko w mojej duszy.
- Ja też im wpierdolę - rzekłam i uśmiechnęłam się miło.
- Czemu ukrywasz to co naprawdę czujesz? - spytał nagle z nutką zaciekawienia. Zmarszczyłam brwi zdziwiona jednak szybko się otrząsnęłam.
- Nie ukrywam uczuć - uparłam się jednak oboje wiedzieliśmy, że to kłamstwo.
- Nie kłam - powiedział. Podeszłam do niego i usiadłam na przeciwko jego. Uśmiechnęłam się lekko.
- Gdybyś wiedział... co przeżyłam, czemu nie mam rodziców, na co jestem chora, czemu tak się zachowuje. Też byś ukrywał uczucia, też byś był wredny i nie do odkrycia. Nie chciałbyś by nigdy więcej Cię zranili. Taka jest prawda. Ukrywamy coś bo boimy się, że jeśli odkryjemy się przed całym światem zacznie nas krzywdzić, zrobi to co zawsze. Zniszczy nas. Musimy się przed tym chronić, nikt nas nie ochroni. Nigdy nie będziemy mieli osoby, która zrobi za nas wszystko. Nigdy - szepnęłam, mimo iż każdy mój mięsień był spięty uśmiechałam się, a w moich oczach można było dostrzec ból ale i szczęście.
- Co takiego przeżyłaś? - zapytał. - umarli Ci rodzice? Czy może...
Znalezione obrazy dla zapytania koń, szkic- Chciałabym - przerwałam mu i wstałam z ziemi. Założyłam bandaże na dłonie, a następnie rękawicę i podeszłam do worka treningowego.
- Ja idę spać - powiedział, a ja skinęłam.
- Dobranoc - odpowiedziałam i uderzyłam z całej siły.
 Po dwóch godzinach ponownego treningu stwierdziłam iż pora odpocząć, spojrzałam na zegarek na ścianie: 2:27. Westchnęłam i skierowałam wzrok na chłopaka, który słodko spał, usłyszałam jak cicho chrapię co spowodowało, że uśmiechnęłam się. Polubiłam go, mimo iż znamy się kilka godzin wiedziałam, że jest wart jakiejkolwiek uwagi. Podeszłam do torby i wyjęłam wodę, napiłam się i wyciągnęłam szkicownik oraz ołówek. Usiadłam w kącie siłowni i zaczęłam szkicować, pierwszy rysunek przedstawiał konia. Niezadowolona z rysunku zaczęłam kolejny. Jednak nie skończyłam go gdyż Peter zaczął mówić coś przez sen. Westchnęłam i rzuciłam w niego jednym z ołówków. Byłam z byt leniwa by wstać? Możliwe. Chłopak od razu przebudził się.
- Czemu to zrobiłaś? - zapytał zaspanym głosem.
- Mówiłeś coś przez sen. Wiem, że lepiej jest kogoś obudzić niż słuchać co mówi - powiedziałam i wróciłam do rysunku.
- Dziękuję. Co robisz? - zapytał, a ja nie odrywając wzroku od rysunku wiedziałam, że chłopak wstał i rusza w moją stronę. Usiadł obok mnie i spojrzał mi przez ramię na nieskończoną jeszcze postać z biczem, wokół niej szalały płomienie, a on sam miał szaleństwo w oczach jednak jego uśmiech trwał.
- Często rysujesz takie szkice? - zapytał, a ja skinęłam i dałam mu swój szkicownik. Wiedziałam, że większość rysunków to chore postacie, mniejszość to konie, najczęściej występuje tam Demon. Kochany koń Shire.

Peter? Brak weny xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz