3.28.2017

Od Aleca C.D Leny

   Czułem się jak pieprzony zbrodniarz z tuzinem władz na karku. Kropla potu skapywała z mojej skroni za każdym razem, kiedy ktoś dłużej zatrzymywał na mnie swoje spojrzenie, a ja sądziłem, że już zostałem odkryty i za chwilę będę musiał oddawać wszystko, co ukradłem. Sumienie wydawało się mieć teraz ostre zęby, które boleśnie wgryzały się w mój umysł, nie dając ani cienia szansy na swobodne myślenie. Robisz to w dobrej wierze, pamiętasz? Jednak istniał fakt, który pomagał mi stłumić wszystkie negatywne emocje. Miałem to, czego potrzebowałem; dziesiątki zdjęć i nowo kupiony, pusty album, który zamierzam przerobić po swojemu w sekretariacie. Dlaczego tam? Pomyślałem, że Lena nigdy nie będzie mnie tam szukać, jeśli faktycznie chciałaby to zrobić. I te zajęcie wchłonęło mnie na parę dobrych godzin; drukowałem cyfrowe nagłówki i wsuwałem je w odpowiednie miejsca ponad fotografiami, w których powinny być, kombinowałem, starannie łączyłem, z czasem dochodząc do bardzo obiecującego efektu. Zmęczenie nie wchodziło na moje powieki, gdy przestałem liczyć minuty, może godziny. Ale byłem zadowolony. Siedząc przy biurku i lampce, teraz byłem w stanie oddalić album na odległość swoich rąk, otworzyć go i przeglądać. Wyrażałem nadzieję, by być tylko usatysfakcjonowanym efektem swojej pracy, ale niespostrzeżenie poczułem coś zupełnie innego. Patrzyłem w każde nasze zdjęcie, gdzie się uśmiechaliśmy, gdzie czasami nawet nie wiedziałem, że jestem na celowniku obiektywu i uświadomiłem sobie, jak bardzo brakuje mi chwil z Leną, i co tak naprawdę wtedy czułem. Na każdej stronie czaiło się nowe wspomnienie, tak odległe, że tęsknota za nim nasilała się nie do zniesienia. Przesunąłem kolejną kartkę, na której nie było już żadnego zdjęcia: znajdował się tam tylko nagłówek nazwany nowym rozdziałem.
   – Halo? Jest już późno. Musisz wracać do pokoju. – Z tymi oschłymi słowami wchodzącej do pomieszczenia sekretarki spojrzałem na zegar, i uderzył mnie cios podziwu, kiedy widniała tam dwudziesta druga. Zabrałem z ostrożnością album wypełniony zdjęciami, a zaraz potem już mnie tam nie było. Niczym samotny duch przechodziłem bezszelestnie przez korytarze, dopiero teraz odczuwając ciężar dzisiejszego dnia. W pokoju odłożyłem album na bok, i nie pamiętam nawet, jak zasnąłem.

***

    Nadszedł długo wyczekiwany przeze mnie dzień. A jednak mimo swojej pewności nie mogłem zignorować wyraźnych ukłuć strachu przed tym, że może pojawiam się za późno, że może zbyt długo odsuwałem na bok tę rozmowę, aż w końcu jedynymi słowami, którymi Lena się do mnie zwróci, będzie za późno, Alec. Cholera, tyle razy testowałem już jej uczucia, że czuję teraz spiętrzającą się we mnie falę wstydu.
   Wychodząc z sali i otrzepując się ze wszystkich rozmyśleń, zostałem zatrzymany przez wibrujący w kieszeni dźwięk telefonu. Sam nie wiedziałem, kto to może być i dopiero wyświetlane na ekranie imię spędziło niezrozumienie z mojej twarzy.
   – Andrew, co cię napadło, żeby dzwonić? – Nie taiłem faktu, iż nie domyślałem się chociaż powodu jego zadzwonienia. Nie rozmawialiśmy od paru miesięcy, kiedy ostatni raz widzieliśmy się na siłowni. Tak naprawdę mógłbym go uznać za dobrego kolegę, nikogo więcej.
   – Alec? Żeś rozkwitł ostatnio. Znaczy... – Zaciął się, a ja zmarszczyłem brwi, dobrze wiedząc, że chłopak po drugiej stronie nie jest w stanie tego dostrzec. – Jak nagle wyłapałem cię tydzień temu na mieście, wydawałeś się inny. Bardziej otwarty, jak parę miesięcy temu, gdy cię widziałem! Nie sądziłem, że tak długo dasz radę utrzymać tę zmianę. Gdzie się podział ten nieśmiały i niezdarny chłopaczek?
   – Do czego zmierzasz? – Przerwałem mu bez względu na ten brak manier.
   – Organizujemy spotkanie ludzi z gimnazjum, z naszej klasy. To było tak dawno, czaisz? Na pewno będą niezłe dupeczki, musisz tam być, nikt cię nie pozna! – Rzucił podekscytowany, bo w końcu jako jedyny z poprzedniej szkoły z Orlando wiedział, co się ze mną działo przez ten czas i jak bardzo się zmieniłem. Chociaż nazwałbym to doszlifowaniem. Pod wieloma kątami. Znałem już odpowiedź na jego pytanie; nie pozwolę, żeby cokolwiek dzisiaj mi przeszkodziło.
   – Nie przyjdę, niestety – odparłem chłodno.
   W sekundzie rozdarł się głos, który spowodował, że odsunąłem się od telefonu.
   – Jak to nie?! Czemu? Byłbyś sensacją! 
   – Mam inne plany. – Z tymi słowami westchnąłem, mówiąc, że może kiedyś się odezwę, po czym zakończyłem rozmowę jednym dotknięciem czerwonego symbolu, wbrew wszelkim namowom. Byłbyś sensacją – parsknąłem pod nosem, przypominając sobie te dwa słowa, które mnie wręcz odpychały. Niewiarygodne jak dużo wspomnień mogło się w nich skrywać, i jednocześnie jakie czynniki decydują o tobie w oczach innych osób, które... niegdyś nawet cię nie szanowały, bo byłeś inny, odstawałeś. Odłożyłem telefon do kieszeni, starając się schować wszystkie myśli na dnie pamięci. I nagle zatrzymałem się, widząc Lenę na końcu korytarza. Nie była sama; otoczona przez kilkoro uczniów, ciemnowłosą dziewczynę i mężczyznę, który ją obejmował. Wydawało mi się, że jej twarz wyrażała radość, chociaż niewiele mogłem stwierdzić, gdyż co sekundę ten widok przecinali mi wędrujący wte i we wte uczniowie. Ja powinienem tam być. Odruchowo wyciągnąłem telefon, patrząc to na blondynkę, to na litery na ekranie. Postanowiłem natychmiast ją ściągnąć do siebie, nie wytrzymam już dłużej bez jej obecności. Wysłałem jej wiadomość i czas, w którym czekałem na odpowiedź wydawała się być wieczna.
   W końcu dostrzegłem, jak Lena wykonuje kłopotliwy gest czekaj do swoich znajomych i sprawdza telefon. Jej mina kazała mi myśleć, że jest zdziwiona. Żeby nie rzucać się w oczy, powolnym krokiem wędrowałem w kierunku swojego pokoju, przekonany, że faktycznie zgodzi się na przyjście.

Alec: Musisz przyjść teraz do mojego pokoju, potrzebuję cię.
Lena: Po co? Wybrałeś sobie zły moment.

   Czułem przepływ zestresowania, który sprawił, że zatrzymałem się w półkroku.

Alec: Zaufaj mi, to coś bardzo ważnego. Wiem, że sporo nie gadaliśmy, jest mi... strasznie głupio.
Lena: Alec... rozmawiam teraz, ludzie się na mnie patrzą i czuję się, jakbym za chwilę miała oberwać za to, że postanowiłam wziąć się za sprawdzanie telefonu .-.
Alec: Proszę. Proszę Cię tylko o to...
Lena: Jeśli to takie ważne... okej.

   Ostatnia wiadomość pchnęła mnie bliżej w stronę swojego pokoju, a gdy w nim zawitałem, stanąłem w jego centrum i oczekiwałem przyjścia jubilatki. Czas przestawał dla mnie istnieć, przewijał się gdzieś wokoło mnie, a ja nawet nie zwracałem na niego uwagi. Czułem, że mogę stać tu wieki, dopóki... I dziewczyna weszła do pokoju, przerywając ciąg moich myśli i sprawiając, że moje serce zgubiło swój właściwy rytm, ale jednocześnie jej nic niewyrażająca mina próbowała je spowolnić.
   – Alec, co się stało?
   – Zamknij oczy.
   Proszę, Lena, zrób to. Potem dalej będziesz mogła mnie nienawidzić.
   Wypełniła moją wewnętrzną prośbę, gdy odkładałem na najbliższą szafkę bukiet róż i album, które sekundę wcześniej ze starannością chowałem za plecami. Wziąłem głęboki oddech, słyszalny tylko dla mnie, i popatrzyłem na twarz Leny; nadal wydawała się być lekko rozdrażniona i spięta, ale to tylko sprawiło, że zrobiłem krok w jej stronę. Potem kolejny. I z każdym zbliżającym mnie do jej twarzy centymetrem dziwne uczucie w żołądku stawało się coraz silniejsze. Przechyliłem ledwo głowę, czując ciepły, spokojny oddech dziewczyny na swojej twarzy i zdawało mi się, że lada moment jej oczy się otworzą, pospieszając mnie w swoich działaniach.
   Teraz, Alec. Przecież myślałeś o tym od dawna. 
   Czując, jak reszta świata osuwa się w nic nieznaczącą przepaść, przybliżyłem się maksymalnie do jej twarzy i złączyłem nasze wargi w subtelnym pocałunku, przepełnionym długo skrywanym uczuciem. Współbieżnie przymknąłem powieki, rozkoszując się chwilą, w której usta Leny przyjmowały to, co im oferowałem. I czułem jeszcze większą euforię, gdy doszło do mnie, że mój pocałunek właśnie został odwzajemniony, zsyłając na mnie dreszcz przyjemności, który niczym zygzak błyskawicy zwiedził na przestrzeni sekundy całe moje ciało.
   Myśli wyparowały z mojej głowy, uciszyły się bezpowrotnie, pozwalając mi jednocześnie na stwierdzenie, że te wszystkie niezrozumiałe emocje to w tej chwili przeszłość. Teraz, po tym pocałunku, odnosiłem wrażenie, jakby mgła, która przez cały czas zasnuwała pełne znaczenie moich uczuć, właśnie opadała. A ja w końcu z uniesioną głową potrafiłem stwierdzić, że to Lena zagarniała sobie doszczętnie mój umysł i to ona zamieszkała tam na długi, długi czas. Proszę, Lena, nie odchodź...

Gif specjalnie na końcu XD



Lena? :3

10 komentarzy:

  1. Wiem, że już to pisałam, ale...
    CODOWNE, EPICKIE, MEGA, KOCHANE, ZAJEBISTE, ZACZEPISTE, CHWYTAJĄCE ZA MOJE SERDUSZKO, IDEALNE, ZACHWYCAJĄCE
    KOCHAM TO ❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JBBUFCHNIIGGRINKMK <33333
      Ja też już Ci to mówiłam, ale: JAK SIĘ CIESZĘ XDDDD
      Może AZ takie zachwycające nie jest... mimo to nieskromnie podoba mi się ostatnie kilka akapitów <3 Uhbfggjigfg idź mi odpisuj *_*_*

      Usuń
    2. I co pocznie biedna Araya? XD Jakiś pan chętny do pisania? XD Aaron? Peter? A może Spencer? XD

      Usuń
    3. Spencer jest Lotty, wal się xD
      Ale polecam Aarona, bo jest... jest takim typem, że on Arayi pomoże i będzie pinknie xD
      A Spencer... Nie polecam XD i nie oddam, buahahahaha >:D

      Usuń
    4. Sraj sie! Wszystkich mi zabierasz! XD

      Usuń
    5. Też Cię kocham XDDDDD

      Usuń
    6. Poza tym zawsze sie wtryniasz do rozmowy. Nie pytałam ciebie

      Usuń
    7. Ja tym bardziej nie wiem co odpowiedzieć xd
      Hola, Alec jest Leny, a ja Ci Araya nie ufam odkąd dowiedziałam się, że piszesz z nim, żeby go 'zaliczyć' xddd

      Usuń
    8. Nic takiego nie pisałam, ale ok. Czytajcie uważnie

      Usuń
    9. Ale nic nie pisałaś, sama tak stwierdziłam po 14 komentarzach pod jednym opowiadaniem. Spoko, wiem, że to na żarty :v

      Usuń