9.10.2017

Od Louisa CD Sibil

Rano jak zwykle obudził mnie budzik. Wyłączając go zauważyłem, że mam SMS-a. Był od Sibil. Przeczytałem go i usunąłem. Ona to już zamknięty rozdział tak samo jak jej beznadziejni znajomi, którzy tylko ćpają i nic więcej.
Jak się już ogarnąłem to poszedłem na lekcję. Sibil jak zwykle, nie było. Żadna nowość. Pewnie imprezuje z resztą jak zwykle. To tylko kwestia czasu, aż ją wywalą za te wszystkie nieobecności.
Po lekcjach mieliśmy z chłopakami próbę, która była udana.

~~~~~~~~~TYDZIEŃ PÓŹNIEJ~~~~~~~~~

Dziś otwierali jakiś nowy klub. Może to być dobra okazja by wyjść z Kendall. Wyszukałem jej numer w telefonie i kliknąłem połączenie. Po kilku sygnałach odebrała.
-Już myślałam, że nie zadzwonisz. - Powiedziała.
-No wiesz? Ja bym nie zadzwonił? - Udałem smutek. -Dziś otwierają nowy klub. Co ty na to żebyśmy tam poszli?
-Jestem na tak. - Odpowiedziała.
-Bedę po Ciebie o 20:00. Tylko wyślij mi swój adres.
-Ok. To do zobaczenia. - Rozłączyła się.
Chwilę później przysłała mi swój adres.
Na wyjście do klubu ubrałem się w szarą koszulkę, czarne rurki i czarne botki.
Zgodnie z umówioną godziną przyjechałem po Kendall. Dziewczyna była już gotowa. Przywitaliśmy się pocałunkiem i pojechaliśmy do klubu. Jak się okazało na miejscu była tam Sibil i jej paczka. Kendall zaciągnęła mnie w ich stronę.
-Siema Kendall. - Powiedziała Sibil.
-Siema. - Odpowiedziała.
Kendall pocałowała mnie i poszła tańczyć.
-Skąd się znacie? - Zapytałem.
-Stare czasy. - Odpowiedziała Sibil.
Też trochę potańczyłem. Po jakiejś godzinie znalazłem Kendall w tłumie.
-Chodźmy gdzieś indziej. - Krzyknąłem żeby mnie słyszała w tym szumie.
-Ok.
Wyszliśmy z tego klubu i kierowaliśmy się do garażu.
-Skąd znasz Sibil? - Zapytałem.
-Kiedyś byłyśmy sąsiadkami i chodziłyśmy do tej samej szkoły. Ona myśli, że byłam ją przyjaciółką, i że nadal nią jestem a tak naprawdę tylko udawałam, dla zabawy, i dzięki temu, że byłam jej "najlepszą przyjaciółką" jej starzy dawali mi prezenty. - Zaśmiała się.
-Mądże rozegrane. Ale przecież twoi rodzice też są bogaci.
-No tak ale wiesz, od innych zawsze lepiej smakuje. - Puściła mi oczko. -A ty skąd ją znasz?
-Chodzimy razem do Akademii. - Otworzyłem drzwi od samochodu.
-Niech zgadnę, spałeś z nią.
Nie odpowiedziałem tylko się uśmiechnąłem, co oznaczało "tak".
Pojechaliśmy prosto do jej domu i od razu wylądowaliśmy w łóżku. Tak zawsze się kończy nasze spotkanie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jak się obudziłem to Kendall już nie było. Musiała obudzić się wcześniej. Jest dziś niedziela więc nie muszę się śpieszyć. Ubrałem się i poszedłem do kuchni. Śniadanie było już gotowe.
-Trzymasz się z paczką Sibil? - Zapytała.
-Z tymi ćpunami? W życiu. Jeszcze jak moje stosunki z Sibil były dobre to jakoś ich znosiłem ale teraz już tego nie musze robić więc mam ich gdzieś. - Wyjaśniłem siadając do stołu. -Niech robią sobie co chcą ale beze mnie. Nigdy nie byłem ich częścią. Takie towarzystwo mnie nie interesuje.
-Mnie też nie. - Kendall zgodziła się ze mną. -Nawet się nie spodziewałam, że kiedykolwiek jeszcze spotkam Sibil. Teraz chętnie powiedziałabym jej prawdę o tym co o niej myślę, ciekawa jestem jak by na to zaaregowała. Ale szkoda mi na to czasu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Poniedziałek i znów lekcje. Sibil wyjątkowo się pojawiła. Tak jak sama chciała ignorowałem ją. Co prawda nie robiłem tego bo ona tak chciała tylko dlatego, że już nie chciałem mieć z nią nic wspólnego. Było miło ale się skończyło. Niech się trzyma ze swoją paczką a mi nie zawraca głowy. Mnie już ich oczy nie zobaczą.
(Sibil?)

9.09.2017

Od Sibil cd Louise

Obudziłam się w środku nocy, nie mogłam zasnąć. Poza tym źle się czułam. Zastanawiało mnie to, czemu się tak zachowuje. Niech nie bierze mnie za dziwkę, bo nią nie jestem. Sięgnęłam po telefon i napisałam.

Do Louisa.
Nie chciałam cię wtedy wykorzystać, to był impuls. Wiem, że źle się zachowałam... Skoro uważasz mnie za dziwkę, która się puszcza, albo znajduje sobie nowego do bzykania... Myślisz się, kiedyś może, zanim trafiłam do Akademii, byłam z nim. Teraz jesteśmy dobrymi przyjaciółmi... Jeśli widzisz, jak mnie dotyka, przytula i całuję to po prostu lubi czuć moje ciepło... To, co zrobiłeś wtedy, jak wracaliśmy z kina oraz wtedy w kuchni... Wiedziałam, że chciałeś mnie zgwałcić, czułam się tak... Przykro, ale może przez jakiś czas unikajmy się nawzajem.

Przeczytałam jeszcze raz i wysłałam, poszłam do łazienki, aby napuścić sobie wody do wanny. Gdy weszłam do gorącej wody, przemyślałam wszystko.
Wyszłam z wody po godzinie, owinęłam się ręcznikiem oraz ubrałam. Pomalowałam się oraz ułożyłam włosy. Gotowa, zeszłam do kuchni. Zrobiłam sobie śniadanie i zadzwoniłam do Erici. Po rozmowie z nią umówiłam się do fryzjera oraz zadzwoniłam do starej znajomej.
***
U fryzjera z Erica byłam ona, jak i ja zmieniliśmy wizerunek. Gdy obie byłyśmy gotowe, Eri sobie skróciła włosy i teraz ma całe niebieskie. Jasny i ciemny, ja sobie jeden bok sobie wygoliłam, zrobili mi wzorek po tamtej stronie i go pofarbowali na fioletowo, a pozostałe włosy ścieniowali i rozjaśnili do platyny. Wychodząc stamtąd, zahaczyłyśmy o centrum handlowe, oraz salon piękności, piercing i tatuażystę.
Parę toreb było fajnych ciuchów, w salonie Erice zrobili sztuczne rzęsy oraz żelowe paznokcie. Plus tatuaż pod biustem i kolczyk w pępku. Ja zrobiłam sobie tatuaż na plecach oraz udzie, kolczyk w języku oraz nosie. Paznokcie miała swoje, ale pomalowane na czarno i lekko wydłużone.
W domu byłyśmy już jakoś koło 17-18. Przebrałyśmy się. Ja założyłam bluzkę w kratę oraz ćwiekowy stanik, do tego spodenki legginsy oraz koturny. Eri założyła to samo, ale z krótki spodenki.
***
Na miejscu, tym miejscem okazał się dom kuzynki Erici. Gdy weszliśmy, od razu poszliśmy do niej, dała nam towar. Usiadłam naprzeciwko Eri. Ja wciągałam, ona paliła.

Przez cały tydzień tak robiłam z nią, gdy wróciłam do szkoły. Zapoznałem się z mięśniakami oraz emo i innymi. Lekko ich popchnęłam do brania.
Pewnego dnia siedziałam na murku przed szkołą, czekając na E oraz parę innych osób. Jakaś dziewczyna albo chłopak przyprowadziły Lou.
- Elo.
- Sibil, hej.
- Dziś otwierają nowy klub Cry Ley. Idziemy wszyscy czym więcej osób tym więcej darmowych drinków. Poza tym Stefan dziś ma swój występ. - Gdy to powiedziałam, E była szczęśliwa.
Nie powiedziałam, że ja stoję za barem, bo to mój klub. Tylko nieliczni wiedzą. Wstałam i poszłam do akademika po psy, aby zawieźć je do Clausa.
***
Otworzyłam klub, wszystko było gotowe. Oraz co nieco też. Byłam ubrana w krótką spódniczkę do połowy ud oraz ćwiekowy stanik, a na to skórzaną kurtkę. Ludzie się schodzili. Gdy zauważyłam swoją paczkę, podeszli do mnie w tym Lou i jakaś jego panienka. To Kendall.
Zrobiłam wszystkim po drinku oraz sprzedawałam towar.
- Elo Kendall, kopę lat.
- Hejka, a no szmat czasu. Niezły jest ten klub, twoja własność.
- Pewnie, że moja. Jeśli dalej tańczysz. Eva może dać Ci strój, tam masz podest. - powiedziałam, po czym pokazałam gdzie stoi Eva. Pocałowała Lou i poszła.
- Skąd się znacie? - spytał Lou.
- Stare czasy. - uśmiechnęłam się i zrobiłam mu drinka.
Dali mi mikrofon, abym zapowiedziała didżeja.
- Uwaga. Uwaga. To jego pierwszy występ, bądźcie szlachetni dla niego. Przed wami "Grinixx". Zróbcie hałas! - włączyłam mikrofon i odłożyłam pod blat. Stefan zaczął grać. Ja zajęłam się swoją pracą. Ken tańczyła tak jak kiedyś. Lou był wyrwany do tańca.
Co jakiś czas siedział i pił, ja rozdawałam drinki oraz sprzedawałam towar.

Louise?

9.08.2017

Od Louisa CD Sibil


Sibil miała mi coś powiedzieć ale przeszkodził jej chłopak, ten którego całowała podczas gry w butelkę wchodząc do kuchni. Sibil przedstawiła nas sobie. Niechętnie podałem mu rękę. Po tym geście Dominik przytulił Sibil a ona się w niego wtuliła. Na koniec ją pocałował i poszedł robić śniadanie. Przyglądałem się im dyskretnie popijając wodę. Dopiłem wodę, odłożyłem szklankę i poszedłem do pokoju się ubrać. Następnie dołączyłem do reszty.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Było już koło południa a ja dalej byłem u Clausa. Przez większość czasu trzymałem się niedaleko Sibil ale tak by mnie nie widziała.
Nie rozumiałem jej. Wysyła mi oczywiste sygnały a następnie klei się do pierwszego lepszego. W sumie ja jestem podobny. Z dziewczynami mam tylko jednorazowe przygody, nigdy nic na poważnie. Ale nigdy nie jest odwrotnie. Nienawidzę gdy dziewczyna wykorzystuje mnie na noc. W tym przypadku nie jestem milusi i dobry. Co prawda nigdy mi się to jednak nie przytrafiło...z wyjątkiem Sibil. Przespała się ze mną, wykorzystała mnie do dostania zawieszenia w Akademii i już sobie znalazła innego frajera. Nie ze mną takie numery.
Jak robiła Erice warkocze siedząc na kocu podszedłem do niej pewnym krokiem.
-Możemy pogadać? - Spytałem.
Zgodziła się. Poszliśmy razem do kuchni gdzie stanęliśmy przy blacie.
-O czym chcesz pogadać? - Spytała.
-Kim jest dla Ciebie Dominik? - Spytałem.
-Przyjacielem, a co? - Wlepiła we mnie pytający wzrok.
- Po tym, jak Cię dotyka, przytula i całuje można wnioskować co innego. - Powiedziałem przysuwając się do niej.
- Odsuń się. - Chciała mnie uderzyć lecz powstrzymałem ją chwytając wycelowaną we mnie pięść.
Przyległem do niej. Zacząłem całować ją po brzuchu przesuwając się w górę. Zdjąłem z niej górę kostiumu.
-Puszczaj mnie! - Zaczęła krzyczeć i szaprać.
-Nikt nie będzie robił ze mnie frajera i mnie wykorzystywał. - Szepnąłem jej do ucha.
W tym momęcie zjawili się Damon, Claus i ten Dominik. Claus i Dominik mnie odciągnęli a Damon zabrał Sibil.
-Pożałujesz tego. - Zagroził mi Dominik chcąc mnie uderzyć. Ominąłem jego cios i tak walnąłem go w twarz, że upadł na podłogę a z nosa zaczęła się sączyć krew.
-Też chcesz oberwać? - Spojrzałem na Clausa.
On tylko pomógł wstać Dominikowi i poszli gdzieś. Tak jak myślałem, tchórze. Trenowanie boksu, MMA i karate od dziecka jest bardzo przydatne.
Skierowałem się prosto do swojego samochodu i wróciłem do Akademii. Nie zamierzałem spędzać w tym miejscu ani chwili dłużej.
Jak już siedziałem wygodnie w pokoju zadzwonił do mnie tata.
-O co chodzi? - Spytałem.
-Jak wiesz miesiąc temu zrobiłem kolejy udany i wielki interes. W związku z tym mam wywiad i sesję do gazety. Chcę żebyś ty także wziął w niej udział. - Wytłumaczył.
-Kiedy ona jest? - Nie trzeba było mnie przekonywać.
-Dziś o 18:00.
Tata podał mi adres, który zapisałem.
Na sesję ubrałem się w koszule zapiętą pod szyję, marynarkę, rurki i botki od Saint Laurent. Wszystko było w kolorze czarnym.
Na planie stylistka ułożyła mi fryzurę. Zrobiliśmy kilkanaście zdjęć, z których trzeba było wybrać jedno najlepsze. Po intensywnej dyskusji wybraliśmy to najlepsze zdjęcie, które wygląda następująco.



Gazeta ma trafić do sprzedaży za tydzień. Wychodząc z budynku natknąłem się na dawno niewidzianą przyjaciółkę - Kendall, która jest modelką.
-Kendall, co ty tu robisz? - Zdziwiłem się na jej widok.
-Też się cieszę, że Cię widzę. Mam tu sesję. - Odpowiedziała śmiejąc się. -Dawno Cię nie widziałam, od tamtej nocy.
-Pamiętam ją doskonale. - Uśmiechnąłem się.
-Może by tak ją powtórzyć?
-Czemu nie.
-Daj mi swój telefon, wpiszę Ci mój numer. - Dałem jej mojego Samsunga. Wpisała numer i oddała mi telefon. -Zadzwoń szybko. - Puściła oczko i weszła do budynku.
Zadzwonię na pewno.
Od razu po powrocie do Akademii położyłem się spać.
(Sibil?)

9.07.2017

Od Sibil cd Louise

Chciałam coś mu odpowiedzieć, ale wszedł Dominik. Z tym, co się całowałam.
- Chyba się nie znacie. Dominik to Louise, Louise to Dominik. - przedstawiam im sobie. Widziałam jak podali sobie rękę. Po czym Dominik mnie przytulił, wtuliłam się w niego. Jego zapach jest boski. Przyjaźnimy się, jesteśmy niemal jak para. Czasem jedno z nas z innym sypia, tacy przyjaciele z korzyściami. Dominik mnie pocałował i poszedł robić śniadanie. Kątem oka patrzyłam na Louisa, przyglądał się nam. Po krótkiej chwili wszyscy byli już na dole, Dominik razem z Clausem rozkładali talerze, oraz miski z jedzeniem..
***
Siedziałam na kocu na podwórku. Koło mnie leżała Erica. W basenie oraz na leżakach była reszta. Robiłam warkoczyki E. Patrzyłam, że w moją stronę szedł Louise. Trochę się zdziwiłam, myślałam, że się zmyje. Pewnie chłopaki go złapali pod swoje skrzydła. Stanął i poprosił, abym z nim poszła. Wstałam i poszłam z nim do kuchni. Stałam przy blacie.
- O czym chcesz pogadać? - spytałam.
- Kim jest Dominik dla ciebie? - spytał.
- Jest moim przyjacielem, a co. - spojrzałam na niego pytająco.
- Po tym, jak cię dotyka, przytula i całuję można wnioskować co innego. - powiedziałam, patrząc na mnie. Nie miałam jak się odsunąć.
- Odsuń się. - powiedziałam szybko. On nic nie zrobił. Chciałam go uderzyć, ale zatrzymał moją rękę i przyległ do moich pleców. Poczułam jak mnie dotyka po brzuchu, przesuwa się wyżej zdjął ze mnie górę od kostiumu. - Puszczaj mnie, zostaw. - zaczęłam się wyrywać. Gdy zaczęłam krzyczeć, Dominik, Damon oraz Claus szybko się zjawili. Byłam bez górnej części już chciał mi dolna zdejmować. Claus i Dominik zajęli się Louisem, a mnie Damon stamtąd zabrał. Zaprowadził mnie do pokoju. Siedziałam u siebie, dał mi koszulkę od razu ją założyłam. Przytuliłam się do niego, bałam się.
- Damon on.. - nie mogłam dokończyć.
- Już, mała spokojnie, dostanie w zęby. Nie ma prawa czegoś takiego robić. Mam cię, nie puszczę. Zadzwonię tylko gdzieś. - cały czas mnie obejmował i chyba rozmawiał z dyrektorem szkoły, że jestem chora. E też migiem przybiegła. Została ze mną, Damon także.
Przytulił mnie i pozwolił, abym zasnęła w jego ramionach, czułam jak daje mi buzi w czubek głowy.
***
Obudziłam się na czymś twardym. Spojrzałam, leżał Damon i Erica. Wzięłam telefon i podłączyłam do ładowania.
Po południu E musiała już wracać do szkoły, Stefan ja odwiózł. Ja siedziałam na łóżku to na podłodze. Płakałam, bo zrobił to ponownie. Damon cały czas mnie pilnował.
- Sibil jesteś? - spytał, gdy wszedł z taca jedzenia do mojego pokoju.
Siadam na łóżku pod kocem. Dominik i Claus czasem wpadli zobaczyć jak się czuje. Odpowiedziałam im co on wcześniej zrobił. - Wiesz co zjedz trochę. Poza tym wczoraj Louise nie mam bladego pojęcia co w niego wstąpiło. Powiedział chłopakom, że chciał cię przelecieć i to ostro. Dostał w mordę za to, nikt kurwa nie będzie tak mówił o mojej siostrze. Chciał wejść do tego pokoju, ale chłopaki mu nie dali i eh.. - westchnął.
- I co? - dopytałam.
- Nie wiedział, co robi. - usiadł obok mnie i stolik, abym coś zjadła. Włączył telewizje i powoli jadłam. Po zjedzeniu odpoczęłam trochę i poszłam wziąć prysznic. Gdy brałam prysznic, czułam jego dłonie na sobie.
Tego samego dnia, wpadł Dominik. Damon mógł gdzieś pojechać. Spędziłam z Dominikiem miło czas, na przytulaniu się, rozmawianiu oraz na tym, abym zasnęła.

Louise? Co cię napadło?

9.04.2017

Od Liama CD Chole

Minął już miesiąc od mojej ostatniej rozmowy z Chole. Nie będę ukrywał, że bez żadnego kontaktu z nią było mi świetnie. Ten czas nie należał do nudnych. Zdążyłem zdradzić Kat z jej najlepszą przyjaciółką, która miała być druhną na naszym ślubie, a Kat nas nakryła i kazała nam się wynosić. Nie żałowałem jednak tego, ślub jest jednak nie dla mnie jak i stały związek. Zbyt dużo ładnych dziewczyn by być tylko przy jednej. Na dodatek przyszła do mnie jakaś dziewczyna o imieniu Nicole, która twierdzi, że jest moją siostrą, i że została oddana do adopcji bo tata nie chciał córki. To poprostu szczyt absurdu, jakieś brednie. A na koniec poznałem nową dziewczynę, ładną.
Korzystając z wolnego popołudnia, siedziałem na ławce w parku z butelką wody w dłoni. Popatrzyłem się za siebie i zobaczyłem Chloe, która się we mnie wpatrywała. Jak nasze spojrzenia się spotkały to ona po prostu uciekła. Ona chyba nigdy się nie odczepi. Wstałem z ławki i wróciłem do Akademii. Zauważyłem Chole siedzącą na murku ze słuchawkami w uszach. Podszedłem do niej.
-Czy ty zawsze musisz być na mojej drodze?! - Warknąłem.
-Masz rację. Zawsze stoję na twojej drodze, śledzę Cię. A teraz posłuchaj uważnie z łaski swojej bo usłyszysz to tylko raz. We wszystkim masz rację i przepraszam, już więcej nie zamierzam wchodzić Ci "w drogę". Odchrzań się od mnie. - Powiedziała po chwili ciszy i udała się do wnętrza Akademii.
Co za zołza. Dobrze, że się opamiętałem w czas i nie mam teraz z nią nic wspólnego. W dużej mierze zawdzięczam do Leonowi i trochę Louisowi. Teraz nie wyobrażam sobie siebie razem z nią. Nie wiem co mnie podkusiło by się z nią przespać tego wieczoru. Na pewno przyczynił się do tego alkohol ale przecież nie musiałem później nic robić.
Dobra już...nie ma co do tego wracać. Ważne jest teraz tylko to że już nic nas nie łączy.
Udałem się do swojego pokoju właczając Xboxa One. Wybrałem grę Fifę 18, którą udało mi się zdobyć przedpremierowo dzięki znajomością. Grałem bez przerwy do późnej nocy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Rano jak zwykle udałem się na lekcje. Mijając na korytarzu Chole nawet nie zerknąłem w jej stronę. Jakby jej nie było. Nie ma co jej zaczepiać bo i tak zawsze jest to samo, docinki, kłótnie a następnie się rozchodzimy i od nowa to samo.
Stanąłem naprzeciwko sali gdzie zdjąłem gumkę do włosów z nadgarstka i związałem swoje włosy na tak zwanego samuraja.
(Chole?)

Od Chole Cd Liama

Nie rozmawiłam ponad miesiąc z Liamem tak samo jaki z Leonem i Louisem. Czułam, że to będzie jak dla mnie najlepsze wyjście, wolałam się od niego odsunąć niż dalej ciągnąć to farse. Po zakończonych zajęciach wyszłam na spacer, nie chciałam ciągle o nim myśleć jakbym coś do niego czułam prawda była taka że nic odkąd się poznaliśmy nic nigdy do niego nie czułam i nie poczuje.
Zatrzymałam się kiedy zobaczyłam siedzącego na ławce Liama,  moje serce zaczęło mocniej bić jakby zachwile miała usłyszeć najgorszą rzecz w życiu.
Gdy nasze spojrzenia się spotkały od razu odwrociłam się plecami. Muszę przestać ciągle o nim myśleć, zapomnieć o tym co się wydarzyło. Kiedy dotarłam spowrotem do budynku usiadłam na murku i włożyłam słuchawki w uszach, po czym zaczęłam przeglądać internet. Spędziłam kilka minut na szukaniu różnych rzeczy przynajmniej tak mogłam zająć myśli. Czułam na sobie czyjś wzrok kiedy wyciągnęłam słuchawki zobaczyłam Liam:
- Czy ty musisz zawsze się pojawiać na mojej drodze?!- warknął
Nie odzwałam się wstałam i po chwili namysłu powiedziałam:
- Masz rację zawsze stoje na twojej drodze. Chodzę za Tobą ciągle masz rację. A teraz z łaski swojej posłuchaj uważnie bo usłyszysz to tylko raz. We wszystkim masz rację i przepraszam już nie więcej nie zamierzam wchodzić Ci "w drogę". Z łaski swojej odchrzań się od mnie.- oznajmiłam po czym poszłam do środka akademi.
Udałam się do pokoju i wziełam się za pracę na zajęcia z pisania, wyciagnełam kartkę i zaczełam:
Jeśli tu zostałeś tutaj na dłużej muisz mieć jakiś powód. Może jest nie oczywisty jak ten świat ale jest. To oznacza że masz jakiś powód dla którego to robisz.
Schowałam ją do zeszytu po czym zabrałam się za resztę zadań i trochę za naukę jednak przerwało mi pukanie do drzwi albo raczej dobijajnie. Z lecekważyłam pukanie i wróciłam do po przedniej czynności jednak dźwięk nie cichł, wstałam i podszełam do drzwi i na cisnełam klamkę.
(Liam?)

9.03.2017

Od Louisa CD Sibil

Sibil zgodziła się na wypad do kina. Po lekcjach wziąłem szybki prysznic, ubrałem się i ułożyłem fryzurę. Do kieszeni spodni włożyłem telefon oraz portfel po czym wyszedłem z pokoju zamykając go. Udałem się do Sibil. Dziewczyna była już gotowa. Kino nie było daleko dlatego poszliśmy pieszo. Wybraliśmy drogę na skróty. Poszliśmy na " Annabelle: Narodziny zła". Nie przepadam za horrorami ale nie było nic ciekawego. Tak to jest jak się nie sprawdzi przed wyjściem jakie grają filmy. Kupiliśmy bilety udając się na salę zajmując swoje miejsca. Zauważyłem, że podczas trwania seansu Sibil często chowa twarz. Jeśli boi się horrorów to mogła przecież powiedzieć.
Nie wiem co mnie napadło w drodze powrotnej ale złapałem Sibil dłońmi za biodra i przycisnąłem ją do muru. Zacząłem ją powoli całować po szyi. Nie wiem co mnie opętało, czułem się jak w transie. Jakbym nie miał kontroli nad własnym ciałem. Ale skąd się to wzięło, przecież nie byłem pijany a niczego przecież nie palę bo to ohydne jest dla mnie. Sibil próbowała sie wyrwać ale nie miała na tyle siły. W końcu uderzyła mnie w twarz i uciekła. Przyłożyłem dłoń do policzka, trochę bolało. Po kilkunastu sekundach ruszyłem z miejsca w dalszą drogę. Będąc już w akademiku poszedłem do pokoju spać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Była dziś sobota. Próbowałem znaleźć Sibil ale jej nie było. Dzwoniłem do niej, pisałem ale dalej nic. W głowie wciąż miałem tamtą noc. Dalej nie miałem pojęcia co mnie napadło. W tej chwili przyszedł mi SMS. Myślałem, że od Sibil ale był od Clausa. Zaprosił mnie na dzisiejszą imprezę, która będzie u niego i przysłał mi swój adres. Nie miałem ochoty iść ale po chwili namysłu stwierdziłem, że Sibil może tam być. Odpisałem mu że przyjadę. Przygotowałem się do wyjścia po czym skierowałem się do garażu. W samochodzie wpisałem w GPS adres Clausa i ruszyłem zgodnie ze wskazuwkami. Trafiłem bez większych problemów. W drzwiach przywitał mnie pijany Claus, pijany i naćpany. Już w wejściu czółem smród narkotyków, papierosów i alkoholu. Zniechęcony wszedłem do środka. Tak jak się spodziewałem, wszędzie narkotyki, papierosy, alkohol i sex. Samowolka. Trzymałem się z boku od tego całego towarzystwa, głownie na balkonach by nie czuć tak bardzo odoru narkotyków i całej reszty. Wypatrywałem też Sibil lecz bez sukcesu.
Siedziałem na balkonie z piwem w dłoni gdy przyszedł do mnie nawalony Damon. Wziął mnie za ramię i zaciągnął do gry w butelkę. Było tam wiele osób, których nie znałem ale była też tam Sibil. Usiedliśmy wszyscy w okręgu i gra się zaczęła. Co chwila zerkałem na Sibil ale ona unikała mojego spojrzenia. Raz wypadło na nią. Miała pocałować chłopaka, którego tylko chciała. Wybrała kogoś kogo nie znałem. Jak ona kręciła to wypadło na mnie. Wybrałem prawdę.
-To powiedz. Hmm. Co do mnie czujesz? - Poczułem jak wszystkie spojrzenia skierowały się na mnie.
To mnie wkręciła. Co tu teraz powiedzieć? Wszyscy czekali.
-A co mam czuć? Jesteś dla mnie przyjaciółką, nikim więcej. - Nagiąłem lekko prawdę. To nie jest temat, który należy poruszać przy innych.
Przebódziłem się w nocy. Poszedłem do kuchni napić się wody. Miałem na sobie same bokserki, i tak wszyscy śpią. Tak mi się wydawało do czasu aż nie wszedłem do kuchni. Przy stole siedziała Sibil ze szklanką soku.
-Też nie możesz spać? - Spytała.
Kiwnąłem głową nalewając sobie wody. Wziąłem szklankę i usiadłem naprzeciwko niej.
-Słuchaj...ja przepraszam za tamta noc. Nie wiem co mnie napadło. - Bawiłem się szklanką z cieczą w środku.
-Powisz mi teraz prawdę? - Spojrzała na mnie.
-Jaką prawdę? - Zdziwiłem się.
-Czułam, że przy grze w butelce nie powiedziałeś prawdy. - Wzięła łyk soku.
-A co miałem przy tych wszystkich osobach? - Wzruszyłem ramionami.
-No to teraz powiedz. Co do mnie czujesz?
-Szczerze? Sam nie wiem. - Tym razem nie kłamałem. Naprawdę nie wiedziałem. Jeśli chodzi o te sprawy to nigdy nie jestem pewien i dlatego nigdy nie jestem w związku na stałe.
(Sibil?)