7.16.2017

Od Sylvaina CD Leandera

Spojrzałem na Leandera, trochę zdziwiony jego wypowiedzią. Wziąłem jego twarz w dłonie.
- Wiem - powiedziałem, patrząc mu prosto w oczy. - Ja też cię kocham. Naprawdę.
Pocałowałem go przeciągle, nie spiesząc się. Powinniśmy już wracać, jednak nie chciałem się z nim rozstawać. Czasami widzę jego wahanie, jakby się obawiał, że nagle po prostu się zawrócę. Ale nie mam tego w planach. Każdego dnia jest coraz lepiej.
Przytuliłem Leosia, mocno go obejmując.
- Musimy już wracać - szepnął.
- Wiem, wiem... Wezwiemy taksówkę, okej?
Odsunąłem się i wyciągnąłem telefon z kieszeni. Wyszukałem odpowiedni numer i zadzwoniłem.
- Chodź - powiedziałem, gdy skończyłem rozmawiać. - Zaraz będzie.
Leoś jęknął przeciągle, ale wstał. Wziąłem go za rękę i razem poszliśmy na parking, gdzie umówiłem się z taksówkarzem. Wsiedliśmy do środka samochodu i ruszyliśmy do Academy. Chłopak znowu się zamyślił.
- Leoś?
Odwrócił głowę w moją stronę.
- Tak?
- Co jest? - zapytałem.
- Nic takiego. - Zaczerwienił się, spuszczając wzrok.
Dalszą drogę jechaliśmy w milczeniu. Po około dziesięciu minutach dojechaliśmy na miejsce. Leoś wysiadł, a ja zapłaciłem taksówkarzowi i dołączyłem do bruneta. Objąłem go w pasie i razem ruszyliśmy do budynku. Większość uczniów już spała, więc pokonywaliśmy korytarze sami. W końcu stanęliśmy przy drzwiach Leandera.
- Wejdę do ciebie na chwilę, dobrze? - zapytałem szeptem. Chłopak skinął twierdząco głową i otworzył pokój. Wszedł pierwszy, a ja tuż za nim, zamykając drzwi. Usiadł na łóżku, natomiast ja przysunąłem sobie krzesło, tak by być na przeciwko niego. Czułem ciężką atmosferę, która towarzyszyła nam od podróży autem. Chciałem to wyjaśnić.
- Powiedz mi, co się dzieje? - Czekałem na odpowiedź, mocno wpatrując się w chłopaka. On tylko patrzył na podłogę, w ogóle nie podnosząc głowy. W końcu westchnął.
- Żałujesz tego?
- Czego?
- Tego, że jesteś ze mną, nie z nim. - Spojrzał mi w oczy.
Kompletnie mnie zszokowało. Można wręcz powiedzieć, że zapomniałem, w jaki sposób się mówi. To pytanie było jednocześnie trudne i proste.
- Aha, okej, rozumiem. Możesz już iść - powiedział.
- Nie, Leander, czekaj. Żałuję tego, że Delric zginął. To oczywiste. Jednak nie żałuję tego, że jesteśmy razem. Kocham cię, Leander.
- Ale gdyby żył nawet byś na mnie nie spojrzał. - Słyszałem, jak gdzieś w środku zdania łamie mu się głos. Zdenerwowany wstałem z krzesła i zacząłem krążyć po pokoju.
- Gdyby żył, nawet bym cię nie spotkał! - krzyknąłem. - Nie rozumiesz, dlaczego postanowiłem tu przyjechać? - zapytałem już ciszej. - By zapomnieć. A ty mi wcale nie pomagasz. Nigdy się nie dowiem, co by było, bo  D e l r i c  n i e  ż y j e - zaakcentowałem ostatnie trzy słowa.
Poczułem w oczach łzy i zamrugałem, by się ich pozbyć. Stałem teraz tyłem do chłopaka i cały aż się trzęsłem z wściekłości. Poczułem na ramieniu dłoń Leandera, głowę położył na moich plecach. Objął mnie delikatnie i tak staliśmy, słuchając ciszy, która niosła ukojenie.
- Przepraszam - szepnął.
Odwróciłem się do niego i pocałowałem. Raz, drugi, trzeci. Przyciągnąłem go tak blisko, jakbym tylko dzięki niemu byłbym w stanie stać. Rysowałem kółka na jego plecach, cały czas go całując.
Kocham go.

Leander? Sama nie wiem, co o tym myśleć, eh

7.15.2017

Od Liama CD Chole

Zdążyłem na kolejną nawet z kilkuminutowym wyprzedzeniem. Powiedziałem Chole to co chciałem powiedzieć i już nie zamierzam się do niej odzywać. To i tak pewnie nie wypali znając moje "szczęście" co do niej. Jak zwykle pewnie coś się wydarzy, że będziemy musieli coś razem zrobić lub jakaś inna rzecz. Mam wrażenie jakby nas coś do siebie za wszelką przyciągało. Zawsze musimy mieć coś za sobą wspólnego. Trzeba to jakoś zmienić. Chcę z nią skończyć raz na zawsze i tym razem nic mi w tym nie przeszkodzi.

~~~~~~~~~NASTĘPNEGO DNIA~~~~~~~~

Na drugiej lekcji okazało się że nie ma nauczyciela, i że mamy łączone z jakąś inną klasą, która ma akurat aktorstwo. Poszedłem do sali gdzie odbywają się zajęcia z aktorstwa. Na miejscu okazało się że tą klasą, z którą mamy łączenie jest klasa Chole. Tak jak myślałem, że coś się wydarzy. Chociaż tyle, że Louis chodzi też do tej klasy. W ławce usiadłem z nim. Oni mieli normalne zajęcia a my po prostu siedzieliśmy i mogliśmy robić co tylko chcemy. Tak czy siak większość lekcji przegadałem z Lou. Na Chole nie zwracałem najmniejszej uwagi. Pisałem też z Kat. Jest teraz w Paryżu i nie będę się z nią widział przynajmniej przez miesiąc. Tęskniłem za nią ale wciąż miałem małe wątpliwości co do tego ślubu. Miałem wrażenie, że podjąłem pochopną decyzję, i że ślub nie jest dla mnie. Mimo tych wszystkich wątpliwości jestem zdeterminowany by wziąść ten ślub. Wiem, że po nim wiele rzeczy ulegnie zmianie i na wiele z nich mogę nie być gotowy. Po lekcji Chole mnie zaczepiła.
-Liam, zaczekaj. Chcę z tobą pogadać.
-Nie, ja nie chcę z tobą gadać. Zostaw mnie wreszcie w spokoju, nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Zrozum to wreszcie i znajdź sobie jakiegoś innego frajera, który będzie na każde twoje skinienie. - Jak tylko skończyłem to mówić to poszedłem jak najszybciej. Nie chciałem przebywać w jej towarzystwie. Udałem się na zewnątrz siadając na ławce i bawiąc się telefonem.
(Chole?)

Od Farry CD Klary


Umówiłam się z Klarą w świetlicy o 16:00. Zgodziłam się zrobić z nią to zadanie tylko dlatego, żeby nie mieć żadnych problemów. Nie zamierzam się nim przejmować, przecież to nie moje zadanie to co się mam wysilać. Nie mam też dużo czasu bo mam jeszcze swoje sprawy na głowie. Tak bardzo nie chciało mi się pomagać jej w tym zadaniu, tym bardziej, że nie będę miała nic w zamian. Nie cierpię pomagania innym tym bardziej bezinteresownie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Po lekcjach pojechałam jeszcze na miasto na zakupy. Kupiłam różne ubrania oraz buty. Udałam się też do fryzjera na czesanie. Kazałam sobie zrobić loki z lekkim uniesieniem u nasady. Włosy też zostały ułożone na lewy bok a grzywka została spuszczona na czoło. W sumie nigdzie dziś nie wychodzę ale ja zawsze wyglądam idealnie, niezależnie od tego czy jest jakaś okazja czy nie. Na końcu byłam u kosmetyczki. Jak wróciłam do Akademii to była godzina 15:59. Za minutę powinnam być na świetlicy, Klara pewnie już na mnie czeka. Nic się nie stanie jak poczeka jeszcze trochę. Zakupy postawiłam w kącie. Ubrałam się w brązową sukienkę, sandały na obcasie w kolorze ciemnego brązu a do tego torebkę. Wszystkie te trzy rzeczy były od Gucci'ego


Sukienka była nieco poniżej ud. Miała kolor ciemnobrązowy z jasnobrązowymi pręgami.
Wzięłam torebkę i poszłam na świetlicę zamykając pokuj na klucz. W pierwszej chwili po wejściu na świetlicę nie zauważyłam Klary. Żeby to zrobić musiałam się rozejżeć. Jak już ją znalazłam to przysiadłam się do niej.
-To od czego zaczynamy? - Zapytała bawiąc się długopisem.
-Nie wiem, to twoje zadanie. - Odpowiedziałam obojętnym tonem przyglądając się nowo zrobionym paznokciom u kosmetyczki.
-Do dobra, zacznijmy od początku. - Otworzyła zeszyt na pustej kartce.
-Na początku nie ma nic ciekawego. Wstanie, pakowanie i tyle. - Wzruszyłam ramionami.
Ledwo co zaczęłyśmy a już się potwornie nudziłam. Chciałam jak najszybciej stąd wyjść. Myślę, że Klara już się zorientowała, że nie zabardzo cieszę się z obecności tutaj.
(Klara?)

7.14.2017

Od Sibil cd Louise

- To spoko. - uśmiechnęłam się i zwróciłam do Eriki dołączając rozmowę.
Po dzwonku razem z nią poszłam na zajęcia. Siedziałam oraz pisałam i rozmawiałam z E. Poszłam razem z E na kolejne zajęcia dodatkowe. Po całym dniu wróciłam do pokoju, wzięłam prysznic, przebrałam się wzięłam torebkę, wyszłam z pokoju i w pół drogi spotkałam Louisa. Pomachałam mu i poszłam dalej dołączając do Eriki.
***
Po kolejnym sklepie, toreb było coraz więcej. Akurat kiedyś sobie siadłyśmy, aby coś wszamać. Zjawili się moi bracia i Louise.
- Hej wam, co was tu sprowadza? - spytałam się.
- Tak wpadliśmy się rozerwać. - uśmiechnął się do mnie i mówił mój brat.
Wraz z Eri zjadłam i poszłyśmy. Najpierw oni gdzieś zniknęli. Patrzyłam gdzieś dalej.
***
Późnym wieczorem byłam w domu, jak przyszłam tak padłam na łóżko, jak kłoda. Zasnęłam w mgnieniu oka.
Rano budzik piszczal wyłączyła go i poszłam dalej spać. Już żadnych dźwięków nie słyszałam.
Obudziłam się, wzięłam prysznic odpisałam wszystkim po kolei, że źle się czuję. Napiłam się wody i ponownie zasnęłam.
Nie wiem do której, ale spałam, ktoś dobijał się do moich drzwi.
- Rany nie dadzą spać. - wstałam jakoś i dotarłam do drzwi. Otworzyłam, stal w nich Lou.
- Witam, o co chodzi. - wpuściłam go i ponownie się położyłam.
- Hej, dostałem wiadomość jak się czujesz? - zamykałam oczy, poczułam tylko koc, jakby ktoś mnie przykryl
- Średnio, sorki projekt jest do końca tygodnia, więc jutro powinnam już wydobrzeć. - powiedziałam i momentalnie zasnęłam. Nie wiem, czy zauważył, czy też nie.

Louise? <Nie wiem co dalej pisać wybacz, może coś wykombinujesz>

Od Leandera CD Sylvaina

Spoglądałem na czekającego w kolejce chłopaka, który stojąc w kolejce, wyraźnie próbował uspokoić skołatane czymś nerwy. Zacząłem zastanawiać się, czy właściwym będzie wyciąganie od chłopaka więcej informacji, jednak możliwość zniszczenia dzisiejszego dnia, skutecznie odpędziła ode mnie bolesne wątpliwości.
Jest za wcześnie, Leander.
Skinieniem głowy sam sobie przyznałem rację i przyparłem mocniej plecami do ściany. Ucieczka od ciężkich myśli wcale nie zakończyła się sukcesem, jedynie bardziej pogrążyła mnie w fakcie, że jestem w stanie kochać kogoś, kogo nie znam. Zacisnąłem usta w cienką linię, po raz ostatni chwytając się tej deski ratunku, jaką był fakt, że być może właśnie na tym polega miłość.
- Wszystko dobrze? - Sylvain, który skutecznie wytrącił mnie z równowagi dał mi do zrozumienia, że od dłuższego czasu musiał przyglądać się moim głębokim rozmyślaniom. Spojrzałem najpierw na chłopaka, następnie na dwa wafle, wypełnione zimnym kremem i uniosłem do góry kąciki ust.
- Jak najbardziej - w jedną dłoń chwyciłem loda, drugą splatając z chudymi palcami Sylvaina, właściwie bez celu ruszyliśmy przed siebie w poszukiwaniu godnego miejsca miejsca zaczepienia, jakim okazał się ogromne, wesołe miasteczko.
- Idziemy? - spojrzałem na niego błagalnie, pewien, że i tak się zgodzi, wyższy spojrzał na mnie ze swego rodzaju politowaniem i uśmiechnął niemal pobłażliwie. Mocniej ścisnąłem ciepłą dłoń, pozwalając oddać się słodkiemu uczuciu bezpieczeństwa, jakim mogłem się cieszyć od ostatnich dwóch tygodni. Radosnym krokiem ruszyłem za starszym, który w czułym geście objął mnie jedną dłonią i poprowadził w stronę ogromnej kolejki górskiej. Spojrzałem na chłopaka zdezorientowanym wzrokiem, nie spodziewałem się, że pierwszym na co wpadnie będzie ogromna kolejka górska.
Oczywiście nie, że się bałem.
Ciemnowłosy mocniej ścisnął moją dłoń, przesuwając kciukiem po zarumienionych policzkach unosząc brwi do góry,
- Co Ty na to? - spytał, ale nie odpowiedziałem. Skinąłem jedynie głową, patrząc jak podchodzi do kasy po bilet. Wziął dwa i wrócił do mnie, oczywistym była świadomość chłopaka, co do mojego strachu i czułem się ogromnym szczęściarzem, u boku kogoś kto go rozumiał.
- Jestem za - oczywiście, że nie dałem za wygraną, nie byłbym sobą gdybym odpuścił. Szybko pokonaliśmy barierki by zająć miejsca w jednym z małych, błyszczących czerwonym lakierem wagoników, przełknąłem ciążącą mi gulę w gardle, pogrążając się w ciepłym uścisku chłopaka. Milo było czuć, że się nie wstydzi, że nie odrzuca mnie... przy innych.
Dobrze było czuć się akceptowanym.
Moje myśli szybko jednak zostały przyćmione przez rwące uczucie i mocniejszy wiatr we włosach.
Dalej samo poszło.

W ten oto sposób spędziliśmy cały dzień. Jak dzieci, oddając się najbardziej błahym przyjemnościom by chociaż na jeden dzień zapomnieć, kim tak naprawdę jesteśmy. Nie wiem kiedy ostatnio spędziłem tak wspaniały dzień u boku równie cudownej osoby, ale nie chciałem go kończyć. Do zmroku wędrując po nieznanym nam uliczkom poznawałem go, słuchałem opowieści z jego młodości, poznawałem rzeczy, które lubi lub wręcz przeciwnie, słuchałem o jego marzeniach i strachu, wiedziałem czego żałuje, co chciałby powtórzyć. Chciałem go spytać czy żałuje, że jest tu ze mną, nie z chłopakiem, którego kochał tak bardzo. Nie miałem jednak odwagi go o to spytać i odpuściłem sobie, pewien, że ten delikatny temat mógłby wszystko zepsuć, błądziłem więc tak między własnymi wątpliwościami, a tym najpiękniejszym dniem.
Nie zmarnuję go, nie mogę.
Mocniej wtuliłem się we własne źródło ciepła, kiedy kolejny podmuch wiatru omiótł moją skórę.
- Sylvain - zacząłem, chcąc przykuć jego uwagę - Dziękuję Ci za dzisiaj  - wsparłem głowę wygodniej na jego ramieniu. Wsłuchiwałem się w bicie jego serca i melodię, którą urwał nagle spoglądając na mnie.
- Nie dziękuj mi za to - mruknął jedynie, delikatnie wsuwając mi kosmyk włosów za ucho. Widziałem, że jest całkowicie pogrążony we własnych myślach, ale szczególnie mi to nie przeszkadzało.
- Kocham Cię, naprawdę, bardzo Cię kocham, wiesz?


Sylvain? xD
ten wytłuszczony druk to podpowiedź, że możesz o tym wspomnieć.
NIE PODOBA MI SIĘ, przepraszam za to.

Od Chole Cd Louisa

Byłam ogólnie zadowalna i bardzo spokojna...
Nie przejałem się tym co powiedział Louis czy tym, że Liam zrobił mi jakieś tam kazanie na temat mnie.
Zamierzałam nie angażować w się w co kolwiek z resztą teraz to mogę jedynie obserwować.
Wstałam aby trochę się rozprostować po czym udałam się na spacer.
Nie powinam się nimi przejmować przecież już bardziej nie mogę sobie zaszkodzić.
Prawda jest taka, że każdy z nich jest mocny w gębie i tyle w temacie.
Usiadłam przy jeziorze i wpatrywałam przed siebie, kiedy zobaczyłam jak pięknie zachodzi słońce zrobiłam od razu swoją komórką zdjęcie jednak prawda była taka, że fotografie którą zrobiłam nie odawała piękna widoku jaki miałam przed sobą.
Pomyślałam że wrzuce je na swojego facebooka i instagram tak też zrobiłam i dodałam do tego podbis "Uciec jak najdalej stąd".
Kiedy pod dwóch godzinach wróciłam do akademi było naprawdę poźno, dlatego weszłam do pokoju i od razu położyłam się w łóżku.
~~~~~~~NASTĘPNEGO DNIA~~~~
Obudziło mnie dość głośne pukanie do drzwi jednak lekceważyłam je do momentu kiedy stało się jeszcze głośniejsze. Senna i zła spojrzałam na zegarek byłam 5:30 i już ktoś się dobijał, kiedy podeszłam do drzwi i je otworzyłam to jak się okazało był to Louis:
- Chyba nie wiesz która jest godzina? - powiedziałam odwracając się do niego plecami o skierowałam się  z powrotem do łóżka, połżyłam się, okryłam i kontynuwałam:
- Czego chcesz tym razem? - powiedziałam ziewając.
(Louis?)

Od Chole Cd Liama

Nie zrobiło to na mnie jakieś szczególnie wielkiego wrażenia...
Wróciłam do oglądania filmu po czym, gdy się skończyłam zabrałam się za małą naukę przed jutrem.
Ciągle chodziły mi po głowie słowa Liama, ale szybko je odrzuciłam.
 Wyszłam do sklepu po mój ulibiony napój i małe co nie co, gdy wróciłam zajełam się słuchaniem muzyki i przeglądałam zdjęcia....
~~~~NASTĘPNEGO DNIA ~~~~~~~
Wstałam dość wcześnie, chciałam jakoś dobrze zacząć dzień dlatego poszłam pobiegać.
Przebrana poszłam biegać, gdy wychodziłam z pokoju rozejrzałam się po korytarzu na którym panowała nie zmącona cisza.
Szłam wpatrując się co jakiś czas w płytki które połyskiwały czystością, kiedy dotrłam na dwór przystąpiłam do rozciągania się po czym włożyłam słuchawki i ruszyłam...
 Nie słyszałam dźwięku muzyki, ponieważ zakłucały je moje własne myśli...
  Mój świat "z szedł na psy", wpakowałam się z własnej głupoty w to wszystko i niby dlatego, że się zauroczyłam w Liamie i e playboyu od siedmiu boleści.
Takie "szczeście" to tylko ja mam, jednak teraz chodzę do akademi najelpiej będzie jeśli zapomnę i wrócę do stanu zanim staliśmy z Liamem sobie tak bliscy po prostu będę unikać kontaktu z nim.
Po powrocie do pokoju wziąłam prysznic, przebrałam się i zabrałam książki po czym ruszłam do sali ma zajęcia z aktorstwa.
 Nie czekając na dzwonek weszłam do sali, usiadłam i swój wzrok skierowałam na szybę...
Po 15 minutach zadzwonił dzwonek a uczniowie zaczeli wchodzić do sali a ja nadal wpatrywałam się w szybę.
 Gdy nauczyciel wszedł do sali od razu oznajmił nam, że będziemy mieć łączoną lekcję z klasą Liama.
Nie odpowiadało mi to, ale co do tej kwesti miałam nie wiele do dyskutowania, gdy zaczyliśmy pracować ciągle czułam na sobie jego wzrok... Przecież on siedzi za mną to oczywiste.
(Liam?)