8.19.2017

Od Ever

Siedziałam w tej akademii od trzech dni i wciąż zdarzało mi się pomylić sale lekcyjne, albo pokoje. Właśnie przed chwilą wmaszerowałam do pokoju jakiejś laski, która właśnie wychodziła z łazienki.
Miałam ochotę zakopać się pod ziemię. Zwłaszcza, że nie miałam jeszcze okazji kogoś poznać.
Zważając na beznadziejność sytuacji wydobyłam z siebie ciche przepraszam i czym prędzej wycofałam się na korytarz. Jak się okazało, zamiast wejść do pokoju numer 61, cały czas szukałam pokoju 51. I znalazłam.
Czas płynął niemiłosiernie szybko, a już jutro miałam iść na swoje pierwsze zajęcia.
Jutro się zacznie, a ja zamiast korzystać z ostatnich chwil wolności leżałam na łóżku i wpatrywałam się w sufit.
Dzisiaj rano zapisałam się na zajęcia taneczne, nie miałam jednak bladego pojęcia, gdzie mogła znajdować się sala.
Dźwignęłam się na nogi opuszczając swój pokój i dokładnie go za sobą zamykając. Zbiegłam po długich, kręconych schodach na sam dół akademika, po czym postanowiłam rozpocząć swoje poszukiwania od obiektów na lewo.
Pierwsza była stołówka, następnie sale lekcyjne, pracownia fotograficzna, artystyczna, a na samym końcu znajdowała się biblioteka.
Czyli musiałam szukać na prawo.
Przechodząc opustoszałym korytarzem czytałam pod nosem napisy zamieszczone na poszczególnych wejściach, aż w końcu trafiłam na to odpowiednie.
Na ciemnych, masywnych drzwiach wisiała kartka z napisem "sala taneczna". Z wewnątrz nie dochodziły żadne odgłosy, więc najprawdopodobniej była pusta. Nacisnęłam na klamkę i popchnęłąm je, a te z drażniącym uszy skrzypem uchyliły się na tyle, że mogłam się przez nie przecisnąć.
Pomieszczenie było niezwykłe.
Jedna ściana złożona była wyłącznie z luster, a na drugiej za to były same okna. Było widać z nich oddalony taras oraz przyłączony do akademii ogromny, pełen życia las. Gładki, jasny parkiet sprawiał wrażenie nieużywanego.
Jak zahipnotyzowana weszłam na sam środek sali, wyciągnęłam telefon i włączyłam muzykę do walca angielskiego. Spojrzałam na odbicie w lustrze, czekając na odpowiedni moment.
Zamknęłam oczy i zaczęłam wirować po całym parkiecie, dosłownie w kilku sekundach zapominając o istnieniu całego świata. Tylko muzyka i ja.
I wszystko byłoby idealnie, gdyby drzwi nie otworzyły się gwałtownie. Ocknęłam się i z prędkością światła doskoczyłam do telefonu.
W drzwiach stał obcy mi chłopak, a jego wzrok spoczywał na moim zmieszanym wyrazie twarzy.

Chłopaku?

1 komentarz: