8.20.2017

Od Ever CD Leon

- jeżeli chciałeś potrenować albo coś to ja już skończyłam...
- nie, nie tańczę - odparł bez cienia emocji - nie widziałaś może Liama?
- nikogo tu nie znam więc nie.
Chłopak przez chwilę wyglądał na zamyślonego.
- Leon - wyciągnął swoją dłoń w moim kierunku.
- Ever - odwzajemniłam gest - no nic, będę już iść.
Ruszyłam przed siebie zostawiając nowo poznanego chłopaka w tyle. Na przyszłość będę zamykać się w sali na klucz, żeby uniknąć takich sytuacji.
Weszłam po schodach na jedno z najwyższych pięter, gdzie znajdował się mój pokój. Gdy byłam już na miejscu z ciężkim westchnieniem położyłam się na łóżku. Bardzo podobał mi się ten pokój, jednak brakowało w nim tak bardzo cenionej przeze mnie tajemniczości i mroku. Jak dobrze, że chociaż jedna ściana była czarna. Może udałoby mi się coś wykombinować...
Ale jak na razie musiałam zająć się nauką.
Otworzyłam zeszyt od historii i zaczęłam zapoznawać się z obecnym tematem. Chłonęłam wzrokiem kolejne teksty i wykresy starając się zapamiętać z tego jak najwięcej. W końcu będzie trzeba nauczycielom pokazać się z tej najlepszej strony.
A później... później zamierzałam korzystać z tego, że moja rodzina jest tak daleko i nikt nie ma nade mną kontroli.
Niby grzeczna, niby niewinna i nieśmiała... niech w to uwierzą. A potem będzie już z górki.


*   *   *   *


Uchyliłam powieki i przez chwilę zastanawiałam się gdzie jestem. Spojrzałam na budzik i już doskonale wiedziałam, że się spóźnię. Pierwszego dnia...
Ale stop. Przecież nie dotyczyły mnie zajęcia z fotografii, więc miałam jeszcze calutkie półtorej godziny.
A potem były zajęcia taneczne.
Wygrzebałam się z łóżka i nieco chwiejnym krokiem ruszyłam w stronę łazienki. Zrzuciłam z siebie piżamę i weszłam pod gorący strumień wody. Dokładnie szorowałam każdy centymetr mojego ciała, chcąc zmyć z siebie towarzyszące mi każdego ranka zaspanie. Moje włosy pod wpływem cieczy pociemniały, teraz kolorem przypominając szafirki.
Owinęłam się ręcznikiem i wróciłam do pokoju. Otworzyłam szafę w poszukiwaniu czegoś luźniejszego do założenia na zajęcia taneczne.
Ale no halo, jak miałam się ubrać skoro nawet nie wiedziałam co będziemy tańczyć?
Szybko założyłam bieliznę, dresowe spodenki i stanowczo za dużą, sięgającą do kolan czarną bluzę. Wyszłam na zewnątrz z nadzieją, że spotkam kogoś na korytarzu, i na szczęście trafiłam na poznanego wcześniej chłopaka.
- Leon?
- Co znowu? - wydawał się poirytowany tym, że po raz kolejny pojawiam się na jego drodze.
- Wiesz może co tutaj się tańczy na zajęciach tanecznych?
- Tańczy się głównie taniec - zmierzył mnie wzrokiem.
- Tyle powinien wiedzieć każdy. Pytałam o rodzaj tańca, ale jak już zdążyłam zauważyć ty mi raczej nie pomożesz. Pa - odwróciłam się na pięcie, gotowa chodzić po pokojach i pytać się o to indywidualnie innych mieszkańców akademika.

Leon? Następnym razem postaram się bardziej ;p

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz