8.02.2017

Od David'a CD Avry

- Mam taki zamiar - odpowiedziałem, uśmiechając się, do spotkanej wcześniej już dziewczyny. - Swoją drogą, nie sądziłem, że Cię tu spotkam - dodałem.
- Jestem stałym bywalcem wyścigów — powiedziała, wpatrując się w moją maszynę.
- Mam na imię David, ale możesz mówić Dave albo Dew jak chcesz — rzekłem, wyciągając rękę do dziewczyny.
- Miło mi jestem Avry — wyciągnęła rękę dziewczyna.
Niestety nie było czasu na dłuższą rozmowę, gdyż po chwili ogłoszono, że zawodnicy mają się przygotować.
- Więc trzymaj kciuki — rzuciłem, puszczając dziewczynie oczko.
- Na pewno będę! - uśmiechnęła się i odeszła na bok.
Podążałem za nią wzrokiem do momentu, aż musiałem odpalić silnik. Oczywiście przed założyłem kask. Jak na złość tuż obok ustawił się harleyowiec... - Dobra mniejsza z tym nie on się teraz liczy - powiedziałem sam do siebie. Zwróciłem przez te kilka sekund uwagę, czym kto jeździ udało mi się wypatrzeć Yamahę R15 o ile się nie myliłem, jakąś Hondę oraz Suzuki. W końcu nadszedł czas! Podeszła przed nas kobieta i machnęła flagą, na znak startu. Wszyscy zawodnicy ruszyli z piskiem opon. Uwielbiałem ten moment, kiedy nic oprócz wygranej się nie liczy, te kilka sekund, kiedy czuje się naprawdę wolny. Bezcenne...
Właściwie szło dość gładko, wyprzedzałem bez problemu motory, które wręcz były zmuszane do wyciągania jak największej prędkości. Silniki pracowały na najwyższych obrotach, a w koło było słychać krzyki, głównie dziewczyn. Nie znałem do końca trasy, ale nie przeszkadzało mi to, umiem się odnaleźć w terenie. Wybiłem się w krótkim czasie do czołówki, byłem trzeci. Przede mną jechała Yamaha a kilka metrów przed nią wcześniej poznany Harleyowiec... A więc jednak jest pierwszy - pomyślałem, wyprzedzając w tym czasie posiadacza pięknej Yamahy. W ten sposób zostałem sam na sam, walcząc o pierwsze miejsce z wcześniej poznanym szpanerem. Swoją drogą nie za stary na tego typu wyścigi? - zadawałem sobie to pytanie przez resztę trasy.
Szedłem łeb w łeb z rywalem, mieliśmy sporą przewagę nad innymi. Sądząc po ilości ludzi po bokach uliczek zrozumiałem, że zbliżamy się do końca trasy, więc przydusiłem, że tak powiem mój motor tak, żeby wyciągnąć maksymalną prędkość co było trochę niebezpieczne na tak krętej drodze, ale dzięki temu z łatwością prześcignąłem mojego przeciwnika, który zgaduje, że nie był tym faktem uszczęśliwiony. - Teraz ja Ci pokażę jak jeździć - pomyślałem, czując dumę. Jednak wtedy stało się coś, czego nie przewidziałem...
Przed samą metą, harleyowiec uderzył w tył mojego motoru, przez co straciłem równowagę (harley jest masywniejszy od Kawasaki) i zjechałem całkowicie z trasy, dzięki czemu on był pierwszy...
Odzyskałem szybko panowanie nad maszyną, ale zająłem 4 miejsce. Gdy wszyscy już dojechali i zgasili silniki, było słychać tylko więcej krzyków i tłum, który podbiegł do zwycięzcy. Nerwy wtedy mnie wzięły, gdyż wygrał nie grając fair, na szczęście wtedy podbiegła do mnie Avry...
- Nic nie zrobisz - powiedziała, zauważając, że jestem zdenerwowany.
- Ale to, co on zrobił... - chciałem się jakoś wytłumaczyć.
- Tak widziałam... Ale Azin ma plecy, po prostu może trochę więcej niż inni nikt nie stanie przeciwko niemu -próbowała mi wytłumaczyć dziewczyna.
- W takim razie ja stanę przeciwko niemu - odparłem stanowczo, odsuwając dziewczynę na bok.
I pewnie doszłoby do konfrontacji, gdyby nagły odgłos radiowozów...
- Jeszcze tego nam trzeba! Psiarnia - rzekłem zdenerwowany i popatrzyłem na Avry, która była trochę zdezorientowana.
- Może Cię podwieźć? Tylko zastanów się szybko, bo nie mamy wiele czasu — zaproponowałem, kierując wzrokiem na światła radiowozów, które już było widać. Oraz na uciekających uczestników wyścigu.
- Tak! - krzyknęła radośnie dziewczyna.
- To świetnie, załóż to — rzekłem, podając jej kask.
- A co z Tobą? - spytała zmartwiona.
- Spokojnie mi nic nie będzie — uśmiechnąłem się — wsiadaj — dodałem, pośpieszając ją.
- No dobrze — powiedziała, siadając za mną.
- Trzymaj się - odparłem, odpalając silnik maszyny.
Dziewczyna objęła mnie, a ja ruszyłem z piskiem opon. Widziałem na lusterku, że mamy policję na ogonie, ale to nie był pierwszy raz, kiedy przed nimi uciekałem... Skierowałem się w najciaśniejsze uliczki, gdzie tylko motor mógł się zmieścić, zmyliłem radiowozy w ten sposób, bo podjechali, żeby nas złapać z drugiej strony uliczki, więc błyskawicznie się wycofałem i ruszyłem w przeciwnym kierunku. - Mam nadzieję, że nie zdążyli spisać rejestracji - pomyślałem.
Po kilku minutach byliśmy już pod akademią. Zatrzymałem się i zgasiłem silnik, stawiając przy okazji nóżkę motoru. Avry zeszła pierwsza i ściągnęła kask, patrząc na mnie jakby z podziwem?
- Proszę — rzekła, podając mi kask. - I dziękuje - dodała.
- Nie ma problemu, cieszę się, że mogłem pomóc - odpowiedziałem, przyglądając się jej. Wcześniej tego nie zrobiłem co dziwne, bo była całkiem ładna.
- A więc od kiedy jeździsz? - zapytała zaciekawiona.
- Jakoś zaczęło się jeszcze jak byłem w gimnazjum, w wieku 14 lat dostałem cross'a, a wieku 16 wyposażyłem się w Hondę 125, a rok później w to... - odpowiedziałem, klepiąc motor. - A jak to się stało, że Ty się tym zainteresowałaś? - spytałem, w sumie zaintrygowało mnie to, że taka z pozoru delikatna dziewczyna uczestniczy w wyścigach.

CDN

<Avry? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz